Czy "wypędzeni" dostaną majątki ?

22.05.04, 10:48
Mała analiza prawna tematu

Co mówią "wypędzeni"?
1. Wywłaszczenie bez odszkodowań jest sprzeczne z Europejską Konwencją Praw
Człowieka ratyfikowaną przez Niemcy i Polskę. Mówi ona: "Nikt nie może być
pozbawiony swojej własności, chyba że w interesie publicznym i na warunkach
przewidzianych przez ustawę zgodnie z zasadami prawa międzynarodowego".
Zasady te przewidują zaś odszkodowania.
2. Z konwencją kłóci się też stosowana przez Polskę w ciągu kilkudziesięciu
powojennych lat praktyka wydawania zgody na wyjazd z kraju pod warunkiem
zrzeczenia się obywatelstwa i własności (tzw. wyjazdy na zaświadczenie, w
ramach łączenia rodzin).
3. Polskie władze już wiosną 1945 r. dopuściły się bezprawia, dokonując tzw.
dzikich wypędzeń, nieopartych na decyzjach zwycięskiej koalicji - z 30-
kilometrowego pasa na wschód od Odry usunięto Niemców, przeznaczając ten
teren pod przyszłe osadnictwo wojskowe.
4. Wypędzenia odbywały się często w sposób brutalny, wielu ludzi skrzywdzono,
dochodziło do nadużyć prawa i ewidentnych przestępstw kryminalnych.
5. Polskie przepisy wywłaszczeniowe były nielegalne, bo naruszały ówczesny
porządek prawny. Bezprawna była zwłaszcza praktyka uznająca samą tylko
narodowość niemiecką za główny powód pozbawienia majątku.
6. Ziemie zachodnie w myśl układu poczdamskiego znajdowały się jedynie
pod "polską administracją", więc niedopuszczalne było dokonywanie tam
konfiskat i wysiedleń. O pełnej suwerenności Polski na ziemiach zachodnich
można mówić dopiero po podpisaniu polsko-niemieckiego układu granicznego w
listopadzie 1990 r.
7. Do dziś w setkach tysięcy ksiąg wieczystych i aktów notarialnych leżących
w polskich urzędach wpisane są nazwiska dawnych, niemieckich właścicieli. Ich
prawo jest więc mocniejsze i ważniejsze niż tych polskich posiadaczy, którzy
poniemieckie majątki jedynie dzierżawią bądź mają w użytkowaniu wieczystym.
8. Gdy Polska wejdzie do UE, dawne decyzje wywłaszczeniowe zostaną podważone
przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu i Trybunał Praw
Człowieka w Strasburgu. Instytucje unijne uznają, iż każdemu pozbawieniu
własności powinny towarzyszyć odszkodowania, zatem Polska będzie musiała je
wypłacić.
Jak odpowiada Polska?
Ad 1 Europejska Konwencja Praw Człowieka została ratyfikowana przez Polskę w
1993 r. Prawo nie działa wstecz, więc w żaden sposób nie można podnosić
zarzutu, iż wcześniejsze działania polskich władz mogły być z nią sprzeczne.
Konwencja pochodzi zresztą z 1950 r., a podstawowe decyzje wywłaszczeniowe
zostały wydane wcześniej. W dodatku władze RFN akceptowały np. wywłaszczenia
bez odszkodowania dokonywane przez NRD i ZSRR. Nie istnieją powody, które
pozwalałyby na odmienne traktowanie Polski. Wreszcie, na mocy ustawy, RFN
wypłaciła już swym obywatelom odszkodowania za majątek utracony na
Wschodzie.
Ad 2 Wyjazdy na podstawie zaświadczenia o rezygnacji z obywatelstwa odbywały
się zgodnie z uchwałą Rady Państwa z 1956 r. i ustawą o gospodarce terenami w
miastach i osiedlach z 1961 r. Przepisy te przestały obowiązywać w 1985 r.,
zanim Polska ratyfikowała konwencję. Osoby, które w wyniku stosowania uchwał
