witomir
13.04.05, 22:14
W środę mija 62. rocznica ujawnienia informacji o odkryciu grobów polskich
jeńców w lesie katyńskim.
Katyń przez 50 lat stanowił symbol kłamstwa i jednej z najbardziej
skomplikowanych tragedii w naszej historii, która w rzeczywisty sposób
zaważyła na losie Polaków. Odkrycie przez Niemców grobów w Katyniu posłużyło
zarówno ZSRR, jak i Rzeszy. Sowieci mogli spokojnie zerwać stosunki z rządem
londyńskim i przygotowywać się do wspieranej przez Zachód okupacji, Niemcy
zdobyli instrument propagandy, w zupełności opartej na faktach.
Instrument ten bowiem opierał się na ewidentnym fakcie bestialskiego
wymordowania Polaków przez żydowskch enkawudystów. Pomysłodawcą eksterminacji
polskiej elity państwowej był oczywiście szef NKWD Ławrientij Beria, który
realizował plan wraz z zespołem składającym się w przeważającej części z ludzi
takich jak Bogdan Zaharewicz Kobułow, Begman, Elman, Estrin, Krongauz,
Lejbkind, J. Raichman, Abakumow, Milstein (transport), Sierow. Sam mord
“zatwardziałych, nie rokujących poprawy wrogów władzy sowieckiej” w lesie
katyńskim prowadzili na miejscu kierowniczy funkcjonariusze mińskiego
komisariatu NKWD - Abram Borysowicz, Lew Rybak i Chaim Finberg.
O bezpośrednich katach, strzelających Polakom w tył głowy, posiadamy
informacje dzięki polskiemu Żydowi Abrahamowi Vidro, o którego zeznaniach
niżej. Nie będę tutaj przedstawiał chronologicznego przebiegu ludobójstwa,
gdyż jest ono powszechnie dostępne dla zainteresowanych. Interesują nas tutaj
mordercy, zapewniający polskich oficerów o powrocie do domów. Radość była
chwilowa. Mieli już wkrótce odkryć, że zmierzają pod strażą na wschód. Po
dotarciu do stacji Gniezdowo obejmowano ich terrorem, odbierano bagaże
wrzucane do ciężarówki. Inna przewoziła ich w celkach do pobliskiego lasu,
gdzie w wiejskim budynku wchodzili po trzech i odbierano im posiadane
wartościowe przedmioty. Potem żydowscy mordercy krępowali im z tyłu ręce
powrozem lub drutem kolczastym i prowadzili nad dół. Niektórym zawiązywano na
głowie płaszcz lub wpychano do ust trociny. Podczas drogi walczący byli
zakłuwani bagnetami lub roztrzaskiwano im głowy kolbą, do innych strzelano
kilkakrotnie. W dole leżeli poukładani przez żydowskie komando warstwami,
równiutko jedna na drugiej, polscy oficerowie. Warstwy rozstrzelanych były
układane na przemian, twarzami do dołu. Żydzi musieli tak rozkładać ciała, by
zajmowały jak najmniej miejsca. Doły przyjmowały planowo 12 warstw zwłok.
Konieczne było stawanie na trupach i ich ubijanie, czego efekty można
podziwiać na zdjęciach. Praca szła gładko, jak wiadomo - kończono prostym
strzałem w kark ofiar stojących nad dołem lub klęczących na trupach swoich
towarzyszy. Robota dla ludzi wybranych. W Katyniu żydowscy enkawudyści
wymordowali w ten sposób ok. 4500 Polaków, choć przez wiele lat podawano
liczby większe, wliczające nieznane wtedy ofiary z innych miejsc i zwłoki
Rosjan. Co do tożsamości bezpośrednich morderców z Charkowa, Miednoje i innych
miejsc straceń nie posiadamy niestety informacji. Jest to najzupełniej
normalna historia zakazana. Bolszewizm nie jest i nie może zostać nigdy
rozliczony oraz nazwany po imieniu, podobnie jak jego funkcjonariusze, co
chyba nikogo nie dziwi. Tak zwane państwo polskie jest w tej dziedzinie
przodownikiem. Historia musiała przyznać prawdziwość sowieckiego sprawstwa,
podanego przez Niemców, o innych niebezpiecznych ustaleniach skwapliwie
milczy, ewentualnie nazywając je znów nazistowską propagandą. Oczywiście, że
jest to propaganda, trzeba było być niemieckim idiotą, by nie wykorzystać
takich faktów propagandowo. Państwa współpracujące z ludobójczym ZSRR, obrońcy
demokracji oddający mu pod nóż pół Europy, nawet w ciągu zimnej wojny nadal
wspierały kłamstwo katyńskie. Katyniem obciążano niemieckich zbrodniarzy na
absurdalnym procesie pokazowym w Norymberdze, prowadzonym m.in. przez
specjalistów od praworządności z ZSRR i USA. W tym samym też czasie
bezpośredni zbrodniarze byli skazywani na śmieszne kary lub rozpoczynali pracę
dla NKWD i Stasi tudzież humanistycznych Amerykanów i służb
zachodnioniemieckich. Katyń nie był jedynym kłamstwem propagandowym z
Norymbergi, które trzymały się do niedawna nieźle. Miejmy nadzieję, że reszta
z nich padnie w proch jak kłamstwo o Katyniu, odkrywając wykluczone i skazane
na niebyt autentyczne zbrodnie niemieckie.
więcej na