Dodaj do ulubionych

Kto chce zniszczyć Polske?

27.09.22, 15:46
www.youtube.com/watch?v=ad66pnuT_MI

Czyli nil novi!

Az szokujące,że oni przez kilkaset lat nie potrafili wymysleć nic nowego.

Zniszczenie Francji najstarszej córy Kościoła, to Polska musiałą byc nastepna....

Swoja droga, że wcale tak bardzo im nie przeszkadzaliśmy.


Wtedy innowiercy, dzisiaj pederasci i oczywiscie "praworzadnośc"

Ale może zajmiemy praworzadnoscia w pewnej postnazistowskiej federacji?
Obserwuj wątek
    • rabbi.rozencwajg Re: Kto chce zniszczyć Polske? 27.09.22, 19:16
      Przypominam ze Rosja to Niemcy a ostatnio Żydzi. Rosjanie w Rosji nie maja nic do gadania.
      • rabbi.rozencwajg Re: Kto chce zniszczyć Polske? 27.09.22, 19:17
        No i masoneria!
        A masoneria to tez Żydzi...
      • scand Re: Kto chce zniszczyć Polske? 27.09.22, 20:05
        > Rosjanie w Rosji nie maja nic do gadania.

        Putin w Rosji nie ma nic do gadania ? a to nowość..
        • ignorant11 Re: Kto chce zniszczyć Polske? 27.09.22, 20:44
          scand napisał:

          > > Rosjanie w Rosji nie maja nic do gadania.
          >
          > Putin w Rosji nie ma nic do gadania ? a to nowość..

          Liliputana toże jewriejsmile))
          • rabbi.rozencwajg Stop ukrainizacji Polski! 02.10.22, 12:54
            Wkolejnych polskich miastach odbywają się pikiety pod hasłem „Stop ukrainizacji Polski”. Inicjatywa Grzegorza Brauna i jego Konfederacji Korony Polskiej może i nie przyciąga na razie tłumów, ale już powoli zaczyna wpływać na retorykę innych graczy na polskiej scenie politycznej. Bo ma potencjał, choć na ten moment jej rozwój blokują pewne ograniczenia.

            Konfederacja przeciwko federacji
            W Warszawie pikieta i przemarsz przeciwników ukrainizacji polskiej rzeczywistości we wszystkich jej wymiarach zebrało się kilkuset. Niektórzy z nich przyjechali do stolicy z innych miast i regionów. Nie była to jakaś oszałamiająca liczba. Za to wśród uczestników znaleźli się przedstawiciele rożnych formacji i środowisk politycznych. I już samo to świadczyć może o perspektywach całej inicjatywy, choć w innych miastach demonstracje okazują się znacznie mniej liczne.

            Problemy, na które zwraca uwagę Grzegorz Braun, są realne. „Marzeniem urzędującego prezydenta (…) jest ‘żeby nie było granicy’ między nami, Polakami, a Ukraińcami. Powtórzył później, że liczy na to, że tej granicy ‘faktycznie nie będzie’. I to jest bardzo niebezpieczne” – przestrzegał przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie poseł Braun. I ma rację. Andrzej Duda wielokrotnie wypowiadał się w takim duchu w ostatnich miesiącach. Z czasem jego oświadczenia tego rodzaju uznawane zaczęły być za coś całkowicie normalnego. W pewnej chwili okazało się, że na obrzeżach obozu władzy faktycznie funkcjonują koncepcje powołania do życia jakiegoś wspólnego polsko-ukraińskiego tworu państwowego (pisaliśmy o tym w tekście na temat pomysłów głoszonych przez Marka Budzisza).

            Trudno powiedzieć czy i na ile poważnie tego rodzaju konstrukcje nadal rozpatrywane są w kuluarach i gabinetach polskiej klasy rządzącej. Adresat słów Brauna był jednak właściwy, choćby w kontekście wizyty skrajnych ukraińskich nacjonalistów w Belwederze, do której doszło kilka dni wcześniej. Ośrodek prezydencki konsekwentnie realizuje politykę stopniowego oswajania Polaków z wszelkimi, nawet najbardziej patologicznymi wykwitami współczesnego ukraińskiego życia politycznego. I być może niektórzy jego przedstawiciele faktycznie wierzą w polsko-ukraińskie projekty federacyjne, a przynajmniej ścisły i nierozerwalny sojusz Warszawy z Kijowem.

