Dodaj do ulubionych

Katasrofa watpliwosci coraz wiecej

01.05.10, 12:19

Piloci do końca chcieli posadzić maszynę







Piloci mający wiele godzin nalotów na Tu-154 postanowili zabrać głos po
tym, jak premier Donald Tusk publicznie wykluczył możliwość awarii
remontowanej w rosyjskiej Samarze sowieckiej konstrukcji. Jak twierdzą,
przebieg zdarzeń na lotnisku w Smoleńsku wskazuje na poważne uszkodzenie
maszyny.

Do tej pory, ze względu na dobro śledztwa, milczeli. Czarę goryczy
przelały jednak coraz bardziej natarczywe i w żaden sposób
nieudokumentowane próby obarczania odpowiedzialnością za katastrofę
prezydenckiego samolotu z 10 kwietnia na lotnisku w Smoleńsku mjr.
Arkadiusza Protasiuka. Podobnie jak rodziny katyńskie piloci zwracają
uwagę, że na pogrzeb kapitana w Grodzisku Mazowieckim nie raczył się
pofatygować żaden z członków rządu. To niechlubny precedens w historii
lotnictwa.
Założenie, że prezydencki Tu-154M właściwie do samego kontaktu z ziemią
był technicznie sprawny, a winę za wypadek ponoszą piloci, jest co
najmniej nie na miejscu - uważają piloci, którzy wylatali wiele godzin na
tutkach. W ich ocenie, załoga prezydenckiej maszyny była zespołem
znakomitych specjalistów, a przebieg zdarzeń w Smoleńsku wskazuje na
awarię maszyny. - To, co się działo z samolotem od wysokości ok. 200 m,
jest nienormalne i wygląda, jakby piloci stracili sterowność nad maszyną.
Jeśli tak, to katastrofy nie dało się uniknąć - oceniają.
"Nasz Dziennik" dotarł do pilotów latających na Tu-154. Nie chcą, by
publicznie ujawniono ich nazwiska. Jednak postanowili zabrać głos w
dyskusji, widząc, jak ich koledzy po fachu są bezpodstawnie obciążani za
spowodowanie katastrofy prezydenckiego tupolewa. W ocenie pilotów,
publiczne wypowiedzi m.in. czołowych polityków, sugerujące, że samolot do
chwili rozbicia działał bez zarzutów - podobnie jak zakładanie błędu
pilotów czy nacisków na nich - są oburzające, szczególnie że nie znamy - a
być może nigdy nie poznamy - zapisów z tzw. czarnych skrzynek. W ocenie
lotników, to, co działo się przed katastrofą z samolotem, jest rzeczą
niebywałą w sprawnie działającej maszynie. - To, co się stało na ostatnim
etapie lotu prezydenckiego samolotu, to nie było żadne podejście do
lądowania, to był wynik tego, co się wydarzyło wcześniej, i to wymaga
ustaleń - oceniają. Z pozostawionych śladów wynika, że samolot nad samą
ziemią zawadził o drzewo - brakuje jednak informacji, jaką częścią i czy
to było przyczyną dalszych zdarzeń - samolot mógł już wcześniej nie mieć
sterowności. Z pojawiających się relacji można wnioskować, że piloci
wiedzieli, na jakiej byli wysokości, byli nawet o tym ostrzegani, ale
najwyraźniej nie mogli zareagować.
- Na pewno robili wszystko, by ratować życie swoje i ludzi na pokładzie,
ale mając niesterowny samolot, nie mogli nic zmienić - mówią nasi
rozmówcy. Co zatem mogło przyczynić się do katastrofy? Być może doszło do
zalodzenia płatowca lub wlotów powietrza do silnika. To prawdopodobne, bo
z danych meteorologicznych wynika, że panowały ku temu warunki. Gdyby
założyć, że w wyniku zalodzenia doszło do uszkodzenia silnika środkowego,
który umieszczony jest nieopodal instalacji hydraulicznej odpowiadającej
za przeniesienie sterowania samolotem i uszkodzenia tej instalacji, piloci
straciliby kontrolę nad maszyną, zarówno w położeniu horyzontalnym, jak i
wertykalnym. - Wydaje się, że nie można tu mówić, iż pilot schodził, bo
chciał być nisko nad ziemią, czy przed czymś uciekał. Pilot nie miał
sterownego samolotu - dodają. Relacje świadków wskazują też, że pilot Tu-
154M przed upadkiem próbował jeszcze podejść do góry - bezskutecznie - co
także może wskazywać na utratę kontroli nad samolotem. W ocenie pilotów,
od chwili kiedy Tu-154M znalazł się na wysokości ok. 200 m, z samolotem
działy się dziwne rzeczy i wygląda to tak, jak gdyby samolot nie był już
pilotowany, a po prostu spadał.

