ballestrem
02.05.04, 14:43
WOJCIECH SARNOWICZ
Czym była dla Górnoślązaków Polska, o którą się tak przez wieki dobijali?
Owym zamkiem z baśni, może trochę stawianym na wodzie, czy może, jak
powiedział stary Wyględa swojej córce: ich Matką Boską.
Po wielkiej wojnie rozpadały się mocarstwa, a tu, na tym maleńkim skrawku
ziemi, wyglądającym na szkolnym globusie jak główka szpilki, wybuchają
wielkie powstania. I po co? Po to, by przynależeć do państwa, którego jeszcze
kilka lat temu nie było.
I kiedy nadszedł ów dzień i wojska polskie weszły na Śląsk, Górnoślązacy
otworzyli swoje serca i bramy domostw. I jakby chcąc, aby to otwarcie było
jeszcze większe, wybudowali na całym Śląsku dziesiątki bram powitalnych. Tak
było od Szopienic aż po Rybnik.
Ksiądz Emil Szramek tak wspominał tamte dni:
"Generał Szeptycki, po obsadzeniu całego terenu przyznanego Polsce, udał się
do Tychów, by uczcić osobno siedzibę delegata biskupiego. Po defiladzie
wojskowej rozeszli się wszyscy na obiad i zaproszeni goście na plebanię,
żołnierze do parku browarowego. Toastom i wiwatom nie było końca.
Naprzód przemówił ks. prałat Kapica, jako gospodarz, na cześć wojska
polskiego i generała Szeptyckiego, generał Szeptycki na cześć Górnego Śląska
i jego ludu, wojewoda Rymer na cześć armii jako czynnika wychowawczego, ks.
Bielok ze Starego Bierunia wygłosił mowę na cześć Francji, na co major Ruot
odpowiedział toastem na cześć polskiej Alzacji jak nazwał Górny Śląsk,
przemawiał on po francusku, a rotmistrz Pusłowski zaraz powtarzał zdanie za
zdaniem po polsku, ks. dziekan Skowroński toastował na cześć generała
Horoszkiewicza, generał Horoszkiewicz na rzecz duchowieństwa, pan Orlicz na
cześć szefów sztabów, pułkownika Prohaski i podpułkownika Wzacnego, generał
Szeptycki na cześć nauczycielstwa polskiego na Śląsku, podporucznik
Włodzimierski na cześć śląskich Polek, pułkownik Miklas na cześć przemysłu
górnośląskiego, ks. prałat Kapica ponownie, tym razem na cześć robotnika i
rolnika śląskiego, przy czym według Horacjuszowskiego Čridentem dicere verum
quid vetat?Ç powiedział żartobliwie, lecz trafnie: My Ślązacy nauczymy się od
was, kochani Bracia Polacy, z innych dzielnic, ładnie mówić, Wy zaś nauczycie
się od nas ładnie pracować.
Po odśpiewaniu jeszcze różnych pieśni, jak pisał ksiądz Szramek, rozeszła się
ludność około 6-tej do domu, żegnając generała Szeptyckiego i jego otoczenie
nieustannymi okrzykami."
***
Spełniony marzeń wielki cud,
Niewoli spadły z rąk kajdany,
Zmartwychwstał górnośląski lud,
Z Polską na wieki już związany.
Tak zaczynał się hymn województwa śląskiego, ułożony przez Kazimierza
Ligonia, wnuka Juliusza, na powitanie Wojsk Polskich wkraczających na Śląsk.
Gdy dobiegły końca już wszystkie uroczystości związane z obejmowaniem Śląska
przez Polskę, pozostały do załatwienia sprawy związane z samą istotą
funkcjonowania dopiero co ogłoszonej autonomii i jej ciało ustawodawcze,
czyli Sejm Śląski.
"Taki będzie los Śląska, jakim będzie ten pierwszy sejm. - Tymi właśnie
słowami zwracał się w odezwie do swoich wyborców blok narodowy, na którego
czele stał Wojciech Korfanty. - Sprawa polska na Śląsku może być
zaprzepaszczona, jeśli nad ideą narodową weźmie górę partyjność i prywata, a
w sejmie zasiądą warchoły i nieuki.
Nie czas i na walkę klasową, gdy głód zagraża robotnikom, jak i inteligentom.
Nasz program jest jasny: Żądamy wprowadzenia języka polskiego w przynależne
mu prawa w życiu publicznym i urzędzie.
Od Niemców zamieszkujących wśród nas domagać się będziemy pełnej lojalności
wobec Polski, za co uznamy ich prawa obywatelskie.
Żądamy najszybszego wprowadzenia polskiego szkolnictwa.
Kandydatów naszych zobowiązujemy, aby w sejmie czuwali nad spłaceniem długu
wdzięczności powstańcom, uchodźcom, i pracownikom plebiscytowym.
Wdowom powstańców - pensje wdowie, dzieciom poległych - wykształcenie na
koszt kraju, uchodźcom - pomoc w osadzeniu, a nie jałmużna lub obóz uchodźczy.
Rada jest taka. Nasi czytelnicy i przyjaciele polityczni niech oddadzą głos
jednej z partii polskich, stojących na gruncie chrześcijańskim. Żałujemy, że
3 partie zwalczają się ostro między sobą i skutkiem tego wzajemnie swój
kredyt polityczny między wyborcami sobie umniejszają. Jaki będzie sejm,
takimi będą rządy w województwie.
Podajemy teraz jak głosować. Wybory są tajne, to jest wyborca głosuje za
pomocą kartki, którą własnoręcznie niewidziany przez nikogo wkłada do koperty
i jest obecny, gdy ją potem prezydium komitetu wyborczego, bez zaglądania do
niej, wrzuci do urny. Kopertę nie zakleja się. Kartka do głosowania ma być
czysta, nie pobrudzona. Nie ma na niej żadnych nazwisk. Kartka, na której
jest tylko numer, włożona do koperty i do urny, jest ważna. Każdy wyborca
winien się poinformować, który numer ma lista kandydatów, na których chce
głosować.
Kartki do głosowania będą rozwozić po domach."
Jak ważne były to wybory najlepiej świadczą uprawnienia nadane tutejszemu
sejmowi w statucie autonomicznym.
Sejm Śląski, na mocy Ustawy z 15 lipca 1920 roku, otrzymał pełnię praw
ustawodawczych w sprawach używania języków polskiego i niemieckiego, w
ustawodawstwie administracyjnym i samorządowym, w sanitarnym i organizacji
policji, w sprawach policji budowlanej, ogniowej i drogowej, w sprawach
kościelnych z wyjątkiem konkordatu. W sprawach zaopatrzenia ubogich, a także
w sprawach wodnych, elektryfikacji, kolei, ale tylko drugo- i
trzeciorzędnych. W robotach publicznych, w ustalaniu budżetu, nakładaniu
podatków i opłat, ale i przeciw lichwie.
Było więc po co iść do wyborów. Tak też to zrozumiało 24 września 1922 roku
ponad 73 proc. mieszkańców województwa.
Wtorek 10 października 1922 roku. 40 minut po godzinie 4-ej. Zebrał się po
raz pierwszy Sejm Śląski. Dziennikarz "Górnoślązaka" odnotował to wydarzenie
następująco:
"W gmachu województwa, w sali specjalnie urządzonej odbyło się uroczyste
otwarcie Sejmu Śląskiego przez prezydenta ministrów Rzeczypospolitej Polski
Nowaka (tak tytułowano wtedy premiera rządu - przyp. W.S.), który wygłosił
dłuższe przemówienie. Na wstępie pan premier poświęcił gorące wspomnienia
tym, którzy Śląsk Polsce przywrócili. Potem przeszedł do spraw bieżących.