            Byt i świadomość
            „Polacy są społecznością, bo już nie zawsze narodem, drugiej-trzeciej kolejności odśnieżania, z perspektywy władz” – mówił w Warszawie Grzegorz Braun. Sprawy związane z bezpieczeństwem socjalno-bytowym Polaków w kontekście kompleksowych preferencji dla przybyszów z Ukrainy polityk poruszał już latem, w sygnowanej przez jego partię broszurze na temat zjawiska ukrainizacji polskiego życia publicznego. I właśnie to zagadnienie wydaje się najbardziej aktualne z punktu widzenia przeciętnego obywatela.

            Ukrainizacja polskiej polityki to bowiem nie tylko kwestie związane z opisywanym przez Brauna procesem osiedlenia ludności ukraińskiej na terenie niemal jednolitej do tej pory etnicznie i kulturowo Polski. To również konkretne zapisy ustawowe dotyczące kwestii podatkowych, ubezpieczeniowych oraz ekonomicznych, wyraźnie preferujące przybyszów z Ukrainy w porównaniu z Polakami. To w istocie zachęty pod ich adresem, by w Polsce pozostali na dłużej, lub nawet na stałe. Z perspektywą uzyskania obywatelstwa na czele. Jak wiemy, nie na tym polega status uchodźców, którym zresztą – w świetle marcowej specustawy adresowanej właśnie do Ukraińców – imigranci specjalnie nawet się interesują.

            Oczywiście, w wystąpieniach Grzegorza Brauna nie brakuje też akcentów tożsamościowych. „Polacy mają prawo nie lękać się utraty tożsamości przez własne państwo, władze, służby, armię. Mają święte prawo nie czuć się intruzami we własnym kraju i oczekiwać, że ich państwo będzie celebrować przede wszystkim o polską pamięć historyczną” – mówił polityk. Tożsamość współczesnej Ukrainy, usilnie forsowana przez Kijów po przewrocie w 2014 roku, stoi zaś w ewidentnej opozycji do tożsamości polskiej, której częścią składową jest pamięć o zbrodni ludobójstwa dokonanej przez ukraińskich nacjonalistów, a także terrorze OUN / UPA przed i po II wojnie światowej. To truizm.

            Echo
            Jak można się było spodziewać, akcja „Stop ukrainizacji Polski” spotyka się z milczeniem mediów, poza wąską grupą antysystemowych portali i kanałów w mediach społecznościowych. Jej potencjałem musieli jednak poczuć się zaalarmowani politycy. Zresztą, należy przyjąć, że śledzą oni też sondaże. Z jednego z przeprowadzonych ostatnio badań wynika jednoznacznie: wyborcy Prawa i Sprawiedliwości, ale także parlamentarnej Lewicy, sceptycznie odnoszą się wobec pomysłu osiedlenia na terytorium Polski ludności ukraińskiej.

            Z akcji Brauna muszą wyciągać zatem wnioski. I modyfikować dotychczasową retorykę. Na pikiecie w Warszawie pojawił się dystansujący się wcześniej od inicjatyw lidera Konfederacji Korony Polskiej poseł Konfederacji z Ruchu Narodowego Krzysztof Bosak. A kilka dni później prezes PiS zarzekał się, że żadnych planów integracji polsko-ukraińskiej jego formacja nie zamierza realizować. Jarosław Kaczyński dodał też, że Ukraińcy muszą uczciwie rozliczyć się z historii, w tym zbrodni na Polakach, a nawet przestać czcić sprawców i inspiratorów ludobójstwa.

            Akcja Brauna zmusiła zatem cześć sceny politycznej do rewizji dotychczasowej retoryki, choć niekoniecznie poglądów. I to pokazuje jej rzeczywisty potencjał.

            Szanse i ograniczenia
            Modyfikacja retoryki w obszarze historycznym i tożsamościowym to jednak nie wszystko. Realnych działań mających na celu zmianę obowiązujących przepisów stosowanych wobec Ukraińców oczekiwać nie sposób.

