kugliczka
26.04.05, 09:20
Orędzie Władimira Putina: nostalgia za ZSRR
Wacław Radziwinowicz, Moskwa 25-04-2005, ostatnia aktualizacja 25-04-2005
21:16
Prezydent Rosji tęskni za ZSRR. W orędziu o stanie państwa Władimir Putin
mówił w poniedziałek, że "rozpad Związku Radzieckiego to największa
katastrofa geopolityczna XX wieku"
Przemawiającego Putina oglądały wczoraj w TV miliony rodaków oraz
parlamentarzyści, członkowie rządu i gubernatorzy zgromadzeni w jednej z
kremlowskich sal. A prezydent ubolewał: - Ten dramat rozpadu ZSRR sprawił, że
poza granicami Rosji zostały miliony naszych współobywateli i rodaków. A do
tego epidemia rozpadu przerzuciła się i na samą Rosję.
Czarny obraz postradzieckiej Rosji oczami Putina wygląda tak: - Oszczędności
zgromadzone przez ludzi straciły swą wartość, stare ideały runęły. Wiele
instytucji reformowano w pośpiechu. Integralność terytorialna kraju była
zagrożona wskutek terrorystycznej interwencji i chasawjurtowskiej
kapitulacji - mówił Putin nawiązując do traktatu pokojowego podpisanego w
1996 r. w Chasawjurcie przez Moskwę z prezydentem Czeczenii Asłanem
Maschadowem.
- Masowa nędza stała się zjawiskiem przyjmowanym jako normalne. I to wszystko
działo się na tle głębokiego upadku gospodarczego, niestabilności finansowej,
paraliżu sfery socjalnej - Putin rysował apokaliptyczny obraz
skutków "największej katastrofy XX wieku".
W ostatnim tak ważnym wystąpieniu przed obchodami 9 maja prezydent obiecał,
że Moskwa nie zapomni o milionach rodaków, którzy po rozpadzie imperium
pozostali za granicami. Bez wymieniania nazw krajów wypomniał krajom
bałtyckim, że łamią - jak twierdzi Moskwa - prawa mieszkających u nich
Rosjan. Putin tłumaczył, że "często naruszane prawa" mniejszości rosyjskiej w
tych krajach nigdy "nie będą przedmiotem targów politycznych czy
dyplomatycznych": - Liczymy na to, ze nowi członkowie NATO i Unii
Europejskiej dowiodą swego szacunku dla praw mniejszości narodowych. Ci,
którzy nie potrafią przestrzegać praw człowieka, zagwarantować ich innym,
sami nie mają prawa wymagać od innych ich przestrzegania.
A innym sąsiadom Rosji Putin przypomniał, że jego naród "nie zamierza
rezygnować ze swej misji cywilizującej na kontynencie euroazjatyckim". Nie
skrywana nostalgia za epoką ZSRR nie przeszkodziły jednak Putinowi
przekonywać słuchaczy, że "Rosja jest największym narodem europejskim", który
razem z innymi narodami kontynentu od 300 lat buduje demokrację i będzie
budować ją nadal. Przy tym, jak dodał prezydent Rosjanie będą swoją
demokrację budować po swojemu - zgodnie ze swą tradycja i historią.
- Przez trzy wieki - mówił Putin, podkreślając nieprzerwaną ciągłość historii
Rosji od cara Piotra I, poprzez epokę sowiecką, do dnia dzisiejszego - ręka w
rękę z innymi narodami europejskimi przeszliśmy przez reformy oświaty, trudy
budowy parlamentaryzmu, władzy sądowniczej i samorządowej. Krok po kroku
razem szliśmy w kierunku rozwoju praw człowieka, równego dla wszystkich prawa
wyborczego. Powtórzę - mówił Putin - że wszystko to robiliśmy razem z Europą,
a czasem wyprzedzaliśmy w tych wysiłkach standardy europejskie.
A potem Putin składał już obietnice godne przywódcy od dawna liberalnego
mocarstwa europejskiego.
Przede wszystkim zapowiedział, że wyniki prywatyzacji majątku państwowego w
latach 90. teraz będą mogły być rewidowane tylko przez trzy, a nie przez
dziesięć lat jak do tej pory stanowiło prawo. Ta bardzo ważna obietnica
oznacza, że wielki biznes rosyjski może się już nie obawiać nacjonalizacji.
Prezydent obiecał też amnestię kapitałową. Władze nie będą pytać obywateli,
skąd wzięli nawet największe sumy, jeśli wpłacą je do rosyjskich banków i
zapłacą od nich 15 proc. podatku. W ten sposób Putin liczy na to, że do kraju
wrócą pieniądze (niektórzy eksperci uważają, że z Rosji wyszło już ponad 200
mld dol.) nielegalnie wywiezione przez ostatnie 14 lat.
Putin ucieszył przedsiębiorców, zapowiadając, że skończy z "terrorem
samowolnych kontroli podatkowych" i rozpocznie bezwzględną walkę z korupcją
panującą wśród urzędników, w milicji i w sądach.
Prezydent obiecał też wolność mediom, a wszystkim partiom politycznym równy
dostęp do państwowych kanałów telewizyjnych.
- Tegoroczne orędzie prezydenckie jest towarem eksportowym. Ma pokazać
przywódcom zachodnim, którzy wkrótce zjawią się w Moskwie na obchodach 60.
rocznicy zwycięstwa nad faszyzmem, że nasz kraj jest w rzeczywistości
europejski i liberalny - uważa Irina Hakamada, jedna z przywódczyń rosyjskich
demokratów.
Zdaniem Konstantina Simonowa, dyrektora moskiewskiego Ośrodka Koniunktury
Politycznej, tegoroczne orędzie pisali Putinowi kremlowscy liberałowie,
którzy walczą o wpływy z otaczającymi prezydenta oficerami tajnej policji: -
Putin przemówił do nas językiem liberałów, to ich sukces. Ale o tym jakie
będą jego czyny zdecydują otoczenie prezydenta z KGB, o czym się niedługo
przekonamy.
Politycy opozycyjni zwracają też uwagę na to, że Putin w swym orędziu nie
wspomniał o problemach, które dziś najbardziej niepokoją Rosjan. Ani słowa
nie powiedział więc o drożyźnie oraz odebraniu emerytom i pracownikom sfery
budżetowej prawa do bezpłatnych przejazdów i lekarstw, przeciwko czemu od
początku roku codziennie protestują na ulicach miast tysiące demonstrantów.
- Nie mówi o tych problemach, bo nie wie, jak je rozwiązać - wyjaśnia Michaił
Zadornow, liberalny ekonomista, były minister finansów. - Nie mówi, bo mu
wstyd - powiedział mi Giennadij Ziuganow, przywódca komunistów rosyjskich.