Rozsypywał się w powietrzu?
Piloci uważają, że także wielkość zniszczeń maszyny przemawia za wersją
jej awarii. Ich zdaniem, samolot rozpadł się - ale nie w powietrzu, jak
niektórzy sugerują - ale przy kontakcie z ziemią. Pół beczki, jakie
wykonał samolot, spowodowało, że kadłub był nierównomiernie obciążony i
maszyna już po zderzeniu z ziemią zaczęła się rozrywać - górna część
kadłuba jest słabiej chroniona, stąd mogą wynikać wielkie zniszczenia.
Mniejsze uszkodzenia maszyny byłyby możliwe, gdyby samolot uderzył o
ziemię podwoziem. Wówczas mimo dużej prędkości samolotu i szybkości jego
zniżania do ziemi byłaby szansa, że ktoś by przeżył. Pod siedzeniami
znajduje się bowiem jeszcze strefa bagażowa, ciągnąca się przez cały
kadłub, która stanowiłaby dodatkową ochronę. - Także pasy bezpieczeństwa
pracują w "normalnym" położeniu samolotu. W pozycji "odwróconej", przy
zderzeniu z ziemią górnej części kadłuba, pasy dodatkowo mogły ciąć
tułowia ludzi - ocenia jeden z pilotów.
Zdaniem lotników, ogólnie Tu-154 był stosunkowo dobrym samolotem, miał
jednak kilka czułych punktów. Dlatego warto przyjrzeć się katastrofom,
jakim ulegały te maszyny. Wiele z nich było właśnie efektem awarii
drugiego silnika, który następnie niszczył instalację hydrauliczną
odpowiadającą za sterownie samolotem. Skoro tak, to dlaczego wersja awarii
maszyny została tak szybko odrzucona na boczny tor przez rosyjskich
śledczych? Przecież pierwsze dość kategoryczne zapewnienia, że samolot był
sprawy, pojawiły się już dzień po katastrofie. Czy może to być związane z
faktem, że rozbity samolot niedawno przechodził remont generalny w
zakładach rosyjskiego producenta? Czy wówczas coś mogło zostać przeoczone?

