Dodaj do ulubionych

KOordynowane działania dziczy germańskiej?

25.05.10, 01:50
Sława!

To wszystko wykazuje jakas dziwna koincydencje, ale moze jestem
przewrazliwiony.

A Niemiachy w przeciwieństwie do naszych tusnietych tylko dbaja o interesy
niemieckie.

Tzn tak mi sie napisało, ale wclae nie twierdze ze tusnieci nie dbaja o
interesy niemieckie...
sad(

Forum Słowiańskie
gg 1728585
Obserwuj wątek
    • ignorant11 Berlin dzieli zatokę, jak chce 25.05.10, 01:51
      Sława!
      Berlin dzieli zatokę, jak chce
      www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100525&typ=sw&id=sw01.txt




      Raz po raz widzimy fatalne skutki polskiej polityki uległości wobec
      Niemiec. Najpierw Berlin nie przejął się sprzeciwami Polski w kwestii
      budowy Gazociągu Północnego, co grozi naszym interesom ekonomicznym choćby
      przez utrudnienie wchodzenia statków do portów w Szczecinie i Świnoujściu.
      Teraz z kolei Niemcy chcą przesunąć swoją morską granicę w Zatoce
      Pomorskiej na wschód, całkowicie lekceważąc obowiązującą od 1989 r. umowę
      między Polską Rzecząpospolitą Ludową a Niemiecką Republiką Demokratyczną w
      sprawie rozgraniczenia obszarów morskich w zatoce. Tym samym północna
      część toru podejściowego do Szczecina i Świnoujścia leżeć ma w wyłącznej
      niemieckiej strefie ekonomicznej, co także stwarza niebezpieczeństwo
      blokady portów. Polski rząd zachowuje w tej sprawie dziwne milczenie.

