ignorant11
04.09.04, 12:09
Sława!
Polak Niemiec – dwa bratanki?
kiosk.onet.pl/art.html?NA=1&ITEM=1183842&KAT=239
Awantura o odszkodowania wojenne pokazała, że Polacy wciąż obawiają się
Niemców. Oba narody pozostają sobie obce
Między Warszawą a Berlinem zbiera się na burzę. W ubiegłym tygodniu
niektórzy posłowie wypowiadali się w Sejmie, tak jakby Niemcy wciąż knuły
agresję na nasz kraj, jakby za Odrą czaił się podstępny nieprzyjaciel. Wydaje
się, że 14 lat polsko-niemieckiego pojednania poszło na marne.
KRZYSZTOF KĘCIEK, PAULINA NOWOSIELSKA 2004-09-03
Janusz Dobrosz z LPR twierdził, że w RFN istnieje historyczna linia,
zmierzająca do zniszczenia państwa polskiego, którą zapoczątkowali Fryderyk
II i Bismarck. Dobrosz głosił, że Niemcy powinny zapłacić Polsce za straty
wyrządzone w czasie II wojny światowej 634 mld dol. odszkodowania.
Lider PiS, Jarosław Kaczyński, ostrzegał przed frontem obrony niemieckich
interesów w Polsce, który tworzą niemieckie służby specjalne, żyjący jakoby
za niemieckie pieniądze „niezależni publicyści” oraz „tłumek pożytecznych
idiotów o żebraczym usposobieniu”. Jan Łączny z Samoobrony pytał byłego
ministra spraw zagranicznych, Bronisława Geremka, ile wziął pieniędzy za to,
że milczał, gdy w 1998 r. Bundestag przyjął uchwałę popierającą postulaty
Związku Wypędzonych.
Krytykowano silną obecność kapitału niemieckiego w polskich mediach,
wypominano mniejszości niemieckiej jej wyborcze przywileje. Gorąca debata w
Sejmie odbyła się na temat projektu uchwały o reparacjach wojennych, której
przyjęcie rekomendowała Sejmowi Komisja Spraw Zagranicznych. Uchwała ma
zobowiązać rząd RP do wyegzekwowania należnych Polsce reparacji wojennych z
tytułu strat i szkód wyrządzonych przez Niemcy w czasie II wojny światowej i
do rozpoczęcia w tym celu rozmów z rządem RFN.
Tylko SLD był przeciwko przyjęciu tej uchwały jako „sprzecznej z polską racją
stanu” i burzącej istniejący porządek prawny w Europie. W 1953 r. rząd PRL,
uznawany na arenie międzynarodowej, zrzekł się przecież reparacji wojennych.
Wydaje się jednak, że w jakiejś złagodzonej formie uchwała ta zostanie
przyjęta przez Sejm, aby wisiała jak miecz Damoklesa nad głowami polityków w
Berlinie. Uzasadnione polskie lęki są przecież oczywistą odpowiedzią na
żądania Związku Wypędzonych i Powiernictwa Pruskiego, które zapowiadają, że
niemieccy wysiedleńcy będą szukali zaspokojenia swych roszczeń majątkowych
przed polskimi i międzynarodowymi sądami.
Rząd niemiecki uważa, że wysiedleni mają do tego pełne prawo. Opinia
publiczna i politycy polscy reprezentują natomiast pogląd, że to władze RFN
muszą zapłacić przesiedleńcom ewentualne odszkodowania – to przecież Niemcy
ponoszą winę za barbarzyńską wojnę i okupację, to Niemcy wymordowali 6 mln
Polaków i dokonali w naszym kraju potwornych spustoszeń. Uchwała o
ewentualnych reparacjach dla Polski może skłonić rząd federalny do ponownego
przemyślenia problemu. Cała sprawa jeszcze raz pokazała, jak ogromne są wciąż
pokłady nieufności między dwoma sąsiadującymi ze sobą narodami. Dziennik „Der
Tagesspiegel” napisał, że epoka, w której Polacy i Niemcy gotowi byli do
pojednania, dobiega kresu. „Nasze stosunki z Polską stają się coraz
trudniejsze... Niemcy nie akceptują Polski jako równoprawnego partnera”,
twierdzi magazyn „Die Zeit”. A przecież wśród zagranicznych studentów w RFN
większość stanowią Polacy.
W statystyce małżeństw mieszanych w Republice Federalnej polsko-niemieckie są
na pierwszym miejscu. 30 tys. pracujących na czarno polskich sprzątaczek i
rzemieślników utrzymuje porządek w mieszkaniach dobrze sytuowanych
berlińczyków. Prawie 500 polskich księży otacza opieką duszpasterską
niemieckie parafie. Podpisano ponad 400 umów o partnerstwie między polskimi a
niemieckimi miastami. Tylko po obu stronach granicy Polski z Brandenburgią
istnieją partnerskie związki między 230 szkołami i dziesięcioma
przedszkolami. Polsko-niemiecko-duński korpus wojskowy pełni służbę w
Szczecinie. Polska jest dla kulejącego, ale wciąż potężnego kolosa
gospodarczego zza Odry wspaniałym rynkiem zbytu i polem ekspansji
gospodarczej. Około 25% zagranicznych inwestycji w RP to dzieło niemieckiego
kapitału.
Współpraca ekonomiczna między oboma krajami jest imponująca i z każdym rokiem
nabiera rozpędu. W 2003 r. wartość niemieckiego eksportu do Polski wyniosła
16,39 mld euro (spośród krajów, które 1 maja br. przystąpiły do UE, tylko do
Czech Niemcy wyeksportowały więcej – za 16,72 mld euro). Według federalnego
Ministerstwa Finansów, samochodowy ruch towarowy na granicy polsko-
niemieckiej wzrośnie do 2015 r. o 235%. Dynamiczni polscy przedsiębiorcy,
specjaliści i lekarze już teraz ratują od zapaści wyludniające się miasta
Niemiec Wschodnich. Jednak mimo tych coraz intensywniejszych kontaktów oba
narody pozostały wobec siebie nieufne lub w najlepszym razie
obojętne. „Egzotyczni sąsiedzi” – napisał w sierpniu o Polakach
magazyn „Stern”.
Pozdrawiam i zapraszam na:
Forum Słowiańskie