RP z 1956 r. utraciły obywatelstwo (a zatem i własność), mogą ubiegać się o
jego przywrócenie. Jeśli zaś Polska w przyszłości uchwali przepisy o
reprywatyzacji, będą mieć prawo do starań o zwrot mienia. Duża część tych
osób przed zrzeczeniem się obywatelstwa i wyjazdem sprzedała jednak swe
majątki.
Ad 3 Przesiedlenia Niemców zostały nakazane przez układ poczdamski z sierpnia
1945 r., zawarty przez USA, Wielką Brytanię i ZSRR. Wcześniejsze o kilka
tygodni wysiedlenia z pasa na wschód od Odry, przeprowadzone przez polskie
władze, były więc częścią tego procesu. Żaden organ międzynarodowy ani władze
zwycięskiej koalicji nie zakwestionowały polskich decyzji.
Ad 4 Osoby skrzywdzone, wysiedlane z naruszeniem przepisów, które to
regulowały, mają pełne prawo wniesienia sprawy do polskiego sądu i po
udowodnieniu ewentualnego przestępstwa do uzyskania satysfakcjonującego
wyroku oraz odszkodowania od osób ponoszących winę. Rzadko byliby to jednak
Polacy. W 1945 r. większość majątków niemieckich została zajęta przez Armię
Czerwoną i to jej żołnierze dokonywali przesiedleń Niemców. Dopiero na mocy
umowy między Północną Grupą Wojsk Armii Radzieckiej a polskim Tymczasowym
Rządem Jedności Narodowej, z października 1945 r. rozpoczęło się szybsze
przekazywanie przez Rosjan tych majątków władzom polskim.
Ad 5 Żaden organ polski ani międzynarodowy nigdy nie stwierdził, że polskie
przepisy wywłaszczeniowe stały w sprzeczności z ówcześnie obowiązującym
prawem. Były zatem w pełni legalne i w świetle prawa międzynarodowego nie ma
podstaw prawnych, by jakakolwiek instytucja mogła dziś kwestionować skutki
ich stosowania. Również organy Unii Europejskiej nie mogą zajmować się oceną
przepisów, które w chwili ich wydania nie naruszały jakichkolwiek norm
przyjętych przez UE. Najważniejsze przepisy (ustawa z maja 1945 r. o majątku
porzuconym i opuszczonym oraz dekret z marca 1946 r. o majątkach opuszczonych
i poniemieckich) mówiły, iż państwo polskie przejmuje majątki rzeczywiście
opuszczone (także należące do niemieckich instytucji i osób prawnych) oraz
te, w których nadal znajdowali się dotychczasowi niemieccy właściciele.
Polskie prawo nie przewidywało przy tym odszkodowania dla obywateli "państw
wrogich". Narodowość niemiecka nie uniemożliwiała jednak uzyskania lub
utrzymania własności. Autochtoni oraz Polacy pochodzenia niemieckiego, którzy
podpisali volkslistę, ale podczas wojny zachowywali się przyzwoicie, mogli
się ubiegać o uzyskanie polskiego obywatelstwa, co umożliwiało im zachowanie
majątków (na tyle, na ile było to wówczas możliwe dla innych obywateli
polskich). Z tej możliwości skorzystało około miliona osób (z których
większość wyjechała w latach 1951-1980 w ramach akcji łączenia rodzin).
Pozostali Niemcy na mocy legalnego polskiego prawa utracili majątki - ale
zgodnie z układem poczdamskim i tak musieli opuścić Polskę.
Ad 6 Polskie władztwo na ziemiach zachodnich miało charakter pełny, żaden
organ międzynarodowy nie zakwestionował prawa naszych urzędów do wydawania
wszelkich decyzji państwowych dotyczących tych terenów. Uznawały to również
inne państwa, przykładem jest choćby układ zgorzelecki z 1950 r. o granicy
między Polską a NRD. Sygnatariusze konferencji poczdamskiej nigdy nie
stwierdzili, iż Polska nadużywa swych praw do "administrowania" ziemiami
zachodnimi. Nie ma więc podstaw prawnych, by podważać skutki suwerennych
decyzji polskich władz.
Ad 7 Dekret z października 1947 r. uchylił moc prawną dotychczasowych ksiąg
wieczystych na Ziemiach Odzyskanych i w byłym Wolnym Mieście Gdańsku.
Wszelkie wcześniejsze zapisy stały się nieważne. Dla polskich właścicieli
nieruchomości nie ma więc najmniejszego znaczenia, że w przedwojennych
księgach jako właściciele występują Niemcy. Polskie prawa, których legalności
nie kwestionowały ani organy polskie, ani międzynarodowe, uznały, że zapisy
te utraciły ważność. Z faktu, iż kilkaset tysięcy "wypędzonych" ma podobno
przedwojenne akty własności, też nie wynika żadne zagrożenie dla Polaków dziś
dzierżawiących (lub użytkujących wieczyście) te nieruchomości. Wydzierżawiły
je bowiem nasze władze państwowe, które wcześniej na mocy legalnych przepisów
stały się właścicielami tych obiektów.
W minionych latach nasze państwo czterokrotnie wydawało akty prawne
potwierdzające własność obywateli użytkujących gospodarstwa rolne i inne
nieruchomości. Jeżeli mimo to jakimś cudem ktoś nie ma stosownego dokumentu
ani nie istnieje ślad po tych decyzjach w urzędach, to i tak może spać
spokojnie, bo po 30 latach został właścicielem przez zasiedzenie (nawet w
złej wierze).
Ad 8 Decyzje instytucji unijnych nie mogą dotyczyć spraw, które państwo
polskie
    • oleg3 Czy "wypędzeni" dostaną majątki ? (dokończenie) 22.05.04, 10:52
      Ad 8 Decyzje instytucji unijnych nie mogą dotyczyć spraw, które państwo polskie
      rozstrzygało, zanim poddało się jurysdykcji Europejskiego Trybunału
      Sprawiedliwości i Trybunału Praw Człowieka. Tym samym jakiekolwiek kwestie
      dotyczące wywłaszczenia ludności niemieckiej nigdy nie zostaną podjęte przez
      żaden z trybunałów, bo pochodzą z czasów, kiedy nawet Unii nie było. Są już na
      to przykłady - wprawdzie niepolskie, bo żadna skarga na "wypędzenia" nie
      trafiła dotychczas do organów UE (i pewnie nie trafi). Trybunał Praw Człowieka
      nie chciał zająć się roszczeniami Niemców Sudeckich wobec Czech z tytułu tzw.
      dekretów Benesza. Europejski Trybunał Sprawiedliwości w styczniu br.
      rozstrzygnął zaś sprawę Jahn i inni kontra Niemcy. Tu akurat państwo niemieckie
      naruszyło prawo własności, bo chciało przejąć grunty położone na terenie
      wschodnich landów, mimo że wcześniej na mocy tzw. ustawy Modrowa NRD przyznała
      je grupie osób prywatnych. Trybunał uznał, że dawna decyzja NRD-owska jest
      obowiązująca.
      Wreszcie art. 295 traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską mówi
      jednoznacznie: "Niniejszy traktat nie narusza systemu własności w państwach
      członkowskich". Skoro zaś Unia przyjmuje nas w swe szeregi, to znaczy, że
      polskie stosunki własnościowe nie budziły jej zastrzeżeń. Gdyby trybunały
      unijne zajmowały się historią, to np. potomkowie Almanzora mogliby się domagać
      w Strasburgu odszkodowań od państwa hiszpańskiego za wypędzenie z Alpuhary w
      XVI w.

      ~aircrash, 2004-05-20 08:34
      ========================================
      Tekst znalazłem na forum onetu. Myślę, że warto go tutaj zaprezentować.

      Pozdrawiam
      • ignorant11 No to śpimy spokojnie, a Niemcy niech sie... 22.05.04, 22:22
        Sława!

        procesują i pluja sami sobie w swoje głupie posthitlerowskie geby!

        smile))

        PS Od tej pory bedzie traktować niemieckie uroszczenia do odwiecznych ziem
        słowiańskich jako zwykłe pieniactwo nie warte uwagi z naszej strony.
        W tej sprawie umiem sie nawet wysłowić po niemiecku: schlies schnatze!



        Pozdrawiam i zapraszam na:
        Forum Słowiańskie
        nakarm dziecko, kliknij w pajacyka TERAZ:
        www.pajacyk.pl
        Ignorant
        +++
        • juliusz_cezar1 Re: No to śpimy spokojnie, a Niemcy niech sie... 22.05.04, 23:14
          Słuchajcie, a kiedy Niemcy zapłacą nam odszkodowanie za wojnę? Nie mówię tu o
          odszkodowaniach dla byłych pracowników obozów pracy itp., ale o odszkodowaniach
          dla państwa za zniszczenie oraz ograbienie majątku narodowego. Jestem za tym,
          żeby każde województwo stworzyło protokoły, w których określałoby wartość strat
          materialnych w danym regionie. Później zsumować te wszystkie wartości i wyjdzie
          nam, ile jeszcze winni są Niemcy. To rozwaliło by ich gospodarkę. Ale nie ma o
          czym marzyć... Gdybyśmy zechcieli odszkodowań, wówczas oni nie pozostaliby nam
          dłużni - staraliby się jeszcze agresywniej o restytucję mienia na Ziemiach
          Odzyskanych. Zresztą "ŁE" by i tak ich poparło, no bo przecież "trzeba się
          integrować", "zapominać o dawnych, nic nie znaczących błahostkach" i "spoglądać
          w przyszłość".
          • ignorant11 Re: No to śpimy spokojnie, a Niemcy niech sie... 23.05.04, 00:09
            Sława!

            W takim rachunku pamiętajmy iż oni zniszczyli kwitnący kraj, a my dostalismy
            tylko niebo nad zeimiami odzyskanymi, bo preciez wartośc tej ziemii byla
            mniejsza niż koszt usuniecia gruzów...

            Z tego, co pisano nie tylko na tym forum, to oni mają praktycznie zerowe szanse
            na rstytucje, zaś my całkiem realne.

            I to oczywiście nie tylko na ochłapy dla byłych węźniów obozów
            koncentracyjnych, bo prezcież musileby zapłacic za każdy dzień katorgi według
            dzisiejszych stawek wraz z ubezpieczeniem i podatkiem dla RP (sic!) oraz
            wszelkie dodatki szkodliwe, więc wyszłoby razem z rozłąkowym...

            I do tego za zniszczenia z odeetkami za 60 lat...

            A wykończymy Niemiachów finasowo, czemu nie?

            Ostatecznie zbrodniarz musi naprawić wyrządzone szkody!

            Pozdrawiam i zapraszam na:
            Forum Słowiańskie
            nakarm dziecko, kliknij w pajacyka TERAZ:
            www.pajacyk.pl
            Ignorant
            +++
            • randybvain Przesada 23.05.04, 00:38
              Co ty wygadujesz człowieku? Przez kilkaset lat na Ziemiach tzw odzyskanych
              rozwijał się przemysł, głównie kapitału niemieckiego i żydowskiego, a ty
              piszesz o nikłej wartości? Co ty porównujesz? Ścianę wschodnią z Wielkopolską i
              Pomorzem + Śląsk? Podobnie techniki rolnicze były tam o wiele zaawansowane!
              • ignorant11 Re: Przesadzasz 23.05.04, 15:41
                randybvain napisał:

                > Co ty wygadujesz człowieku? Przez kilkaset lat na Ziemiach tzw odzyskanych
                > rozwijał się przemysł, głównie kapitału niemieckiego i żydowskiego, a ty
                > piszesz o nikłej wartości? Co ty porównujesz? Ścianę wschodnią z Wielkopolską
                i
                >
                > Pomorzem + Śląsk? Podobnie techniki rolnicze były tam o wiele zaawansowane!


                Sława!

                Wielkopolska to kapitał i praca głownie Polaków ze jej symbolem Hipolitem
                Cegielskim, Dezyderym Chłapowskim...

                Wpływy polskie zawsze były silne na całym Śląsku i Pomorzu, gdzie nie tylko
                żydozniemcieki kapitał inwestował, ale i zachodnioeuropejski, najważniejszym
                symbolem tej mieszanki jest Łódź oraz Lwów z Ormianami i nie tylko...

                Nie mozna wszystkich wrzucać do jednego niemiecko-żydowskiego worka.

                A pozatem ziemie odzyskane po IIWS były kompletnie zrujnowane, gdy Niemcy
                wszystko zniszczyli, wywieźli i sami dobrowolnie wyjechali...
                smile))


                Pozdrawiam i zapraszam na:
                Forum Słowiańskie
                Nad Łaby brzeg wracamy znów po wiekach!
                Ignorant
                +++
          • randybvain Re: No to śpimy spokojnie, a Niemcy niech sie... 23.05.04, 00:42
            Może wtedy, gdy Polacy zapłacą odszkodowanie Ukrainie za Czarne Lata?
            O ile dobrze pamiętam, to głupie polaczki (bo tak tylko można nazwać
            komunistyczną hołotę czapkującą ZSRR) zrzekły się reparacji i Planu Marshalla.
            i wykonały następującą ekwilibrystykę: Ziemie Zachodnie są właśnie tą reparacją
            i jednocześnie nawiązką za zabrane Ziemie Wschodnie. Tłumaczono mi, że to ZSRR
            nam dało te ziemie. Dobrze, że Nioderlandów nam nie dali.
            • ignorant11 Re: No to śpimy spokojnie, a Niemcy niech sie... 23.05.04, 15:48
              randybvain napisał:

              > Może wtedy, gdy Polacy zapłacą odszkodowanie Ukrainie za Czarne Lata?
              > O ile dobrze pamiętam, to głupie polaczki (bo tak tylko można nazwać
              > komunistyczną hołotę czapkującą ZSRR) zrzekły się reparacji i Planu
              Marshalla.
              > i wykonały następującą ekwilibrystykę: Ziemie Zachodnie są właśnie tą
              reparacją
              >
              > i jednocześnie nawiązką za zabrane Ziemie Wschodnie. Tłumaczono mi, że to
              ZSRR
              > nam dało te ziemie. Dobrze, że Nioderlandów nam nie dali.

              Sława!

              Ekwibristyka była całkiem inna: oto Polska zrzeka się ziem zabużańskich i
              otrzymuje jako rekompensatę ziemie nadoodrzańskie...

              Ale pamietajmy iz granica zachodnia po IIWS jest tylko korekta na korzyśc
              Polski Linii Dmowskiego wdzłuż Odrysmile))

              Zatem i ta ekwibristyka mija się z prawda historyczna.

              Pozatem to reparacji zrzekł sie PRL, ale tylko ze wschodnich Niemiec w imię
              budowania przymierza żołnierza poslkiego i niemieckiego antyfaszysty ( anie
              zburzyli tego pomnika?).

              Ponieważ jednak NRD powróciła do wrogiego nam organizmu państwowego i przestała
              istnieć, więc i wszelkie ustalenia z NRD stały się nieaktualne.


              No Niemachy odkładać kasę albo kolejne powiaty NRD!

              Pozdrawiam i zapraszam na:
              Forum Słowiańskie
              Nad Łaby brzeg wracamy znów po wiekach!
              Ignorant
              +++
    • ignorant11 Niemieccy wypędzeni ze wschodnich Niemiec 23.05.04, 16:00
      Sława!
      Niemieccy wypędzeni ze wschodnich Niemiec uważają, że Polska jest zbyt biedna,
      by wypłacić im odszkodowania

      Anna Rubinowicz-Gründler, Falkenrehde 23-05-2004, ostatnia aktualizacja 23-05-
      2004 15:27

      Niemieccy wypędzeni żyjący w b. NRD nie są polakożercami, ale uparcie domagają
      się odszkodowania za majątki pozostawione po 1945 r. na Wschodzie. Obojętne,
      czy wypłaci im je rząd Niemiec, czy Polska

      Senny majowy weekend na brandenburskiej prowincji, we wsi Falkenrehde koło
      Poczdamu. W salce wiejskiego hotelu, żyjącego głównie z organizacji wesel,
      zgromadziło się tym razem 20 emerytów na seminarium zorganizowanym przez
      brandenburski oddział Związku Wypędzonych, aby dyskutować o wpływie
      rozszerzenia UE na sprawy swego środowiska. - Jako wypędzeni musimy się dobrze
      zastanowić, jak wytrzymać szpagat między kwestią majątkową, pojednaniem i
      wspólną Europą - zagaja Reiner Nowak, wiceprzewodniczący Związku w
      Brandenburgii.

      Jednym z referentów jest Rudi Pawelka, szef Ziomkostwa Ślązaków i
      przewodniczący rady nadzorczej Pruskiego Powiernictwa (firmy powołanej przez
      Ziomkostwa Prus Wschodnich i Ślązaków w celu dochodzenia roszczeń majątkowych
      wypędzonych wobec Polski). Jego obecność jest o tyle dziwna, że Związek
      Wypędzonych oficjalnie zdystansował się od PP. Zdaniem szefowej Związku Eriki
      Steinbach działalność PP jest politycznie szkodliwa. Pawelka zaś otwarcie
      krytykuje postępowanie Steinbach jako nieskuteczne.

      W Falkenrehde przez ponad godzinę Pawelka wygłasza wykład o tym, jakie przepisy
      międzynarodowe i unijne dają niemieckim wypędzonym szanse na odzyskanie domów i
      działek. Z tego, co mówi o działalności Pruskiego Powiernictwa, wynika, że tkwi
      ono nadal w powijakach i nie podjęło żadnych kroków. - Chcemy we wzorcowych
      procesach doprowadzić do rozwiązania kwestii własności - mówi tylko ogólnikowo,
      co irytuje część słuchaczy. Niektórzy uczestnicy krytykują też nazwę Pruskiego
      Powiernictwa i jej angielskie tłumaczenie Prussian Claims Society odwołujące
      się wprost do Jewish Claims Conference - organizacji starającej się na całym
      świecie o zwrot wywłaszczonych przez nazistów majątków żydowskich. Pawelka
      przytakuje, ale bezradnie rozkłada ręce: nie on wymyślił te nazwy, więc rzekomo
      nie może ich zmienić.

      - Nie powodują nami żadne cele narodowe, nam tylko chodzi o prawa człowieka -
      zapewnia. Zarzeka się, że nie chce 100-proc. odszkodowań, które zrujnowałyby
      Polskę. Woli jednak raczej zwrot nieruchomości niż odszkodowania. Według niego
      są w Polsce okolice, gdzie wioski stoją puste. Zwrot tych majątków Niemcom
      ożywiłby polską gospodarkę - wywodzi.

      - Nasi członkowie woleliby raczej odszkodowania, a nie zwrot majątków -
      odpowiada mu jedna ze słuchaczek.

      - Pruskie Powiernictwo powinno być cierniem w ciele polityki - mówi Reiner
      Nowak. - Nie tyle chodzi o Polaków, co o nasz własny rząd, który nic dla nas
      nie robi. Politycy spychają tę sprawę na Związek Wypędzonych, przez co mamy
      opinię rewanżystów. Gdybyśmy dostali takie zapomogi jak wypędzeni w Niemczech
      Zachodnich w latach 50., to dziś nie byłoby u nas problemu majątkowego.

      W przeciwieństwie do swych rodaków na zachodzie, wypędzeni, którzy po 1945 r.
      trafili do radzieckiej strefy okupacyjnej (NRD), nie dostali od państwa żadnych
      zapomóg. Wypędzenia były tu politycznym tabu, komuniści traktowali wypędzonych
      jako "piątą kolumnę Hitlera". Do dziś wypędzeni w b. NRD czują się pokrzywdzeni
      nie tylko przez historię, aliantów i Polaków, ale także przez własne państwo.
      Od kilku lat Związek Wypędzonych inwentaryzuje roszczenia majątkowe mieszkańców
      b. NRD - według ich danych zarejestrowano ok. 100 tys. wniosków, w tym 13 tys.
      w Brandenburgii.

      Uczestnicy seminarium do Polski nastawieni są życzliwie. Opowiadają o swych
      częstych wizytach w swych stronach rodzinnych i kontaktach na miejscu. Jedna z
      uczestniczek należy nawet do Towarzystwa Niemiecko-Polskiego. W przeciwieństwie
      do Pawelki słuchacze uważają, że Polski nie stać na wypłacenie porządnych
      odszkodowań. Dlatego swe roszczenia adresują raczej do własnego rządu. Uważają,
      że polskie obawy przed powrotem Niemców i utratą dachu nad głową to
      nieuzasadniona fobia.

      - Nie chcemy wysiedlać nikogo, kto teraz mieszka w naszych domach - mówi jeden
      z mężczyzn. A jego sąsiadka dodaje: - My już dawno pojednaliśmy się z
      sąsiednimi narodami, szanujemy się wzajemnie, nie traktujemy ich
      jako "wypędzaczy". Ale sprawę odszkodowań trzeba rozwiązać.


      Pozdrawiam i zapraszam na:
      Forum Słowiańskie
      Nad Łaby brzeg wracamy znów po wiekach!
      Ignorant
      +++
Pełna wersja