      Niemcy nadal zgłaszają pretensje do części polskiego terytorium morskiego.
      Rząd Angeli Merkel w grudniu 2009 r. przedstawił nowy projekt Planu
      Zagospodarowania Przestrzennego Morza Bałtyckiego (Verordnung ueber die
      Raumordnung der deutsche ausschliesslichen Wirtschaftszone in der Ostsee -
      AWZ Ostsee - ROV), w którym ujęto także cały północny tor podejściowy do
      polskich portów oraz kotwicowisko nr 3. Co prawda w uzasadnieniu do
      niemieckiego rozporządzenia czytamy, że strona niemiecka na razie nie
      będzie zgłaszać do tego terenu roszczeń prawnych, jednak z punktu widzenia
      Niemiec obszar ten należy do niemieckiej wyłącznej strefy ekonomicznej
      Morza Bałtyckiego. Przyjęcie takiego rozporządzenia nie tylko oznacza
      okrojenie naszego terytorium, ale uderzy przede wszystkim w nasze interesy
      ekonomiczne. Otwiera bowiem w przyszłości Niemcom możliwość żądania od
      Polski ogromnych sum za zezwolenie statkom na wpływanie do naszych portów.
      Trudno byłoby znaleźć alternatywny do obecnego tor wodny, gdyż Zatoka
      Pomorska jest płytkim akwenem. W skrajnym przypadku naszym portom
      groziłaby blokada. I można sobie ją wyobrazić, tym bardziej że problemy
      Szczecina byłyby na rękę niemieckim portom, które przejęłyby statki
      wpływające teraz do Polski.
      Konflikt graniczny między Polską a Niemcami jest konsekwencją zaniedbań
      władz komunistycznych, ale również bezczynności kolejnych rządów po 1989
      roku. Jak przypomina historyk dr hab. Bogdan Musiał, Układ Poczdamski nie
      regulował ani kwestii przynależności państwowej Szczecina, ani nie
      definiował dokładnie przebiegu zachodniej polskiej granicy morskiej. I
      dopiero późniejsze umowy między PRL a NRD określały te sprawy, choć nie do
      końca, bo nie wytyczono dokładnie granicy na morzu. - Do dzisiaj nie ma
      żadnych dyskusji na ten temat pomiędzy naszymi państwami -
      powiedział "Naszemu Dziennikowi" Bogdan Musiał, dodając, że wygląda na to,
      że polska strona unika tego tematu, a strona niemiecka także woli nie
      podejmować dyskusji. Bo Niemcy najwyraźniej chcą stosować metodę faktów
      dokonanych.
      Od wielu tygodni próbujemy dowiedzieć się zarówno w polskiej ambasadzie w
      Berlinie, jak i bezpośrednio w naszym Ministerstwie Spraw Zagranicznych o
      kwestie dotyczące granicy na Zatoce Pomorskiej. Po tym, gdy wyjaśniamy
      naszym rozmówcom, o co nam dokładnie chodzi, wszyscy zaraz milkną,
      zasłaniając się najczęściej tajemnicą państwową. O te kwestie pytała także
      poseł Gabriela Masłowska (PiS), która złożyła w tej sprawie interpelację
      poselską. W odpowiedzi MSZ utrzymuje, że Niemcy respektują umowę między
      PRL i NRD podpisaną w Berlinie 22 maja 1989 roku. Ta umowa - zapewnia
      polski MSZ - przewiduje, że północny tor podejściowy do portów Szczecin i
      Świnoujście w całym jego przebiegu oraz kotwicowiska znajdują się na
      naszym morzu terytorialnym bądź na morzu otwartym. Ministerstwo podkreśla,
      że obowiązywanie tej umowy zostało potwierdzone w późniejszym traktacie
      polsko-niemieckim z 14 listopada 1990 roku. Ale Niemcy i tak najwyraźniej
      robią swoje, czego dowodem jest decyzja Berlina z 1994 roku o
      jednostronnym proklamowaniu ustanowienia wyłącznej niemieckiej strefy
      ekonomicznej na Morzu Bałtyckim, gdzie północna część toru podejściowego
      do portów Szczecin i Świnoujście znalazła się w granicach niemieckich.
      Polska tę decyzję oprotestowała i teraz najwyraźniej Niemcy podejmują
      kolejną próbę rozwiązania tej kwestii według własnego pomysłu.
      Profesor Jan Sandorski z Wydziału Prawa i Administracji UAM wyraził
      zdumienie faktem, że zjednoczone Niemcy uważają się za prawnego
      spadkobiercę NRD, ale już umowę z 1989 roku chcą odrzucić. - Jeżeli RFN po
      przyłączeniu NRD nie zgłosiła żadnych zastrzeżeń do tej umowy, to znaczy,
      iż ona nadal w pełnym zakresie obowiązuje. Zarówno Polska, jak i Niemcy z
      prawnego punktu widzenia muszą się tej umowy trzymać - dodał prof.
      Sandorski. Jego zdaniem, Polska powinna w tej sytuacji naciskać na Niemcy
      w sprawie podpisania dodatkowego porozumienia w kwestii granicy morskiej,
      w którym potwierdzono by zapisy z 1989 roku. - Jeżeli Niemcy nadal będą tę
      sprawę kwestionować, to należy się zastanowić, czy nie skierować problemu
      do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze - uważa Jacek
      Sandorski, ale w jego opinii, Polska powinna przede wszystkim bronić
      zapisów umowy z 22 maja 1989 roku, w której wyraźnie potwierdzono, że jest
      to polski obszar terytorialny.
      Profesor Sandorski uważa, że niezałatwiona do końca sprawa granicy
      morskiej pomiędzy RP a Niemcami stwarza wiele poważnych problemów i
      nieporozumień. Prawnik przypomniał w tym kontekście incydent z
      pogłębiarką "Cornelia", której kapitana w 2004 roku zatrzymały niemieckie
      służby, żądając od niego okazania zgody na prace pogłębieniowe północnego
      toru podejściowego wydanej przez władze niemieckie. Miał on zezwolenie
      podpisane przez polską administrację morską, bo ten akwen leży w naszych
      granicach. 1 grudnia 2004 r. "Cornelia" wykonująca prace pogłębiarskie
      została skontrolowana przez statek "Hamburg", należący do straży
      granicznej RFN. Na jej pokład bezpardonowo wtargnęli niemieccy
      funkcjonariusze i poinformowali kapitana, że wykonuje on prace
      nielegalnie, ponieważ są podejmowane na obszarze niemieckiej strefy
      ekonomicznej. W przyszłości takich incydentów może być więcej.
      Profesor Sandorski podkreśla, że Niemcy próbowali różnych forteli, aby
      zrealizować swoje cele. - Wymyślili na przykład, aby na tym terenie
      utworzyć rezerwat przyrody, a taka decyzja znacznie utrudniałaby prace
      pogłębieniowe toru podejściowego do polskich portów. Innym działaniem było
      przeprowadzenie w 2006 roku na akwenie ćwiczeń niemieckiej marynarki
      wojennej, co także utrudniło wpływanie statków do polskich portów, a promy
      płynące ze szwedzkiego Ystad do Świnoujścia były zmuszone do zmiany kursu -
      przypomniał profesor.
      Waldemar Maszewski, Hamburg


      >> Na początek <<




      Forum Słowiańskie
      gg 1728585
      • ignorant11 Seehofer jedzie do Pragi anulować dekrety Benesza 25.05.10, 01:53

        Sława!

        www.naszdziennik.pl/index.php?typ=sw&dat=20100525&id=sw12.txt

        Szef bawarskiego rządu Horst Seehofer zapowiedział na obchodach Dni
        Ziomków Sudeckich (Sudetendeutsche Tag) w Augsburgu, że jeszcze w tym roku
        zamierza udać się z oficjalną wizytą do Pragi, aby wreszcie spróbować do
        końca załatwić ciągle nierozwiązane kwestie dekretów Benesza, na podstawie
        których Niemcy Sudeccy zostali wysiedleni z Czech. Niemcy domagają się od
        Pragi ich oficjalnego anulowania.

