ignorant11
14.03.05, 01:36
Sława!
Łukaszenko zamyka granice Białorusi
ZOBACZ TAKŻE
• Prezydenci Putin i Łukaszenko tęsknią za ZSRR - pisze Wacław Radziwinowicz
(13-03-05, 18:47)
Wacław Radziwinowicz 13-03-2005, ostatnia aktualizacja 13-03-2005 17:39
Pod pozorem walki z handlem żywym towarem Aleksander Łukaszenko zamyka
granice państwa przed Białorusinami
Prezydencki "Dekret o środkach przeciwdziałania handlowi żywym towarem"
przywraca sowieckie metody państwowego nadzoru nad obywatelami wyjeżdżającymi
lub tylko zamierzającymi wyjechać za granicę.
"Wszelkie działania, w tym jednorazowe, mające na celu zatrudnienie obywateli
Republiki Białoruś za granicą mogą być podejmowane jedynie po uzyskaniu
specjalnego zezwolenia wydanego przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych" -
czytamy w punkcie 1.1 dekretu. Ten zaś, kto chciałby się uczyć czy studiować
poza granicami ojczystej Białorusi, musi z kolei uzyskać zgodę ministerstwa
edukacji.
Państwo zapewnia sobie prawo kontrolowania wszystkich wyjeżdżających do pracy
czy na naukę oraz obywateli wracających do kraju. Dekret nałożył na
instytucje wysyłające Białorusinów za granicę do pracy czy do szkoły
obowiązek informowania MSW o każdej osobie, która opuściła kraj i każdej,
która z powrotem na Białoruś przyjechała. Meldować trzeba też o każdym
Białorusinie, który w wyznaczonym czasie do kraju nie wróci. Ten obowiązek
dotyczy też organizatorów wycieczek zagranicznych, jeśli ich klient - jak to
się mówiło w bloku socjalistycznym - podczas pobytu za granicą wybierze
wolność.
MSW ma obowiązek co miesiąc przedstawiać ministerstwu spraw zagranicznych
zbiorczą informację o tych, którzy na czas nie wrócili do kraju. A MSZ z
kolei nałoży na ambasady Białorusi w poszczególnych krajach obowiązek
zbierania informacji o uciekinierach.
Nowy dekret zamyka też granice przed sierotami oraz osobami, którym marzy się
małżeństwo z cudzoziemcem. "Adopcji dzieci, obywateli Republiki Białoruś,
cudzoziemcy mogą dokonać tylko na podstawie pisemnej zgody ministra
edukacji" - mówi punkt 1.10 dekretu. Białoruskie MSW przejmuje kontrolę nad
działalnością biur matrymonialnych. Teraz pośredniczyć między ludźmi
szukającymi partnera mogą tylko te firmy, które otrzymają specjalną licencję
i zgodzą się na poddanie stałej kontroli rządu.
Dekret przewiduje też kary więzienia i kary finansowe za złamanie
poszczególnych przepisów. Grzywny grożą np. tym, którzy nie uzyskawszy
licencji, opublikują informacje o ofertach pracy czy nauki za granicą. Kary
finansowe będą spadać także na szefów firm turystycznych, którzy w porę nie
poinformują milicji o ludziach, którzy nie wrócili na czas z wycieczek
zagranicznych.
- Nowy dekret prezydenta ma pomóc w walce z handlem żywym towarem, czyli
wywożeniu Białorusinek do domów publicznych na Zachodzie czy oddawaniu
naszych sierot pedofilom - mówi Jarosław Romańczuk, wiceprzewodniczący
opozycyjnej Zjednoczonej Partii Obywatelskiej. - Ale oczywiście dzieci dalej
będą wywożone nielegalnie z Białorusi przez Rosję, z którą nasz kraj ma
granicę otwartą i przez nikogo niekontrolowaną, a nowe prawo ograniczy tylko
wyjazdy legalne na stypendia i do uczciwej pracy.
Jak wykazał przeprowadzony kilka lat temu przez niezależnych socjologów
sondaż opinii publicznej, 65 proc. młodych Białorusinów chciałoby wyjechać na
studia lub do pracy za granicę. 100 tys. Białorusinów stale pracuje lub uczy
się poza granicami kraju. - Teraz wyjeżdżać będą tylko ci, którym - tak jak
to było w ZSRR - pozwolą na to władze. Nowy dekret przywraca po prostu zasadę
pańszczyźnianego przypisania do ziemi - wyjaśnia Romańczuk.
Pozdrawiam i zapraszam na:
Forum Słowiańskie