Hołd złożony złu VYTAUTAS LANDSBERGIS

17.03.05, 01:22

Witam!
Zbrodni, jakie Hitler i Stalin popełnili razem jako faktyczni sojusznicy, nie
wolno zapominać tylko dlatego, że później stali się przeciwnikami

Hołd złożony złu
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050316/publicystyka/publicystyka_a_1.html

Organizując uroczystości na placu Czerwonym współczesna Rosja święci swe
wojenne zdobycze. Jednym z łupów był mój kraj, Litwa.



W maju świat będzie obchodzić sześćdziesiątą rocznicę zakończenia drugiej
wojny światowej w Europie. Jednak, zamiast radośnie przygotowywać się do tej
uroczystości, nadbałtyckie państwa - Estonia, Łotwa i Litwa - które zaledwie
przed piętnastoma laty odzyskały niepodległość, myślą o niej z ciężkim
sercem.

Głowy wszystkich trzech nadbałtyckich państw otrzymały zaproszenia do Moskwy,
do uczestniczenia w defiladach upamiętniających zwycięstwo Armii Czerwonej
nad hitlerowskimi Niemcami. A przecież ta najkrwawsza w dziejach Europy
wojna, której koniec mamy świętować, była dziełem gospodarza uroczystości,
Rosji - w owym czasie noszącej nazwę Związku Radzieckiego. Oczywiście, ZSRR
wywołał wojnę wspólnie z Adolfem Hitlerem - odpowiedzialność Kraju Rad jest
niezaprzeczalna.

Organizując uroczystości na placu Czerwonym i podkreślając radziecki triumf,
współczesna Rosja święci zarazem swe wojenne zdobycze. Jednym z łupów był mój
kraj, Litwa, którego wcielaniu do stalinowskiego imperium towarzyszył bezmiar
tragedii. W przeciwieństwie do Niemiec Rosja nigdy nie uznała własnej
odpowiedzialności za wojnę i za masowe groby niewinnych.

Niegdyś zniewolony naród zaprasza się dziś do świętowania własnego
zniewolenia. Oto dlaczego niemal wszyscy Litwini - a wraz z nimi większość
mieszkańców państw nadbałtyckich - czuje niesmak na myśl o tym, że ich
przywódcy mogliby obchodzić tę rocznicę w Moskwie. A przecież w Europie tak
samo powinni czuć nie tylko Estończycy, Łotysze i Litwini.

Gdy wiosną 1939 r. Stalin zaoferował Hitlerowi przyjaźń, formalnie
przypieczętowaną latem paktem Ribbentrop - Mołotow, zagwarantował tym samym,
że hitlerowski agresor nie otrzyma ciosu w plecy ze Wschodu. Dał Hitlerowi
całkowitą swobodę realizowania planów na Zachodzie.

Pakt podpisano po pogromach kryształowej nocy w Niemczech, a więc jego
radzieccy inicjatorzy dobrze wiedzieli, na jaki los skazują Żydów w Polsce i
na Litwie - w krajach, które zgodnie z pierwszym tajnym protokołem podpisanym
przez Ribbentropa i Mołotowa 23 sierpnia 1939 r. miały przypaść Hitlerowi.
Miesiąc później równie tajnym aktem Hitler sprzedał Litwę Stalinowi.

Pozostałe kraje położone między Niemcami a ZSRR także miały przestać istnieć
jako narody - jedne wcześniej, inne nieco później. Ich mieszkańców traktowano
tak, jakby nie istnieli: dla agresorów liczyło się wyłącznie terytorium. Dziś
wygląda na to, że 9 maja w Moskwie nastąpi milcząca akceptacja i głośne
świętowanie wyroków śmierci i tortur, jakim poddawano wówczas miliony ludzi -
niemal całe narody. W rosyjskich kołach oficjalnych lansuje się projekt
odsłonięcia pomnika Stalina jako ukoronowania obchodów.

Gdy hitlerowski Wehrmacht uderzył na Zachód, ZSRR dotrzymał słowa: wspierał
Niemcy w wojnie z Polską, Francją, Belgią, Holandią, Luksemburgiem, Danią,
Norwegią i Wielką Brytanią. Nie tylko hitlerowcy równali z ziemią miasta i
wybijali mieszkańców tych krajów: czynił to także ich radziecki sojusznik,
który zaatakował Polskę i dostarczał Wehrmachtowi zaopatrzenia niezbędnego do
prowadzenia wojny na Zachodzie. W zamian Stalin otrzymał wolną rękę w kwestii
uderzenia na Finlandię i zajęcia Estonii, Łotwy, Litwy oraz części Rumunii.

Według prawa, gdy przelana krew ofiar przypieczętuje zmowę dwóch zbrodniarzy,
ich czyn pozostaje zbrodnią, nawet jeśli następnie drogi sprawców rozeszły
się i doszło między nimi do strzelaniny. Ta sama zasada obowiązuje wobec
dwóch największych europejskich zbrodniarzy dwudziestego wieku. Zbrodni,
jakie Hitler i Stalin popełnili razem jako faktyczni sojusznicy, nie wolno
zapominać tylko dlatego, że później stali się przeciwnikami.

Krew ofiar drugiej wojny światowej woła o sprawiedliwość, a nade wszystko
wymaga uczciwego powiedzenia, komu i czemu ofiary zawdzięczały swój tragiczny
los. Gdyby zebrani w Moskwie 9 maja wykonali jakikolwiek gest
usprawiedliwiający radzieckie zbrodnie wojenne, okazaliby tym samym, że są
niewrażliwi na niemy krzyk dziesiątków milionów niewinnych ludzi, którzy
zginęli w drugiej wojnie światowej. Jedynym prawdziwym zwycięzcą byłby
wówczas duch tamtego zła.

VYTAUTAS LANDSBERGIS, TŁUM. E.G.
Autor - pierwszy niekomunistyczny prezydent niepodległej Litwy - jest
deputowanym do Parlamentu Europejskiego Copyright: Project Syndicate, 2005
www.project-syndicate.org

------------------------------------------------------------------------------
--



Chcesz więcej,klinij tu:MLM, biznes po godzinach...
Pozdrawiam i zapraszam!
gg 172 85 85
    • chicarica Re: Hołd złożony złu VYTAUTAS LANDSBERGIS 17.03.05, 10:18
      Hę? wink
Pełna wersja