ignorant11
07.12.04, 06:18
Sława!
http://www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=historia&name=23
Amnezja historyczna
Zwycięskie mocarstwa postanowiły, że majątek wysiedlanych Niemców przeszedł
na własność państwa polskiego
Janusz Obodowski
Mimo obszernej dyskusji na temat stosunków Polska-Niemcy nie znamy w pełni
powojennych skutków prawnych o poważnym znaczeniu dla Polski. Czy istnieją
jeszcze polscy eksperci, którzy się nimi zajmują? Tymczasem krytykuje się
nawet ustalenia z Jałty, bez których nie byłoby postanowień poczdamskich z
sierpnia 1945 r., a więc nie byłoby i Polski w dzisiejszych granicach. Głosy
naszych polityków i publicystów są przeniknięte dobrymi chęciami, lecz treść
postanowień poczdamskich nie jest w pełni znana. Nie umie się tych
postanowień przełożyć na dzień dzisiejszy, mimo że mają charakter wieczysty,
a ich skutki w odniesieniu do państw nieprzyjacielskich w II wojnie światowej
nie mogą być przez nikogo podważane. Tak przewiduje Karta Narodów
Zjednoczonych. Identycznie jest z decyzjami powołanej przez zwycięskie
mocarstwa Sojuszniczej Rady Kontroli nad Niemcami. Nie wiemy nawet, co jest
porażające, że nie istnieje już żadne państwo pruskie! Zostało zlikwidowane
ustawą nr 46 Sojuszniczej Rady Kontroli nad Niemcami 25 lutego 1947 r. Który
z dzisiejszych polityków czytał ostatnio jakąkolwiek monografię o Poczdamie?
Kto czytał monografię o likwidacji państwa pruskiego (np. prof. Alfonsa
Klatkowskiego; PWN, Warszawa 1967)? Ustawa nr 46 wynika z Jałty oraz
Poczdamu. Jest w istocie realizacją postanowień zwycięskich mocarstw o
wymazaniu Prus jako państwa z mapy Europy. Ma też charakter wieczysty i w
odniesieniu do nas daje klarowny obraz korzyści, jakie uzyskaliśmy. Pruskie
terytorium na wschód od Odry i Nysy Łużyckiej zostało
oddane w ręce polskie.
Rzecz zaś w tym, że w związku z likwidowaniem jakiegoś państwa wszystko, co
znajduje się na jego terytorium, dzieli w całości los tego terytorium. Nie
jest to do podważenia w prawie międzynarodowym. Mienie nieruchome, mienie
ruchome (np. dzieła sztuki, biblioteka byłego państwa pruskiego), stosunki
prawne itp. przechodzą w całości i bez żadnych ograniczeń na własność tego
państwa, które przejęło określone terytorium. Zarówno likwidowane państwo,
jak i jego wartość nie mogą stanowić przedmiotu przetargów i np. być
wykorzystywane, w tym przypadku przez Niemców, jako część reparacji wojennych
na rzecz państw zwycięskich (w tym na rzecz Polski). Godzi się przypomnieć,
nadal w części parafrazując fragmenty opracowań prof. A. Klatkowskiego, że
dzięki ustawie nr 46 Polska uzyskała dodatkowo przejrzysty tytuł do
zgłaszania, po dzień dzisiejszy, wszelkich swoich roszczeń, jeśli dotychczas
nie zostały zaspokojone, łącznie ze wszystkimi odszkodowaniami i
restytucjami – za pracę niewolniczą (ale w pełni), za ukradzione i zniszczone
różne dobra, w tym kultury itp.; natomiast Republika Federalna Niemiec i jej
obywatele nie mają żadnych podstaw prawnych do jakiejkolwiek restytucji w
żadnych dziedzinach. Trzeba jednak, aby rząd i Sejm decydowały w symbiozie o
naszej polityce zagranicznej. Musi być jednolita. Nie wracajmy do
zanarchizowanej Polski szlacheckiej. Nie podniecajmy się także jak ckliwi
Słowianie ładnymi słowami, a ostatnio słowami kanclerza RFN, który osobiście
nie ma zamiaru popierać roszczeń swoich ziomków do majątków porzuconych lub
pozostawionych w Polsce. Przypomnijmy sobie starożytnych Rzymian, którzy
twierdzili, że verba volant scripta manent (słowa ulatują, a pozostaje to, co
na piśmie). Niemcy zasadę znają, mają wielu prawników, w tym
wyspecjalizowanych w sprawach niemiecko-polskich. Jednak ich sędziowie
Powiernictwo „Pruskie” zarejestrowali! I cóż z tego, że to „tylko spółka
prywatna”. Prusy przecież nie istnieją. Głównym sensem powołania spółki jest
wystraszenie Polaków na Ziemiach Odzyskanych i wyłudzenie od nich pieniędzy
za porzucone i pozostawione nieruchomości. Niestety, prawie wszystkie media w
naszym kraju straszą również Polaków tym powiernictwem. Nie chcą nawet mówić
lub pisać: tzw. Powiernictwo Pruskie. Według prawa międzynarodowego, takie
powiernictwo nie może być uznane w sądach międzynarodowych ani polskich.