Piloci musieli wiedzieć, co robią
Wśród hipotetycznych przyczyn katastrofy pojawiają się także tezy
dotyczące sposobu podejścia do lądowania i korzystanie - bądź nie - z
systemów wspomagających ten proces. Czy piloci mogli się pomylić w
przypadku, gdyby lądowali "na radiolatarnie"? W ocenie doświadczonych
lotników, to mało prawdopodobne, zwłaszcza że pogoda w okolicach Smoleńska
była stabilna, nie wiały mocne wiatry, a panująca wówczas mgła świadczyła,
iż nad lotniskiem zalegała masa stojącego powietrza. Mimo ograniczenia
widoczności lądowanie w takich bezwietrznych warunkach nie jest trudne, a
samolot łatwiej naprowadzić dokładnie na pas startowy. - Uważam, że cała
kampania mająca sugerować błędy pilotów, naciski na nich, jest nie na
miejscu. Jako pilot uważam, że trzeba zrobić wszystko, by nie dopuścić do
bezpodstawnego oskarżania lotników - podkreślił nasz rozmówca. Jak dodał,
przypadku tupolewa nie można też łączyć linią prostą z katastrofą w
Mirosławcu, gdzie wskazywano na słabe wyszkolenie załogi. - To są dwa
zupełnie różne wypadki - dodał. Piloci zgodnie twierdzą, że przede
wszystkim trzeba wyjaśnić, z jakich powodów samolot pod koniec lotu nie
był sterowny. Te informacje muszą zawierać czarne skrzynki, a odczytać
powinni je polscy specjaliści.
- Śledztwo może się toczyć dalej, ale zapisy skrzynek powinny być już
szerzej znane. Ich odczyt nie jest aż tak czasochłonny. Moim zdaniem,
maszyna nie pozwoliła na wykonanie tego, co chcieli piloci. Dowiedzmy się,
dlaczego - zauważył nasz rozmówca.
Warto przypomnieć, że tuż po katastrofie dr inż. Ryszard Drozdowicz,
pilot, specjalista ds. aerodynamiki lotnictwa, analizując wypadek,
sugerował, iż błąd pilota był mało prawdopodobny. Zaznaczał wówczas, że
okoliczności mogą wskazywać na poważną awarię lub zablokowanie układu
sterowania.
Marcin Austyn


>> Na początek <<




W dziale:



Środowisko pilotów jest oburzone nachalnymi próbami przesądzania, jakoby
powodem katastrofy prezydenckiego Tu-154M był błąd kapitana maszyny mjr.
Arkadiusza Protasiuka

Piloci do końca chcieli posadzić maszynę


Wątpliwości, na które zwracają uwagę piloci:


Platforma dorżnęła IPN


Nie liczyłem na marszałka Komorowskiego
Obserwuj wątek
    • ignorant11 Wątpliwości, na które zwracają uwagę piloci: 01.05.10, 12:21

      Sława!

      Wątpliwości, na które zwracają uwagę piloci:
      www.naszdziennik.pl/

      1. Rosyjska wersja, że samolot był sprawny, może mieć związek z faktem, że
      Tu-154M przechodził niedawno remont generalny w zakładach rosyjskiego
      producenta.
      2. Samolot pod koniec lotu był niesterowalny.
      3. Z analizy przebiegu dotychczasowych katastrof z udziałem Tu wynika, że
      wiele z nich było efektem awarii drugiego silnika, który następnie
      niszczył instalację hydrauliczną odpowiadającą za sterownie samolotem.
      4. Zalodzenie płatowca lub wlotów powietrza do silnika mogło spowodować
      uszkodzenie silnika środkowego, umieszczonego koło instalacji
      hydraulicznej, odpowiadającej za przeniesienie sterowania samolotem.
      5. Relacje świadków wskazują, że pilot Tu-154M przed upadkiem próbował
      jeszcze podejść do góry - bezskutecznie, co także może wskazywać na utratę
      kontroli nad samolotem.
      6. Na wysokości około 200 m z samolotem zaczęły dziać się dziwne rzeczy,
      tak jakby nie był już pilotowany, a spadał.
      7. Skala zniszczeń maszyny i analiza obrazu rozrzutu szczątków sugerują
      jej awarię w powietrzu i spadanie. Pół beczki, jakie wykonał samolot,
      spowodowało, że kadłub był nierównomiernie obciążony i maszyna już po
      zderzeniu z ziemią zaczęła się rozrywać, górna część kadłuba jest słabiej
      chroniona.






