Dodaj do ulubionych

Pierwsza wojna z Niemcami (1)

09.04.04, 11:57
Czyli jak się to zaczęło wink

Podręczniki szkolne wpajały zawsze naszej dziatwie, że od samego świtu naszej
państwowości Niemcy ze szczególną zajadłością próbowali nasze państwo
zniszczyć a nas zgermanić. Jako przykłady tych niecnych zakusów podawano
najazd Wichmana i Hodona, który doznał od nas poskromienia swej germańskiej
buty pod Gedynią, gdzie broniąc Polski (hm...) poległ brat Mieszkowy Czcibor
(w zapisie Cidebur). Trudno tu polemizować z mitologia narodową wspomnijmy
więc tylko, że oba najazdy nie były podejmowane przez Cesarstwo ani w jego
imieniu a tylko były skutkiem piastowskiej ekspansji na Pomorze i reakcja
Jomsborga na te zakusy. Obydwaj panowie, oprócz własnych celów politycznych
(czy zwykłego awanturnictwa jak Wichman) realizowali cele i interesy
Jomsborga dla którego usadowienie się Mieszka na Pomorzu stanowiło zagrożenie
dla najbardziej żywotnej i złotodajnej drodze do Nowogrodu i "od Waregów do
Greków".
Pierwsza prawdziwa wojna z Niemcami tzn. Cesarstwem to dopiero początek XI
wieku. Jak do tego doszło?

Preludium:
Niedługo po triumfalnym zjeździe gnieźnienskim skonczyła sie dobra
karta Ottona III, bunt i wygnanie Sylwestra II, klęska Ottona, który nie
zdołał wejśc do rzymu i musiał uciekać do Wenecji, gdzie otoczony intrygami,
próbując uzyskać pomoć Stefana węgierskiego i miotając sie pomiędzy
obowiązkiem politycznym a wstąpieniem do klasztoru (co ślubował Bernardowi -
późniejszemu świętemu) padł ofiarą panującej tam zarazy. Niemcy - centrum
ówczesnego chrześcijańskiego świata Europy - stanęły w obliczu zupełnej
anarchi.
Na króla Longobardów (od Ottona I w rękach Ludolfingów)koronował się Arduin,
margrabia Iwrei, i to ledwie trzy tygodnie po śmierci Ottona III (15 lutego
1002 r.). Koronacja ta podważyła panowanie niemieckie we Włoszech i to na
długo, bo koronę cesarską Henryk II włożyl na skronie dopiero w 1014 roku...

Kandydatów (poważnych)do tronu było trzech:
1. prawnuk po mieczu Henryka I czyli Henryk II Bawarski.
2. Herman książe Szwabski
3. Ekkehard margrabia Miśni, który miał jeszcze dodatkowo ten atut, że był
szwagrem księcia saskiego Bernarda, a kto władał w Saksonii ten władał
Niemcami i Cesarstwem...
Poza ta trójką o koronie Niemiec i Cesarstwa myślał też Palatyn Dolnej
Lotaryngii Herenfried czyli Hezelinus zwany pieszczotliwie Ezzo mąż Matyldy
siostry Ottona III a w przyszłości teść Mieszka II...
Później przez wiele lat rządzona przez niego Lotaryngia była ogniskiem oporu
przeciw Henrykowi ...

Wypadki zaczęły się rozwijać szybko...
c.d.n.
Obserwuj wątek
    • eliot Re: Pierwsza wojna z Niemcami (2) 09.04.04, 12:31
      Henryk nie zważając na to, że trummna Ottona uroczyście była odprowadzana do
      Akwizgranu napadł na byłego kanclerza Ottona III a obecnie arcybiskupa
      kolońskiego Heriberta uwięził go i zmusił do wydania insygniów królewskich.
      30 kwietnia 1002 roku w Poehlde (w Saksonii) został zamordowany Ekkehard.
      Chociaż za samą śmierć nie można było obwiniać Henryka (chodziło o rozgrywki
      rodowe)to jednak Henrykowi otwarło to drogę do tronu.

      Aby zjednać sobie Hermana Szwabskiego obiecał mu, że księstwo bawarskie otrzyma
      Henryk ze Schweinfurtu, zięć Hermana - tej obietnicy Henryk II nie dotrzymał co
      wiąże się dość ściśle z naszą historią...
      Podobnie z naszą historią wiąże się smierć Ekkeharda, ten bardzo blisko
      związany z Chrobrym magnat był władcą marchii miśnieńskiej, po jego śmierci,
      szukając poparcia Henryk II zaproponował tę marchię Chrobremu... a sięgała ona
      do Bobru...

      Henryk nie mogąc dostać sie do Akwizgranu (na koronację) przekonał arcybiskupa
      mogunckiego, który był koronatorem królów niemieckich, do koronacji i ta odbyła
      się w Moguncji 6 czerwca 1002 roku. Ubiegł w ten sposób drugiego z pozostałych
      przy życiu pretendentów czyli Hermana Szwabskiego... Ezzo był już poza
      konkurencją.
      Teraz zgodnie z tradycją musiał Henryk koronować się na króla poszczególnych
      plemion niemieckich... najważniejsi byli Sasi, Bernard książe saski zgodził się
      bez problemu pragnąc zatrzeć pamięć o swoim poparciu dla Ekkeharda.
      Zjazd koronacyjny zwołano do Merseburga, głównie ze względu na Bolesława
      Chrobrego...
      Cóż się takiego stało, że Chrobry miał takie znaczenie...?
      c.d.n.
      • eliot Re: Pierwsza wojna z Niemcami (3) 09.04.04, 13:27
        Przedpole:

        Śmierć Ekkeharda utworzyła pustkę polityczną i chaos na zachodniej granicy
        państwa Chrobrego. Do dziedzictwa Ekkeharda rościli sobie pretensje jego
        synowie oraz brat (przyrodni?) Guncelin (przez Thietmara określany też jako
        brat Chrobrego...)
        Chrobry wziął poważnie słowa Henryka II co do marchii miśnieńskiej i w
        rodzinnym sporze wszedł w porozumienie z Guncelinem, który z jego (Chrobrego)
        ramienia objął marchię. Uznała to większośc rycerzy niemieckich (musieli więc
        znać propozycję Henryka). Jedynie w samej Miśni na Guncelina nie chciała się
        zgodzić część rycerstwa wierna synom Ekkeharda (nie kwestionowali Chrobrego,
        ale kwestionowali prawo do dziedziczenia Guncelina). Jednak sama ludność Miśni
        zmusiła załogę do opuszczenia grodu i do Miśni uroczyście wjechał Bolesław.
        Bolesław był przekonany o tym, że utrzyma całą marchię jako lenno. Nadzieję na
        to dawało mu zorganizowanie zjazdu koronacyjnego w Merseburgu właśnie ze
        wzgledu na niego, a samo jego przybycie tam świadczy o tym, że zajęcie marchii
        musiało sie odbyć za zgoda Henryka, gdyż inaczej Bolesław zostałby pojmany i
        stracony jako buntownik...
        Zjazd odbył się pod koniec lipca, Henryk zaprzysiągł prawa saskie a Bernard
        (książe saski) wręczył Henrykowi jako królowi Sasów świętą lancę jako symbol
        władzy.
        Później zaczęły się rokowania i układy. Największym przegranym został Henryk ze
        Schweinfurtu, który nie uzyskał przyrzeczonego mu księstwa bawarskiego, przez
        następne lata stale warcholił przeciw Henrykowi.
        Bolesław nie szczędząc złota, głównie dla saskich panów, uzyskał wiele. Milsko
        i Łużyce trafiły bezpośrednio w jego ręce, Miśnia dostała się Guncelinowi, z
        marchii miśnieńskiej wykrojono okręg Strzały i ten dostał się Hermanowi synowi
        Ekkeharada czyli bratankowi Guncelina, jednocześnie uzgodniono ślub tegoż
        Hermana z córką Chrobrego Regelindą("śmiejąca się Polka"), która jako wiano od
        męża miała dostać właśnie tą Strzałę.
        Z Milska i Łużyc Bolesław złożył Henrykowi hołd i po obdarowaniu go przez
        Henryka i pożegnaniu opuścił w towarzystwie rozgoryczonego Henryka ze
        Schweinfurtu Merseburg. Wówczas to na opuszczających napadł oddział uzbrojonego
        rycerstwa. Henryk ze Schweinfurtu z narażeniem własnego życia wyłamał zamkniętą
        bramę (by Chrobry nie miał gdzie uciec) i wyprowdził Bolesława. Orszak jednak
        został ograbiony (rownież z darów Henryka - skąpiec jeden...)a ludzie
        poranieni. Bolesław przypisał zdradę (i słusznie) Henrykowi, ale zapłaciła za
        nią Bogu ducha winna słowiańska ludność Strzały, który to gród (wiano swojej
        córki) Chrobry spalił, a ludnośc uprowadził w niewolę...
        Rozsyłał też Chrobry gdzie tylko mógł posłów z zawiadomieniem o henrykowej
        zdradzie. Jednak żaden z nich, ani Henryk ani Bolesław, pokoju jeszcze nie
        zerwali... nawet ślub Hermana z Regelindą doszedł do skutku...
        Do zerwania doszło w następnym roku i to z powodu Czech...
        c.d.n.
        • alex.4 Re: Pierwsza wojna z Niemcami (3) 09.04.04, 14:13
          zdaje się, że Bolesław Chrobry podjał ekspansje na terenach które należały juz
          do rzeczy. Spotkał się wiec z kontnatarciem. Państwa takie jak Bolesłąwa mogły
          istnieć tylko stale ekspandując (łupy potrzebne do utrzymania druzyny).
          Ekspansja zatrzymała sie na silniejszych przeciwnikach. Dlatego potem nastapił
          kryzys państwa
          pozdr
          • eliot Re: Pierwsza wojna z Niemcami (3) 13.04.04, 13:54
            alex.4 napisał:

            > zdaje się, że Bolesław Chrobry podjał ekspansje na terenach które należały
            juz
            > do rzeczy. Spotkał się wiec z kontnatarciem. Państwa takie jak Bolesłąwa
            mogły
            > istnieć tylko stale ekspandując (łupy potrzebne do utrzymania druzyny).
            > Ekspansja zatrzymała sie na silniejszych przeciwnikach. Dlatego potem
            nastapił
            > kryzys państwa
            > pozdr