Obowiązuje Karta Narodów Zjednoczonych zakazująca naruszania wszelkich
postanowień mocarstw zwycięskich po II wojnie światowej. Znając jednak
polskie sądy i niektóre ich wyroki, charakteryzujące się często
nieznajomością historii własnego kraju, wnoszę w tym miejscu o zorganizowanie
przez Ministerstwo Sprawiedliwości specjalnego szkolenia dla młodych sędziów
oraz prokuratorów; chodziłoby o zapoznanie ich z problematyką prawną
zamykającą II wojnę światową i o główne fragmenty stosunków polsko-
niemieckich od końca XVIII w. To propozycja poważna. W Niemczech do
postanowień poczdamskich podchodzono jak pies do jeża. Ale musiano się nimi
zajmować. O likwidacji Prus nie chciano natomiast nie tylko pisać, ale i
mówić. Ostatnio przeczytałem ze zdziwieniem, że znaleźli się Niemcy, którzy
znają ten akt prawny. Fundacja Pruskiego Dziedzictwa Kulturalnego zamierza
skreślić ze swojej nazwy przymiotnik „pruskiego”. Że głównie z powodów
merkantylnych, to już inna sprawa.
Lawinę roszczeń
o rzekomo swoje nieruchomości wywołały ziomkostwa z byłych Prus, lecz nie bez
wpływu pomysłu wybudowania w Berlinie Centrum „Wypędzonych” (chodziło
pierwotnie tylko o Niemców „wypędzonych” z ziem ojczystych). Oliwy do ognia
dolaliśmy już sami wcześniej, nie przekreślając w umowie Mazowiecki-Kohl
ewentualnych roszczeń niemieckich na gruncie cywilnoprawnym. To był błąd
polityczny ciężkiego kalibru, który teraz trzeba odważnie naprawić. Błąd
popełniony w obecności byłego ministra Krzysztofa Skubiszewskiego, co
zadziwiające, ponieważ minister ten był znawcą prawnych stosunków polsko-
niemieckich. Uległ ckliwym pocałunkom? Ziomkostwa i powiernictwa wszelkiej
maści nie powinny nas interesować, aczkolwiek mediom polskojęzycznym
opanowanym przez kapitał niemiecki trudno będzie się przeciwstawić. Musimy
jednak podjąć rękawicę. Warto zauważyć, że według postanowień poczdamskich,
mieliśmy wysiedlać Niemców z całej Polski (a więc i Niemców – obywateli
polskich). Podobnie Niemców miały wysiedlić, opierając się na zgłaszanej
narodowości, Czechosłowacja i Węgry. Niemców, co podkreślam, bo teraz nasze
sądy robią sobie kosztowną zabawę z obywatelstwa i narodowości, mieszając
jedno z drugim. Wszak „Rzeczpospolita zapłaci”. To, że jedni opuścili Polskę
w latach 1944-1948, a drudzy znacznie później, „w ramach łączenia rodzin”,
twierdząc, że są jednak Niemcami, nie może mieć znaczenia w postępowaniu z
nimi jako Niemcami. Ich dzisiejsze roszczenia są prawnie bezpodstawne. Nie
wyjeżdżając po wojnie, oszukiwali, a dzisiaj wracając, znów oszukują.
Powtarzam: mieliśmy wysiedlać Niemców lub umożliwić im wyjazdy bez względu na
ich obywatelstwo! Przypomnę, że pozostawione majątki opuszczających nas, i to
także po 1970 r., Niemców, które obecnie próbują oni odzyskać, stawały się w
sposób automatyczny własnością skarbu państwa polskiego. Formalna likwidacja
państwa pruskiego jest bezcenną pomocą w rozprawie z rosnącymi roszczeniami
Niemców, ale muszę jeszcze raz zgłosić uwagę, że postanowienia poczdamskie
były głównym filarem ładu powojennego związanego z bezwarunkową kapitulacją
Niemiec! Wszelka własność niemiecka na terytorium Polski, łącznie z
własnością na Ziemiach Odzyskanych, została zlikwidowana. Procesy z Niemcami
z powództwa cywilnego nie mają sensu prawnego. Automatycznie powinny być
oddalane. W odniesieniu do prawnego ładu powojennego nie mogą obowiązywać
dzisiejsze prawa, w tym np. unijne, lecz prawa poprzednio istniejące. W
zakresie wewnętrznego prawa polskiego podstawowym aktem regulującym sytuację
prawną całego