      Forum Słowiańskie
      gg 1728585
    • ignorant11 Te zagadki wyjaśni polska czarna skrzynka 01.05.10, 12:57
      Sława!
      www.dziennik.pl/wydarzenia/article596006/Te_zagadki_wyjasni_polska_czarna_skrzynka.html

      Te zagadki wyjaśni polska czarna skrzynka
      » Te zagadki wyjaśni polska czarna skrzynka Zamknij X

      Rozmowa z konstruktorem polskiej czarnej skrzynki fot. Artur Chmielewski
      Wiadomo już, że samolot był zbyt nisko. Parametry z rejestratorów
      wyjaśnią także, jakie było położenie samolotu, jak piloci sterowali
      maszyną, jak pracowały urządzenia pokładowe - tłumaczy Tomasz Tuchołka,
      jeden z konstruktorów polskiej czarnej skrzynki, która była w prezydenckim
      Tu-154.

      Maciej Duda: Czym jest pana "czarna skrzynka"?
      Tomasz Tuchołka: Nasze urządzenie - nazwane przez media "trzecią czarną
      skrzynką" to tzw. Rejestrator Szybkiego Dostępu (z ang. QAR). Tu-154 M,
      jak wiele innych samolotów np. Ił-62 czy Ił-76 są wyposażone w system
      rejestracji rozmów w kabinie typu MARS-BM oraz system rejestracji
      parametrów lotu typu MSRP-64. I do tego systemu "dołożono" rejestrator
      eksploatacyjny naszej produkcji czyli ATM-QAR. W tupolewach, a więc i w
      samolocie prezydenckim, tę "czarną skrzynkę" zamontowaliśmy w przedniej
      części, tuż za kabiną pilotów, przy drzwiach samolotu po lewej stronie.
      Chodziło o to, żeby QAR był łatwo dostępny.
      Dane ze specjalnej elektronicznej kasety z QAR-a są odczytywane po każdym
      locie, nawet po testach naziemnych jak próba silników. Czujniki systemu
      rejestracji są montowane w różnych częściach samolotu. Sygnały z nich
      doprowadzone są do tzw. Szyfratora, czyli urządzenia przetwarzającego i
      porządkującego zebrane informacje. Stąd dane transmitowane są do
      rejestratora katastroficznego zamontowanego w ogonie oraz do QAR-a. Oprócz
      niego Tu-154M standardowo były wyposażane również w rosyjski rejestrator
      eksploatacyjny typu KBN-1-1. To w uproszczeniu funkcjonalnie takie samo
      urządzenie jak nasze, tylko starszego typu, w którym nośnikiem jest taśma
      magnetyczna. Rosyjskie KBN były montowane w szatni załogi na podłodze,
      blisko kabiny pilotów. Tak więc prezydencki samolot w sumie miał aż cztery
      czarne skrzynki.
      Mimo iż zadaniem naszego rejestratora nie jest przetrwanie katastrofy, już
      kilkakrotnie okazało się, że te rejestratory te, a szczególnie ich kasety,
      są dość wytrzymałe i potrafią przetrwać rozbicie samolotu. Ważne jest to,
      że po katastrofie nie szuka się całego urządzenia, a tylko nośnika danych,
      czyli, zależnie od typu rejestratora - taśm magnetycznych lub pamięci
      elektronicznej.

      I co wiemy? Zawinili ludzie czy usterka samolotu?
      W tej tragedii na razie nic nie wskazuje na przyczynę techniczną
      katastrofy, a warto zauważyć, że 87% zdarzeń lotniczych spowodowanych jest
      błędem człowieka.

      Dowiemy się zatem, kiedy i dlaczego samolot zbyt nisko podchodził do
      lądowania?
      To, że samolot był zbyt nisko, wiemy, bo uderzył w ziemię. Parametry z
      rejestratorów wyjaśnią np., jakie było położenie samolotu w przestrzeni,
      jak piloci sterowali maszyną, jak pracowały urządzenia pokładowe itd. Ale
      z rejestratorów, w tym z QAR-a, raczej nie dowiemy się, dlaczego załoga
      ustawiła określone wartości przyrządów i elementów sterowania. Być może
      dowiemy się tego z tej czarnej skrzynki, która nagrywała rozmowy załogi
      przez łączność radiową i dźwięki w kokpicie.

