"Listy do prezydenta"

12.04.05, 12:42
"Moskowskij Komsomolec" o tym, dlaczego Putin nie pojechał na pogrzeb Papieża


wyb. ricz 11-04-2005, ostatnia aktualizacja 11-04-2005 16:39

Aleksandr Minkin, "Listy do prezydenta", dziennik "Moskowskij Komsomolec"

Nie chcieliśmy okazać szacunku zmarłemu. Na pogrzeb posłaliśmy Michaiła
Fradkowa, technicznego premiera, i Władimira Gundajewa (metropolitę
smoleńskiego i kaliningradzkiego Cyryla), technicznego metropolitę.
Próbowaliśmy okazać szacunek pogrążonym w żałobie, wysyłając do nich tych,
którzy u siebie w domu szacunkiem się nie cieszą.

Nie ma co liczyć na to, że świat nie zauważył nieobecności pierwszych osób
Rosji. Zauważył i zrozumiał, jak obraźliwym gestem była nasza formalna tylko
obecność w Rzymie. A jak byłoby dobrze, gdyby Pan, Panie Prezydencie
przeprosił za zamach na Papieża, do którego strzelano przecież na rozkaz KGB.
On sam przeprosił za egzekucje i prześladowania - za wiele grzechów
popełnionych przez Kościół katolicki.

To małoduszność przeszkodziła Panu towarzyszyć mu w ostatniej drodze. Tak
samo jak strach i zawiść przez lata nie pozwoliły wpuścić Jana Pawła II do
Rosji. Cerkiew prawosławna nie chciała go tu widzieć, tłumacząc to troską o
wiernych. Straszyli nas, że Papież to katolik, Polak, wróg ZSRR.

Katolik? Czy prawosławni masowo przeszliby na katolicyzm, gdyby tylko Papież
ucałował naszą ziemię na lotnisku? To tylko świadczy o tym, co nasi
hierarchowie prawosławni myślą o swych wiernych i o sobie samych. Ludzi
uważają za potencjalnych zdrajców, a siebie za słabeuszy.

Polak? Polacy nie wyrządzili nam nawet setnej części tych krzywd, jakich
doznaliśmy od Niemców. A przecież z Niemcami łączy nas zadziwiająco silna
przyjaźń. Wróg ZSRR? Tym bardziej trzeba było powiedzieć "dziękujemy". Gdyby
wrogowie nie wykończyli systemu komunistycznego, nie byłoby żadnego
prezydenta Putina. A rządzący nami towarzysze wierni w swych duszach ideałom
KPZR i KGB powinni rozumieć, że swe kariery i bogactwa, które zgromadzili,
zawdzięczają wyłącznie krachowi systemu.

I Cerkiew też mogłaby powiedzieć "dziękuję". Przecież w systemie sowieckim
nikt nie pozwoliłby jej handlować wódką i papierosami, nie każąc płacić ceł.
Nasi władcy - świeccy i duchowni - pozazdrościli Papieżowi. Oni rozumieją, że
ich tak żegnać nie będą.
Pełna wersja