ignorant11
05.04.05, 00:13
Sława!
Wremia Nowostiej", Rosja
Wiera Kuzniecowa, "Jeśli zaprosili cię do Watykanu"
Nikomu nie przyszłoby do głowy, żeby przyjść do Jana Pawła II bez
zaproszenia. Ale kiedy dostajesz to zaproszenie, ogarniają cię uczucia,
których opisać niesposób. I dziwnie i przyjemnie i ogromna odpowiedzialność.
Nas, dziennikarzy zaprosili na pokoje papieża, gdzie on przyjmował delegację
rosyjską z premierem Michaiłem Kasjanowem na czele. Oczywiście, wiedzeliśmy,
jakie są zasady postępowania w takich rzypadkach i byliśmy gotowi w każdej
chwili na najmniejszy znak dany nam przez ludzi ze służby protokołu, oddalić
się stąd. Ale nagle zdarzyło się coś, do czego byliśmy kompletnie nie gotowi.
Papież zaczął się witać z każdym z nas. I wtedy w moim mózgu zapanował
kompletny zamęt. Kiedy pokonywałam te pięć kroków, które mnie od niego
dzieliły, przez głowę przebiegły mi tysiące myśli. Próbowałam wybrać jężyk, w
którym wyrażę coś bardzo ważnego, a jednocześnie po ludzku ciepłego. I nie
mogłam dokonać tego wyboru. I w końcu nic mi nie wyszło poza jakimś
niezgrabnym ukłonem, bo nie mogłam wybrać języka, w którym wyrażę swoje pół
słowa. A on po prostu wziął mnie za rękę i powiedział: - "Pozdrawiam panią i
witam". I dopiero wtedy przypomniałam sobie, że Papież zna rosyjski. Boże, on
zna rosyjski! I rozumiecie, on się tego nie wstydzi. I najważniejsze, jak
zrozumiałam, on nie wstydził się niczego, co jest związane z nami, moi
prawosławni bracia. Kiedy ściskalismy sobie dłonie, w jego oczach były wesołe
iskierki.W jego oczach było życie. Dobre, wspaniałe życie.
"Wysokij Zamok", Ukraina
Łesia Fediw, "To był nasz papież":
Sympatię Jana Pawła II dla Ukrainy niektórzy tłumaczą jego rzekomym
ukraińskim pochodzeniem. I choć sam Papież nigdy nie mówił, że jego mama była
Ukrainką, przypuszczenia na ten temat zawsze cieszyły Ukrainców. I Ukrainhcy
byli pewni, że on kiedyś przyjedzie do ich kraju. A on sam powtarzał, że chce
do nas przybyć. Ojciec święty przyjechał do nas w 2001 roku. I może sam nie
zdawał sobie sprawy z tego, jak bardzo jego wizyta była potrzebna Ukraińcom,
jak bardzo oni łaknęli słowa wsparcia i nadziei. Chcieli usłyszeć z jego ust:
że są "ukochanymi dziećmi Boga". - "Wasz naród przeżywa trudny i złozony
proces prezechodzenia od reżimu totalitarnego, który przygniatał go przez
tyle lat, do wreszcie wolnego i demokratycznego społeczenstwa - mówił nam
wtedy Papież. - Wolność jednak wymaga odpowiedzialnego i dojrzałego sumienia.
Wolność jest wymagajaca i na swój sposób kosztyje więcej niż niewola". Wtedy
miliony Ukraińców słuchały jego słów nie uszami, a sercem. Przeszły jeszcze
trzy lata, zanim Ukraincy zrealizowali swoje marzenia o wolności. Chyba
większość z 1,5 mln pielgrzymów, którzy w roku 2001 przyszli na spotkanie z
Papieżem, wyszła w czasie jesiennej "pomarańczowej rewolucji" na kijowski
Majdan. Ukraińcy są w żalobie po swoim papieżu. Ale wiedzą, że na niebie
przybył im jeszcze jeden patron.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2638175.html?as=4&ias=4
Pozdrawiam i zapraszam na:
Forum Słowiańskie