      Czy dzięki waszej czarnej skrzynce dowiemy się, kiedy prezydencki samolot
      zderzył się z ziemią?
      Oczywiście. Dane z rejestratorów zawierają także czas.

      Czyli już wiadomo, kiedy tak naprawdę rozbił się Tu 154 M?
      Myślę, że wiadomo.

      O której?
      O to trzeba zapytać komisję, badającą przyczyny wypadku. Godzina 8.56,
      którą podawały media to prawdopodobnie moment, w którym o zdarzeniu się
      dowiedział jakiś dziennikarz, który dotarł na miejsce. Prawdziwy moment
      zostanie z pewnością podany do publicznej wiadomości.

      A skąd pan wie, że 8.56 to fałszywy czas katastrofy?
      Chociażby z praktyki. Można to wywnioskować np. z ujawnionej przez media
      rosyjskie informacji, że o 8:39:50 została zerwana przez samolot linia
      energetyczna. Dokładna minuta i sekunda katastrofy przede wszystkim
      interesuje komisję badającą zdarzenie, pozwala bowiem dokładnie
      zrekonstruować przebieg wypadków.

      W jaki sposób w prezydenckim samolocie nagrywano dźwięk?
      Zamontowano tam rejestrator rozmów pracujący jak wielościeżkowy
      magnetofon. Dwie ścieżki nagrywały dźwięki, jakie słyszeli piloci w swoich
      słuchawkach - to przede wszystkim korespondencja między załogą a ziemią.
      Nagrywa się je na osobnych ścieżkach, bowiem każdy z członków załogi może
      słuchać innego urządzenia nawigacyjnego, np. jeden stacji pogodowej, drugi
      jakiejś stacji nawigacyjnej itp. Czwarta ścieżka rejestrowała dźwięk z
      mikrofonów umieszczonych w kabinie. Ten kanał jest bardzo ważny, bo
      rejestruje nie tylko ostrzeżenia z urządzeń w kabinie, np. alarm o
      zbliżaniu się do ziemi, ale także rozmowy członków załogi i osób trzecich,
      które wejdą do kabiny. Poza tym na tym kanale nagrywają się także inne
      dźwięki pochodzące z struktury samolotu, jak np. odgłos silników, a nawet
      odgłosy uderzeń, gdy samolot się z czymś zderzy.

      Czy te mikrofony mogły nagrać dźwięki z kabiny pasażerskiej?
      Nie będę o tym spekulować. W trakcie lądowania drzwi od kabiny pilotów
      powinny być zamknięte, a pasażerowie powinni siedzieć przypięci pasami.
      Reszta to kwestia wyobraźni. Przeniknięcie dźwięku z jednej przestrzeni do
      drugiej teoretycznie jest możliwe, ale to tylko spekulacje.

      Tomasz Tuchołka jest wiceprezesem spółki ATM PP sp. z o.o. To on był
      jednym z konstruktorów polskiej czarnej skrzynki. Jest jednym z niespełna
      20 tego typu specjalistów na świecie. Tuchołka zasłania się tajemnicą
      służbową i nie chce przyznać, że teraz jest ekspertem badającym "czarną
      skrzynkę", ale zgodził się na rozmowę.

      rozmawiał Maciej Duda

      Forum Słowiańskie
      gg 1728585
      • ignorant11 Ekspert: W Tu-154 mogła zawieść elektryka 01.05.10, 13:01

        Sława!
        www.dziennik.pl/wydarzenia/article597758/Ekspert_W_Tu_154_mogla_zawiesc_elektryka.html
        Ekspert: W Tu-154 mogła zawieść elektryka
        » Ekspert: W Tu-154 mogła zawieść elektryka Zamknij X

        fot. Polska Agencja Prasowa / NTV
        Urządzenia pokładowe w Tu-154, który rozbił się koło Smoleńska,
        zatrzymały się o godzinie 8.41. Ale czy właśnie w tym momencie maszyna
        uderzyła w ziemię, czy też instrumenty przestały pracować z innego
        powodu? "Wyłączenie się energii elektrycznej mogłoby być taką przyczyną" -
        mówi ekspert.

