ignorant11
26.02.05, 16:19
Sława!
Na Uralu "pomarańczowa rewolucja"
Wacław Radziwinowicz, Moskwa 26-02-2005, ostatnia aktualizacja 26-02-2005
15:55
Co najmniej 5 tys. ludzi demonstrowało pod pomarańczowymi flagami na ulicach
Ufy, stolicy republiki Baszkiria na rosyjskim Uralu, domagając się ukarania
milicjantów i ich zwierzchników odpowiedzialnych za brutalną pacyfikację
pobliskiego Błagowieszczeńska, gdzie funkcjonariusze w grudniu skatowali
setki chłopców i gwałcili dziewczęta
czytaj dalej »
r e k l a m a
Demonstranci na pomarańczowych plakatach i transparentach wypisali
hasło: "Skatowany Błagowieszczeńsk - hańba całej Rosji". - Całej Rosji
dlatego, że to nie tylko nasze lokalne i regionalne władze próbują zatuszować
te ciężkie przestępstwa, do których w grudniu doszło w 30-tysięcznym
Błagowieszczeńsku - wyjaśnił "Gazecie" Marat Hajrulin, jeden z organizatorów
protestu.
W grudniu ubiegłego roku po tym, jak rzekomo kilku wyrostków pobiło w
uralskim miasteczku czterech miejscowych milicjantów, miejscowe władze
przeprowadziły coś, co oficjalnie nazywało się "akcją profilaktyczną", a w
rzeczywistości było brutalną pacyfikację przypominającą "zaczystki"
przeprowadzane przez armię rosyjską w Czeczenii. Do Błagowieszczeńska
ściągnięto oddział OMONu (odpowiednik peerelowskiego ZOMO), który zresztą
wcześniej pacyfikował zbuntowaną kaukaską republikę. Milicjanci i omonowcy
przez kilka dni polowali na młodych ludzi. Wyciągali ich z dyskotek, klubów,
zakładów pracy, nawet prywatnych mieszkań. Przywożonych na posterunki
chłopców katowali, dziewczęta gwałcili.
Poszkodowanych są setki, ale miejscowa prokuratura nie chciała przyjmować od
nich skarg. W styczniu, kiedy po interwencjach obrońców praw człowieka,
masakra w Błagowieszczeńsku stała się głośna, na miejsce przyjechała komisja
z MSW. Przyznała, że milicjanci "przekroczyli uprawnienia", kilku z nich
ukarała dyscyplinarnie, uznała jednak, że decydując się na "operację
specjalną", postąpili słusznie.
Mieszkańcy miasta domagają się wszczęcia śledztwa i pociągnięcia winnych do
odpowiedzialności karnej. Kilku z nich przez ostatni tydzień prowadziło
głodówkę na Placu Puszkinowskim w centrum Moskwy. Pierwszy raz przyszli tam
pod flagą pomarańczową. Milicja jednak kazała ją schować, tłumacząc,
że "pomarańczowy jest w Moskwie zabroniony".
W sobotę mieszkańcy Ufy wyszli najpierw na Plac Sowiecki. Władze w tym samym
miejscu i tym samym czasie urządziły wiec faszyzującego Związku Młodzieży
Baszkirskiej. - Dowódcy milicji baszkirskiej dali rozkaz, by funkcjonariusze
pomogli młodym ze związku napaść na nas i rozpędzić demonstrację. Ale milicja
Ufy odmówiła wykonania tego rozkazu i młodzi bojówkarze zniknę li z placu -
wyjaśnił Hajrulin.
Po wiecu na placu demonstranci podeszli na plac przed budynkiem
republikańskiej administracji. Tu dołączyły do nich emerytki z miotłami
przewiązanymi pomarańczowymi wstążkami i transparentem: "Wymieciemy brudy z
Baszkirii". W tłumie pojawili się też przedstawiciele miejscowych partii
demokratycznych ubrani w pomarańczowe szaliki.
Zgromadzeni na placu, który coraz bardziej przypomina kijowski Majdan,
domagają się, by wyszedł do nich Murtaza Rachimow, niezmienny od lat
prezydent republiki.
Pod wieczór okazało się, że nikogo z władz republiki w Ufie nie ma.
Demonstranci przyjęli rezolucję, w której domagają się ustąpienia prezydenta
Rachimowa i natychmiastowego wszczęcia śledztwa w sprawie pacyfikacji
Błagowieszczeńska. Postanowili też, że w poniedziałek znowu zbiorą się w
centrum Ufy.
Pozdrawiam i zapraszam na:
Forum Słowiańskie