'Nowi Polacy"...

23.05.05, 12:52
www.wprost.pl/ar/?O=76868
Nowi Polacy
Tygodnik "Wprost", Nr 1173 (29 maja 2005)


"Dlaczego David Copperfield musiał odwołać swój występ w Polsce? Nikt nie był
nim zainteresowany, bo w Polsce nie jest niczym niezwykłym, gdy coś
znika". "Dlaczego powinno się unikać potrącenia polskiego rowerzysty? Po co
niszczyć własny rower". "Jakie dziewięciowyrazowe zdanie zawiera aż cztery
kłamstwa? Uczciwy Polak jedzie na trzeźwo swoim samochodem do pracy". "Jaka
jest różnica między polskim ślubem a pogrzebem? Na pogrzebie jest o jednego
pijanego mniej". "Jak się nazywa Polak bez rąk? Godny zaufania". Jeszcze
kilkanaście miesięcy temu niemieckie programy rozrywkowe i portale
internetowe pełne były tego rodzaju dowcipów o Polakach. Jeszcze na początku
2004 r. w telewizji Fox Ruperta Murdocha pojawił się dowcip o "polskim
samochodzie dostawczym" - jak nazwano taczkę.

Na początku 2005 r. byłoby to już niemożliwe. O zmianie nastawienia do
Polaków najlepiej świadczy to, że stary polish joke stał się teraz french
joke. W tym dowcipie George Bush pyta Jacques`a Chiraca (wcześniej pytał
Aleksandra Kwaśniewskiego), czy wie, ile biegów ma francuski czołg (kiedyś
chodziło o polski czołg). "Pięć! Cztery do tyłu i piąty do przodu" -
odpowiada Jacques Chirac. "A po co wam ten piąty bieg?" "A jak wróg zaatakuje
od tyłu?" Dzisiaj w Stanach Zjednoczonych słowo "Polack", czyli "Polaczek",
jest równie wstydliwe jak "Nigger" (czarnuch) czy "Kike" (Żydek).

Polak, dobry fachowiec
Cztery, pięć lat temu polskie konsulaty w Niemczech i Austrii odnotowywały
rocznie ponad 1000 wypadków szykanowania Polaków przez urzędników. W badaniu
Eurobarometru z 1999 r. tylko 29 proc. Niemców opowiadało się za naszym
przyjęciem do unii, a jedynie 3 proc. za dostępem Polaków do rynku pracy UE.
Nawet w przychylnej nam Wielkiej Brytanii jeszcze cztery lata temu MSZ
ostrzegało przed podróżami do Polski, zaliczając nas do
najniebezpieczniejszych krajów w Europie. Rok po przystąpieniu Polski do Unii
Europejskiej opinie o Polakach stają się coraz lepsze. "Ambitni Polacy stali
się integralną częścią brytyjskiego rynku pracy, tysiącami przybywając do
Zjednoczonego Królestwa i podejmując się każdego zajęcia" - napisał niedawno
brytyjski "The Independent". Wiceminister gospodarki Niemiec Volkmar Strauch,
pytany kilka tygodni temu o pozytywne przykłady działalności polskich firm w
stolicy Niemiec, nie miał problemów z odpowiedzią. "Choćby polska cukiernia
Jagoda" - powiedział i dodał, że to ulubiona cukiernia jego rodziny. W
zachodniej prasie Polak to dziś najczęściej "dobry fachowiec" (londyński "The
Guardian"), "ambitny" (dubliński "Irish Times"), "pracowity" ("Berliner
Zeitung"), "zdyscyplinowany" (wiedeński "Die Presse").

Niemiec, podwładny Polaka
Badania Instytutu Spraw Publicznych ("Wzajemny wizerunek w okresie
rozszerzania Unii Europejskiej"), prowadzone przez kilka lat w krajach tzw.
starej unii, w szokujący wręcz sposób pokazują, jak zmienia się stosunek do
Polaków i opinie o nas. Okazuje się, że stereotypy o Polakach leniach i
złodziejach to margines. Wyjątkowo dobre zdanie mają o nas Niemcy i Francuzi:
73 proc. Francuzów i 59 proc. Niemców nie widzi żadnego problemu w tym, by
Polacy osiadali w ich krajach na stałe. Aż 86 proc. Francuzów i 71 proc.
Niemców chciałoby mieć sąsiada Polaka. Jeszcze bardziej szokujące jest to, że
aż 64 proc. Francuzów i 52 proc. Niemców zaakceptowałoby szefa Polaka. 61
proc. Francuzów chciałoby też, by Polak zasiadał w ich radzie miejskiej, a 71
proc., by stał się członkiem ich rodziny. W wypadku Francuzów zadziwiają
opinie o cechach Polaków: 65 proc. z nich uważa, że jesteśmy pracowici (tylko
3 proc., że leniwi), 51 proc. - że uczciwi (jedynie 5 proc. jest odmiennego
zdania), a 47 proc. - że schludni (9 proc., że zaniedbani).


Pełny tekst w najnowszym 1173 numerze tygodnika Wprost
Pełna wersja