        REKLAMY GOOGLE
        Taksówki powietrzne
        Ad Astra Executive charter, air taxi, przeloty samolotem
        www.aam.com.pl
        Słowacja: termalne baseny
        Zdrowy relaks w oazie SPA Poprad termy, sauny All Inclusie 1995/tyd.
        www.familytour.pl
        Anna Mucha w ciąży?
        Znowu przytyła czy jest w ciąży? Zobacz jej brzuch i oceń! [Foto]
        Pomponik.pl

        Ekspert lotnictwa, major Michał Fiszer, uznał w RMF FM, że
        najprawdopodobniej prezydencki samolot uderzył w ziemię o godzinie 8.41,
        wtedy, kiedy przestały pracować urządzenia pokładowe. Jednak dopuszcza też
        inną przyczynę.

        "Wyłączenie się energii elektrycznej mogłoby być taką przyczyną, ale o ile
        wiadomo, to podobno pierwsze uderzenie samolotu nastąpiło w słup wysokiego
        napięcia i elektrownia potwierdza tę godzinę. Ale to nieoficjalne
        informacje, które gdzieś tam zasłyszałem" - zastrzegł.

        Wszystko powinny, według niego, wyjaśnić odczyty z czarnych
        skrzynek. "Rejestratory pokładowe mają niezależne, własne zasilanie i one
        powinny zarejestrować dokładnie godzinę zderzenia samolotu z ziemią" -
        mówił Fiszer w RMF FM.

        A jak to się stało, że po uderzeniu w ziemię, tupolew nie zapalił
        się? "Jeżeli samolot uderzył skrzydłem w ziemię, a ono pękło - zbiorniki
        paliwa w samolocie są to integralne zbiorniki, czyli powierzchnię
        wewnętrzną skrzydła się wykorzystuje na gromadzenie paliwa. Z tego paliwa
        zrobił się <aerozol>. Wylało się ono wcześniej na drzewa a samolot spadł
        dalej, za paliwo i dlatego nie zapalił się" - wyjaśnił major Fiszer.

        Ekspert tłumaczył też, dlaczego samolot rozpadł się na kawałki. "Samolot
        to niestety nie czołg. To jest bardzo delikatna konstrukcja. Mocna
        konstrukcja samolotu jest bardzo delikatną konstrukcją w ogólnym
        rozumieniu. Samolot uderzając z prędkością 270 - 300 km w drzewa - proszę
        sobie wyobrazić jakby wyglądał każdy, nawet najsolidniejszy samochód
        osobowy, po zderzeniu z prędkością 270 km/h z drzewami" - odpowiedział.


        RMF FM


        Forum Słowiańskie
        gg 1728585
        • ignorant11 Rodziny mają prawo wiedzieć, jak było" 01.05.10, 13:06
          Sława!
          Rodziny mają prawo wiedzieć, jak było"
          » "Rodziny mają prawo wiedzieć, jak było" Zamknij X

          www.dziennik.pl/opinie/article597713/Rodziny_maja_prawo_wiedziec_jak_bylo.html
          Poncyljusz: Rodziny mają prawo wiedzieć, jak było fot. PAP / Radek
          Pietruszka
          "Rosjanie żyją w obawie, że wyjdą na jaw zaniedbania załogi lotniska. Nie
          jest zrozumiałe, dlaczego skoro parę minut wcześniej odesłano rosyjski
          samolot, to dla polskiego nie zamknięto lotniska" - mówi Paweł Poncyljusz
          z PiS. "Rodziny mają prawo wiedzieć, jak naprawdę było" - dodaje.



          ANNA MARSZAŁEK: Przekonały pana wyjaśnienia ministra Bogdana Klicha i
          prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta na temat smoleńskiej katastrofy?
          PAWEŁ PONCYLJUSZ*: Prokurator Seremet przynajmniej ujawnił scenariusze,
          które stawia sobie w śledztwie prokuratura. Natomiast naprawdę nie wiem,
          po co przyszedł minister Klich. Opowiadał, że wszystko jest dobrze, bo
          armia się rozwija, jest w natarciu, na misjach itd. A co to ma do rzeczy?
          Podstawowy zarzut wobec MON to brak wyszkolenia pilotów.

          Czy minister Klich powinien się podać do dymisji?
          Już dawno powinien przestać być ministrem, bo szkodzi polskiej armii. Ale
          pewnie nic takiego nie zrobi, bo Platforma nie ma nikogo w zamian.

          Platforma chyba też ostatnio nie okazuje mu jednoznacznego poparcia.
          Grzegorz Schetyna mówi o jego politycznej odpowiedzialności. Samoloty VIP-
          ów będą prowadzone przez cywilnych pilotów, a nie 36. pułk. Państwową
          Komisją Badania Wypadków Lotniczych pokieruje inny minister. Piloci
          wojskowi, gdyby chcieli latać na cywilnych maszynach, musieliby się
          doszkalać. To, że Jerzy Miller zastąpił pułkownika Edmunda Klicha, to też
          jest jakaś dziwna konstrukcja. Widocznie nie zapomniano mu krytycznych
          słów, które wyraził. Szkoda. Bo mieliśmy szanse na obiektywne wyjaśnienie.
          A skoro komisją kieruje ktoś z rządu, to pojawi się poczucie niepewności –
          czy na pewno jest niezależny i będzie działał obiektywnie.

          Czy PiS jako opozycja czuje się wystarczająco informowane o ustaleniach
          prokuratury i komisji badającej okoliczności katastrofy?
          Nadal nie wiemy, co było zapisane w czarnych skrzynkach. I tak naprawdę
          żadne wątpliwości, które pojawiają się w internecie i niektórych mediach,
          nie zostały rozwiane. Wykluczono np., że strzały padły z broni BOR. Ale
          nie wiadomo, co w takim razie tak naprawdę słychać na tym filmiku w
          YouTube, czy i kto strzelał?

          Czy pana zdaniem Rosja w najbliższym czasie wyda Polsce czarne skrzynki?
          Jeśli tego nie zrobi, to będę miał wątpliwości co do realności głoszonego
          ocieplenia stosunków polsko-rosyjskich. To, że Putin pomagał Tuskowi wstać
          z kolan, kiedy ten klęczał przed symboliczną mogiłą ofiar, to jeszcze nie
          dowód pojednania. Dowodem będzie realna wola do współpracy i właśnie np.
          ujawnienie czarnych skrzynek.

          Dlaczego Rosjanie zwlekają z przekazaniem choćby kopii nagrań i
          stenogramów?
          Niestety Rosjanie żyją w obawie, że wyjdą na jaw jakieś zaniedbania załogi
          lotniska. Nie jest przecież zrozumiałe, dlaczego skoro parę minut
          wcześniej odesłano rosyjski samolot, to dla polskiego nie zamknięto
          lotniska. Argument, że obawa przed skandalem międzynarodowym była dla nich
          tak ważna, że zaryzykowali bezpieczeństwo polskiej delegacji, nie
          przekonuje.

          Czy Jarosław Kaczyński i rodziny innych osób, które zginęły pod
          Smoleńskiem, powinni być uznani za pokrzywdzonych i dopuszczeni do
          materiałów śledztwa?
          Rodziny mają prawo wiedzieć, jak naprawdę było.


          Forum Słowiańskie
          gg 1728585
          • brigada_di_bandito Dlaczego Klich nie poleciał? 01.05.10, 19:56
            www.bibula.com/?p=21100
            • brigada_di_bandito Re: Dlaczego Klich nie poleciał? 02.05.10, 07:35
              www.youtube.com/watch?v=-auMnscz9q4&feature=player_embedded

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka