Słowackie "zyski" z Unii i hieprmarketów

27.05.05, 11:15
Słowacy rok po wejściu do Unii Europejskiej nie wytrzymują konkurencji w
dziedzinie warzywnictwa. W porównaniu do roku ubiegłego rolnicy zmniejszyli o
połowę powierzchnię upraw i coraz więcej z nich decyduje się porzucić
gospodarstwa na rzecz pracy w firmach przemysłowych na Węgrzech – pisze
„Rzeczpospolita”.
Zeszłoroczne straty w rolnictwie Słowacy szacują na 250 milionów koron. –
„Uprawianie warzyw przestaje być dochodowe. W tym roku w tej branży straciło
pracę 10 tysięcy ludzi” – mówi Peter Horvath, wiceprzewodniczący Związku
Producentów Warzyw. W ubiegłym roku uprawiał warzywa na 240 hektarach, w roku
obecnym zmniejszył obszar do 120 hektarów.
Media twierdzą, że przyczyną takiego stanu rzeczy jest polityka stosowana
przez sieci supermarketów. Na przykład Lidl po wejściu na rynek, aby zyskać
sobie nowych klientów obniżył ceny warzyw poniżej granicy opłacalności
produkcji. Inne sklepy, broniąc się przed konkurencją, zaczęły sprowadzać do
sklepów tańsze warzywa z Polski i Austrii, a wkrótce również dotować ceny.
Słowackie gospodarstwa są w większości tradycyjne: małe i rozdrobnione,
produkują drogo i korzystają ze starych technologii. Trudno im konkurować z
pozostałymi krajami Unii, także z sąsiadującą Polską. U nas produkuje się
taniej nie tylko warzywa, ale także owoce czy produkty mięsne, sprzyjają nam
również niskie koszty transportu. – „Przed miesiącem wyprzedaliśmy całą naszą
marchew po cztery korony za kilogram. To o koronę poniżej kosztów produkcji” -
skarżą się rolnicy. Dodają, że odmowa dostaw ich warzyw wiąże się
jednoznacznie z groźbą przywiezienia ich z Polski.
Słowacki rząd chętniej przeznacza pieniądze na pomoc publiczną dla
zagranicznych inwestorów przemysłu motoryzacyjnego niż dla rodzimych rolników
– podsumowuje sytuację tygodnik "Domino Forum". Pytanie tylko, co rząd może
począć w dobie „integracji” i „wolnego handlu”?
Pełna wersja