ignorant11
26.03.05, 16:45
Sława!
Portoryko nad Bałtykiem
Politycy z obwodu kaliningradzkiego chcą, by uzyskał on niezależność i status
terytorium zagranicznego Rosji. Ich zdaniem to jedyny sposób, by Kaliningrad
przetrwał we „wrogim otoczeniu”. Na razie propozycja ta wzbudziła w Moskwie
panikę.
KIRIŁŁ PRIWAŁOW
Itogi, 28.02.2005
W Kaliningradzie odbył się zjazd założycielski regionalnego ruchu społecznego
Republika. Separatyści, występujący pod pomarańczowymi sztandarami, domagają
się utworzenia Republiki Bałtyckiej, która byłaby jednostką administracyjną
stowarzyszoną zarówno z Federacją Rosyjską jak i Unią Europejską. Moskwa
poważnie potraktowała to zagrożenie. Jako pierwszy zareagował MSZ: „Status
obwodu kaliningradzkiego określa konstytucja Federacji Rosyjskiej. W ustawie
zasadniczej nie ma takich pojęć jak terytorium zagraniczne. Nie wniesiono
także stosownego projektu noweli konstytucji”.
Zwolennicy koncepcji terytorium zamorskiego liczą na to, że konstytucja tak
czy inaczej zostanie zmieniona. Nie satysfakcjonuje ich ani obecny status
obwodu, ani opracowywany w parlamencie projekt ustawy o Kaliningradzkiej
Specjalnej Strefie Ekonomicznej. Drugi już projekt w tej sprawie różni się od
pierwszego tylko tym, że ulgi podatkowe i inne byłyby przeznaczone na
wspieranie inwestycji i przedsiębiorczości na terenie obwodu. Nie rozwiązuje
jednak problemów rosyjskiej „zagranicy”.
Zamorska Europa
Rosyjskie terytorium „zamorskie” nie leży w tropikach, lecz sąsiaduje z
rozwiniętymi państwami Unii Europejskiej. A to znaczy, że należy podnieść
poziom życia mieszkańców regionu. Władze obwodu otrzymały zadanie: do 2010
roku wskaźniki rozwoju gospodarczego regionu mają osiągnąć wielkość
porównywalną ze wskaźnikami Polski i Litwy. Byłoby to realne tylko wówczas,
gdyby na tym terytorium przestało działać rosyjskie prawo (np. gdyby został
zniesiony obowiązek przekazywania podatków do budżetu federalnego).
Oto oderwane od metropolii terytorium, do którego większość towarów przewozi
się przez dwie granice, tj. przez dwa obszary celne; kurort (wystarczy
przypomnieć sobie „Buddenbrooków” Tomasza Manna), do którego wielu
potencjalnych wczasowiczów z Rosji nie może przyjechać – muszą mieć paszport
zagraniczny i zgodę władz Litwy na przejazd. Tego rodzaju absurdalne
przykłady można mnożyć, ale zwolennicy suwerenności i „nieoderwalności”
obwodu nie poddają się. „Obwód kaliningradzki jest pełnoprawnym podmiotem
federacji” – to brzmi tak, jakby Gujana Francuska albo Réunion nie były
pełnoprawnymi terytoriami Francji. Podobnie zresztą jak brytyjskie Wyspy
Normandzkie i Gibraltar.
Politycy rosyjscy powinni wnikliwie zbadać specyfikę innych krajów
posiadających – używając terminologii UE – regiony ultraperyferyjne. Na
przykład Francji, której konstytucja była inspiracją dla twórców naszej
ustawy zasadniczej. Francuskie departamenty zamorskie (DOM) i terytoria
zamorskie (TOM) stanowią część pejzażu polityczno-administracyjnego. Są
zarządzane przez prefektów, czyli urzędników mianowanych przez Paryż. –
Właśnie dzięki departamentom i terytoriom zamorskim V Republika jest tak
różnorodna – mówi Jean-Paul Virapoullé, senator Republiki Francuskiej z
ramienia Réunion. – Departamenty zamorskie – Martynika, Gwadelupa, Gujana i
Réunion – mają równe prawa i taką samą podmiotowość prawną jak departamenty
metropolii.
Co więcej – mają dodatkowe możliwości pozwalające rozwiązywać problemy
związane z ich specyficznym położeniem. W 2005 r. budżet francuskiego
ministerstwa zamorskich departamentów i terytoriów osiągnął 1,71 mld euro i
wzrósł w porównaniu z rokiem poprzednim o 52 procent. Państwo dotuje z
budżetu centralnego potrzeby socjalne mieszkańców tych terytoriów, uwalniając
jednocześnie od wielu ciężarów podatkowych zamorskie przedsiębiorstwa i osoby
fizyczne. Środki z budżetu centralnego są przeznaczane na emerytury i
zasiłki, pokrycie kosztów leczenia i refundacji recept
Pozdrawiam i zapraszam na:
Forum Słowiańskie