witomir
21.04.05, 08:38
Życie Warszawy” opisuje exodus polskich lekarzy. W ciągu roku wyjechało ich do
pracy za granicę około trzech tysięcy. W ich ślady zamierza pójść wielu kolejnych.
Po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej i umożliwieniu swobodnych wyjazdów
do pracy, polscy lekarze zaczęli przenosić się do krajów Europy Zachodniej.
Przyczyna dość masowego zjawiska jest prosta – różnice zarobków. Gazeta
przywołuje przykład jednego z warszawskich (do niedawna) lekarzy, który w
Polsce zarabiał ok. 1200 zł miesięcznie, zaś w Anglii otrzymuje za taki sam
okres pensję równowartości 12 tys. zł – nawet po odliczeniu znacznie wyższych
kosztów życia w Anglii, jego pensja jest kilka razy większa niż była w kraju.
Wkrótce ma do niego dołączyć żona, która jako stomatolog może liczyć na
Wyspach Brytyjskich na roczną pensję w wysokości 50 tysięcy funtów.
Oprócz Anglii, na polskich lekarzy z otwartymi rękami czekają przede wszystkim
Szwecja, Dania, Holandia i Niemcy.
Trudno dziwić się ludziom dobrze wykształconym i wykonującym odpowiedzialną
pracę, że zarobki w Polsce w porównaniu z ich angielskimi odpowiednikami
wydają się im niewielkie czy wręcz krzywdzące. Nie sposób jednak nie zauważyć,
że znacznie więcej takich powodów do emigracji zarobkowej ma wiele innych grup
w Polsce, bo w kraju nie ma dla nich żadnej pracy lub jest bardzo kiepsko
płatna. Gazeta trafnie przypomina, że ci sami lekarze, którzy teraz opuścili
Polskę, by lepiej zarabiać, najpierw zostali wykształceni na państwowych
uczelniach za pieniądze wszystkich podatników. Szacunkowy koszt przygotowania
lekarza specjalisty do zawodu wynosi ponad 300 tys. złotych (6-letnie studia i
5-letni okres specjalizacji zawodowej).
Chory kraj o patologicznej strukturze zarobków i prestiżu społecznego może
generować wyłącznie fatalne postawy. Jak to się skończy?