juliusz_cezar1
13.04.04, 22:18
Niedawno przeglądając eurooszołomskie wydanie "National Geographic"
natrafiłem na artykulik o Słowenii. I znalazłem tam takie oto rewelacje:
"Językoznawcy zaliczają słoweński do grupy języków południowosłowiańskich,
obok bośniackiego, bułgarskiego, chorwackiego, macedońskiego i serbskiego.
Tymczasem naukowcy w Słowenii zaczęli ostatnio kwestionować ten podział,
twierdząc, że południowosłowiańskie są tylko naleciałości, na znacznie
starszej bazie językowej zwanej umownie językiem weneckim. Ten, spokrewniony
z językami celtyckimi, miał pozostawić relikty w tak różnych językach, jak
retoromański we wschodniej Szwajcarii, dialekty friulijskie we włoskim
regionie Veneto czy też dialekt windisch używany w austriackiej Karyntii."
Czy rzeczywiście możliwość nałożenia się słowiańszczyzny na warstwę celtycką
jest możliwa? Czy są to swoiste propagandowe bujdy Słoweńców, którzy od dawna
próbują zerwać wszelkie więzi ich łączące z Jugosławią, Chorwacją, Serbią
i "kotłem bałkańskim"?