            Ukrainizacja ma ponadto wymiar znacznie szerszy. Dotyczy całości polskiej polityki zagranicznej, i to prowadzonej od lat. Pod hasłem wylansowanym przez Grzegorza Brauna można zatem dokonać ważnego uzupełnienia: zaproponowania programu racjonalizacji i ekonomizacji polskiej polityki zewnętrznej, w szczególności wschodniej. I zresztą w ostatnich wypowiedziach kilku polityków Konfederacji takie postulaty zaczynają się pojawiać, co – o dziwo – zrelacjonowały nawet niektóre media tzw. głównego nurtu. Wówczas sformułowana zostanie kompleksowa alternatywa dla tkwiących w miazmatach neoprometeizmu i jagiellonizmu neoromantycznych elit III RP.

            Ograniczenia mogą tu wystąpić dwa. Po pierwsze, system w poczuciu zagrożenia podejmować może formalne i nieformalne próby „zdyscyplinowania” Grzegorza Brauna jako najbardziej rozpoznawalnego wyraziciela postulatów godzących w jego podstawy. To już częściowo się dzieje, choćby na drodze prób pozbawienia go immunitetu poselskiego. Po drugie, wzorem organizatorów protestów w Czechach, formacja Brauna powinna otworzyć się na nowe, niekoniecznie jednoznacznie prawicowe środowiska i inicjatywy. Ciężka, chłodna i głodna zima spowodować może pojawienie się wyjątkowej szansy na rozhermetyzowanie zabetonowanej sceny politycznej, i to w przededniu wyborów parlamentarnych planowanych na 2023 rok. „Stop ukrainizacji Polski” to akcja, której już udało się zmienić wymiary okna Overtona, czyli akceptowalnych w sferze publicznej ram debaty. Czy przyniesie też dalej idące następstwa?

            Mateusz Piskorski
            • rabbi.rozencwajg Udaję Polaka, choć jestem Mośkiem z Ukrainy... 14.10.22, 20:42






          • rabbi.rozencwajg Re: Kto chce zniszczyć Polske? 02.11.22, 14:41
            ignorant11 napisał:

            > Liliputana toże jewriejsmile))
            >
            >
            Przynajmniej w połowie.
            • rabbi.rozencwajg Ukraiński atak na Polskę 21.11.22, 12:11
              Agresja Ukrainy na Polskę – widziane z USA

              Odpalenie rakiety na polską przygraniczną wieś to jawny akt agresji przeciwko Polsce. Jeśli to była współpraca naszego rządu z banderowcami, to tym gorzej dla Polaków.

              Niejaki “wybitny” experciarz, dochtor Jacuś Bartosiak tydzień temu stwierdził, że Putin się bardzo przestraszył, gdyż dostał od Chin bardzo wyraźny zakaz używania broni jądrowej. Bardziej byłabym w stanie uwierzyć, gdyby dochtor Jacuś powiedział, że Putin bardzo się wystraszył strasznych oczu Antka Macierewicza, jako polskiej decydującej broni po której to użyciu ruska barbaria uciekałaby w wielkim popłochu aż daleko hen za Ural.

              Natomiast parę dwa dni temu nasz czołowy geostrategos i experciarz, na chama promowany przez Radio Wnet powiedział, że „w interesie Polski i Ukrainy jest to, by wciągnąć USA jeszcze bardziej do wojny”. Albo dochtor Jacuś jest niedorozwinięty, albo nie za bardzo zdaje sobie sprawę z tego, co za głupoty totalne wygaduje.

              Na pewno to powiedział po incydencie z ukraińską rakietą, która uderzyła w polską wieś przy granicy polsko-ukraińskiej. Dzisiaj wiemy już na pewno że rakieta która spadła na polską wieś była rakietą ukraińską. Nie ma co do tego wątpliwości Joe Biden, oraz Anthony Blinken, sekretarz stanu USA, którzy już oficjalnie potwierdzili fakt ataku Ukrainy na terytorium NATO.

              Jak zachowało się polskie eliciarstwo magdalenkowe, które jest obecnie reprezentowane przez Premiera Morawieckiego i prezydenta Dudę? Nabrało wody w usta, niczym za komuny: kiedy w październiku 1978 roku wybrano na papieża Polaka Karola Wotyłę, zapytano polską ambasadę w Rzymie o opinię i usłyszano w odpowiedzi „nie otrzymaliśmy jeszcze instrukcji”. Eliciarze Duda i Morawiecki czekali na decyzje od Amerykanów, co mają mówić. Jestem pewna że gdyby kazano im powiedzieć że była to ruska rakieta, wbrew oczywistym dowodom by skłamali.

