ignorant11
07.03.05, 12:52
Sława!
Potęga usług
gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,2588282.html
?Patrycja Maciejewicz 07-03-2005 , ostatnia aktualizacja 07-03-2005 10:58
Polska centrum usługowym? Dziesięć inwestycji w centra usług w tym roku i
kilka tysięcy miejsc pracy jest już pewne. Kolejni inwestorzy już tłoczą się
w biurach specjalnych stref ekonomicznych, gdyż dostają do ręki nową zachętę -
zwolnienie z podatku dochodowego
Polska wciąż nie dopracowała się - w odróżnieniu od Czech czy Słowacji -
efektywnego systemu zachęt dla inwestorów zagranicznych, zwłaszcza tych,
którzy inwestują w nowe technologie i tworzą dużo miejsc pracy dla
wykwalifikowanej kadry. - Mamy ograniczone możliwości stosowania zachęt
inwestycyjnych. Jedynie w przypadku naprawdę dużych inwestycji rząd negocjuje
z inwestorem wsparcie - mówi Piotr Ciećwierz, dyrektor departamentu
inwestycji zagranicznych i promocji eksportu w resorcie gospodarki.
- Jedyny trwały element naszej pomocy to specjalne strefy ekonomiczne, gdzie
część inwestycji może być rekompensowana w postaci zwolnienia z podatku
dochodowego - dodaje Sebastian Mikosz z Polskiej Agencji Informacji i
Inwestycji Zagranicznych.
Tyle tylko że do tej pory w specjalnych strefach ekonomicznych mogły
inwestować jedynie firmy produkcyjne. Po jakimś czasie zezwolenie dostały
firmy transportowe i z sektora IT. Dopiero od soboty możliwe jest otwieranie
w SSE centrów usług: księgowych, rachunkowych, informatycznych, obsługi
klienta, badawczych. W życie weszła bowiem nowelizacja rozporządzenia o SSE.
SSE w blokach startowych
Batalia o zmianę rozporządzenia trwała wiele miesięcy. Rozpoczęli ją prezesi
stref leżących częściowo na obszarach dużych miast - w Łodzi, Krakowie czy
Katowicach można znaleźć tysiące pracowników z wyższym wykształceniem,
znających języki obce, biegle posługujących się komputerami.
Po 1 maja zainteresowanie inwestorów Europą Środkowo-Wschodnią rosło
lawinowo. - To był prawdziwy nawał. Wszystkich odsyłaliśmy do PAIIZ, żeby
może on wymyślił jakąś formę pomocy. Budową takiego centrum na naszym terenie
zainteresował się jeden z europejskich banków. Ciągle mu mówiliśmy, że centra
usług będą też mogły powstawać w specjalnych strefach, jednak w końcu stracił
cierpliwość - relacjonuje Piotr Wojaczek, prezes katowickiej SSE.
Gdy jednak w końcu wizja zmiany przepisów stawała się coraz wyraźniejsza,
strefy zaczęło odwiedzać coraz więcej poważnie zainteresowanych. - Pewna
firma z Magdeburga, która będzie obsługiwać klientów zarówno w Polsce, jak i
w Niemczech, już jest na etapie analiz kosztów. Planuje zatrudnienie 300-400
osób - cieszy się Andrzej Ośniecki, prezes łódzkiej SSE. W kolejce stoją też
dwie amerykańskie firmy z zamiarem otworzenia call center.
Ogromnym zainteresowaniem inwestorów cieszy się Kraków. - Nasza strefa jest
najbardziej atrakcyjna do lokalizacji centrów usług, gdyż połowa powierzchni
SSE znajduje się w mieście, gdzie nie można prowadzić działalności
produkcyjnej, tylko usługi, działalność badawczą - mówi Krzysztof
Krzysztofiak, prezes Krakowskiego Parku Technologicznego. Obecnie prowadzi
negocjacje z kilkoma inwestorami. To np. korporacje, które są u nas obecne z
produkcją, a teraz chcą w Polsce skoncentrować działalność usługową. Inni to
firmy specjalizujące się w świadczeniu takich usług (outsourcing). Jak
zapewnia Krzysztofiak, niektóre z tych projektów mogą dać po 500 miejsc pracy
jeszcze w 2005 roku. - Liczę na 1,5 tys. miejsc pracy w tym roku. Mamy 170
tys. studentów. Chcemy, żeby ci, którzy zechcą zostać w Krakowie, mogli to
zrobić - dodaje.
W Katowicach inwestor, który początkowo chce zatrudnić 150 osób, ale potem
nawet pięć razy więcej, właśnie kończy zdobywanie koniecznych pozwoleń. -
Będzie to spółka prowadząca rozliczenia i fakturowanie dla wszystkich
zakładów koncernu w Europie - zdradza prezes Wojaczek.
