ignorant11
13.04.05, 12:12
Sława!
tygodnikforum.onet.pl/1222951,0,8718,925,artykul.html
HISTORIA CO BY BYŁO, GDYBY...
Rosyjski kalifat
Jaki byłby świat, gdyby Rosja, zamiast prawosławia, przyjęła islam?
WŁADIMIR TICHOMIROW
Ogoniok, 21.02.2005
Klasyczna wersja chrztu Rusi znana jest z „Powieści lat doczesnych” mnicha
Nestora. Zgodnie z tym przekazem kniaź Włodzimierz Czerwone Słoneczko
(Włodzimierz Światosławowicz, zwany Wielkim – przyp. FORUM) zaprosił do
Kijowa muzułmanów, żydów i chrześcijan. Wysłuchał argumentów przedstawicieli
wszystkich trzech religii i postanowił przyjąć islam. Wkrótce jednak się
rozmyślił i wybrał chrześcijaństwo. A co by było, gdyby pozostał przy swojej
pierwszej decyzji? Historycy udzielają na to pytanie jednoznacznej
odpowiedzi: Włodzimierz nie miał wyboru i musiał przyjąć chrzest z rąk
Bizancjum.
Po pierwsze uczeni uważają zamieszczony w kronice Nestora opis narady z
udziałem przedstawicieli trzech religii za wymysł autora. Po drugie ruskie
księstwa w owych czasach były ściśle powiązane z Bizancjum, jedynym
supermocarstwem kontynentu. Kwestia zmiany wyznania miała przede wszystkim
znaczenie polityczne.
Historia prawdziwa: Droga do chrystianizacji
Ruscy książęta pragnęli zaistnieć na arenie międzynarodowej i mieć wpływ na
politykę cesarzy bizantyjskich, rzymskiego duchowieństwa i niemieckich
władców. Tak ambitne zadanie mógł wypełnić tylko monarcha chrześcijański.
Dlatego kniaziowie nie mieli żadnego powodu, by uczynić Ruś krajem islamskim.
Zresztą Bizancjum nigdy nie pozwoliłoby na to, by muzułmanie, jego zawzięci
wrogowie, mogli swobodnie działać na północnych granicach imperium.
Zgodnie z kronikami Bizancjum po raz pierwszy zetknęło się ze słowiańskimi
drużynami pod koniec VIII wieku: wojsko Rusów napadło na bizantyjskie miasta
na Krymie. W 864 r. konung Askold (dowódca wojskowy w służbie Ruryka, księcia
Waregów – przyp. FORUM) zebrał drużynę spośród wojów wschodnich plemion
słowiańskich i wyruszył na podbój Konstantynopola. Do stolicy cesarstwa
wprawdzie nie dotarł, ale napędził Bizancjum strachu: w
konstantynopolitańskich kronikach zapisano, że modły wznoszone w mieście do
Panny Maryi kazały barbarzyńcom zaniechać najazdu.
Dwa lata później Askold i konung Dir znów wybrali się na Konstantynopol i
ściągnęli z miasta wysoką daninę. Trzecią wyprawę, w 907 roku, zorganizował
książę Oleg (następca Ruryka – przyp. FORUM). Cesarz Leon VI Mądry nie
zaryzykował walki z Waregami i zapłacił Olegowi okup. Zawarto ponadto umowę,
zgodnie z którą kijowscy kupcy otrzymali prawo do prowadzenia handlu bez
konieczności płacenia cła i zostali zrównani w prawach z obywatelami
imperium. Bizantyjscy cesarze nie mogli bezczynnie obserwować, jak agresywni
Rusowie „podgryzają” ich polityczną hegemonię. Nie dysponowali jednak
wystarczającą siłą militarną, by pokonać Słowian, dlatego postanowili nająć
ich na służbę i nawrócić na swą wiarę. Pod koniec IX w. na Morawy wysłano
misjonarzy Cyryla i Metodego, którzy stworzyli słowiański alfabet i
przetłumaczyli Biblię. Później na Ruś przybyło dwóch biskupów niemieckiego
cesarza Ottona III – Adalbert i Brut (chodzi zapewne o św. Brunona z
Kwerfurtu – przyp. FORUM) – którzy w Kijowie i Nowogrodzie zbudowali pierwsze
chrześcijańskie świątynie. Ruskie drużyny wchodzące w skład bizantyjskich
legionów ruszyły na muzułmanów w Azji Mniejszej, podbiły wybrzeża Morza
Kaspijskiego, rozbiły Arabów na Krecie i w Bułgarii.
Kniaziowie z rodu Rurykowiczów stali się mile widzianymi gośćmi na
konstantynopolitańskim dworze. Cesarz Konstanty potraktował księżnę Olgę jak
równą sobie, a wnuk Olgi, książę Włodzimierz Światosławowicz, ożenił się z
siostrą bizantyjskiego dostojnika Anną. Do ślubu mogło dojść wszakże pod
jednym warunkiem: Włodzimierz musiał przyjąć chrześcijaństwo. Chcąc zatem być
równym cesarzowi Bizancjum, Włodzimierz zabrał się w 988 r. za
chrystianizację Rusi. I uczynił to w ekspresowym wprost tempie.
Ruś mogła stać się państwem muzułmańskim tylko w jednym wypadku: gdyby
Bizancjum lub któryś z potężnych sąsiadów ruskich książąt wyznawał islam. W
historii był taki moment: dwa wieki wcześniej Europa omal nie popadła w
niewolę arabskich kalifów.
Na początku VIII w. wojska Maurów zaatakowały Półwysep Pirenejski. Powstał
emirat w Kordobie. W 732 roku emir Abd ar-Rahman I postanowił podbić
terytorium dzisiejszej Francji. Pokonanie Franków było etapem wstępnym planu
podboju Bizancjum. To tam miała powstać islamska stolica. Na drodze emira
stanął majordom Franków Karol (zwany później Młotem – przyp. FORUM), rządzący
w imieniu małoletniego króla Teodoryka Merowinga. Karol zebrał wojsko i w
bitwie pod Poitiers rozgromił niewiernych. A jak dalej potoczyłaby się
historia, gdyby Karol przegrał tę bitwę? Muzułmanie zapewne poszliby dalej na
wschód. Bez większych przeszkód zawładnęliby Półwyspem Apenińskim, zajęli
bezbronny Rzym i stanęli pod murami Konstantynopola.
Historia alternatywna: Islam podbija Europę
A co z Rusią? W owych czasach była to jeszcze kraina pogańska i barbarzyńska.
W miejscu, gdzie dziś wznosi się Kijów, istniał niewielki gród założony przez
Polanina Kija. Kilka podobnych osad powstało w nieprzebytych lasach dalej na
północ, gdzie dziś jest Nowogród. Ucywilizowani Arabowie nie przejawiali
najmniejszego zainteresowania podbojem tej dziczy, pewnie dlatego do X w. w
historii Rusi nie odnotowano żadnego godnego uwagi wydarzenia.
Załóżmy, że bitwa pod Poitiers zakończyła się zwycięstwem muzułmanów i że
potem pod ich naporem padł Konstantynopol. Arabska metropolia, najbogatsze
miasto ówczesnego świata, zapewne skusiłaby walecznych ruskich wojów i
wcześniej czy później ruszyliby po trofea.
Zaatakowani Arabowie musieliby w końcu zainteresować się dzikim północnym
sąsiadem i zapewne obraliby drogę, którą obrało Bizancjum: nawracanie na
swoją wiarę. Z arabskiego Konstantynopola do Kijowa przybyłyby szeregi
misjonarzy, którzy nauczyliby Słowian, jak odprawiać namaz (modlitwa
odmawiana przez muzułmanów pięć razy dziennie – przyp. FORUM) i wprowadziliby
swoje wykwintne arabskie piśmiennictwo. Włodzimierz Czerwone Słoneczko
wymieniłby się na znak przyjaźni z emirem żonami i zmienił ustrój swojego
państwa na wzór arabski. Ruś stałaby się kalifatem.
– Ortodoksyjnemu „europocentryście” może się to wydać obraźliwe, ale prawda
jest taka, że to właśnie Arabowie w owych czasach byli przedstawicielami
najwyższej kultury, która przyswoiła sobie osiągnięcia innych narodów – mówi
historyk Władimir Leszczenko. – W arabskim świecie tamtej epoki istniał
rozwinięty system oświaty, oparty na greckiej filozofii, indyjskiej
matematyce i wielu wynalazkach cywilizacji chińskiej.
W Europie rządzonej przez światłych Maurów na miejscu biednych osad
otoczonych murami obronnymi powstałyby więc metropolie podobne do Granady,
Kairu i Bagdadu. Rozwija się rolnictwo. W miejsce tradycyjnych, prymitywnych
metod upraw Arabowie wprowadziłiby nowe agrotechnologie, np. udoskonalone
gatunki zbóż. Ważną pozycję w dochodach ruskich kupców stanowi drewno,
którego brakuje na Wschodzie.
Mieszkańcy Europy masowo przyjęliby islam. Chrześcijaństwo zostałoby
zepchnięte do roli małej sekty działającej w katakumbach. W krótkim czasie
muzułmańska Europa, nierozdzierana wojnami religijnymi, stałaby się dobrze
prosperującym organizmem. I nawet kiedy w XII wieku pojawiłoby się zagrożenie
najazdem Mongołów, armie kalifatu kijowskiego i rzymskiego byłyby w stanie
bez specjalnego wysiłku odeprzeć ataki agresorów. Jednak rozkwit islamskiego
świata nie trwałby długo. Możliwe są dwa warianty rozwoju sytuacji.
Wariant pierwszy: Tysiącletni dżi