1szylider
09.03.05, 01:46
Witam!
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050308/swiat/swiat_a_9.html
ROSJA Przepaść między bogatymi a biednymi powiększa się do niebezpiecznych
rozmiarów - alarmują ekonomiści
Kraj książąt i żebraków
Po ulicach pełnych eleganckich sklepów mkną najnowsze mercedesy, bentleye
albo czarne hummery, które są ostatnim krzykiem mody, a obok żebrzą głodne
dzieci. Emeryci usiłują związać koniec z końcem za kilkadziesiąt dolarów. Tak
wygląda współczesna Rosja.
Im dalej od Moskwy, tym mniej pieniędzy musi wystarczyć na utrzymanie. Na
zdjęciu małżeństwo mieszkające w kontenerze dla bezdomnych w Ułan Ude na
Syberii.
(c) AP-MIKHAIL METZEL
Ogromne wpływy ze sprzedaży gazu i ropy naftowej zasilają rosyjski budżet. Od
kilku lat notuje się tu stały i szybki wzrost gospodarczy. W ostatnim roku
wyniósł on ponad 7 procent, a produkcja przemysłowa zwiększyła się o ponad 6
procent. Jednak nie wszystkim dane jest to odczuć. Według najnowszych danych
Rosstatu (odpowiednik Głównego Urzędu Statystycznego) dochody jednej
dziesiątej Rosjan, tych najbogatszych, są 14,8 razy wyższe od dochodów innej
jednej dziesiątej - tych najbiedniejszych.
Ci najbogatsi kupują luksusowe apartamenty w centrum Moskwy, spotykają się w
restauracjach, gdzie cena butelki najtańszego wina przekracza 100 dolarów,
kupują jachty warte setki tysięcy dolarów, którymi latem pływają po rzece
Moskwa.
Na drugim końcu społecznej drabiny znajdują się najbiedniejsi. W dostatnio
żyjącej Moskwie oficjalne minimum socjalne wynosi 3700 rubli (ok. 130
dolarów), w Petersburgu - 2900. Jednak już na przykład w obwodzie
swierdłowskim emeryt musi przeżyć za 2066 rubli, czyli za ok. 70 dolarów.
Jeszcze gorzej jest w mniej rozwiniętych rejonach Rosji. 78-letnia
Jefrosimiła, mieszkanka Nalczyka na północnym Kaukazie, nie dostaje nawet
2000 rubli miesięcznie, chociaż przepracowała ponad 40 lat m.in. w miejscowej
fabryce części zamiennych do telewizorów. Gdyby nie pomoc rodziny i ogródek -
tradycyjne źródło utrzymania większości rosyjskich emerytów - miałaby
trudności z przeżyciem do pierwszego.
Problemy powiększa stały wzrost cen, który w zeszłym roku wyniósł blisko 12
procent. Jednak niektóre produkty podrożały o wiele bardziej - na przykład
mięso wieprzowe aż o 40 procent.
- Różnice w poziomie życia są ogromne. Zaczyna to przypominać kraje Afryki
albo jakieś bananowe republiki w Ameryce Łacińskiej. Coś takiego jest nie do
pomyślenia w normalnie funkcjonującej gospodarce - mówi "Rzeczpospolitej"
Borys Frumkin z Instytutu Międzynarodowych Badań Ekonomicznych i Politycznych
Rosyjskiej Akademii Nauk. - Różnica jest taka, że u nas biedni ludzie są
bardzo często dobrze wykształceni i aktywni społecznie. Wskutek polityki
państwa wielu z nich znalazło się na marginesie społeczeństwa.
Jego zdaniem większość dochodów osiąganych dzięki rosyjskiemu boomowi
gospodarczemu zostaje w sektorze paliwowo-energetycznym i w niektórych dobrze
rozwijających się gałęziach przemysłu, np. stalowym.
- Jedynie niewielka część tych środków trafia do tzw. budżetówki - uważa
Frumkin. - Naukowcy od lat zwracają władzom uwagę na ten problem, jednak
bezskutecznie. Rząd nie słucha przestróg. Uważam, że siedzimy na beczce
prochu. Mieliśmy już protesty emerytów, a po nich przyjdą inne. Daje się
zauważyć "ukrainizacja" nastrojów społecznych. Jest tylko pytanie, czy
ewentualny wybuch niezadowolenia skończyłby się tak jak w Kijowie czy też
poszłoby to w inną, gorszą stronę.
Także akademik - ekonomista Dymitrij Lwow - w wypowiedzi dla "Nowych
Izwiestii" obarcza rząd winą za pogłębiające się różnice społeczne. Jego
zdaniem podział dotyczy całego kraju:
- Mamy dwie Rosje. Jedna jest bogata i zbliża się poziomem życia do państw
rozwiniętych. Druga liczy ruble od pierwszego do pierwszego. Pierwsza Rosja
to 30 milionów ludzi, czyli mniej niż mieszka w Polsce. Druga to 115 milionów
obywateli i jest to największy kraj w Europie.
PAWEŁ RESZKA Z MOSKWY
Chcesz więcej,klinij tu:MLM, biznes po godzinach...
Pozdrawiam i zapraszam!
gg 172 85 85