              Według mnie był to świadomy atak na Ukrainy przeprowadzony z premedytacją w nadziei na wciągnięcie Amerykanów do wojny, jako atak na jednego z sojuszników, który to wymaga jak najszybszego zaangażowania militarnego wszystkich państw sojuszu. Pierwsze doniesienia o tym, że to ruska rakieta uderzyła w polską wieś spokojną, okazały się kompletnie niewiarygodne i były szyte bardzo grubymi nićmi.

              Fakt że Rosjanie w tym akurat dniu przeprowadzali ataki rakietowe na ukraińskie cele infrastruktury krytycznej, ale jak twierdzą, najdalej wysuniętym celem na zachód był Lwów. A Lwów od polskiej granicy to około 100 km. Więc jeśli ukraińska rakieta ziemia-powietrze wystartowała żeby zestrzelić nadlatującą ruską rakietę, to by leciała w kierunku wschodnim, północno-wschodnim, południowo-wschodnim. Ale w kierunku zachodnim nie było jakiegokolwiek sensu wysyłać rakietę w celu zestrzelenia ruskiej rakiety.

              Dużo mówi się na temat zmiennej trajektorii lotu najnowszych rosyjskich rakiet, teoretycznie mogła nadlecieć z zachodu. Ale Rosjanie po poprzednich przeprowadzonych atakach doskonale wiedzą że Ukraina nie dysponuje żadnymi środkami obrony przed tymi rakietami, więc superszybkie rosyjskie rakiety lecą prosto do celu z Morza Czarnego lub Kaspijskiego, bądź są wystrzeliwane z samolotów. Zresztą ruskie rakiety trafiały do tej pory precyzyjnie w duże nieruchome cele, niszcząc za każdym razem ukraińską sieć energetyczną.

              Nie jest też żadną tajemnicą, że Polska magdalenkowa pomaga Ukrainie wszystkimi swoimi zasobami jakie posiada. Wszyscy Polacy doskonale wiedzą, gdzie znajdują się punkty przerzutowe broni zachodniej w Polsce na Ukrainę. Więc gdyby Rosjanie chcieli przeprowadzić ataki rakietowe, to by przede wszystkim zbombardowali lotnisko w Rzeszowie, które służy za główny punkt przerzutowy broni zachodniej na Ukrainę. Po co im było bombardować jakąś polską wioskę na granicy z Ukrainą? Szkoda ruskiej rakiety.

              W sposób typowo banderowski Ukraina podziękowała Polsce i Polakom za gościnę i wszelką pomoc od rządu i Polaków bombardując z pełną premedytacją polską wieś, licząc na to że świat stanie po jej stronie prawdy, kiedy stwierdzi się że to Rosja zaatakowała Polskę, niczym ZSRR 17 Września 1939 roku.

              Co robią władze Polski magdalenkowej? Zapraszają Ukrainę do wspólnego śledztwa, zamiast wezwać kraje NATO do natychmiastowej reakcji na ten jawny akt wypowiedzenia wojny Polsce przez Ukrainę.

              Małe wyjaśnienie: dlaczego piszę o Polsce jako o Polsce magdalenkowej? Ponieważ nie zerwano do tej pory więzów łączących Polskę niepodległą z PRL. Zerwanie więzi z dawnym systemem mogłoby odbyć się tylko poprzez przeprowadzenie totalnej i jawnej lustracji. Ponieważ tego nie zrobiono, więc nie mamy żadnych elit u władzy od 1989 roku tylko eliciarstwo, które to wysługuje się każdemu, kto dysponuje kwitami. W efekcie tego mówiąc słowami byłego ministra za rządów PO Sikorskiego, robimy laskę za darmo, zaś wybitny intelektualista PO były minister MSW Bartuś Sienkiewicz, określił Polskę pod rządami swojej partii jako państwo teoretyczne oraz ch…, dupa i kamieni kupa.