            W owym czasie to co międzu Łabą a Odra należało nie tyle do Rzeszy ile do tego,
            kto coś tam zdobył i potrafił utrzymać. Chrobry do najsłąbszych nie należał
            wieć cos tam utrzymał. Przyczyny załamania sie państwa pierwszych Piastów były,
            jak sądzę, nieco bardziej złożone i nie da sie ich sprowadzic jedynie do
            łupów, których zabrakło....
            Pozdr.
        • eliot Re: Pierwsza wojna z Niemcami - małe podsumowanie 13.04.04, 14:26
          Po śmierci Ottona III Chrobry znalazł się w nowej sytuacji. Musiał zorientować
          się jaka będzie polityka Cesarstwa wobec wschodnich sąsiadów. Trzeba pamiętać,
          że doświadczenia Piastów były w sumie dość pozytywne... i skłaniające ich do
          pragmatycznej i rozważnej polityki. Istniejący układ współpracy zaczął się
          kształtować po bitwie pod Cedynia, kiedy to Mieszko został zmuszony przez
          Ottona II do oddania Bolesława jako zakładnika. Śmierć Ottona II w 983 roku,
          wybuch powstania słowiańskiego na Załabiu skłoniły Mieszka i czeskiego
          Bolesława Pobożnego do poparcia księcia bawarskiego Henryka Kłótnika w jego
          staraniach o koronę cesarską(Kłótnik był bratankiem Ottona I Wielkiego).
          Mieszko szybko zorientował się, że wieczny warchoł korony nie osiągnie i
          postawił na współpracę z wdową po Ottonie pierwszym, Teofano. Ta współpraca
          pozwoliła na uwolnienie Bolesława Chrobrego, chociaż spowodowała, że drogi
          Mieszka I Bolesława Poboznego rozeszły się (Pobozny został przy Kłótniku).
          Przez następne niemal 10 lat ten sojusz, oraz współpraca z panami saskimi stała
          się podstawą polityki Mieszka. Pozwoliło mu to spokojnie, bez zagrożenia ze
          strony Niemiec (a nawet z ich pomocą...) zająć Ziemię Krakowską, Śląsk a być
          może i Morawy...
          Schedę tą przejął Chrobry dodatkowo wzmacniając (przy pomocy Ekkeharda)swoją
          pozycję bliską współpracą z Ottonem III, będąc patronem św. Wojciecha, oraz
          Zjazdem Gnieźnieńskim wynoszącym go do roli jednego z głównych graczy na
          politycznej scenie.
          Zdawał sobie więc Chrobry sprawę, że jego rola przy Henryku II będzie inna ale
          nie sądził, że Cesarz zechce zerwać obustronnie korzystną politykę stabilizacji
          obszaru pomiędzy Odrą a Łabą i Soławą. Zjazd w Merserburgu zdawał się to
          potwierdzać. Chrobry rozumiał, że propozycja Henryka by zajął Marchie
          Misnieńską byłą próbą skłócenia go z Ekkehardem, głównym rywalem Henryka, ale
          kiedy po śmierci Ekkeharda skorzystał z tej propozycji Henryk nie odrzucił
          (oficjalnie) jego postępowania. Chrobry musiał się podzielić Marchia z
          Guncelinem i i jego bratankiem ale Henryk nie zakwestionował roli Chrobrego na
          tych obszarach. Dlatego to próba zabójstwa podjęta przez Henryka była dla
          Chrobrego takim szokiem, nie spodziewał sie jej. Stąd, emocjonalnie i
          symbolicznie może zrozumiała, acz politycznie absurdalna decyzja spalenia
          Strzały wiana swojej córki...
        • eliot Re: Pierwsza wojna z Niemcami (4) o Czechach 13.04.04, 15:27
          Przejżałem (dość pobieżnie - to fakt)kilka elektronicznych katalogów co
          większych polskich bibliotek (łącznie z Narodową) i nie znalazłem żadnej
          monografi o historii Czech ??? Jeśli ktoś coś wie na ten temat to proszę o
          wiadomość.
          Oczywiście nie będziemy tu zastępować historyków, ale kilka podstawowych faktów
          z tej wczesnej historii trzeba przypomnieć.
          Po ataku Węgrów i rozpadzie Wielkich Moraw kotlia czeska dostała sie pod wpływ
          najwiekszego z tamtejszych plemion słowiańskich czyli Czechów i ich dynastii
          czyli Przemyślidów. Od 921 roku księciem został Wacław (ok. 905-935)późniejszy
          świety i patron Czech juz od drugiej połowy X wieku. W 929 roku uznał
          zwierzchnictwo króla niemieckiego Henryka I i zaczął szerzyć chrześcijaństwo.
          Na czele pogańskiej i antyniemieckiej reakcji stnął jego brat Bolesław, który
          Wacława zamordował czyniąc go tym samym świetym oraz patronem Czech... wink
          Bolesław I (?-972?) rządził od 935 do 972? r. Zrzucił początkowo niemieckie
          zwierzchnictwo i odrzucił chrześcijaństwo ale ok 950 roku uległ Ottonowi I,
          przyjął jego zwierzchnictwo uznawszy się jego trybutariuszem, czaczął też
          szerzyć chrześcijaństwo. Po klęsce Węgrów nad Lechem w 955 roku, przyłączył do
          Czech Morawy a historiografia czeska uznaje, że również Słowację, choć bardziej
          prawdopodobne jest, że raczej tzw. "Prowincję Wag". Oprócz tych zdobyczy
          rozciągnął swoje panowanie równieżna Ziemię Krakowską (czyli Wiślan) i zapewne
          Śląsk. Prowadził też tzw. "podbój wewnętrzny" likwidując niezależność
          księstewek plemiennych ( a było ich tam kilkadziesiąt). Tam gdzie nie mógł
          związać ziem orężem wiązał przy pomocy mariażu. Tak więc wydałą Strzeżysąłwę
          (zapewnę córkę) za Sławnika, księcia Libickiego, a drugą córkę Dąbrówkę za
          Mieszka...
          • eliot Re: Pierwsza wojna z Niemcami (5) o Czechach 13.04.04, 15:47
            Umierając w 972 lub 973 roku zostawił swojemu następcy, też Bolesławowi
            rozległe państwo na północy sięgające do Wielkopolski, na wschodzie za Wisłę,
            na południu pod Dunaj, na zachodzie po Łużyce... kraj silnie związany z
            sąsiadami z Bawaria, z Marchią Wschodnią (przyszłą Austrią) z Cesarstwem od
            północy z chrystianizującym się zięciem polańskim Mieszkiem, a ostatnie z
            pleminnych, czy ponadplemiennych państewek "wewnętrznych" czyli księstwo
            Libickie Sławnika też zostało związane z Przemyślidami przyjaznym mariażem,
            chociaż Slawnik stale szukał oparcia przeciw potędze Bolesława wsród Sasów
            (Ludolfingów), z którymi również był związany rodzinnie. Kiedy syn Bolesława I,
            Bolesław II Pobożny obejmował władze po swym ojcu, był władcą rozległego
            (większego chyba niż Mieszkowe)państwa. Już na samym początku swego władztwa w
            973 roku udało mu się uzyskać zgodę na powstanie biskupstwa praskiego, chociaż
            aprobatę dla osoby biskupa zastrzegł sobie Cesarz i tak było to duże
            osiągnięcie. Nic nie zapowiadało, że umierając zostawi, z tak wielkiego
            państwa, swojemu synowi
            same tylko Czechy a losy jego i jego następców, losy Piastów i Sławnikowiców
            zwiążą się w jeden węzeł.
            • eliot Re: Pierwsza wojna z Niemcami (6) o Czechach 14.04.04, 12:41
              Tu zaczyna się splot zdarzeń związanych ze Sławnikowicami. Wojciech urodził się
              około 955 roku, matka jego Strzeżysława, była (zapewne) siostrą Bolesława
              Pobożnego i Dąbrówki, dla Chrobrego był więc bratem ciotecznym...
              Sławnik, jak każdego chłopca, chciał go wychować na rycerza, ale jako dziecko
              Wojciech ciężko zachorował i Sławnik dla ratowania mu życia złożył ślub o
              ofiarowaniu Wojciecha Bogu. Był więc wychowywany przez libickich księży
              (Radłę), jako 16-latek został wysłany do Magdeburga (na 9 lat!!!)do tamtejszej
              szkoły katedralnej. W 981 roku wraca do domu i tegoż roku umiera Sławnik i
              arcybiskup Magdeburga a opiekun i protektor Wojciecha, Adalbert.
              Księstwo Libickie obejmuje najstarszy z synów Sławnika Sobiebor, a Wojciech
              zostaje przez swojego wuja czyli Pobożnego wprowadzony do katedralnego kleru
              praskiego, gdzie staje sie ulubieńcem tak biskupa praskiego Dytmara, jak i
              praskiej elity. Świetnie wykształcony, błyskotliwy, wesoły (zwano go "miles
              deliciosus" - rycerz rozkoszny...), ulubieniec Cesarza Ottona II
              dawał nadzieję Pobożnemu, że w przyszłości "zczeszczy" praskie biskupstwo,
              które było nieco obcym niemieckim ciałem... Ta pozycja Wojciecha gwarantowała
              też sojusz pomiędzy Przemyślidami a Sławnikowicami. W 983 roku umiera Dytmar
              wyspowiadawszy się przed śmiercia przed Wojciechem, ten przerażający ponoć
              rachunek sumienia głęboko wstrząsnął Wojciechem, zmieniając całą jego osobowość
              i stosunek do świata. Na mocy jakiegoś nieznanego nam porozumienia pomiędzy
              Przemyślidami, Sławnikowicami a Cesarzem Ottonem II, Wojciech był przewidziany
              na następcę Dytmara. Ponieważ nie spełniał wymogów prawa kanonicznego, gdyż nie
              miał jeszcze 30-stu lat inwestytury 27-mioletniemu Wojciechowi na biskupstwo
              praskie udzielił sam cesarz Otto II. Zmiana osobowości Wojciecha w kierunku
              surowego przestrzegania tego co uznawał za nakazy Boże spowodowała narastanie
              konfliktu pomiędzy Wojciechem a Pobożnym i czeskim możnowładztwem. Stracił też
              poparcie czeskiego kleru kiedy zaczął wymagać od duchownych celibatu (jako
              zamożni mieli po kilka żon czasami...) a również zmniejszył im dochody o połowę
              przeznaczając je na wykup chrześcijańskich niewolników (Praga była wówczas
              największym targiem niewolników w całej Europie). Dał się też wplatać w
              polityczne intrygi i w 984 roku udał się dyplomatyczna misją na Węgry posłując
              w imieniu Henryka Kłótnika, a więc przeciw Teofano i małoletniemu Ottonowi
              III... W tej narastającej atmosferze napięcia i niechęci w 987 roku zmarła
              matka Wojciecha Strzeżysława. Po pogrzebie, już 988 roku Wojciech porzucił
              Pragę i biskupstwo i udał się do Rzymu. Porzucenie diecezji było ciężkim
              przestępstwem, ale papież darwował mu karę a Wojciech miał się udać do
              Jerozolimy z pielgrzymką, dostał nawet na ten cel dotację od Teofano, ale w
              drodze nagle rozdał złoto i dalej szedł pieszo, pod Monte Cassino spotkał
              słynnego w owym czasie eremitę Nila a ten skierował go do klasztoru św.
              Benedykta i Aleksego na Awentynie. Spędził tam 5 lat na ascezie, umartwianiu
              sie, dysputach itd. W 992 roku pod groźbą wykluczenia z kościoła wezwano go do
              powrotu do praskiej diecezji, posłuszny polecenie wykonał, jednak jego
              integryzm i fundamentalizm przez lata nieobecności tylko się wzmocniły. W
              Pradze konflikt pomiędzy Wojciechem, a tamtejszym klerem i władzą rozgorzał
              ponownie... Na przełomie 994/995 roku Wojciech ponownie uciekł z Pragi i
              schronił się na Awentynie. Już tam nie wrócił...
              • eliot Re: Pierwsza wojna z Niemcami (7) o Czechach 14.04.04, 13:17
                Lata 989-990 to lata wojny z Polską, które przynoszą Pobożnemu wielkie straty
                terytorialne. Czechy tracą Ziemię Krakowską, Śląsk, a być może również Morawy
                na rzecz państwa Mieszka...
                Ziemie Krakowską według wszelkich znaków na ziemi i niebie dostaje siostrzeniec
                Pobożnego Bolesław Chrobry... co było zgodne ze zwyczajem ówczesnym, gdyż
                Chrobry po małżeństwie z Emnildą (987?)doczekał sie właśnie potomka. Była też w
                tym zapewne myśl Mieszka by dać Bolesłąwowi graniczna ziemie zagrożoną rewanżem
                ze strony Pobożnego co osłabiało Chrobremu możliwość manewru wobec przyrodnich
                braci po Odzie... Chrobry zaś mając do wyboru podległość ojcu lub pałającemu
                żadzą zemsty wujowi wolał jednak ojca...
                Ten nowy układ sił uczynił z państwa libickiego panstwo graniczne pomiędzy
                Polską Mieszka a Czechami. Nie była to pozycja do pozazdroszczenia...
                Trzeba jednak przyznać, że przy drugim powrocie Wojciecha (992) Pobożny wiele
                uczynił by pójść siostrzeńcowi na rękę. Urządził wielki wiec książęcy, który
                usankcjonował dawanie rozwodów przez biskupa (dotyczyło to głównie żonatego
                kleru, a rozwody były przeprowadzane wbrew ich woli...), oddał Pobożny
                biskupowi do dyspozycji budowę kościołów (nie była potrzebna już zgoda
                księcia), oddał mu zbieranie dziesięciny (a więc uniezależnił finanse kościoła
                od księcia), przystąpiono do budowy klasztoru w Brzeznowie, gdzie miał Wojciech
                sprowadzić z Awentynu "swoich" mnichów, ustępstwa te były rzeczywiście znaczące
                i świadczyły o dobrej woli Bolesława Pobożnego, jednak niechęć do życia
                politycznego i świeckiego była w Wojciechu już tak wielka, że nie wytrwał
                więcej niż dwa lata... wydał tym, choć nieświadomie, wyrok na państwo libickie
                i swoją rodzinę...
                • eliot Re: Pierwsza wojna z Niemcami (8) o Czechach 14.04.04, 13:44
                  Zagłada:

                  W 995 roku, Otto III zwołuje swoją pierwszą jako samodzielnego cesarza wyprawę
                  na Obotrytów i Wieletów, wśród podległych mu książąt ogłasza "pokój cesarski" i
                  wzywa ich wraz z kontyngentami do stawienia się na wyprawę. Z Polski przybywa
                  Chrobry (stąd wiemy, że po Odzie już ani śladu... wink, z Libic Sobiebor wraz z
                  drużyną, z Czech Bolesław Rudy (syn Pobożnego) usprawiedliwiając ojca jego
                  wiekiem. W nocy po św. Wacławie (czyli 28/29 września), którego w Libicach
                  czczono jako patrona Czech... (a w Czechach Pobożnego nie... boć to tatuś
                  Pobożnego brata swego, Wacława, zaciukał czyniąc go świętym...smilena polecenie
                  Pobożnego Wrszowcy podstępem do Libic się wdarli wycinając załogę w pień oraz
                  pozostałych na miejscu Sławnikowiców. Państwo Libickie przestało istnieć.
                  Ci którzy pozostali przy życiu swoje losy związali z Polską. Wojciech jak wiemy
                  został jej patronem, Radzim-Gaudenty jej pierwszym arcybiskupem, Sobiebor
                  wrócił z wyprawy razem z Chrobrym do Polski. Od Chrobrego dostał ziemię. Został
                  też jednym z przyjaciół Chrobrego i narzędziem jego polityki. Potomkowie
                  Sobiebora dali początek możnowładczemu rodowi Pałuków, a ziemie Sobieborowi
                  nadane to Pałuki właśnie...
                  W 999 roku umiera Bolesław Pobożny, teraz w najbliższych kilkunastu latach
                  karty w czeskiej talii rozdaje Chrobry...
                  • eliot Re: Pierwsza wojna z Niemcami (9) o Czechach 15.04.04, 12:25
                    Bolesław III Rudy nie był chyba zupełnie normalny, jak nie patrzeć miał manię
                    prześladowczą i paranoiczne napady morderczego szału...
                    Stopniowo eliminował z tego świata całe swoje otoczenie, w zwolnione miejsca
                    wciskali się, zawsze usłużni, Wrszowcy. Najwieksze zagrożenie dla Rudego
                    stanowili oczywiście inni Przemyslidzi: Władywój ( brat???) zwiał do Polski,
                    wdowa po Pobożnym, Emma (Niemka)drżała o życie swoje i swoich dzieci, czyli
                    przyrodnich braci Rudego. I słusznie: Jaromira dorwali Wrszowcy i wykastrowali,
                    Udalryk tylko cudem uniknął śmierci kiedy próbowali go zadusić w łaźni...
                    Emma wraz z synami ratując życie swoje i ich cudem uciekła z Czech do Bawarii.
                    Cesarz Henryk II zajęty zdobywaniem i umacnianiem władzy nie miał sił ani
                    ochoty interweniować w sprawy czeskie, zresztą Rudy uznawał Henryka za króla
                    więc formalnie było wszystko niby w porządku. Rudy nie miał jednak
                    wystarczających sił by przeciwstawiać się buntującemu otoczeniu. Tak długo jak
                    żył Ekkehard, Rudy operał sie na nim i jego ciągłych interwencjach (również
                    zbrojnych) w wewnętrzne sprawy czeskie. Po śmierci Ekkeharda Rudy zaczął się
                    opierać na Wrszowcach. Wrszowcy nie pochodzili z dawnych kniaziowskich rodów
                    szczepowych tylko byli klasycznym przykładem takiego rodu możnowładczego, który
                    do swojej pozycji doszedł służbą u księcia, to tacy ówcześni nuworysze...
                    Bolesław Rudy otoczony intrygami, słaby i bijący na oślep stał się w końcu
                    groźny nawet dla Wrszowców, porozumiawszy się z innymi rodami skierowali się
                    przeciw niemu. Rudy ratując się, w drugiej połowie 1002 roku, uciekł do Henryka
                    ze Schweinfurtu. Henryk, któremu Rudy też się naraził uwięził go i
                    prawdopodobnie chciał skrócić o głowę, jednak postąpiwszy tak Henryk okrył by
                    sie hańbą, gdyż złamał by święte prawo gościnności. Henry przeto Rudego
                    wypuścił z myślą nasłania na niego swoich siepaczy, Rudy nie czekał tylko
                    ratując życie zwiał do Polski do Chrobrego...
                    • eliot Re: Pierwsza wojna z Niemcami (10) o Czechach 15.04.04, 12:58
                      Panowie czescy po wygnaniu Rudego zwrócili się do Chrobrego by dał im
                      wspomnianego już Włodziwoja. Był on dla nich bardzo wygodny, gdyż
                      był "najczystszej" krwi pijakiem... został więc tylko dekoracją, za którą
                      prawdziwą władzę sprawowali Wrszowcy i reszta panów czeskich...
                      I wszystko byłoby dobrze gdyby nie ten nałóg... Włodziwój po sprowadzeniu go do
                      Czech właściwie nie trzeźwiał... i zszedł z tego najlepszego ze światów już z
                      końcem 1002 roku lub na samym początku 1003-go... może zbyt hucznie obchodził
                      Nowy Rok.... wink))
                      Czesi tedy zwrócili się ku młodszym Przemyślidom (Jaromir, Udalryk)tu jednak
                      przeciwni temu byli (chyba) Wrszowcy (co oczywiste po tym jak się z Jaromirem
                      obeszli...)a cesarz (a właściwie dopiero król...) Henryk II nie był w stanie
                      zapewnić im odpowiedniego wsparcia zbrojnego. Tak więc młodszym Przemyślidom
                      utrzymać się w Czechach nie udało. W tej sytuacji panowie czescy zwrócili się
                      do Chrobrego i doszło do jakiejś ugody pomiędzy nimi (szczególnie zaś z
                      Wrszowcami, którzy go już raz zdradzili) a Rudym. Zapewne też możność powrotu
                      do Czech uzyskali też Sławnikowice i członkowie drużyny Sobiebora, którzy w 995
                      roku musieli iść z nim na wygnanie do Polski. Po zawarciu ugody Chrobry
                      zbrojnie wprowadził Rudego na tron w Pradze. Być może sprawa ze Sławnikowicami
                      otworzyła następny rozdział dramatu. Chociaż ugoda nie odtwarzała księstwa
                      libickiego to powrót Sławnikowiców stanowił dla Wrszowców potencjalne
                      zagrożenie. To oni wszak dokonali rzezi w Libicach, a Rudy tu akurat miał
                      czyste sumienie bo wiódł czeskie oddziały na pomoc cesarskiej wyprawie na
                      Obotrytów...

                      Mogło więc dojśc do próby równoważenia potęgi Wrszowców przez Rudego za pomocą
                      Sławnikowiców, którzy mieli też silne oparcie u Chrobrego...
                      Zdrada wisiała w powietrzu... i Wrszowcy byli do niej gotowi... Rudy ubiegł
                      zdrajców i zaczął eksterminację rodu (9 lutego 1003r.), zięcia swojego zabił
                      osobiście... wink)).
                      Chrobry był jednak daleki od popierania którejś ze stron, w owym momencie
                      zależało mu na spokoju na zapleczu jednego z frontów szykującej się wojny z
                      Henrykiem...
                      Kiedy więc ocaleli z rzezi członkowie rodu Wrszowców (ocaleli ci, którzy
                      zdążyli schronić się w Polsce)zwrócili się do Chrobrego z prośba o ratunek
                      Chrobry na to przystał. Miał w ręku Wrszowców, Sławnikowiców, miał też w ręku
                      los Czech... albo tak sądził...
                      • eliot Re: Pierwsza wojna z Niemcami (10) o Czechach 15.04.04, 13:22
                        Zdrada Chrobrego...:

                        Aby zawrzeć jakąś ugodę, porozumienie z Rudym trzeba było go zwabić do Polski.
                        Rudy ufał Chrobremu, ale pośredniczyć musiała osoba do której obie strony tak
                        Chrobry jak i Rudy mieli zaufanie. Nie wiadomo kto to był. Dośc, że Rudy
                        uwierzył... i przybył, wedle Kosmasa do Krakowa. Przyjęty gościnnie i
                        przyjaźnie przez Chrobrego po uczcie powitalnej udał się na spoczynek.
                        W nocy zaskoczonego pojmano i oślepiono... żył jeszcze długo(zapewne w
                        Krakowie),zmarł dopiero w 1037 roku...
                        W czasie kiedy Rudego oślepiano, jego imiennik Bolesław Chrobry był już w
                        drodze do Pragi...teraz w marcową wczesną wiosnę 1003 roku na czeski tron
                        wstępował Chrobry... Piast, ale po matce wpółPrzemyślida...
                        Wedle Thietmara lud, zawsze głodny wszelkiej zmiany z ochotą uznał go za
                        swojego władcę. Przybrał więc wedle zwyczaju wieśniacze szaty Przemysła i
                        zasiadł na jego tronie przyjmując hołdy czeskich panów i ludu...
                        Ale na dworze Henryka II przebywali jeszcze dwaj Przemyślidzi, Jaromir i
                        Udalryk. Henryk nie zrezygnował z takiego atutu...
                        • eliot Re: Pierwsza wojna z Niemcami (11) o Czechach 15.04.04, 13:28
                          eliot napisał:

                          > Zdrada Chrobrego...:
                          >
                          > Aby zawrzeć jakąś ugodę, porozumienie z Rudym trzeba było go zwabić do
                          Polski.
                          > Rudy ufał Chrobremu, ale pośredniczyć musiała osoba do której obie strony tak
                          > Chrobry jak i Rudy mieli zaufanie. Nie wiadomo kto to był. Dośc, że Rudy
                          > uwierzył... i przybył, wedle Kosmasa do Krakowa. Przyjęty gościnnie i
                          > przyjaźnie przez Chrobrego po uczcie powitalnej udał się na spoczynek.
                          > W nocy zaskoczonego pojmano i oślepiono... żył jeszcze długo(zapewne w
                          > Krakowie),zmarł dopiero w 1037 roku...
                          > W czasie kiedy Rudego oślepiano, jego imiennik Bolesław Chrobry był już w
                          > drodze do Pragi...teraz w marcową wczesną wiosnę 1003 roku na czeski tron
                          > wstępował Chrobry... Piast, ale po matce wpółPrzemyślida...
                          > Wedle Thietmara lud, zawsze głodny wszelkiej zmiany z ochotą uznał go za
                          > swojego władcę. Przybrał więc wedle zwyczaju wieśniacze szaty Przemysła i
                          > zasiadł na jego tronie przyjmując hołdy czeskich panów i ludu...
                          > Ale na dworze Henryka II przebywali jeszcze dwaj Przemyślidzi, Jaromir i
                          > Udalryk. Henryk nie zrezygnował z takiego atutu...
                          • eliot Re: Pierwsza wojna z Niemcami (12) o Czechach 15.04.04, 13:49
                            Chrobry chyba olał Henryka i nie powiadomił go oficjalnie przez osły-posły, że
                            objął tron czeski... Henio dowiedział się o tym "dictante fama". Ponieważ
                            jednak właśnie co skończył nieudaną wyprawę na Arduina (pł. Włochy, Lombardia),
                            gdzie wojska niemieckie wzięły ciężkie cięgi po dupie, o natychmiastowej
                            wyprawie przeciw Chrobremu mysleć nie mógł. Wysłał więc do Chrobrego poselstwo
                            takiej mniej więcej treści: Bolesław może sobie Czechy zatrzymać z łaski i
                            nadania henryka jeśli uzna wszelkie warunki i zależności jakie książe czeski
                            miał wobec Niemiec. Formalnie Henio był w prawie...
                            Inaczej wojna!

                            Książe czeski zobowiązany był do służby i wielu swiadczeń, musiał złożyć hołd,
                            musiał stawiać się na każde niemieckie wezwanie, zobowiązany był do stawiania
                            się na wyprawy wojenne, w tym równiez do Włoch. Corocznie musiał płacić 120
                            wołów i 500 grzywien, biskupów praskich (i morawskich)król niemiecki
                            zatwierdzał w godności i otaczał ich stałą opieką. Świadczeniami czeskimi król
                            niemiecki dzielił się z księciem bawarskim, arcybiskupem magdeburskim a od 991
                            roku z margrabią łużyckim.
                            Przyjęcie warunków Henryka, wobec szykowanej nowej wyprawy na Arduina zmusiłoby
                            Chrobrego do udania sie z oddziałem choćby i 500 pancernych razem z Henrykiem,
                            a to znaczyło wydanie się w jego ręce... tania była by wówczas głowa
                            Chrobrego...
                            Chrobry więc odmówił...
                            • oleg3 A nie mógł dyplomatycznie zachorować ? 15.04.04, 14:55
                              eliot napisał:

                              > Przyjęcie warunków Henryka, wobec szykowanej nowej wyprawy na Arduina
                              zmusiłoby
                              > Chrobrego do udania sie z oddziałem choćby i 500 pancernych razem z
                              Henrykiem,
                              > a to znaczyło wydanie się w jego ręce... tania była by wówczas głowa
                              > Chrobrego...
                              > Chrobry więc odmówił...
                            • eliot Re: Pierwsza wojna z Niemcami (13) 16.04.04, 14:17
                              Wojna zaczęła się w sierpniu 1003 roku. Bolek jak tylko mógł zapewnił sobie
                              poparcie. W Bawarii znalazł wsparcie ze strony Henryka ze Schweinfurtu, swego
                              wybawcy meseburskiego, ktory nie mógł przeboleć, że Henio II wpuścił go w
                              maliny i przyrzeczonej Bawarii nie dał...
                              Aby zapewnić sobie spokój na zapleczu Henryk drugi uderzył najpierw na swego
                              schweifurckieho imiennika. Do Bawarii na odsiecz Henrykowi pośpieszyły z Czech
                              polskie oddziały, a sam Chrobry uderzył na Marchie Miśnieńską licząc na
                              wsparcie ze strony Guncelina. Guncelin bał się jednak otwartej zdrady i nie
                              przeszedł na strone Bolesława wyjaśniając mu swoje postępowanie: "Chętnie
                              bracie (w źródłach uparcie Guncelin przedstawiany jest jako brat Chrobrego...)
                              spełnie wszystko, czego żądasz z wyjątkiem oddania grodu; nie sprzeciwię sie
                              również w przyszłości, jeżeli zdarzy sie ku temu sposobność. Są tu ze mną
                              (jednak)rycerze mego seniora (Henryka II), którzy na to nie pozwolą. Gdyby się
                              to stało wiadome, życie moje z całym moim majątkiem byłoby zagrożone".
                              Chrobry więc wiele nie uzyskał, spustoszył okoliczne (słowianskie...) ziemie, w
                              tym karj Głomaczów uprowadzając jeńców(ponoc ok. 3000) i łupy.
                              Na południu(w Bawarii) Henryk ze Schweinfurtu wziął niestety w dupę, jego
                              miasta i włości zostały zajęte, posiłki polskie poszły w niewolę...
                              Sam margrabia oraz brat Henryka II Bruno uciekli do Bolesława. Henryk ze
                              Schweinfurtu dostał od Bolesława pomoc i zgode na atak mas Milsko, które
                              spustoszył zima 1003/1004... i znów główna ofiarą wojny byli bogu ducha winni
                              Słowianie Połabscy....
                              Henryk i Bruno po cichu szukali jednak zgody z Hentykiem II i w początkach 1004
                              roku udali sie na Węgry szukając protekcji Stefana w zgodzie z cesarstwem...
                              Warunki były jednak twarde. Bruno, chociaz brat Henryka II musiał zgodzic sie
                              na stan duchowny, natomiast margrabia schweinfurcki poszedł do więzienia, gdzie
                              w cięzkich okowach przesiedział prawie rok...
                              Działania Henryka na wschodzie Niemiec chwilowo zamarły, zarówno ciężka zima
                              jak i sprawy włoskie ostudziły wojenne zapały, również Chrobry musiał zebrać
                              siły po stracie sojuszników oraz sił operujących w Bawarii.
                              Henryk udał się do północnych Włoch, gdzie Arduin unikając bezpośredniej walki
                              poobsadzał alpejskie przełecze by uniewmozliwić Henrykowi przejście. Henryk
                              jednak wybrał jakąś wyjątkowo trudną nieobsadzoną przez Arduina droge i
                              wkroczył do Pawii. Arduin bez waliki wycofał się do Piemontu. 14 maja 1004 roku
                              Henryk koronuje sie w Pawii na króla Longobardów. Arduina nie pokonał ale
                              jednak jego autorytet wzróśł znacząco. Nie mógł chwilowo mysleć o wojnie z
                              Arduinem dopóki na wschodniej granicy stały wojska Chrobrego...
                              Z Włoch udał sie Henryk do Alzacji i tam w czerwcu ogłosił na sierpień
                              generalna rozprawę z Chrobrym. Rycerstwo zbierało się w marchiach wschodnich
                              (centrum był Merseburg) a Bawarzy mieli uderzyć na Czechy, tu widać jak duzym
                              ciosem dla Bolesława była klęska Henryka ze Schweinfurtu...
                              Do Merseburga przybył w koncu i sam Henryk II, szykowała się następna scena
                              dramatu...
                              c.d.n.
                              • eliot Re: Pierwsza wojna z Niemcami (14) 20.04.04, 12:44
                                Zanim jednak Heniek do tego Merseburga przybył postanowił zapewnić sobie boską
                                pomoc... 8 sierpnia przybył do opactwa nienburgskiego nad Soławą i tam
                                ślubował, że wypadku pomyślnej wyprawy na "Sklawonię" nada klasztorowi obszerne
                                włości. By Panu Bogu się coś nie pomyliło to włości miały być na Łużycach,
                                które chciał na Bolku zdobyć...
                                Wszyscy więc oczekiwali ataku na Łużyce kiedy Henryk przybył, zaraz po ślubach,
                                do Merseburga wiodąc w swoim orszaku księcia Jaromira czeskiego, wykastrowanego
                                przez Wrszowców.
                                Chrobry główne swoje siły skoncentrował więc na Łużycach i na Śląsku, gdzie
                                była druga linia obrony. Dla porządku obsadził oczywiście załogami polskimi
                                przejścia i ważniejsze drogi przez Las Czeski. Dużym więc zaskoczeniem dla
                                Bolka był szybki manewr Henryka , który obszedłwszy jedno z przejść wkroczył na
                                teren Czech. Już pierwszy napotkany gród czeski, Gniewin, poddal się bez walki
                                Niemcom. W Żatcu, Czesi z zaskoczenia rzucili się na polską załogę i ją w
                                większości wymordowali, niedobitki schroniły się w kościele gdzie ich uratowało
                                wstawiennictwo nadciągającego właśnie Henryka... chociaż poszła wieść, ze
                                zginąl tam i sam Bolesław.
                                Chrobry zaś cofnął się do Pragi, gdzie czuł się bezpiecznie. Jednak wieści o
                                szybkim pochodzie Henryka z Jaromirem wywołaly wrzenie wśród Czechów i Bolesław
                                zdał sobie sprawę, że Pragi nie utrzyma. Opuścił więc Czechy i udał się do
                                Polski. Na opuszczające następnie Pragę przez most Wyszehradzki wojska polskie
                                podstepnie rzucili sie Czesi. To tu na tym moście zginął dowodzący odwrotem
                                Sobiebor, ostatni książe libicki i ostatni Sławnikowic. Dalsze dzieje potomków
                                tego rodu to już dzieje polskiego rodu Pałuków...
                                Do Pragi wkroczył, radośnie witany, Jaromir. Odbyła się uroczysta (wedle
                                opisanego juz przy koronacji Bolesława rytuału)intronizacja i Jaromir wyszedł
                                na spotkanie Henryka. Po jego przybyciu złożył mu (8 września 1004 roku) hołd.
                                Następnie odbyło się uroczyste nabożeństwo, prowadził je nie jak by to było w
                                zwyczaju biskup praski lecz, za jego zgodą, biskup fryzyngeński Gotszalk, ktory
                                na jego zakończenie zwrócił się do Henryka z gorącą prośbą by wreszcie uwolnił
                                z okowów nieszczęsnego Henryka ze Schweinfurtu... Henryk II uniesiony
                                błyskawicznym zwycięstwem uwolnienie obiecał, a po zakonczonej kampanii słowa
                                dotrzymał...
                                Tak to w niespełna miesiąc pierwszy z celów kampanii Henryka został osiągnięty.
                                c.d.n.
                                • eliot Re: Pierwsza wojna z Niemcami (15) 20.04.04, 13:16
                                  Henryk odprawił teraz Bawarów i szybkim manewrem wrócił na północ. Wkroczył do
                                  kraju Milczan i rozpoczął oblężenie Budziszyna. Walki były bardzo zacięte i
                                  życia mało co w nich nie stracił sam Henryk. Widząc jednak beznadziję dalszej
                                  obrony Chrobry wysłał do Henryka posła z propozycja, że podda gród jeśli Henryk
                                  zgodzi sie na swobodny odwrót załogi. Henryk wdzięcznie sie zgodził i załoga
                                  wycofała sie z Budziszyna. Tak więc już z końcem września Henryk osiągnął drugi
                                  z celów. Łużyce znalazły się w reku Henryka. Widząc tak wielką skuteczność
                                  swoich ślubów Heniek opactwo nienburgskie bogato wyposażył. Tak skończyłą się
                                  kampania roku 1004 ( tysiąc lat temu...)co nie znaczy, że skończyła się wojna
                                  miedzy Henrykiem a Bolesławem. Celem Henika nie było odebranie Bolkowi Łużyc,
                                  czy Czech a w każdym razie nie celem głównym ale pozbycie się Chrobrego w
                                  ogóle...
                                  Wyznaczył więc nastepną kampanie na sierpień roku 1005 a miejscem koncentracji
                                  było Leizkau pod Magdeburgiem. Nie miała to być pierwsza lepsza ruchawka
                                  pograniczna ale wyprawa generalna, proklamowano ją nie tylko na dworze ale w
                                  komitatach w całych Niemczech. Henryk szykował się na zniszczenie państwa
                                  Chrobrego i samego Chrobrego, kto wie może trzymał w odwodzie któregoś z
                                  bękartów po Odzie... wink
                                  c.d.n.
                                    • eliot Re: Brawo ! 2 rozdziały. Tylko te bękarty po Odzi 20.04.04, 13:54
                                      oleg3 napisał:

                                      > Brutalizacja języka w opisie historii sprzed 1000 lat. Toż oni pochodzili ze
                                      > związku uświęconego przez Kościół, choć urodziła ich była zakonnica.
                                      >
                                      > Ukłony

                                      A nie były to bekarty po mniszce bez kanonicznego zezwolenia z Mieszkiem
                                      żyjącej???? (prawie cytat z Bunscha...)
                                      Bo by takowe miała nie słyszałem...
                                      wink
                                        • eliot Re: Brawo ! 2 rozdziały. Tylko te bękarty po Odzi 20.04.04, 14:09
                                          oleg3 napisał:

                                          > Skoro tak to i Bolko był bękartem, wszak Dąbrówka była z "odzysku" wink

                                          I tak i nie, ślub Mieszka i Dabrówki nie był śluben kościelnym...
                                          Mieszko był jeszcze poganinem...

                                          Natomiast Oda mogła wziąć ślub gdyby została zwolniona ze ślubów zakonnych, a
                                          takiego zwolnienia nie było... była tylko cicha umowa między Mieszkiem a ojcem
                                          Ody i porwanie Ody z klasztoru...
                                          Ślub zawarty później, nawet wobec księdza w świetle prawa kanonicznego nie był
                                          ważny... skoro nie została ze ślubów zakonnych zwolniona...
                                          Ale oczywiście w polityce ważne są fakty dokonane...
                                          wink
                                            • eliot Re: Brawo ! 2 rozdziały. Tylko te bękarty po Odzi 20.04.04, 14:47
                                              oleg3 napisał:

                                              > Problem legalności potomstwa wczesnych Piastów był traktowany elastycznie wink
                                              >
                                              > Trzy znane mi przypadki:
                                              > -Bezprym syn Chrobrego
                                              > -Bolko syn Mieszka II
                                              > -Zbigniew syn Hermana
                                              >
                                              > Każdy z nich i tak objął władzę. Ale do czasu wink

                                              Oczywiście o "legalności" decydował interes i siła władcy. Chrobry w
                                              koncu "oddalał" wcześniejsze żony w tym i matkę Bezpryma w zależności od
                                              interesu politycznego. Oficjalnego unieważnienia małżeństw nie było biorąc
                                              rzecz formalnie Bolek był bigamistą...
                                              a przy Emnildzie to już trigamistą..wink)) Emnilda matka Mieszka II jedyna była
                                              żoną Bolka z miłości jak ją (miłość) w owych czasach rozumiano, politycznie nic
                                              na tym mariażu nie zyskiwał.
                                              Jeśli zaś chodzi o braci przyrodnich po Odzie to ich bierność w ewntualnej
                                              walce o władzę mogła wynikać właśnie z podniesionego przeze mnie "zarzutu" do
                                              ich mamusi i "nielegalnego" ich pochodzenia. Niby argument w owych czasach
                                              żaden ale w rekach silnego władcy mógł być skuteczny. Świadczyc o tym może to,
                                              że rolę odegrał np. Lamert (został biskupem krakowskim) ale za zgodą swojego
                                              potężnego brata (czyli Bolka) albo, jak sie spekuluje kiedy Mieszko II już
                                              osłabiony musiał podzielić się władzą z Bezprymem, a być może i zgodzić się by
                                              na Pomorzu Zachodnim władzę objął Swiatopełk lub jego syn ( to są spekulacje,
                                              trudno tu przedstawiać racje za nimi stojące). Są i takie spekulacje, że z tej
                                              bocznej gałęzi Piastów wywodzili się późniejsi książeta pomorscy...
                                              • eliot Re: Brawo ! 2 rozdziały. Tylko te bękarty po Odzi 20.04.04, 15:36
                                                eliot napisał:

                                                > oleg3 napisał:
                                                >
                                                > > Problem legalności potomstwa wczesnych Piastów był traktowany elastycznie
                                                > wink
                                                > >
                                                > > Trzy znane mi przypadki:
                                                > > -Bezprym syn Chrobrego
                                                > > -Bolko syn Mieszka II
                                                > > -Zbigniew syn Hermana
                                                > >
                                                > > Każdy z nich i tak objął władzę. Ale do czasu wink
                                                >
                                                > Oczywiście o "legalności" decydował interes i siła władcy. Chrobry w
                                                > koncu "oddalał" wcześniejsze żony w tym i matkę Bezpryma w zależności od
                                                > interesu politycznego. Oficjalnego unieważnienia małżeństw nie było biorąc
                                                > rzecz formalnie Bolek był bigamistą...
                                                > a przy Emnildzie to już trigamistą..wink)) Emnilda matka Mieszka II jedyna
                                                była
                                                > żoną Bolka z miłości jak ją (miłość) w owych czasach rozumiano, politycznie
                                                nic
                                                >
                                                > na tym mariażu nie zyskiwał.
                                                > Jeśli zaś chodzi o braci przyrodnich po Odzie to ich bierność w ewntualnej
                                                > walce o władzę mogła wynikać właśnie z podniesionego przeze mnie "zarzutu" do
                                                > ich mamusi i "nielegalnego" ich pochodzenia. Niby argument w owych czasach
                                                > żaden ale w rekach silnego władcy mógł być skuteczny. Świadczyc o tym może
                                                to,
                                                > że rolę odegrał np. Lambert (został biskupem krakowskim) ale za zgodą swojego
                                                > potężnego brata (czyli Bolka) albo, jak sie spekuluje kiedy Mieszko II już
                                                > osłabiony musiał podzielić się władzą z Bezprymem, a być może i zgodzić się
                                                by
                                                > na Pomorzu Zachodnim władzę objął Swiatopełk lub jego syn ( to są spekulacje,
                                                > trudno tu przedstawiać racje za nimi stojące). Są i takie spekulacje, że z
                                                tej
                                                > bocznej gałęzi Piastów wywodzili się późniejsi książeta pomorscy...
                                                >
                                                • oleg3 ????? Czy to wezwanie do dyskusji ? 20.04.04, 16:56
                                                  Niewiele mam już na ten temat do powiedzenia. Zdaje się, że długo żyły obok
                                                  siebie 2 tradycja: stara i nowa (chrześcujańska). I syn nałożnicy
                                                  czy "niechrześcijańskiej małżonki" długo jeszcze mógł pretendować do
                                                  członkostwa dynastii.
                                                  • eliot Re: ????? Czy to wezwanie do dyskusji ? 21.04.04, 08:32
                                                    oleg3 napisał:

                                                    > Niewiele mam już na ten temat do powiedzenia. Zdaje się, że długo żyły obok
                                                    > siebie 2 tradycja: stara i nowa (chrześcujańska). I syn nałożnicy
                                                    > czy "niechrześcijańskiej małżonki" długo jeszcze mógł pretendować do
                                                    > członkostwa dynastii.
                                                    >
                                                    Chyba długo. Przeglądałem tak z miesiąc temu notatkę( jeszcze zeszłoroczną)z
                                                    prowadzonych w Surażu badań archeologicznych. Otóż na cmentarzu z okresu XIII
                                                    wieku w pochówkach z końca tegoż XIII wieku nie znaleziono ŻADNYCH elementów
                                                    chrześcijanskich...
                                                    Tradycje i pogański sposób życia i takie obrzędy były powszechne i stanowiły
                                                    treśc codziennego życia jescze kilka wieków po chrzcie Polski...
                                                    Sądzę, że taka właściwa chrystianizacia ludu to efekt powstania trwałej i
                                                    stałej sieci parafii co pozwoliło objąć kontrolą codzienne życie, rytuały i
                                                    obyczaje ludu przez kler...
                                                    Dla dworu i dynastii kończyło się to chyba wraz ze Zbigniewem. W Polsce
                                                    dzielnicowej już raczej nie występowało.
                                                    Pozdr.
                                                  • oleg3 Re: ????? Czy to wezwanie do dyskusji ? 21.04.04, 10:05
                                                    eliot napisał:

                                                    > Sądzę, że taka właściwa chrystianizacia ludu to efekt powstania trwałej i
                                                    > stałej sieci parafii co pozwoliło objąć kontrolą codzienne życie, rytuały i
                                                    > obyczaje ludu przez kler...

                                                    Ja jako lekarz wink)) potwierdzam. Dopiero sieć parafii ! Zupełnie tak samo było
                                                    ze współczesnymi partiami o ambicjach totalitarnych.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • eliot Re: ????? Czy to wezwanie do dyskusji ? 21.04.04, 10:13
                                                    oleg3 napisał:

                                                    > eliot napisał:
                                                    >
                                                    > > Sądzę, że taka właściwa chrystianizacia ludu to efekt powstania trwałej i
                                                    > > stałej sieci parafii co pozwoliło objąć kontrolą codzienne życie, rytuały
                                                    > i
                                                    > > obyczaje ludu przez kler...
                                                    >
                                                    > Ja jako lekarz wink)) potwierdzam. Dopiero sieć parafii ! Zupełnie tak samo
                                                    było
                                                    >
                                                    > ze współczesnymi partiami o ambicjach totalitarnych.
                                                    >
                                                    > Pozdrawiam


                                                    Czyżbyś był lekarzem dusz naszych...?
                                                    wink))

                                                    Pozdr.
                                                  • oleg3 Re: ????? Czy to wezwanie do dyskusji ? 21.04.04, 10:21
                                                    eliot napisał:

                                                    > Czyżbyś był lekarzem dusz naszych...?

                                                    Nie !

                                                    W pierwszych kadencjach Sejmu III RP była taka pani poseł Boba (?) z kręgu
                                                    ZCHN, lekarz. I swoje wystąpienia sejmowe zaczynała - Ja jako lekarz- nawet jak
                                                    wypowiadała się o ruchu drogowym.

                                                    Chciałem podkreślić swoją amatorszczyznę wink
                                                  • eliot Re: ????? Czy to wezwanie do dyskusji ? 21.04.04, 11:55
                                                    oleg3 napisał:

                                                    > eliot napisał:
                                                    >
                                                    > > Czyżbyś był lekarzem dusz naszych...?
                                                    >
                                                    > Nie !
                                                    >
                                                    > W pierwszych kadencjach Sejmu III RP była taka pani poseł Boba (?) z kręgu
                                                    > ZCHN, lekarz. I swoje wystąpienia sejmowe zaczynała - Ja jako lekarz- nawet
                                                    jak
                                                    >
                                                    > wypowiadała się o ruchu drogowym.
                                                    >
                                                    > Chciałem podkreślić swoją amatorszczyznę wink

                                                    O!!! Przypomniałeś mi "boską" Bobę! tak to był cyrk, ale kuda mu do
                                                    dzisiejszego cyrku z Wiejskiej. Tu już nawet smiać się niechce...
                                                    To towarzystwo to już właściwie o kałasza się prosi...

                                                    Amatorami jestesmy pono wszyscy. Powiem więcej ignorantami (ukłony dla naszego
                                                    miłego gospodarza!)... wink))
                                                    Jak może pamietasz specjalista to ktoś taki czyja ignorancja nie jest zupełna...
                                                    wink))

                                                    Pozdrawiam!
                                                  • oleg3 Re: ????? Czy to wezwanie do dyskusji ? 21.04.04, 12:25
                                                    eliot napisał:
                                                    > O!!! Przypomniałeś mi "boską" Bobę! tak to był cyrk, ale kuda mu do
                                                    > dzisiejszego cyrku z Wiejskiej. Tu już nawet smiać się niechce...
                                                    > To towarzystwo to już właściwie o kałasza się prosi...

                                                    Kałasz, a może szafot dla posłow udających prawicę i gilotyna dla
                                                    udających "wrażliwych społcznie" ?

                                                    Lepszy jest kabaret. Serial Komisja Śledcza roił się od gagów. Nie, nie chcę
                                                    się znęcać nad paniami. Mecenas Rydzoń (mam nadzieję, że nie przekręcam
                                                    nazwiska) w wystąpieniu, prawdopodobnie przygotowanym w zaciszu domowym,
                                                    ogłosił się ekspertem finansowym, bo POMAGAŁ żonie przy PIT-ach. Ja nawet nie
                                                    pomagałem, ale nawet nosiłem cegły na budowie a nie jestem architektem.
                                                  • oleg3 Re: ????? Czy to wezwanie do dyskusji ? 21.04.04, 12:38
                                                    oleg3 napisał:

                                                    > Muszę zrobić korektę:
                                                    >
                                                    > Jest
                                                    > >Ja nawet nie pomagałem, ale nawet nosiłem cegły na budowie a nie jestem
                                                    > architektem.
                                                    >
                                                    > Ma być
                                                    > Ja nawet nie tylko pomagałem, ale nawet samodzielnie nosiłem cegły na
                                                    budowie,
                                                    > a nie jestem architektem.

                                                    [brzydkie słowo] korekta korekty

                                                    Ja nawet nie tylko pomagałem, ale samodzielnie nosiłem cegły na budowie,
                                                    a nie jestem architektem.

                                                    Proszę wybaczyć również inne niezauważone grzechy.
                                                  • eliot Re: ????? Czy to wezwanie do dyskusji ? 21.04.04, 12:38
                                                    oleg3 napisał:

                                                    > eliot napisał:
                                                    > > O!!! Przypomniałeś mi "boską" Bobę! tak to był cyrk, ale kuda mu do
                                                    > > dzisiejszego cyrku z Wiejskiej. Tu już nawet smiać się niechce...
                                                    > > To towarzystwo to już właściwie o kałasza się prosi...
                                                    >
                                                    > Kałasz, a może szafot dla posłow udających prawicę i gilotyna dla
                                                    > udających "wrażliwych społcznie" ?

                                                    Możesz mieć racje, kula z kałasza to zbyt honorowe wyjście dla tej hołoty...
                                                    wink

                                                    >
                                                    > Lepszy jest kabaret. Serial Komisja Śledcza roił się od gagów. Nie, nie chcę
                                                    > się znęcać nad paniami. Mecenas Rydzoń (mam nadzieję, że nie przekręcam
                                                    > nazwiska) w wystąpieniu, prawdopodobnie przygotowanym w zaciszu domowym,
                                                    > ogłosił się ekspertem finansowym, bo POMAGAŁ żonie przy PIT-ach. Ja nawet nie
                                                    > pomagałem, ale nawet nosiłem cegły na budowie a nie jestem architektem.
                                                    >
                                                    >
                                                    Pomogłem żonie mięsa na minione Świeta szykować...
                                                    To chyba jakis kącik kulinarny w wysokonakładowej prasie otworzę...
                                                    W końcum fachowiec! Rodzina mięsa chwaliła... wink))
                                                    wink
                                                  • 1szylider Re: ????? Czy to wezwanie do dyskusji ? 04.05.04, 17:41
                                                    eliot napisał:

                                                    > oleg3 napisał:
                                                    >
                                                    > > eliot napisał:
                                                    > >
                                                    > > > Czyżbyś był lekarzem dusz naszych...?
                                                    > >
                                                    > > Nie !
                                                    > >
                                                    > > W pierwszych kadencjach Sejmu III RP była taka pani poseł Boba (?) z kręgu
                                                    >
                                                    > > ZCHN, lekarz. I swoje wystąpienia sejmowe zaczynała - Ja jako lekarz- nawe
                                                    > t
                                                    > jak
                                                    > >
                                                    > > wypowiadała się o ruchu drogowym.
                                                    > >
                                                    > > Chciałem podkreślić swoją amatorszczyznę wink
                                                    >
                                                    > O!!! Przypomniałeś mi "boską" Bobę! tak to był cyrk, ale kuda mu do
                                                    > dzisiejszego cyrku z Wiejskiej. Tu już nawet smiać się niechce...
                                                    > To towarzystwo to już właściwie o kałasza się prosi...
                                                    >
                                                    > Amatorami jestesmy pono wszyscy. Powiem więcej ignorantami (ukłony dla
                                                    naszego
                                                    > miłego gospodarza!)... wink))
                                                    > Jak może pamietasz specjalista to ktoś taki czyja ignorancja nie jest
                                                    zupełna..
                                                    > .
                                                    > wink))
                                                    >
                                                    > Pozdrawiam!

                                                    Witam!

                                                    Własnie stąd ten mój sokratejski nick...

                                                    Chcesz więcej,klinij tu:MLM, biznes po godzinach...  Katalog Oriflame
                                                    Pozdrawiam i zapraszam!
                                                  • eliot Re: ????? Czy to wezwanie do dyskusji ? 05.05.04, 16:17
                                                    1szylider napisał:
                                                    > > Jak może pamietasz specjalista to ktoś taki czyja ignorancja nie jest
                                                    > zupełna..
                                                    > > .
                                                    > > wink))
                                                    > >
                                                    > > Pozdrawiam!
                                                    >
                                                    > Witam!
                                                    >
                                                    > Własnie stąd ten mój sokratejski nick...
                                                    >
                                                    Którego trafność, jak może pamietasz, już kiedyś podziwiałem...
                                                    wink))

                                                    Pozdr.
                                                  • ignorant11 Re: ????? Czy to wezwanie do dyskusji ? 05.05.04, 16:34
                                                    eliot napisał:

                                                    > 1szylider napisał:
                                                    > > > Jak może pamietasz specjalista to ktoś taki czyja ignorancja nie jest
                                                    >
                                                    > > zupełna..
                                                    > > > .
                                                    > > > wink))
                                                    > > >
                                                    > > > Pozdrawiam!
                                                    > >
                                                    > > Witam!
                                                    > >
                                                    > > Własnie stąd ten mój sokratejski nick...
                                                    > >
                                                    > Którego trafność, jak może pamietasz, już kiedyś podziwiałem...
                                                    > wink))
                                                    >
                                                    > Pozdr.

                                                    Sława!

                                                    OłKiej! Poniał tońkuju aluzju.

                                                    Pozdrawiam i zapraszam na:
                                                    Forum Słowiańskie
                                                    nakarm dziecko, kliknij w pajacyka TERAZ:
                                                    www.pajacyk.pl
                                                    Ignorant
                                                    +++
                                                  • eliot Re: ????? Czy to wezwanie do dyskusji ? 06.05.04, 08:41
                                                    ignorant11 napisał:

                                                    > > >
                                                    > > > Własnie stąd ten mój sokratejski nick...
                                                    > > >
                                                    > > Którego trafność, jak może pamietasz, już kiedyś podziwiałem...
                                                    > > wink))
                                                    > >
                                                    > > Pozdr.
                                                    >
                                                    > Sława!
                                                    >
                                                    > OłKiej! Poniał tońkuju aluzju.
                                                    >
                                                    Dla porządku tylko: wszystko to było w formie żartobliwej i zabawowej!
                                                    smile)))))))))
                                                    Pozdrawiam!
                                  • eliot Re: Pierwsza wojna z Niemcami (16) 21.04.04, 12:31
                                    Rok pomiędzy kampaniami obie strony wykorzystywały do umacniania swoich
                                    pozycji. Bolek przygotowywał działania obronne, szykował zasadzki umacniał
                                    obrone przejśc i brodów. Nie zaniedbał głównej swojej broni czyli kupowania
                                    sobie przychylności pogranicznych panów saskich i margrabiów, wystąpić przeciw
                                    Henrykowi nie mogli ale ich niechęć do walki z Bolesławem i przychylność dla
                                    niego mogła być w stosownej chwili na wagę złota, które im Bolesław płacił...
                                    Podobnie i Henryk gruszek na wierzbie nie sadził... umacniał swoją władzę na
                                    terenie Niemiec i jeszcze w lipcu 1005 roku tuż przed wyprawa na Polskę
                                    poskramiał zbrojnie buntujących sie Fryzów. Zapewnił też sobie pomoc pogańskich
                                    Lutyków (Wieletów)...
                                    Już 13 sierpnia był w Nienburgu, gdzie wystawił dokument dla fundacji św.
                                    Wojciecha w Akwizgranie. Fundacja ta miała na celu kult św. Wojciecha i Ottona
                                    III, nawet więc w tej propagandowej wojnie chciał Henryk Bolesława pokonać...
                                    By nie dać Bolkowi szansy na głebszą ingerencję w sprawy niemieckie i rozgrywek
                                    o tron wziął do swojego orszaku i to jako kanclerza swojego brata rodzonego
                                    Brunona, który ledwie co wraz z Henrykiem ze Schweinfurtu w gościnie u
                                    Bolesława przeciw Henrykowi spiskowali...
                                    Siły wyruszyły z Leizkau w kierunku Łużyc gdzie pod Dobrym Ługiem nadciągneli
                                    Czesi z Jaromirem oraz Bawarzy ze swoim księciem Henrykiem (Henryk Bawarski,
                                    był rodzonym bratem Kunegundy żony Henryka). Połączone wojska ruszyły w
                                    kierunku Nysy, gdzie napotkały pierwsze polskie zasieki i zasadzki. Zapisano tu
                                    też pierwsze prawdziwe potyczki: 6 września poległ wraz z kilkoma rycerzami z
                                    orszaku biskupa z Halberstadt sławny rycerz Thiedbern, cały rynsztunek rycerzy
                                    Polacy zabrali...
                                    Jeszcze przed brodami na Odrze wojska Henryka połaczyły się z przybyłymi
                                    Lutykami co wywołalo pierwsze poważne zgrzyty w obozie Henryka. Wieleci nieśli
                                    na czele swoje godła wojenne ze swoimi bożkami co wśród chrześcijańskich
                                    rycerzy niemieckich szczególnie z zachodniej części Niemiec wywołało wstrząs.
                                    Tylko dla Sasów i Czechów widok był to zwyczajny, chociaż wśród Sasów
                                    zapanowało wrzenie, że z poganami na chrześcijanskiego księcia razem idą...
                                    Jak widać Bolkowe złoto swoje robiło...
                                    c.d.n.
                                    • eliot Re: Pierwsza wojna z Niemcami (17) 21.04.04, 13:15
                                      Chrobry czekał przy ujściu Bobra do Odry pod Krosnem. Tam pewnie w 1000 roku
                                      witał Ottona III... Ciekawe ilu z tych, którzy szli teraz z Henrykiem szło te
                                      niecałe pięć lat temu tą drogą z Ottonem...?
                                      Chrobry nie miał sił tyle by wojska niemieckie, czeskie i lutyckie atakować w
                                      bezpośrednim starciu. Bronił więc przeprawy przez Bóbr, który umocnił i
                                      zabezpieczył, z powodzeniem przez siedem dni. Niemcy szykowali łodzie, tratwy,
                                      mosty jednocześnie szukali jakiegoś brodu. Wreszcie taki znaleźli, czy znaleźli
                                      sami, czy wskazał jakiś miejscowy tego nie wiemy. Dość, że bród był ponoć
                                      doskonały. Legie niemieckie ruszyły, a po nich mieli dołaczyć Lutycy.
                                      Chrobry, który tą obronę długo i starannie przygotowywał długo nie mógł
                                      uwierzyć w niemieckie szczęście i kilkakrotnie wysyłał szpiegów by potwierdzili
                                      ten fakt. W rezultacie trzeba było obóz zwijać w pośpiechu i wycofywać się w
                                      głab kraju. Musiano pozostawić wiele sprzetu i wszelkiego dobra...
                                      Przed zupełną klęska uratowała Bolesława opieszałość przeprawy Lutyków, na
                                      których Niemcy czekali...
                                      Teraz Henryk postępował krok w krok za Bolesławem i już 22 września był w
                                      Międzyrzeczu. Klasztor był opuszczony, ale Henryk, który znał z Włoch Benedykta
                                      nie pozwolił go zniszczyć ani ograbić.
                                      Z Miedzyrzecza była już prosta, zdawało się, droga do Poznania...
                                      Henryk zatrzymał się ledwie dwie mile od Poznania. Sasi wrzeli, rycerstwo
                                      szarpane przez zasadzki, pozbawione aprowizacji co raz głosniej domagało się
                                      zakończenia kampanii.Panowało oburzenie na codzienne praktyki pogańskie
                                      Lutyków. Nikomu nie marzyło sie w takiej sytuacji długotrwałe zdobywanie grodu
                                      lub dalszy marsz za Bolesławem w puszczańskie ostępy Polski.
                                      Rzeczywiście taka dalsza wojna byłaby dla Henryka bardzo kosztowna. Ciągle
                                      atakowane jego wojska w walkach podjazdowych i zasadzkach traciły szybko
                                      morale, pojawiły się ogrome trudności aprowizacyjne, a zdobycie żywności dla
                                      tak wielkiej armii nawet na obszarze Wielkopolski byłoby trudne. Na polowanie w
                                      puszczy na zwierzynę nie pozwalały polskie ataki na każdy mniejszy oddział
                                      niemiecki...
                                      W tej sytuacji Henryk wysłał do Poznania posłów...
                                      c.d.n.
                                      • eliot Re: Pierwsza wojna z Niemcami (18) Pokój... 21.04.04, 13:47
                                        Wysłańcem Henryka był Taginon arcybiskup magdeburski, miał wszelkie
                                        upoważnienia od Henryka z prawem zaprzysiężenia pokoju włacznie. Nie znamy
                                        literalnej treści pokoju. Ale po owocach poznamy go...
                                        Tak więc Czech Bolesław musiał się wyrzec i Jaromira jako księcia.
                                        Podobnie musiał się wyrzec Łużyc oraz Milska.
                                        Również Pomorze Zachodnie wyszło spod władzy Bolesława, nie wiemy jaka jego
                                        część ale Jomsborg czyli Wolin oraz sąiednie tereny Pomorza z całą pewnością bo
                                        już w 1007 roku na dworze Henryka znajdujemy osobne od innych (tzn od
                                        polskiego) poselstwo z Jomsborga mające takie prawa jak każde inne choćby
                                        czeskie, obotryckie czy wieleckie.
                                        Zyskiem Bolesława było utrzymanie władzy w swojej dziedzinie, zachowanie w swej
                                        władzy Moraw, utrzymanie się Guncelina w marchii Miśnieńskiej. oraz zerwanie
                                        przez Henryka sojuszu z Wieletami.
                                        Skutkiem czego już w październiku Henryk jest nad grancą lutycką gdzie
                                        zabezpiecza grody i strażnice przed spodziewanym atakiem Wieletów. Nad Łabą
                                        odbudowuje gród Arnaburg.
                                        Taki nijaki pokój z Bolesłąwem wywołuje złośliwy komentarz, że "król zawarłwszy
                                        niekorzystny pokój, wrócił z wojskiem żałosnym, wioząc ze sobą zwłoki
                                        zabitych"...
                                        Taki pokój rzeczywiście nie zadowolił nikogo. Bolesław zrozumiał, że wojna z
                                        Cesarstwem to nie lokalne graniczne wojenki z sąsiadami jakich wiele...
                                        Zrozumiał, że przegrał tą wojnę militarnie i politycznie, uratowała go stara
                                        taktyka ojca (Mieszka) kupowania przyjaciół... Do następnej trzeba się
                                        przygotować bez porównania solidniej, militarnie, politycznie, dyplomatycznie,
                                        propagandowo... Bo, że to nie koniec zdawały sobie sprawę obie strony, ale to
                                        Henryk złamał pokój...
                                        c.d.n.
                                        • eliot Re: (18) Pokój... z erratą... 21.04.04, 13:54
                                          eliot napisał:

                                          > Wysłańcem Henryka był Taginon arcybiskup magdeburski, miał wszelkie
                                          > upoważnienia od Henryka z prawem zaprzysiężenia pokoju włacznie. Nie znamy
                                          > literalnej treści pokoju. Ale po owocach poznamy go...
                                          > Tak więc Czech Bolesław musiał się wyrzec i uznać Jaromira jako księcia.
                                          > Podobnie musiał się wyrzec Łużyc oraz Milska.
                                          > Również Pomorze Zachodnie wyszło spod władzy Bolesława, nie wiemy jaka jego
                                          > część ale Jomsborg czyli Wolin oraz sąsiednie tereny Pomorza z całą pewnością
                                          bo
                                          >
                                          > już w 1007 roku na dworze Henryka znajdujemy osobne od innych (tzn. od
                                          > polskiego) poselstwo z Jomsborga mające takie prawa jak każde inne choćby
                                          > czeskie, obotryckie czy wieleckie.
                                          > Zyskiem Bolesława było utrzymanie władzy w swojej dziedzinie, zachowanie w
                                          swej
                                          >
                                          > władzy Moraw, utrzymanie się Guncelina w Marchii Miśnieńskiej, oraz zerwanie
                                          > przez Henryka sojuszu z Wieletami.
                                          > Skutkiem czego już w październiku Henryk jest nad granicą lutycką gdzie
                                          > zabezpiecza grody i strażnice przed spodziewanym atakiem Wieletów. Nad Łabą
                                          > odbudowuje gród Arnaburg.
                                          > Taki nijaki pokój z Bolesławem wywołuje złośliwy komentarz, że "król
                                          zawarłwszy
                                          >
                                          > niekorzystny pokój, wrócił z wojskiem żałosnym, wioząc ze sobą zwłoki
                                          > zabitych"...
                                          > Taki pokój rzeczywiście nie zadowolił nikogo. Bolesław zrozumiał, że wojna z
                                          > Cesarstwem to nie lokalne graniczne wojenki z sąsiadami jakich wiele...
                                          > Zrozumiał, że przegrał tą wojnę militarnie i politycznie, uratowała go stara
                                          > taktyka ojca (Mieszka) kupowania przyjaciół... Do następnej trzeba się
                                          > przygotować bez porównania solidniej, militarnie, politycznie,
                                          dyplomatycznie,
                                          > propagandowo... Bo, że to nie koniec zdawały sobie sprawę obie strony, ale to
                                          > Henryk złamał pokój...
                                          > c.d.n.
                      • oleg3 Protest ;-) 15.04.04, 14:46
                        eliot napisał:

                        >> I wszystko byłoby dobrze gdyby nie ten nałóg... Włodziwój po sprowadzeniu go
                        > do Czech właściwie nie trzeźwiał... i zszedł z tego najlepszego ze światów
                        > już z końcem 1002 roku lub na samym początku 1003-go... może zbyt hucznie
                        > obchodził Nowy Rok.... wink))

                        A obchodzono wtedy Nowy Rok ?
                        • eliot Re: Protest - oddalony !!! ;-))) 15.04.04, 16:07
                          oleg3 napisał:

                          > eliot napisał:
                          >
                          > >> I wszystko byłoby dobrze gdyby nie ten nałóg... Włodziwój po sprowadze
                          > niu go
                          > > do Czech właściwie nie trzeźwiał... i zszedł z tego najlepszego ze światów
                          >
                          > > już z końcem 1002 roku lub na samym początku 1003-go... może zbyt hucznie
                          > > obchodził Nowy Rok.... wink))
                          >
                          > A obchodzono wtedy Nowy Rok ?
                          >
                          Czesi ochrzcili się nieco wcześniej niż my więc kto wie...???
                          A dla pijaka każda okazja dobra...
                          smile))
                          Pozdr.
    • oleg3 Bolesław Chrobry 15.04.04, 00:35
      Jak już nauczyłem się czytać, to w Gminnej Bibliotece znalazłem parę książek
      Karola Bunscha. Byłem podobno za mały i bibliotekarka wciskała mi Bajkę o
      Żelaznym Wilku zamiast Dzikowego Skarbu. Ale i tak przeczytałem wszystkie
      książki Bunscha dostępne w bibliotece. Niewiele zrozumiałem, ale to nic. Teraz
      też nie wszystko rozumiem. I tak ci bohaterowie gdzieś we mnie siedzą.
      • eliot Re: Bolesław Chrobry 15.04.04, 08:50
        oleg3 napisał:

        > Jak już nauczyłem się czytać, to w Gminnej Bibliotece znalazłem parę książek
        > Karola Bunscha. Byłem podobno za mały i bibliotekarka wciskała mi Bajkę o
        > Żelaznym Wilku zamiast Dzikowego Skarbu. Ale i tak przeczytałem wszystkie
        > książki Bunscha dostępne w bibliotece. Niewiele zrozumiałem, ale to nic.
        Teraz
        > też nie wszystko rozumiem. I tak ci bohaterowie gdzieś we mnie siedzą.
        >


        Przypomniałeś mi! To były swietne ksiązki dla dorastającej dziatwy!
        Jedną nawet dostałem jako nagrodę za wyniki w nauce, był to bodaj "Ojciec i Syn"
        a było to gdzieś w 1961? 1962? roku... Jak ten czas leci...
        Cała ta trylogia Bunschowa (Dzikowy Skarb, Ojciec i Syn, Rok Tysięczny) to by
        był świetny materiał na scenariusz dla przyzwoitego serialu a w postaci kinowej
        do pieknego fresku historycznego. Były by nawet tak potrzebne w filmie elementy
        magiczne - postać Zbrozły. Taki film, byle zrobiony bez patetycznego zadęcia
        byłby przebojem naszych kin. Gdyby nie polityczna poprawność (silny wydźwięk
        antyniemiecki) taki film i serial mogłaby sfinansowa TVP, ale się pewnie nie
        odważy...? Najlepszy z tej trylogii był "Ojciec i Syn", najbardziej
        przygodowy "Dzikowy Skarb"
        Pozdr.
          • eliot Re: Bolesław Chrobry 15.04.04, 16:11
            oleg3 napisał:

            > Też to czytałeś!
            >
            > Miło


            Owszem, zamiast nudnawych, jedynie słusznych podręczników to było wreszcie coś
            do czytania!
            Zrobić z nich dobry scenariusz a więcej z tego byłoby korzyści niż z setek
            ksiązek, które przeczyta parę osób plus żona autora by uniknąć przemocy w
            rodzinie...
            wink))
            Pozdr.
    • oleg3 Czekając na eliota 16.04.04, 13:14
      O języku.

      Napisz coś o języku na terenie państw polańskiego, czeskiego i Łużyc. Według
      mojej amatorskiej wiedzy ludność używała właściwie jednego języka i tłumacz nie
      był potrzebny.

      Ukłony
      • eliot Re: Czekając na eliota 16.04.04, 14:39
        oleg3 napisał:

        > O języku.
        >
        > Napisz coś o języku na terenie państw polańskiego, czeskiego i Łużyc. Według
        > mojej amatorskiej wiedzy ludność używała właściwie jednego języka i tłumacz
        nie
        >
        > był potrzebny.
        >
        > Ukłony


        Nie nie był! Św. Wojciech, co prawda nie porywał otoczenia swoimi kazaniami,
        zanim poszedł po palmę męczeńską wygłaszał kazania dla ludu okolicznego od
        Miedzyrzecza po Gniezno (lud był w 99% poganski...wink, kazania były zrozumiałe
        bez trudu, chociaż jakieś różnice w intonacji (i leksykalne - np. terminy
        pochodzące z łaciny dla pojęć nie funkcjonujących w poganskim społeczeństwie)
        musiały występować, bo w którymś żywocie Wojtka jest wspomniane, że budziły
        wśród ludu rozbawienie, może jednak nie ze wzgledu na wymowę a treść...? wink))
        Oczywiście nie istniał w owym czasie jeden język w naszym rozumieniu, istniało
        setki i tysiące "języków", dialektów, gwar, każda wioska miała "swój" język.
        Dzisiejsze nasze rozumienie języka np. polskiego czy czeskiegoe nijak sie ma do
        ówczesnych gwar, dialektów języków i BRAKU języka polskiego, czeskiego,
        łużyckego... itd. Ale słowiański smerd spod Hanoweru czy Hamburga porozumiałby
        się z takimż z zadnieprzańskich stepów czy Jeziercami z gór Sparty w Grecji...
        Pozdrawiam
    • eliot Re: Pierwsza wojna z Niemcami - Wnioski 23.04.04, 13:30
      Wojna ta zmieniła stosunki pomiedzy naszymi krajami. Trzeba wziąć pod uwagę, że
      od czasu porozumienia Mieszka z Teofano (co zaowocowało też powrotem Bolka,
      który od 973 roku był zakładnikiem)pomiędzy obu państwami i dynastiami panowały
      przyjazne stosunki i to Mieszko wspierał walki Sasów z najazdami Lutyków oraz
      wyprawy na nich... Tej dobrej współpracy nie przerwała ani smierć Teofano (15
      maja 991 roku), ani Mieszka (25 maja 992 roku), gdyż Cesarzowa Adelajda (wdowa
      jeszcze po Ottonie I !!!) kontynuowała tą polityke. Pozwoliło to bezboleśnie
      przejąć władzę Chrobremu po śmierci ojca, bez reakcji ze strony Cesarstwa.
      Kiedy w 995 roku objął tron Otton III stosunki polsko-niemieckie wkroczyły w
      najlepszy chyba okres. Bolesław w naturalny i oczywisty sposób przyjął na
      siebie obowiązek reprezentowania "Sklawinii" w Uniwersalnym Cesarstwie z wizji
      Ottona. Zjazd Gnieźnieński, wraz z obietnicą korony dla Bolesława (czego
      potwierdzeniem była misja Astryk-Atanazego)postawił Chrobrego i jego państwo
      jako równorzędny element europejski na wzór "Germanii" czy "Galii".
      Toteż śmierć nagła Ottona, chociaż położyłą kres tej idalistycznej i nierealnej
      w ówczesnych warunkach wizji to jeszcze nie znaczyła zwrotu i zmiany w układzie
      stosunków polska - Niemcy. Początki, kiedy to Henryk szukał porozumienia i
      wsparcia Bolesława zdawały się to potwierdzać. Nie były to awanse i dusery
      Ottona, ale wskazywało to na powrót do przyjaznej polityki i współdziałania z
      czasów Mieszka i Teofano. Zjazd koronacyjny w Merserburgu zdawał się to
      potwierdzać, gdyż całość ceremoniału i rokowań odbywała się w przyjaznej
      atmosferze i układ był z pozoru wyraźnym ukłonem w stronę Bolesława.
      Toteż zdrada i próba zabójstwa ze strony Henryka z całą pewnościa była dla
      Chrobrego wstrząsem. Ot został potraktowany jak słowiańskie książątko za czasów
      Gerona...
      Wiedział od tej pory, że będzie musiał mieczem wywalczyć sobie pozycje i
      uznanie. Przebieg pierwszej wojny z Henrykiem pokazał, że nie będzie to łatwe.
      Jeśli miał przetrwać, Chrobry musiał być lepszy...!
        • eliot Re: Pierwsza wojna z Niemcami - Wnioski 23.04.04, 14:09
          oleg3 napisał:

          > Czy ta rewizja cesarskiej polityki przez Henryka II to awanturnictwo czy
          jakiś
          > głębszy zamysł? Bo chyba nie rasizm !
          >
          >
          Nie. To raczej inna wizja roli Cesarstwa i władzy. Chciał przywrócić ten
          stopień i rodzaj zależności jakie występowały i jakie nakreślił w swej polityce
          Otton pierwszy w stosunku do słowiańskich sąsiadów. Zaczął więc "porządkować "
          otoczenie od najsłabszego jak sądził ogniwa w otoczeniu Niemiec, a
          najmocniejszego na wschodzie... Później przyszła kolej na Longobardów tzn.
          Włochy, kolejnym miała być zapewne Galia... to oczywiście było nawiązanie tak
          do wizji Ottona I, jak i do Karolingów. Oparcia w swojej polityce szukał w
          kościele, wśród biskupów, opatów . Próbował tym zrównoważyć emencypację
          świeckich książat co jak wiesz w ostatecznym rozrachunku się nie powiodło. Na
          tyle jednal się kościołowi przysłużył, że nawet świętym został...
          Był ostatnim z Ludolfingów na niemieckim tronie. Sądzę, że głównym powodem jego
          polityki był dość wąski sasko-bawarski punkt widzenia rzeczywistości na
          wschodniej granicy.
          Pozdr.
      • oleg3 Re: Pierwsza wojna z Niemcami - Wnioski militarne 23.04.04, 14:27
        O ile nie przegapiłem, to w trakcie tej wojny było tylko jedno oblężenie grodu
        (Budziszyn). I zakończone sukcesem. To trochę nietypowe, patrząc z perspektywy
        następnych wojen Piastów z Cesarstwem.

        Ciekawe czy honorowa przegrana obrony wynikała z "meczu na wyjeździe"?
        • eliot Re: Pierwsza wojna z Niemcami - Wnioski militarn 23.04.04, 15:03
          oleg3 napisał:

          > O ile nie przegapiłem, to w trakcie tej wojny było tylko jedno oblężenie
          grodu
          > (Budziszyn). I zakończone sukcesem. To trochę nietypowe, patrząc z
          perspektywy
          > następnych wojen Piastów z Cesarstwem.
          >
          > Ciekawe czy honorowa przegrana obrony wynikała z "meczu na wyjeździe"?
          >

          Mniejsze oblężenia były podczas kampanii czeskiej, na Łużycach i w Milsku
          kluczowym grodem był Budziszyn.
          Honorowa przegrana wynikała głównie z chęci możliwie szybkiego zakończenia
          kampanii roku 1004 przez obie strony. Nadchodząca jesień i zima nie były w
          owych czasach najlepszym okresem do prowadzenia wojny. A poza tym Heniek miał
          wiele spraw do rozwiązania i uporządkowania (również zbrojnie) wewnątrz
          Niemiec. Wolał więc sobie Bolka przełożyć na rok przyszły. Chrobry też wolał
          wyjść z honorem z Budziszyna niż bronić grodu do ostatniego woja w warunkach, w
          których nie mógł im dostarczyć wsparcia zbrojnego ani nawet żarcia.

          Pozdr.
      • eliot Re: A tu jeszcze mapa 12.05.04, 13:39
        eliot napisał:

        > Szukaj pod tym adresem:
        >
        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12217&w=12395305


        A tu mapa Słowiańszczyzny Zachodniej z czasów kiedy sie to wszystko zaczynało...
        piastowie.kei.pl/piast/mapy/1.htm

        Pozdr.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka