Madryt – Paryż – Berlin – Moskwa

18.03.05, 02:36
Sława!
Madryt – Paryż – Berlin – Moskwa

Paryskie Święte Przymierze
www.nczas.com/?a=show_article&id=2453


Dariusz Kos

Nowe Święte Przymierze między Unią Europejską i Rosją, które ma zapewnić
Europie "siłę i stabilność", powstanie zapewne już 18 marca tego roku w
Paryżu. Tego dnia w piątkowe popołudnie do stolicy Francji na zaproszenie
prezydenta Jakuba Chiraca zjadą premierzy Niemiec i Hiszpanii oraz prezydent
Włodzimierz Putin. Będzie to ukoronowanie dwuletniego okresu budowania przez
Paryż i Berlin nowego paktu z Moskwą, który ma jak kongres wiedeński i
ówczesne Święte Przymierze zapewnić jasny porządek i strefy wpływów w Europie
dla największych krajów Wspólnoty Europejskiej i Rosji.

Porównanie z uporządkowaniem Europy po wojnach napoleońskich jest najbardziej
trafne, zważywszy, iż szczyt w Paryżu ma miejsce 190 lat po kongresie
wiedeńskim, a pod koniec września tego roku minie 190. rocznica ustanowienia
przez Rosję, Prusy i Austrię Świętego Przymierza. Dziś miejsce Prus zajęły
zjednoczone Niemcy, a Austrię zastąpiła Francja. Przede wszystkim zbieżny
jest cel - uporządkowanie sytuacji w Europie po przyjęciu do UE i NATO państw
tworzących po II wojnie światowej strefę wpływów ZSRS i obrona ustalonego
przez Francję, Niemcy i Rosję w ciągu ostatnich dwóch lat
porządku "europejskiego". Nowy cel to utworzenie przeciwwagi dla USA i
zastąpienie tego państwa na Starym Kontynencie jako gwaranta granic i
porządku przez powyższą trójcę. Zaproszenie do tego grona Hiszpanii to
nagroda dla rządzących socjalistów premiera Józefa Ludwika Rodrigueza
Zapatero za porzucenie współpracy z USA, szybką ratyfikację uniokonstytucji i
podporządkowanie się decyzjom Paryża i Berlina. Nie jest zapewne przypadkiem,
iż Hiszpania dołącza do tego grona dokładnie rok po tragicznym zamachu
terrorystycznym w Madrycie i przejęciu władzy przez hiszpańskich socjalistów.


Podwójny klincz


Oficjalnie przywódcy Francji, Niemiec, Rosji i Hiszpanii mają poruszać całą
gamę problemów mię-

dzynarodowych ze szczególnym uwzględnieniem stosunków z Rosją. "Francja,
Niemcy i Hiszpania opowiadają się za silną Unią Europejską mającą jak
najlepsze stosunki z Rosją" - odpowiedziało naszemu tygodnikowi biuro prasowe
hiszpańskiego premiera na pytanie o cel paryskiego szczytu.

- Ten szczyt to zamknięcie procesów mających na celu rozwój sojuszu unijno-
rosyjskiego skierowanego przeciwko USA. Takie spotkanie jest możliwe po
swoistym "odbiciu" hiszpańskiej flanki od Amerykanów - nie ma wątpliwości
poseł Antoni Macierewicz, członek sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych.

- Wraca pewna, stara geopolityka. Ten szczyt może pokazać, że w Europie może
dojść do rozgrywki między UE i Rosją, a Stanami Zjednoczonymi. Dla Polski
może to oznaczać podwójny klincz, bo jesteśmy we Wspólnocie Europejskiej, a z
drugiej strony jesteśmy jednym z największych europejskich sojuszników USA.
Tymczasem nie da się usiedzieć na dwóch gorących węglach, bo można się
poparzyć - ocenia poseł LPR Janusz Dobrosz, wiceprzewodniczący sejmowej
Komisji Spraw Zagranicznych. Poseł obawia się, by nie doszło po tym szczycie
do następstw, jakie były wynikiem traktatów z Locarno i Rapallo.


Dwa lata przygotowań


Nieprzypadkowo także do paryskiego szczytu dochodzi równo trzy tygodnie po
fiasku spotkania Bush-Putin w Bratysławie, na którym ujawniło
się "ochłodzenie" stosunków między USA i Rosją. Przywódcy Niemiec i Francji
skrzętnie chcą to wykorzystać. Mają w tym wprawę, bo już dwa lata temu
zacieśnili współpracę z Rosją Putina, za sprawą rozbieżności między Rosją i
Ameryką co do działań wobec Iraku Saddama Husajna.

10 lutego 2003 roku w Paryżu doszło do pierwszego spotkania trójki Chirac-
Schröder-Putin, zakończonego podpisaniem trójstronnego oświadczenia w sprawie
Iraku. Dwa miesiące później, już po zdobyciu Bagdadu przez wojska USA, 11
kwietnia 2003 roku w Petersburgu znów spotkali się ci sami przywódcy, by
omówić, jak nie dopuścić do tego, by o wszystkim w Europie i świecie
decydował Waszyngton do spółki z Londynem, a także jak podzielić strefy
wpływów na Starym Kontynencie, bo właśnie 10 nowych krajów wstępowało do UE.

Rok później, na początku kwietnia 2004 roku, w Moskwie znów odbył się szczyt
francusko-niemiecko-rosyjski, tym razem poświęcony "sprawom technicznym" w
relacjach już poszerzonej UE z Rosją. Tym bardziej iż rok 2004 był rokiem
wyborów parlamentarnych lub prezydenckich w wielu krajach Europy. W Hiszpanii
rządy przejęli właśnie socjaliści przeciwni polityce zbliżenia z USA i
zwolennicy ściślejszej integracji z Paryżem i Berlinem. Na Litwie usuwano
właśnie z urzędu prorosyjskiego i proniemieckiego prezydenta Litwy Rolanda
Paksasa i na czerwiec rozpisano wybory prezydenckie. Z kolei pod koniec
października w tym kraju miały się odbyć wybory parlamentarne. W listopadzie
miały się odbyć wybory prezydenckie na Ukrainie i prezydencko-parlamentarne w
Rumunii. Na październik Aleksander Łukaszenka zapowiedział referendum w
sprawie przedłużenia swoich rządów. W Polsce chwiała się pozycja rządu Leszka
Millera, stronnika USA, i możliwe były przedterminowe wybory parlamentarne.
Taka sytuacja w Europie doprowadziła do coraz częstszych kontaktów na osi
Paryż-Berlin-Moskwa.


Chodzi o dobro


Po kwietniowym szczycie w Moskwie następny odbył się pięć miesięcy później w
Soczi - na przełomie sierpnia i września. To właśnie na zakończenie tego
spotkania kanclerz Niemiec Gerard Schröder przyznał:

- Nasze spotkania nie są skierowane przeciw komukolwiek, od partnerstwa
naszych trzech krajów w dużej mierze zależy jednak dobrobyt narodów Rosji i
Europy.

Z kolei prezydent Rosji ujął to jeszcze krócej:

- Sytuacji kryzysowych na świecie jest tak dużo, że gdybyśmy nie próbowali
ich rozwiązać w formule trójki lub w ramach organizacji międzynarodowych,
byłoby ich jeszcze więcej.

Szczyt latem zeszłego roku w Soczi poprzedziły spotkania Putina z przywódcami
mniejszych państw. Na początku czerwca w Soczi prezydent Rosji rozmawiał z
premierem Serbii, trzy dni później z Łukaszenką a w połowie sierpnia przyjął
w Soczi prezydenta Ukrainy Leonida Kuczmę i premiera tego kraju Wiktora
Janukowycza.

Teraz będzie odwrotnie. Prosto z paryskiego szczytu prezydent Putin poleci do
Kijowa, by zapewne przekazać prezydentowi Juszczence decyzje, które zapadną w
Paryżu.

Z kolei przywódcy państw wchodzących w skład Wspólnot Europejskich o
rezultatach uzgodnień dowiedzą się podczas szczytu UE zaplanowanego na 22
marca tego roku.



Pozdrawiam i zapraszam na:
Forum Słowiańskie
    • ignorant11 ABC-Londyn-Waszyngton 18.03.05, 02:39
      Sława!

      Widać, że jedyna przeciwwagą dla tego rosnącego zagrożenia może być tylko blok
      ABC wspołpracujący z Lodynem i Waszyngtonem.



      Pozdrawiam i zapraszam na:
      Forum Słowiańskie
Pełna wersja