To liderzy, miasta szczycące się nawet kilkunastoma wyższymi uczelniami i
kilkoma setkami studentów. Nie oznacza to jednak, że inne regiony nie mają
szans na nowoczesne inwestycje. - Rozporządzenie jeszcze nie weszło w życie,
a my już mieliśmy podpisane dwa listy intencyjne - cieszy się Dorota
Groszkowska, szefowa warmińsko-mazurskiej SSE. Nie martwi ją nawet to, że
strefa nie posiada na razie atrakcyjnych terenów w samym Olsztynie. -
Będziemy się starać o korektę granic strefy - zapewnia.
Także szef pomorskiej SSE liczy na inwestycje usługowe. - Jest już
rozporządzenie, więc wracamy do rozmów z trzema firmami. To projekty różnej
wielkości, nawet do tysiąca miejsc pracy - zapewnia Włodzimierz Ziółkowski,
dodając, że luźniejsze rozmowy prowadzi z dziesięcioma innymi
zainteresowanymi.
Pozostałe strefy, które do tej pory koncentrowały się na działalności
produkcyjnej, mają nadzieję, że firmy, które się u nich zadomowiły, będą
rozważać otwieranie działów finansowych czy księgowych. - Mamy Toyotę,
Electrolux i Whirlpool. To poważni inwestorzy, mogą myśleć o rozwinięciu
działalności - stwierdza Mirosław Greber, prezes wałbrzyskiej SSE.
Szybka ulga
Piotr Ciećwierz liczy na to, że efekty zmiany prawa będą bardzo szybko
widoczne. - Takie centra tworzy się bardzo szybko, nie wymagają dużych
nakładów finansowych. Wynajmuje się powierzchnię, wstawia komputery i można
pracować - mówi. Zdaniem wiceprezesa PAIIZ Marcina Kaszuby dzięki tego typu
inwestycjom w perspektywie pięciu lat może powstać nawet 200 tys. miejsc
pracy. - W tym momencie możemy mówić o kolejnych dziesięciu inwestycjach
pewnych na bank - zapewnia Kaszuba.
Inwestor może być zwolniony z podatku dochodowego. O jaką kwotę chodzi? Może
to być część poniesionych nakładów inwestycyjnych albo dwuletnich wydatków na
zatrudnienie pracowników.
Zwolnienie podatkowe obowiązuje do momentu wyczerpania puli pieniędzy, nie
dłużej jednak niż do 2017 r. Zdaniem pomysłodawców firmy zaczną jednak płacić
podatki po dwóch-trzech latach. W efekcie do budżetu trafi nawet 2,4 mld zł.
Jednak żeby taką ulgę otrzymać, etaty muszą być utrzymane przez przynajmniej
pięć lat. - W ten sposób zabezpieczamy się przed ucieczką inwestorów. Centrum
łatwo założyć, ale łatwo też zwinąć i przenieść się na Ukrainę czy do
Rumunii - podkreśla Ciećwierz.
Kto ich urządzi?
Zdaniem szefów stref ekonomicznych swoje centra w Polsce będą budować na
razie największe koncerny - te, które stać na wybudowanie własnych
biurowców. - W nowelizacji rozporządzenia nie udało się nam przeforsować
zmiany, która zezwalałaby działać w strefach deweloperom. Mogliby oni budować
biurowce i później je wynajmować. Z punktu widzenia państwa nie ma różnicy,
czy to ostateczny inwestor poniesie koszty budowy biurowca, czy też deweloper
i będzie wynajmował powierzchnię. Jednak w obecnej sytuacji małym i średnim
firmom trudniej będzie zdecydować się na budowę swojego centrum - ubolewa
Piotr Wojaczek z Katowic. I dodaje: - Małe i średnie firmy nie tylko z
Polski, ale i z Niemiec, to coraz częstsi goście w strefach.
Na razie gotowym biurowcem dysponuje jedynie Kraków. W Łodzi do dyspozycji
inwestorów jest 120-letni fabryczny budynek. Trzeba go jednak odrestaurować,
i to pod kontrolą konserwatora zabytków.
Same strefy nie czują się na razie na tyle silne kapitałowo, żeby własnymi
siłami budować biurowce. - W dłuższej perspektywie rozważamy jednak i taki
krok - mówią nam prezesi strefy łódzkiej, katowickiej i krakowskiej.
Już obecni
W Polsce działa już wiele centrów usług. Accenture, General Electric, Cap
Gemini, IBM, Lufthansa, Thomson, Citigroup posiadają działy finansowo-
księgowe, które pracują na rzecz oddziałów z całej Europy. Z kolei IBM oraz
Hewlett-Packard otworzyły centra przetwarzania danych. A centra badawcze
zostały już otwarte przez firmy Intel, Lucent Technologi