ignorant11
11.04.04, 01:17
Sława!
Wojna podatkowa
Tygodnik "Wprost", Nr 1115 (11 kwietnia 2004)
Większość unijnych przywódców nie pojmuje procesu globalizacji
Brak patriotyzmu" zarzucił kanclerz Niemiec Gerhard Schröder niemieckim
przedsiębiorcom, którzy zastanawiają się nad przeniesieniem po poszerzeniu
unii swoich firm do Europy Środkowej, by płacić tam niższe podatki. W
poniedziałek 29 marca kanclerz zaatakował dziesięciu nowych członków unii,
którzy - jego zdaniem - uprawiają "dumping podatkowy". "W tych państwach
podatek płacony przez firmy wynosi przeciętnie poniżej 20 proc., wobec ponad
30 proc. w dzisiejszej unii - żalił się Schröder. Dzień później do chóru
dołączył premier Szwecji Göran Persson, który stwierdził, że państwa
skandynawskie nie zamierzają nakładać wysokich podatków po to, by finansować
rozwój nowych państw członkowskich, podczas gdy one same utrzymują niskie
podatki od dochodów swych obywateli. Intrygujące, bo Szwecja zabierała swym
najbogatszym obywatelom 60 proc. dochodów już wtedy, gdy o wejściu Polski,
Czech czy Węgier do unii mogli marzyć tylko fantaści.
Zamiast obniżyć własne podatki i zatrzymać u siebie przedsiębiorców,
promotorzy państwa opiekuńczego woleliby zmusić nowych członków unii do
podwyższenia danin. Nieprzypadkowo Francja i Niemcy, jedne z najwyżej
opodatkowanych i najwolniej rozwijających się gospodarek Europy, popierają
ideę tzw. harmonizacji podatkowej, czyli uśrednienia stawek podatkowych w
unii. Koncepcja ma jeden feler: chodzi rzeczywiście o ich uśrednienie - ale w
górę. Możemy jednak spać spokojnie. - W poszerzonej unii 13 z 25 państw
będzie naciskało na obniżanie podatków - mówi "Wprost" Colin Hunt, jeden z
najbardziej cenionych irlandzkich ekonomistów. - Każde państwo może ustalić
takie podatki, jakie chce. Nieuczciwa konkurencja podatkowa byłaby wtedy,
gdybyście obiecali zagranicznym inwestorom, że będą płacili w Polsce dwa razy
mniejsze podatki niż wasi przedsiębiorcy - wskazuje Kanadyjczyk Donald J.
Johnston, sekretarz generalny OECD.
Psy ogrodnika
Diagnoza Schrödera jest trafna: firmy inwestują tam, gdzie są niskie podatki.
Nowa fabryka sprzętu Boscha i Siemensa powstanie w Łodzi, choć właściciele
woleliby inwestować w Niemczech. Ale w Polsce podatek od firm wynosi 19
proc., a za Odrą - 40 proc. Z tych samych powodów Volvo zamknie w połowie
2004 r. fabrykę karoserii autobusów w duńskim Aabenraa i przeniesie ją do
Polski. Podwyższenie podatków w Polsce, Estonii czy na Słowacji nie zatrzyma
niemieckich czy szwedzkich inwestorów w ich krajach. Zamiast do Europy
Środkowej uciekną na przykład do taniej Azji Południowo-Wschodniej. Pomysł
zwalczania "dumpingu podatkowego" świadczy o tym, że większość unijnych
przywódców zupełnie nie pojmuje procesu globalizacji!
Irlandczycy z trzeciego najbiedniejszego kraju unii w latach 80. stali się
dziś trzecim najbogatszym dzięki temu, że obniżyli podatek dla firm i
przyciągnęli potężne inwestycje z USA. Na wyspie, która ma 4 mln mieszkańców,
stworzono w ciągu dekady 800 tys. nowych miejsc pracy! - Przed 20 laty z
Irlandii w poszukiwaniu pracy i chleba emigrowało za granicę 35 tys. osób
rocznie. Dziś wracają, a mamy jeszcze ponad 100 tys. zagranicznych
pracowników - mówi "Wprost" Michael McKenna, wiceminister gospodarki, handlu
i zatrudnienia Irlandii. Choć irlandzki CIT wciąż jest najniższy w unii
(wynosi 12,5 proc.), dziś część inwestorów przenosi się stamtąd do Europy
Środkowej, gdzie wiele krajów obniżyło ostatnio podatki korporacyjne, a
koszty pracy są znacznie niższe. Na przykład holenderski Philips przenosi z
Dublina do Łodzi swoje centrum księgowe (wartość inwestycji to około 50 mln
euro; zapewni ona pracę 500 osobom). Irlandczycy jednak nie biadolą, że to
nieuczciwe i nowe państwa członkowskie powinny podnieść podatki, tylko walczą
o nowy kapitał: zamiast firm informatycznych starają się ściągnąć na wyspę
koncerny farmaceutyczne, podkreślają stabilność swojej polityki, kładą nacisk
na przewidywalność prawa.
Leming nad przepaścią
Poza Irlandią czy Wielką Brytanią cała unia cierpi na syndrom leminga
zmierzającego ku przepaści. Presja fiskalna na nowych członków unii jest na
to kolejnym dowodem - po blokowaniu pracownikom z Europy Środkowej dostępu do
unijnego rynku pracy. "Kapitał z Niemiec nie doczeka się przyjazdu tanich
pracowników. Popłynie więc szerokim strumieniem do państw, w których praca
jest tańsza" - stwierdził tuż przed apelem Schrödera Hans-Werner Sinn, prezes
Instytutu Badania Gospodarki (IFO). Według badań ONZ, w ciągu najbliższych
dwudziestu lat starzejące się społeczeństwa krajów UE będą musiały przyjąć co
najmniej 50 mln imigrantów, aby utrzymać obecny poziom rozwoju gospodarczego.
Niemcy powinny do 2025 r. przyjąć 12 mln pracowników, Włosi - 7,5 mln. W tej
sytuacji blokowanie dostępu do rynku pracy to samobójstwo! Bredzący o
ekonomicznym patriotyzmie Schröder wręcz nakłania swoich rodaków i obywateli
innych państw do wykonania kilku następnych kroków ku przepaści.
Państwa Europy Środkowej widzą, że obniżanie podatków przynosi korzyści. Na
obniżeniu CIT do 19 proc. z początkiem 2004 r. zaczyna korzystać też Polska.
2 kwietnia decyzję o rozbudowie fabryki sprzętu AGD we Wrocławiu ogłosił
amerykański Whirlpool, nową fabrykę golarek postanowiła otworzyć w Józefowie
pod Łodzią amerykańska firma Gillette. Z Europy Zachodniej do Polski przenosi
fabrykę holenderska Nutricia. Dlatego wyrazy "troski" Schrödera czy Perssona
o stan kas państwowych i samopoczucie fiskusa w naszym regionie są tylko
rozpaczliwym gestem.
Krzysztof Trębski
Zobacz tabele:
www.wprost.pl/ar/?O=58512
Pozdrawiam i zapraszam na:
Forum Słowiańskie
nakarm dziecko, kliknij w pajacyka TERAZ:
www.pajacyk.pl
Ignorant
+++