              Nie wiem, co wykaże wspólne polsko-ukraińskie śledztwo, oczywiście pod przewodem Ukrainy, więc to Ukraińcy będą decydować, co to za rakieta spadła, ale jestem pewna że okaże się to ruska rakieta, którą to Putin pod zmasowanym atakiem na obiekty infrastruktury ukraińskiej, wypuścił pod osłoną tych ataków na miłujących pokój banderowców, by wszystko zwalić na zawsze nastawioną pokojowo Ukrainę.

              Że się w tym wszystkim nie połapali chłopaki i dziewuchy z Mi6, CIA, oraz wszystkich agencji natowskich, zaś izrael stwierdzi ze rakieta była naprowadzana przez irańskie drony.
              No i co z tego, że ukraińska rakieta spadła na terytorium Polski, skoro i tak za to winę ponosi Rosja, według władz amerykańskich.

              Czy można uznać za normalny kraj, który dopuszcza do wspólnego śledztwa jawnego agresora?

              Załóżmy że to była wspólna inicjatywa polsko-ukraińsko- amerykańska, by wciągnąć do wojny wojska USA, a co za tym idzie całe NATO. Jaki Polska ma w tym interes?

              Do sympatyków miłujących pokój banderowców mam pytanie, jak również do polskich zwolenników banderowców: Czy Rosja po 1991 roku dokonała jakiegokolwiek aktu agresji na terytorium Polski? Czy Rosja po 1991 roku domagała się jakichkolwiek zwrotów terytoriów od Polski? Tego typu pytań można by mnożyć.

              Więc jeśli to była wspólna inicjatywa polskiego eliciarstwa magdalenkowego, banderówców i amerykanów, jak bardzo by tego chciał tępak i prymityw dochtor Jacuś Bartosiak, to należy tylko podziękować kręgom władzy w USA, które są przeciwne dalszemu zaangażowaniu US Army w konflikt ukraińsko-rosyjski.

              W przypadku otwartego konfliktu Rosja NATO na terenie Polski i Ukrainy, na Polskę wystrzeliwane byłyby rakiety o ogromnej mocy niszczenia które to pochłonęłyby dziesiątki tysięcy, jeśli nie setki polskich ofiar cywilnych. Pamiętam wypowiedzi różnych experciarzy, którzy twierdzili na początku konfliktu, że Rosja lada moment skapituluje, bo kończy się jej amunicja.

              Zaś po pierwszym nalocie rosyjskich rakiet na obiekty infrastruktury krytycznej Ukrainy, jakiś amerykański generał-expert wyliczył, iż Rosja wystrzeliła pociski za prawie 800 milionów USD i to są wszystkie pociski najnowszej generacji które posiada.

              Więc jeśli któryś z magdalenkowych eliciarzy myśli, że można wspólnie z Ukrainą uderzyć na Rosję i odnieść zwycięstwo bez żadnego uszczerbku, niech spróbuje. Tylko wtedy na polskie miasta spadnie wiele rosyjskich rakiet przed którymi to Polska nie ma żadnej obrony, podobnie jak Ukraina. Z czym armia nowego typu tępoka dochtora Jacusia Bartosiaka będzie broniła Polski przed ruskimi rakietami?

              Rozbroiliśmy się na własne życzenie, oddając banderowcom za friko całe ciężkie uzbrojenie i bez żadnej przesady można stwierdzić, że dzieki magdalenkowemu eliciarstwu w celu uniknięcia jakichkolwiek strat wśród ludności cywilnej powinniśmy się poddać. Bo nawet straszne oczy Antka Macierewicza i geniusz strategosa nad strategosami Jarka, nas nie obronią.

              Ślepa Mańka

              • ignorant11 Re: Ukraiński atak na Polskę 21.11.22, 13:02
                No bełkot... Jesli była to rakieta ukraińska to i tak winę ponosi kacapia, bo Ukraina ma prawo do obrony koniecznej.
                • rabbi.rozencwajg Re: Ukraiński atak na Polskę 21.11.22, 13:06
                  ignorant11 napisał:

                  > No bełkot... Jesli była to rakieta ukraińska to i tak winę ponosi kacapia, bo U
                  > kraina ma prawo do obrony koniecznej.
                  -----------------------------------------------------------------------------
                  I dlatego rakieta poleciała 100 km na zachód...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka