witomir
06.05.05, 11:56
W Bielsku-Białej powstaje kolejny hipermarket. Władze miasta nie zgodziły się
na jego budowę, ale wojewoda śląski uchylił zakaz i budowa ruszyła. Okoliczni
mieszkańcy boją się, że wskutek budowy zostanie zniszczony pobliski, ulubiony
przez nich lasek wiązowy, miejsce ich spacerów i wypoczynku – pisze „Dziennik
Zachodni”.
Mimo sprzeciwu władz miejskich, za przyzwoleniem wojewody powstaje
hipermarket, usytuowany między ogródkami działkowymi „Kolejarz” a drogą do
lotniska w Aleksandrowicach. Budowa odbywa się tuż obok tzw. lasku Bathelta,
zagradzając drogę do niego. Jednak nie tylko tymczasowy brak dostępu do lasku
wywołuje niepokój – okoliczni mieszkańcy obawiają się, że wskutek prac
budowlanych zostanie zniszczony ekosystem tego miejsca.
Lasek Bathelta to rzadko występujące skupisko wiązów (na ogół drzewa te rosną
pojedynczo), których większość ma ponad 80 lat. Powierzchnia lasku wynosi ok.
2 hektarów. Stanowi on popularne miejsce wypoczynku mieszkańców dwóch
pobliskich osiedli. Teren lasku został przekazany w użytkowanie ogródkom
działkowym „Kolejarz”. Działkowcy dbają o lasek, m.in. regularnie urządzając
akcje sprzątania tego terenu.
Temu miejscu zagraża budowany wielki sklep, powstający wbrew woli
przedstawicieli lokalnej społeczności (to swoją drogą znamienny przykład
tego, jak w Polsce wygląda samorządność i komu służy prawo). Ogrodzenie
budowy sprawiło, że już teraz do lasku trudno jest dotrzeć – zagrodzono
wszystkie drogi i ścieżki prowadzące do tego miejsca, więc np. matki z
dziećmi w wózkach już tam nie dotrą. Ale to nie koniec problemu – zezwolono
na wycinkę części drzew na obrzeżach lasku, a wykopy wykonane na potrzeby
budowy placówki handlowej dotarły na skraj lasku. Działkowcy i mieszkańcy
obawiają się, że te wykopy spowodują drenaż wód gruntowych, a w efekcie
odwodnienie lasku i zaburzenie równowagi ekosystemu.
Jak widać, globalny wielki handel nie tylko drenuje lokalną społeczność z
pieniędzy i niszczy miejsca pracy w drobnym handlu, ale także bez pardonu
dewastuje lokalne ekosystemy i pogarsza jakość życia mieszkańców. Tak wygląda
prawdziwa twarz „rozwoju”...