        Horst Seehofer, który jako premier Bawarii jest nie tylko honorowym
        patronatem Ziomków Sudeckich, ale także wielkim ich sprzymierzeńcem, w
        swojej mowie podczas niedzielnego zlotu w Augsburgu zapowiedział, że
        jeszcze we wrześniu tego roku zamierza pojechać do Pragi, aby przede
        wszystkich rozmawiać o anulowaniu przez Czechy dekretów Benesza. - Jak
        tylko nowy rząd obejmie w Pradze władzę, zamierzam natychmiast udać się
        tam z wizytą - powiedział Seehofer i dodał: - Oczywiście będę tak
        prowadzić dialog, aby poruszyć także temat dekretów.
        Seehofer wyraził nadzieję, że czeskie siły polityczne zaprzestaną
        ideologizacji historii i rozpoczną proces opracowywania swojej historii w
        prawdzie. Ponadto bawarski premier zaznaczył, że jest rzeczą oczywistą, iż
        w podróży do Pragi w rozmowach z czeskim partnerem uczestniczyć będą
        przedstawiciele Sudetendeutsche (Ziomków Sudeckich). Od II wojny światowej
        żaden poprzednik Seehofera na stanowisku premiera z powodu nadal tam
        obowiązujących dekretów Benesza nie pojechał z oficjalną wizytą do Pragi.
        Premier Bawarii potwierdził ponownie, że rządzony przez niego land jest i
        pozostanie poważnym partnerem i adwokatem wszystkich Ziomków Sudeckich.
        Zapewnił ponadto, że on, jego rząd i CSU zrobią wszystko, aby
        Fundacja "Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie" jak najszybciej rozpoczęła
        pracę. - Od początku uważałem tę inicjatywę wypędzonych za ważny narodowy
        obowiązek - zaznaczył Seehofer. Jego zdaniem, wszyscy Sudetendeutsche
        reprezentują społeczeństwo, które przywiązuje wagę do prawdziwej historii
        i któremu zależy na dialogu z innymi.
        Według organizatorów, udział w augsburskich uroczystościach wzięło ponad
        10 tys. ziomków, a hale targowe w tych dniach odwiedziło ponad 30 tys.
        gości. Przez trzy dni można było przenieść się w lata przedwojenne i
        oglądać w halach targowych w Augsburgu wystawy kultury Sudetendeutsche,
        zobaczyć pokazy ich strojów, wystawę starych map i książek. Ziomkowie
        sudeccy od wielu lat tłumnie biorą udział w tego typu imprezach. - Już od
        dawna uczestniczymy w zlotach Sudetendeutsche razem z całą rodziną -
        powiedziała Gertrude Franz, pochodząca z miejscowości Zdiar, która
        przyjechała z córką, zięciem i wnuczką. - Pamięć o utraconej ojczyźnie
        musi pozostać w następnych pokoleniach - dodała. Podczas zlotu ziomków
        obecne były liczne rodziny wielopokoleniowe. Zresztą warto podkreślić, że
        status "wypędzonego" w Niemczech jest dziedziczny i przechodzi na następne
        pokolenie. Historia Niemców Sudeckich cieszy się dużym zainteresowaniem, o
        czym świadczy wyjątkowe skupienie zwiedzających na prezentowanych w
        Augsburgu starych mapach z zaznaczonymi jeszcze niemieckimi
        miejscowościami, a także na starych książkach, w których najwięcej miejsca
        zajmują opisy "niegodziwych dekretów Benesza".
        Waldemar Maszewski, Augsburg




        Forum Słowiańskie
        gg 1728585
    • eliot Re: KOordynowane działania dziczy germańskiej? 25.05.10, 11:18
      ignorant11 napisał:

      > Sława!
      >
      > To wszystko wykazuje jakas dziwna koincydencje, ale moze jestem
      > przewrazliwiony.
      >
      > A Niemiachy w przeciwieństwie do naszych tusnietych tylko dbaja o
      interesy
      > niemieckie.
      >
      > Tzn tak mi sie napisało, ale wclae nie twierdze ze tusnieci nie
      dbaja o
      > interesy niemieckie...
      > sad(
      Trzeba było słuchać Brzezińskiego, tylko własne siły zbrojne
      wymuszą respektowanie naszych interesów narodowych. I co teraz? Jako
      naszą tajną broń wystawimy pana ministra Klicha na pontonie?
      I będziemy liczyć na to, że germańska dzicz skona ze śmiechu?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka