83 lata temu na Gornym Slasku

02.05.04, 14:43
WOJCIECH SARNOWICZ

Czym była dla Górnoślązaków Polska, o którą się tak przez wieki dobijali?

Owym zamkiem z baśni, może trochę stawianym na wodzie, czy może, jak
powiedział stary Wyględa swojej córce: ich Matką Boską.

Po wielkiej wojnie rozpadały się mocarstwa, a tu, na tym maleńkim skrawku
ziemi, wyglądającym na szkolnym globusie jak główka szpilki, wybuchają
wielkie powstania. I po co? Po to, by przynależeć do państwa, którego jeszcze
kilka lat temu nie było.

I kiedy nadszedł ów dzień i wojska polskie weszły na Śląsk, Górnoślązacy
otworzyli swoje serca i bramy domostw. I jakby chcąc, aby to otwarcie było
jeszcze większe, wybudowali na całym Śląsku dziesiątki bram powitalnych. Tak
było od Szopienic aż po Rybnik.

Ksiądz Emil Szramek tak wspominał tamte dni:

"Generał Szeptycki, po obsadzeniu całego terenu przyznanego Polsce, udał się
do Tychów, by uczcić osobno siedzibę delegata biskupiego. Po defiladzie
wojskowej rozeszli się wszyscy na obiad i zaproszeni goście na plebanię,
żołnierze do parku browarowego. Toastom i wiwatom nie było końca.

Naprzód przemówił ks. prałat Kapica, jako gospodarz, na cześć wojska
polskiego i generała Szeptyckiego, generał Szeptycki na cześć Górnego Śląska
i jego ludu, wojewoda Rymer na cześć armii jako czynnika wychowawczego, ks.
Bielok ze Starego Bierunia wygłosił mowę na cześć Francji, na co major Ruot
odpowiedział toastem na cześć polskiej Alzacji jak nazwał Górny Śląsk,
przemawiał on po francusku, a rotmistrz Pusłowski zaraz powtarzał zdanie za
zdaniem po polsku, ks. dziekan Skowroński toastował na cześć generała
Horoszkiewicza, generał Horoszkiewicz na rzecz duchowieństwa, pan Orlicz na
cześć szefów sztabów, pułkownika Prohaski i podpułkownika Wzacnego, generał
Szeptycki na cześć nauczycielstwa polskiego na Śląsku, podporucznik
Włodzimierski na cześć śląskich Polek, pułkownik Miklas na cześć przemysłu
górnośląskiego, ks. prałat Kapica ponownie, tym razem na cześć robotnika i
rolnika śląskiego, przy czym według Horacjuszowskiego Čridentem dicere verum
quid vetat?Ç powiedział żartobliwie, lecz trafnie: My Ślązacy nauczymy się od
was, kochani Bracia Polacy, z innych dzielnic, ładnie mówić, Wy zaś nauczycie
się od nas ładnie pracować.

Po odśpiewaniu jeszcze różnych pieśni, jak pisał ksiądz Szramek, rozeszła się
ludność około 6-tej do domu, żegnając generała Szeptyckiego i jego otoczenie
nieustannymi okrzykami."


***


Spełniony marzeń wielki cud,

Niewoli spadły z rąk kajdany,

Zmartwychwstał górnośląski lud,

Z Polską na wieki już związany.


Tak zaczynał się hymn województwa śląskiego, ułożony przez Kazimierza
Ligonia, wnuka Juliusza, na powitanie Wojsk Polskich wkraczających na Śląsk.

Gdy dobiegły końca już wszystkie uroczystości związane z obejmowaniem Śląska
przez Polskę, pozostały do załatwienia sprawy związane z samą istotą
funkcjonowania dopiero co ogłoszonej autonomii i jej ciało ustawodawcze,
czyli Sejm Śląski.

"Taki będzie los Śląska, jakim będzie ten pierwszy sejm. - Tymi właśnie
słowami zwracał się w odezwie do swoich wyborców blok narodowy, na którego
czele stał Wojciech Korfanty. - Sprawa polska na Śląsku może być
zaprzepaszczona, jeśli nad ideą narodową weźmie górę partyjność i prywata, a
w sejmie zasiądą warchoły i nieuki.

Nie czas i na walkę klasową, gdy głód zagraża robotnikom, jak i inteligentom.

Nasz program jest jasny: Żądamy wprowadzenia języka polskiego w przynależne
mu prawa w życiu publicznym i urzędzie.

Od Niemców zamieszkujących wśród nas domagać się będziemy pełnej lojalności
wobec Polski, za co uznamy ich prawa obywatelskie.

Żądamy najszybszego wprowadzenia polskiego szkolnictwa.

Kandydatów naszych zobowiązujemy, aby w sejmie czuwali nad spłaceniem długu
wdzięczności powstańcom, uchodźcom, i pracownikom plebiscytowym.

Wdowom powstańców - pensje wdowie, dzieciom poległych - wykształcenie na
koszt kraju, uchodźcom - pomoc w osadzeniu, a nie jałmużna lub obóz uchodźczy.

Rada jest taka. Nasi czytelnicy i przyjaciele polityczni niech oddadzą głos
jednej z partii polskich, stojących na gruncie chrześcijańskim. Żałujemy, że
3 partie zwalczają się ostro między sobą i skutkiem tego wzajemnie swój
kredyt polityczny między wyborcami sobie umniejszają. Jaki będzie sejm,
takimi będą rządy w województwie.

Podajemy teraz jak głosować. Wybory są tajne, to jest wyborca głosuje za
pomocą kartki, którą własnoręcznie niewidziany przez nikogo wkłada do koperty
i jest obecny, gdy ją potem prezydium komitetu wyborczego, bez zaglądania do
niej, wrzuci do urny. Kopertę nie zakleja się. Kartka do głosowania ma być
czysta, nie pobrudzona. Nie ma na niej żadnych nazwisk. Kartka, na której
jest tylko numer, włożona do koperty i do urny, jest ważna. Każdy wyborca
winien się poinformować, który numer ma lista kandydatów, na których chce
głosować.

Kartki do głosowania będą rozwozić po domach."

Jak ważne były to wybory najlepiej świadczą uprawnienia nadane tutejszemu
sejmowi w statucie autonomicznym.

Sejm Śląski, na mocy Ustawy z 15 lipca 1920 roku, otrzymał pełnię praw
ustawodawczych w sprawach używania języków polskiego i niemieckiego, w
ustawodawstwie administracyjnym i samorządowym, w sanitarnym i organizacji
policji, w sprawach policji budowlanej, ogniowej i drogowej, w sprawach
kościelnych z wyjątkiem konkordatu. W sprawach zaopatrzenia ubogich, a także
w sprawach wodnych, elektryfikacji, kolei, ale tylko drugo- i
trzeciorzędnych. W robotach publicznych, w ustalaniu budżetu, nakładaniu
podatków i opłat, ale i przeciw lichwie.

Było więc po co iść do wyborów. Tak też to zrozumiało 24 września 1922 roku
ponad 73 proc. mieszkańców województwa.

Wtorek 10 października 1922 roku. 40 minut po godzinie 4-ej. Zebrał się po
raz pierwszy Sejm Śląski. Dziennikarz "Górnoślązaka" odnotował to wydarzenie
następująco:

"W gmachu województwa, w sali specjalnie urządzonej odbyło się uroczyste
otwarcie Sejmu Śląskiego przez prezydenta ministrów Rzeczypospolitej Polski
Nowaka (tak tytułowano wtedy premiera rządu - przyp. W.S.), który wygłosił
dłuższe przemówienie. Na wstępie pan premier poświęcił gorące wspomnienia
tym, którzy Śląsk Polsce przywrócili. Potem przeszedł do spraw bieżących.

    • ballestrem Re: 83 lata temu na Gornym Slasku 02.05.04, 14:44
      JULIAN NOWAK:

      Rząd Polski zdaje sobie dokładnie sprawę z ogromu zadań, jakie przez
      przyłączenie tej najbardziej uprzemysłowionej dzielnicy spadły na jego barki.
      Chodzi tu przecież o to, by zapewnić przemysłowi śląskiemu jak najszerszy
      rozkwit, a temsamem zabezpieczyć krociom tysięcy robotników i ich rodzinom
      możliwie korzystne warunki życia i bytowania. Rząd Rzeczypospolitej od chwili
      złączenia tej dzielnicy z Ojczyzną nie ustaje w wysiłkach, ażeby życie
      gospodarcze w przystosowaniu do nowych warunków nietylko utrzymać na jego
      dotychczasowym poziomie, ale raczej przy umiejętnym spożytkowaniu w drodze
      wymiany naturalnych bogactw innych województw Państwa, tych bogactw, któremi
      Województwo Śląskie w dostatecznej mierze nie rozporządza, zapewnić mu dalszy
      wspaniały rozkwit na chwałę i pożytek Rzeczypospolitej. Tym usiłowaniom
      zawdzięczać należy, iż mimo olbrzymich trudności początkowych tętno życia
      gospodarczego nie ustało ani na chwilę. Nie mieliśmy poważniejszych bezroboci,
      zwały węgla od chwili objęcia nie powiększyły się, lecz nawet zmniejszyły.
      Szczególną troskę rządu stanowi zapewnienie województwu Śląskiemu w
      dostatecznej mierze zaopatrzenia w środki żywności. Na akcję aprowizacyjną Rząd
      przyznał już doraźne wydatne kredyty, a ponadto zmierza do umożliwienia coraz
      sprawniejszego funkcjonowania dowozu żywności przez odpowiednie zarządzenia
      transportowe.

      Następnie, jak doniosła prasa, witając Sejm Śląski imieniem naczelnika,
      prezydent ministrów powołał na przewodniczącego posiedzenia posła Omańkowską,
      jako najstarszą wiekiem z pośród posłów. Po czym pani Omańkowska była łaskawa
      zająć miejsce przewodniczącego.

      JANINA OMAńKOWSKA:

      Szanowni Państwo! Chwila, którą obecnie przeżywamy, jest tak wielka i tak
      doniosłego znaczenia , że na uwypuklenie jej nie potrzeba słów, gdyż byłyby one
      zawsze blade wobec doniosłości tej chwili. Ustać powinny wszelkie rozterki
      między nami, obyż ustały. Obyż serca nasze przepełnione były duchem zgody ,
      może nawet jeśli trzeba będzie duchem ofiary i zrzeczenia się, a to dlatego,
      ażeby prace tego Sejmu Śląskiego były jak najobfitsze w owoce dla ludności,
      którą reprezentujemy dla dobra krainy, tej naszej ciaśniejszej Ojczyzny, którą
      przedstawiamy i dla chwały i dobra naszej szerszej Ojczyzny Polski. W tej myśli
      wznoszę okrzyk: niech żyje lud górnośląski, niech żyje Najjaśniejsza
      Rzeczypospolita Polska.

      (Wtedy posłowie wstali i wznieśli trzykrotny okrzyk: niech żyje!)

      Szanowni Państwo! proszę jeszcze, aby przez powstanie uczcić pamięć tych
      wszystkich wielkich duchów, które przez ciąg wieków pracą swoją cichą i ofiarną
      podtrzymywały poczucie narodowe w ludzie tutejszym, podtrzymywały niby tę
      ostatnią iskierkę w popiele Znicza świętego, aż do chwili, gdy ta wybuchła w
      płomień jasny i gorący. A dalej proszę o uczczenie przez powstanie tych
      wszystkich, którzy ofiarą mienia i życia przyczynili się do tego, że tę wielką
      chwilę przeżywamy. Tym wszystkim ofiarnikom i pracownikom naszego dzisiejszego
      szczęścia i lepszej przyszłości im wszystkim Cześć!

      (Posłowie ponownie wstali i wznieśli okrzyki.)

      Potem do wyczerpania porządku dnia pozostało już tylko kilka punktów, wśród
      których najważniejszy to odczytanie telegramów powitalnych:

      "Warszawa, Belweder 9.10. W uroczystym dniu otwarcia Sejmu województwa
      górnośląskiego witam serdecznie przedstawicieli prastarej tej polskiej
      dzielnicy zebranych dla obrad nad zapewnieniem jej gospodarczego i kulturalnego
      rozkwitu i życząc im owocnej pracy, ślę za ich pośrednictwem pozdrowienia całej
      ludności Górnego Śląska, która ukazała tyle hartu wytrwałości w ujawnianiu swej
      woli należenia na zawsze do Rzeczypospolitej Polskiej zjednoczonej. Naczelnik
      Państwa Józef Piłsudski".

      "Cieszyn 10.10. Subdelegacja Polska dla spraw cieszyńsko- spiskoorawskich wita
      Sejm Śląski hołdem serdecznym, pragnąc szczerze swą pracą przyczynić się do
      odrodzenia Śląska Cieszyńskiego, złączonego szczęśliwie z Śląskiem Górnym -
      podpisano Halban."

      Był potem jeszcze telegram od wojewody lubelskiego i prowadząca obrady nakazała
      odczytanie spisu dekretów, które od 17 czerwca tamtego roku wydawał pan
      wojewoda w porozumieniu z tymczasową Radą Wojewódzką. Tych dekretów wydanych
      między 17 czerwca a 9 października 1922 r. było 104.

      Kiedy pani poseł chciała już obrady zakończyć, nadeszły jeszcze dwa telegramy
      gratulacyjne. Pierwszy od generała Hallera, w imieniu Komitetu Obrony Państwa,
      drugi od rektora i senatu Uniwersytetu Lubelskiego. (...)

      To pierwsze posiedzenie nie miało żadnej uroczystej oprawy. Być może ta
      prostota i bezceremonialność wydawała się ówczesnym najwłaściwszą oprawą dla
      tej chwili, która była przecież końcem walk wielu poprzednich pokoleń.


      ***

      Drugie posiedzenie Sejmu Śląskiego zagaiła przewodnicząca Omańkowska o godz. 4
      minut 20. Po odczytaniu dalszych telegramów powitalnych, m.in. od marszałka
      sejmu ustawodawczego Trąmpczyńskiego oraz generała Szeptyckiego przystąpiono do
      obrad nad regulaminem. Przy art. 5 zabrał głos poseł Szczeponik z klubu
      niemieckiego, skarżąc się, że regulamin uszczupla prawa języka niemieckiego
      przewidziane przez konwencję genewską. Na wywody odpowiedział poseł Korfanty
      zbijając je kolejno. Wspomniał przytem, także o gwałceniu praw języka
      polskiego, jakie było na porządku dziennym w byłym zaborze pruskim przed
      wojną .

      W głosowaniu en blok - regulamin wraz z odnośnymi poprawkami i dodatkami
      przyjęto.

      Przystąpiono do 2 p. porządku dziennego, to jest do wyboru prezydium Sejmu.
      Wybory te przeprowadzone na wniosek posła Korfantego sposobem uproszczonym dały
      następujące wyniki: Marszałkiem sejmu został wybrany poseł Wolny 43 głosami
      przy 5 wstrzymujących się od głosu.

      Po objęciu przewodnictwa marszałek Wolny wygłosił przemówienie.

      Na tym posiedzenie zamknięto.

      Nowy więc marszałek zamykał drugie posiedzenie i otwierał trzecie w kolejny
      wtorek o 2-iej 30.

      KONSTANTY WOLNY:

      Otwieram 3 posiedzenie Sejmu Śląskiego. Na sekretarzy prosiłem panów: ks.
      Mateję i Rumpfelda. Protokoły z 1 i 2 posiedzenia leżą w biurze sejmowym do
      przejrzenia. Przystępujemy do porządku obrad: rozprawa nad oświadczeniem Rządu.
      Głos ma p. Korfanty.

      WOJCIECH KORFANTY:

      Wysoki Sejmie! Przemawianie dziś w Sejmie Śląskim musi budzić uczucie
      zadowolenia, uczucie zwycięstwa dążeń ludowych, bo ten Śląsk dziś złączony z
      Polską przez siedem wieków oderwany był od macierzy, przeszedł niewolę czeską,
      austriacką i najcięższą pruską. Jeżeli granica na Górnym Śląsku tak została
      przeciągnięta, że 2/3 wielkiego przemysłu przypadło Rzeczypospolitej, to mamy
      to do zawdzięczenia ofiarom krwi naszych rodaków - powstańców. Śmiało i
      otwarcie to dzisiaj nawet wobec świata międzynarodowego powiedzieć możemy, że
      powstańcy słuszność mieli, gdyż decyzja pierwotna co do granic była krzywdą
      wyrządzoną temu ludowi śląskiemu.

      (W tym momencie przerwał mu z sali poseł Szczeponik, który jak już wiemy
      reprezentował Niemców i zawołał: Czy to należy do porządku dziennego?)

      Nie Pan mnie będzie uczył jak się mam zachowywać. Może Panom być nieprzyjemne
      to co mówię, ale nie zapominajcie Panowie, że jesteśmy w polskim Sejmie, mamy
      prawo dawać wyraz naszym uczuciom polskim. Panie pośle Szczeponik, proszę nie
      przywłaszczać sobie przysługujących mi praw.

      Zanim przystąpię do właściwych swoich wywodów, pragnąłbym z tego miejsca
      zaznaczyć, że wiele trudności sprawiać będzie rozgraniczenie kompetencji
      Województwa Śląskiego i Rządu Centralnego.W imieniu klubu naszego oświadczam,
      że zawsze będziemy się trzymali w tych granicach, które ustawa autonomiczna nam
      zakreśla.

      Jeżeli chodzi o nasz stosunek do rodaków, którzy przybyli z innych dzielnic, to
      stoimy na stanowisku, że potępiamy wszelkie antagonizmy dzielnicowe, napadanie
      na innych Polaków li tylko dlatego, że z innych pochodzą dzielnic.

      (Z sali, widocznie któryś z ta
      • ballestrem Re: 83 lata temu na Gornym Slasku 02.05.04, 14:46
        (Z sali, widocznie któryś z takich rodaków na cały głos zawołał: słusznie!)

        Jeżeli chodzi o Polaków mojżeszowego wyznania, którzy w tak wielkiej ilości po
        zniesieniu dawnej granicy na Śląsk zaczęli napływać, to oświadczamy, że o ile
        żyd uczciwej pracy tutaj się będzie imał, to nie będzie miał w nas wrogów.
        Jeżeli chodzi o nasz stosunek do naszych współobywateli narodowości
        niemieckiej, to mimo wszelkich dowodzeń Niemców, że Niemcom uczyniono gwałt
        przez to, że część Górnego Śląska przydzielono do Polski, żądamy, aby się z tym
        faktem dokonanym pogodzili, bo wybory do Sejmu Śląskiego wykazały najdobitniej,
        że olbrzymia większość mieszkańców stoi na gruncie państwowości polskiej i
        przyznaje się do narodowości polskiej. Panowie! Na 48 posłów zyskaliście tylko
        14, jesteście więc w znikomej mniejszości. Rozróżniamy Niemców dwojakich, tych
        Niemców, którzy tu od wieków siedzą i Niemców, którzy zniemczeli, w żyłach
        których płynie ta sama krew, co i w naszych. O tych mamy przekonanie, że oni i
        duchowo i kulturalnie wnet wrócą na łono Ojczyzny. Przypatrzmy się teraz życiu
        gospodarczemu na Górnym Śląsku od chwili przejęcia go przez Polskę.

        (Ta część przemówienia Korfantego stała się już bezpośrednią rozprawą z
        wcześniejszym wystąpieniem premiera, który mówił o dobrej sytuacji na Śląsku.)

        Dnia 1 czerwca na zwałach było 230 tys. ton, pod koniec lipca 520 tys., pod
        koniec sierpnia 530 tys., pod koniec września 500 tys. To są ilości niebywałe
        na Górnym Śląsku; od wielu lat takich zwałów nie mieliśmy. Z konieczności
        trzeba ograniczyć produkcję. Nie tylko robotnik traci na zarobkach i dochodach,
        ale i państwo ma poważne straty z dochodów i źródeł podatkowych. Przypatrzmy
        się teraz kwestii niesłychanie ważnej, jak kwestia eksportu węgla do Polski.
        Węgiel dla życia gospodarczego, dla przemysłu, dla rolnictwa jest krwią w
        żyłach. Gdy węgla zabraknie, życie gospodarcze umiera. Niedostateczna
        aprowizacja na Górnym Śląsku nie była skutkiem braku żywności w Polsce: żniwa w
        tym roku były obfite, kartofle obrodziły w niesłychany sposób. Stan bydła i
        nierogacizny w Polsce osiągnął już stopień przedwojenny, a mimo to cierpieliśmy
        na dużo braków. Jakie są tego przyczyny? Po pierwsze stosunki kolejowe, po
        drugie, niedostateczne zorientowanie się tutejszego kupiectwa, a może i
        polskiego. I dusi nas ten dziwoląg, w jednym państwie dwie waluty, z których
        losami jednej kieruje rząd państwa, bynajmniej dotychczas nie odznaczającego
        się przyjaźnią do nas i do naszego państwa. Proszę Panów, następstwem tego jest
        ruina całego naszego życia gospodarczego. Kalkulacje kupców i przemysłowców
        stają się dzisiaj niemożliwe. Wymiana towarów jest tak wielka, że staje się
        nonsensem, by wartości te mierzyć walutą obcą i w dodatku tak wahającą się, jak
        to jest z marką niemiecką. Środek zastępczy płatniczy jest niedopuszczalny.
        Pozostaje tylko marka polska. Chodzi o to, jaki wybrać termin na jej
        wprowadzenie. Walutę polską na Górnym Śląsku można wprowadzić nie czekając na
        decyzję Rządu.

        Skandalem jest ta wielka liczba banków w Katowicach, które dla kraju nic nie
        przynoszą, tylko z kraju wywożą, spekulują, jak powiedziałem na walucie i
        oszukują.

        Inny wrzód na naszym ciele to kwestia mieszkaniowa. Biedni urzędnicy chodzą i
        daremnie szukają mieszkań. Również i uchodźcy nie mają mieszkań, a handel
        mieszkaniami kwitnie w niebywały sposób. Ceny dochodzą do fantastycznych cyfr,
        zupełnie jak w Warszawie.

        Dokończenie 18


        Przeciwstawiać się także będziemy usiłowaniom ludzi pozbawionych skrupułów,
        którzy uczciwe ruchy społeczne wyzyskują na swoją korzyść osobistą, lub
        partyjną. Pokusa wyzyskiwania ludu dla celów partyjnych jest bardzo wielka i
        dlatego siłą pośredniczącą i podstawą niewzruszalną i kryterium stałem - musi
        stać się miłość chrześcijańska.

        (W tym miejscu roześmiał się z sali poseł PPS - pan Biniszkiewicz, na co szybko
        zareagował mówca.)

        Panie Biniszkiewicz, jest przysłowie niemieckie, że po śmiechu nie zawsze
        poznaje się mądrego.

        Jedną z największych bolączek, jaką mamy na Górnym Śląsku, jest kwestia
        szkolna, która, niestety nie jest tak uregulowana, jakbyśmy sobie tego życzyli.
        Sprawa wyposażenia nauczycieli również bardzo poważnie szwankuje.
        Pragnęlibyśmy, aby Województwo szczególną opieką zajęło się szkołą polską, tą
        szkołą, do której przez tyle lat wzdychaliśmy i o co od tylu lat Boga
        prosiliśmy.

        (Samo posiedzenie nie trwało długo i przeniesiono je na dzień następny.)


        ***

        Trzecie posiedzenie Sejmu zakończyło wystąpienie wojewody Rymera.

        JÓZEF RYMER:

        Dzisiaj chciałbym wyrazić tylko życzenie, ażeby ta sesja Sejmu Śląskiego
        przyczyniła się do uzdrowienia stosunków gospodarczych w naszym województwie i
        żeby przyczyniła się do ugruntowania państwowości polskiej, żeby Województwo
        Śląskie było rzeczywiście tą perłą w koronie Rzeczypospolitej Polskiej, jak
        może słusznie od dawna się nazywa.

        Chciałbym wspomnieć o pewnej rzeczy, ktorej mi przemilczeć nie wolno. Potrącił
        o nią wczoraj p. poseł Biniszkiewicz, a mianowicie, że słyszało się często
        skargi, iż przychodzą przybysze na Górny Śląsk, żeby odbierać chleb
        Górnoślązakom, którym należy się prawo do urzędu itd. Autonomia śląska powiada,
        że przy równych kwalifikacjach mają pierwszeństwo Górnoślązacy.

        My idziemy dalej. My przyznajemy pierwszeństwo Górnoślązakom nie tylko przy
        równych kwalifikacjach, ale często też i wtedy, gdy kwalifikacje są nierówne,
        jeżeli osoba kandydata daje pewną gwarancję, że brakujące kwalifikacje zdoła
        przez wprawę w niezadługim czasie uzupełnić.

        Proszę jednakże zważyć, że mamy do czynienia z urzędami, do których Polaków nie
        dopuszczano pod zaborem pruskim, tak, że my tu z natury rzeczy, urzędników
        odnośnych nie mamy, a są rzeczy, których nie można powierzyć jakimś dyletantom,
        jakimś amatorom, którzy dopiero chcą się wyrobić na urzędników. Otóż wszyscy
        Górnoślązacy, których dziś przyjęliśmy do służby niższej, naturalnie dostaną
        się do służby wyższej. Ale jak powiedziałem nie obsadzono nimi wszystkich
        posad, nam Górnoślązaków nie stało.

        I muszę wyrazić tu z tego miejsca podziękowanie tym wszystkim urzędnikom,
        którzy w nadzwyczaj trudnych warunkach, czy to w okresie organizacji, czy też w
        okresie, gdy objęliśmy władzę, przybyli na Górny Śląsk, aby nam dopomóc
        uruchomić tę maszynę. Przyznam, że i pośród nich są różni ludzie, ale muszę na
        ogół powiedzieć, że napaści, które z różnych stron się słyszy, są
        nieuzasadnione. Mogę powiedzieć, że niejeden z nich nawet wysprzedał się, bo
        trudno mu żyć w tych warunkach, w rozdzieleniu od rodziny, ale jednak znoszą
        obelgi, znoszą prześladowania i pracują, bo poczuwają się do obowiązku
        budowania Polski tu na Górnym Śląsku".

        (Po wystąpieniu wojewody prowadzący zamknął posiedzenie.)

        W sumie, w październiku 22 roku Sejm Śląski odbył 7 posiedzeń. Pracowali więc
        posłowie niezwykle intensywnie.

        Wiele było spraw do zrobienia, a obok działy się rzeczy, które w mniejszym lub
        większym stopniu miały wpływ na naszą historię.

        Z prasy, październik 1922 r.:

        "W Niemczech dramatyczny spadek marki i kryzys gospodarczy.

        Władze śląskie wydają oświadczenie następującej treści: mając na uwadze, że
        Śląsk związany jest z walutą niemiecką ponosimy fatalne skutki tego przesilenia
        walutowego, co w rezultacie prowadzi i u nas do zubożenia najniższych warstw.

        W Katowicach Zjazd Górników i Hutników, pierwszy w zjednoczonej Polsce. Odbywa
        się on w tej dzielnicy Polski, która przedstawia sobą najcenniejszy teren pracy
        górników. Zjazd został przygotowany z wielką starannością.

        Na Śląsku szerzy się drożyzna.

        Kartele Związków robotniczych i urzędniczych zebrały się, aby zająć stanowisko
        wobec katastrofalnej fali drożyznyŇ.

        W takiej to właśnie atmosferze przyszło pracować posłom Sejmu Śląskiego. Do
        końca roku odbyli w sumie 21 posiedzeń, 128 razy zbierały się sejmowe kom
        • ballestrem Re: 83 lata temu na Gornym Slasku 02.05.04, 14:47
          W takiej to właśnie atmosferze przyszło pracować posłom Sejmu Śląskiego. Do
          końca roku odbyli w sumie 21 posiedzeń, 128 razy zbierały się sejmowe komisje.

          Ale, czym bliżej końca roku, tym czas staje się bardziej smutny i dramatyczny.

          5 grudnia wszystkie śląskie gazety przekazały następującą wiadomość:

          "Dziś w nocy na wtorek o godz. 12.30 zmarł na zapalenie mózgu wojewoda śląski
          pan Józef Rymer, w mieszkaniu swojem w Katowicach. Wojewoda Rymer jak już
          dawniej donoszono przepracował się, i z tego powodu już kilka tygodni temu
          wziął urlop, aby już nie wrócić na swoje stanowisko."

          Kiedy go żegnano w "Górnoślązaku'" napisano;

          "Ze stanowiskiem wojewody związane były wielkie trudności i obowiązki, ś.p.
          wojewoda Rymer potrafił i te trudności pokonać, co z uznaniem dla zmarłego
          przyznać trzeba. W tej trudnej pracy około ziemi, na której wyrósł, dla której
          pracował ile mu sił starczyło, ś.p. wojewodę Rymera złożyła ciężka choroba,
          która położyła kres jego pracowitemu życiu."

          Niedługo po pogrzebie, rozpoczęto przygotowania do uroczystego Ingresu
          Administratora Apostolskiego na Śląsk ks. dr Augustyna Hlonda. Wielka
          uroczystość miała się odbyć 17 grudnia, gdy tymczasem w sobotę wyszły wszędzie
          nadzwyczajne wydania gazet podające:

          "(...) rzecz straszną o zamordowaniu prezydenta Narutowicza. Zbrodni dokonał
          Eligiusz Niewiadomski, artysta malarz, dając w sali wystawowej w Zachęcie 3
          strzały z browninga do pleców prezydenta oglądającego wystawę obrazów. W
          niecałe 10 min. prezydent wydał ostatnie tchnienie."

          Dlatego też kiedy nadeszła oczekiwana tutaj na Śląsku z taką nadzieją
          niedziela , ze smutkiem, ale i ze zrozumieniem przyjęto, że:

          "Z powodu żałoby narodowej, wskutek tragicznej śmierci prezydenta
          Rzeczypospolitej Narutowicza, ingres ks. Administratora Apostolskiego dr Hlonda
          ograniczył się tylko do uroczystości kościelnych."


          ***

          Pierwsza kadencja Sejmu Śląskiego trwała ponad 7 lat. Odbył ów Sejm 187
          plenarnych posiedzeń, a jego komisje zebrały się blisko 1300 razy.

          Posiedzenie inauguracyjne II-go Sejmu Śląskiego nastąpiło 27 maja 1930 r., ale
          równo cztery miesiące później już go rozwiązano. W tym samym dniu, czyli 26
          września, aresztowano Wojciecha Korfantego, który już był wtedy wielkim
          przeciwnikiem politycznym Józefa Piłsudskiego. Gazety różnych orientacji
          politycznych odmiennie opisywały ten fakt.

          Sanacyjna "Polska Zachodnia":

          "Pan Wojciech Korfanty nareszcie pod kluczem. Sejm Śląski rozwiązany!
          Największego szkodnika i warchoła w Odrodzonej Polsce dosięgła wreszcie ręka
          sprawiedliwości."

          Korfantowska "Polonia":

          "Odebrano ludowi śląskiemu wszelką możliwość kontroli nad gospodarką władz. I
          to pomimo tych wszystkich ważnych zadań, które stały przed Sejmem Śląskim do
          rozstrzygnięcia w ciężkiej sytuacji gospodarczej, wobec wzbierającej fali
          bezrobocia. Wraz z Sejmem Śląskim zamknięto ostatnią w Polsce trybunę, z której
          przemawiać mogli przedstawiciele społeczeństwa."

          Już za miesiąc rozpisano następne wybory. Nowy Sejm otworzył wojewoda Michał
          Grażyński:

          "Dużo się mówi o autonomii śląskiej, ale istotna jej wartość nie mieści się w
          nieograniczonej swobodzie gadania, nie w tym, że posłowie są nietykalni i nie w
          tym, że przewiduje miesięczne diety, ale w tych uprawnieniach Sejmu, które
          zgodne z Rządem pozwalają załatwić szybko i sprawnie bardzo doniosłe interesy
          szerokich warstw ludności śląskiej".

          Ostatnie posiedzenie IV Sejmu Śląskiego nosi datę 10 lipca 1939 roku, zaledwie
          siedem tygodni przed wybuchem drugiej wojny światowej, która przecież swój
          początek wzięła stąd, z Górnego Śląska, spod Gliwic.

          Lato tego roku było bardzo upalne.

          Nadchodzi połowa sierpnia. Coraz częściej pojawiają się pogłoski o
          beznadziejnym stanie zdrowia Wojciecha Korfantego. Na tytułowej
          stronie "Polonii" ukazuje się jego ogromne zdjęcie i podpis:

          "Wojciech Korfanty zmarł 17 sierpnia o godz.4 -tej. Dr nauk technicznych, dr
          honoris causa Akademii Górniczej w Krakowie, prezes Zarządu Głównego
          Stronnictwa Pracy, były poseł polski do Sejmu pruskiego i Reichstagu, członek
          Komisariatu Naczelnej Rady Ludowej w Poznaniu, Komisarz Plebiscytowy Rządu
          Rzeczypospolitej, były poseł i senator Rzeczypospolitej, poseł do Sejmu
          Śląskiego, wicepremier. Pogrzeb odbędzie się 20 sierpnia."

          Pogrzeb Wojciecha Korfantego stał się wielką manifestacją narodową.

          Przybyła cała Polska.

          "Polonia" napisała:

          "I znowu bolesne szlochy odezwały się z różnych punktów cmentarza. Lud śląski
          płakał - płakał z najgłębszej potrzeby serca, opłakiwał tego, który wywiódł go
          z niewoli niemieckiej i wprowadził do nowej Ojczyzny dokonując pracy
          niezmiernej, pracy tak wielkiej, że gdy dzisiaj na nią się patrzy, zda się być
          nieprawdopodobna, obliczona na siły tytana, nie zaś siły ludzkie. Zainicjowano
          ČBoże coś PolskęÇ. Potem odśpiewano jeszcze Rotę, a gdy z piersi wypłynęły
          słowa - Tak nam dopomóż Bóg - las rąk wyrósł nad głowami i przysięgli wszyscy,
          że zostaną na zawsze wierni ideałom i przykazaniom Tytana pracy i Hetmana Ludu
          Śląskiego."

          • ballestrem Re: 83 lata temu na Gornym Slasku 02.05.04, 14:48
            To była chyba ostatnia Rota śpiewana tutaj przed wojną .

            Za 12 dni weszły wojska niemieckie.


            ***


            Jeszcze nie podpisano w Berlinie aktu kapitulacji, a już 6 maja 1945 roku
            wydano w Warszawie Ustawę Konstytucyjną o zniesieniu statutu organicznego
            województwa Śląskiego.

            Stwierdzono w niej:

            "(...) Uchyla się ustawę konstytucyjną z dnia 15 lipca 1920 r. zawierajacą
            statut organiczny województwa śląskiego. Ustawa niniejsza wchodzi w życie z
            dniem ogłoszenia.

            Prezes Krajowej Rady Narodowej Bolesław Bierut,

            Prezes Rady Ministrów Edward Osóbka-Morawski,

            Minister Administracji Publicznej Edward Ochab,

            Minister Bezpieczeństwa Publicznego Stanisław Radkiewicz,

            Minister Przemysłu Hilary Minc,

            Minister Obrony, Michał Żymierski - Marszałek Polski."

            Wojciech Sarnowicz


            Żródła powyższego tekstu: Wspomnienia księdza dr Emila Szramka, relacje prasowe
            i reportaże z "Gónoślązaka", "Gońca Śląskiego", "Polonii" i "Polski
            Zachodniej", sprawozdania stenograficzne z posiedzeń Sejmu Śląskiego. W tekście
            zachowano wiernie oryginalną pisownię. Dokumentacja naukowa: Wojciech Janota.
            20 czerwca 1922 r., witane setkami triumfalnych bram, Wojsko Polskie pod wodzą
            generała Stanisława Marii Szeptyckiego zaczęło wkraczać na znowu polski Śląsk,
            a po czterech miesiącach podjął pracę demokratycznie wybrany Sejm Śląski.
            Autor, reżyser telewizyjny, przygotowując na 75-lecie powrotu Śląska do
            macierzy spektakl artystyczno-publicystyczny, sięgnął do najważniejszych źródeł
            historycznych. Zgromadzony przez niego materiał jest wiarygodnym i ciekawym
            zapisem wielkich dla Śląska dni, w których patriotycznemu uniesieniu
            towarzyszyły poważne problemy. Dzisiaj nie tylko przypomina tamte chwile, ale i
            skłania do refleksji nad tym, jak daleko od ówczesnego, pełnego oddania dla
            Polski, obrazu tej ziemi, odbiegają współczesne już głosy zwolenników
            autonomii, a także niedawna inicjatywa zarejestrowania Związku Ludności
            Narodowości Śląskiej. (Red.)
            • ballestrem Re: 83 lata temu na Gornym Slasku 02.05.04, 14:52
              Budziciel polskości na Śląsku

              ANDRZEJ KACZYńSKI

              Wojciech Korfanty, rówieśnik Romana Dmowskiego, Władysława Grabskiego i
              Wincentego Witosa, o kilka lat młodszy od Józefa Piłsudskiego, Ignacego
              Paderewskiego i Ignacego Daszyńskiego, należał do najwybitniejszych twórców
              Polski Odrodzonej.

              Profesor Roman Wapiński w rozprawie o elitach politycznych II Rzeczypospolitej
              zaliczył Wojciecha Korfantego do pierwszej dziesiątki mężów stanu; oprócz już
              wymienionych należeli do niej także Maciej Rataj, Władysław Sikorski i Wojciech
              Trąmpczyński.

              Z tych dziesięciu tylko dwaj, Korfanty i Trąmpczyński, pochodzili z terenów
              dawnego zaboru pruskiego; udział polityków z tego regionu we władzach
              naczelnych II RP nie przekraczał 10 procent.

              Ślązak, który ukochał Polskę

              To chyba nie przypadek, że wśród darów ofiarowanych papieżowi znalazły się dwie
              pamiątki związane z tymi właśnie mężami stanu: kopia laski marszałka Sejmu
              Ustawodawczego Wojciecha Trąmpczyńskiego i replika pomnika Wojciecha
              Korfantego, odsłoniętego w sobotę w Katowicach. Sprawiedliwość i pojednanie, do
              jakich wzywa Jan Paweł II, rozciąga się także na historię, a ta nie oddała
              jeszcze Korfantemu należnych mu zasług.

              Jego droga do polityki i na szczyty władzy w II RP nie była łatwa. Syn
              górnośląskiego górnika, z rodziny o zdecydowanie religijnym i polskim obliczu,
              wybijał się z nizin społecznych. Tuż przed maturą za udział w organizacjach
              polskich i podkreślanie polskości został relegowany z wilczym biletem ze
              wszystkich szkół w cesarstwie niemieckim; egzamin złożył jako ekstern.
              Studiował w Berlinie i we Wrocławiu.

              Związał się z tajną polską Ligą Narodową, ale pozostawał też pod wpływem
              socjalizmu; jako publicysta debiutował głośną broszurą "Baczność! Chleb
              drożeje", i zawsze odznaczał się wrażliwością na kwestie ekonomiczne i
              socjalne.

              W 1902 roku został uwięziony; spędził 4 miesiące we Wronkach. Powrócił na Śląsk
              opromieniony chwałą męczennika za sprawę polską. Głosił radykalny program
              narodowy i społeczny, przez co wszedł w konflikt z działaczami polskimi na
              Śląsku, lojalnymi wobec Niemiec, i z niemiecką hierarchią Kościoła katolickiego
              za jej germanizacyjną postawę. Kilkakrotnie wybierano go do ogólnoniemieckiego
              Reichstagu i sejmu pruskiego. Nazywano go budzicielem polskości na Śląsku.

              W 1918 roku pojawił się w Warszawie jako rzecznik Górnego Śląska i
              Wielkopolski, bojownik o przesunięcie jak najdalej na zachód granic Polski, a
              także zagorzały przeciwnik Piłsudskiego. Jako komisarz wielkopolskiej Naczelnej
              Rady Ludowej i polskiego komisariatu plebiscytowego na Śląsku nie uznawał
              metody faktów dokonanych; uważał, że rozstrzygnięcia dotyczące granic należą do
              międzynarodowej konferencji pokojowej. Będąc dyktatorem trzeciego powstania
              śląskiego, wstrzymał polską ofensywę; nie wybaczyli mu tego nigdy powstańcy,
              uważając, że z winy Korfantego Polska nie wywalczyła większych zdobyczy
              terytorialnych.

              Przeciwnik sanacji

              Był przywódcą śląskiej Chrześcijańskiej Demokracji, wieloletnim posłem na Sejm
              RP i sejm śląski, zawsze w opozycji do Józefa Piłsudskiego. W 1930 roku został
              aresztowany wraz z przywódcami Centrolewu. Gdy siedział w twierdzy brzeskiej,
              zwyciężył na Śląsku w wyborach do Senatu. Po czterech miesiącach odzyskał
              wolność. Wrócił do Katowic, gdzie wojewodą był jego przeciwnik Michał
              Grażyński, piłsudczyk, prezes związku powstańców śląskich. Wrogość, jaka
              dzieliła obu tych polityków, była niemal patologiczna. Korfanty był zacięty,
              nie miał łatwego charakteru, zawiązywał na przykład dziwaczne koalicje, lecz
              był niestałym sojusznikiem, za to jako przeciwnik mógłby być przykładem
              wytrwałości i nieprzejednania. Niestety, w dużej mierze uniemożliwiło mu to
              pełne wyzyskanie jego olbrzymiego potencjału politycznego dla dobra wspólnego.

              W trzydziestolecie swej pracy parlamentarnej Korfanty mówił do zwolenników w
              Siemianowicach:
    • ballestrem Re: 83 lata temu na Gornym Slasku 03.05.04, 22:53

      www.mhk.katowice.pl/
    • ballestrem Re: 83 lata temu na Gornym Slasku 03.05.04, 22:54
      www.mhk.katowice.pl/korfanty/dane/biografia.htm
Pełna wersja