witomir
30.05.05, 23:34
Przeciętny amerykański kierowca – a w tym kraju mało kto nie jest kierowcą –
spędza w korkach niemal 3 dni w skali roku i ilość ta stale się wydłuża –
podał za amerykańskimi badaczami problemu serwis informacyjny radia RMF.
70 godzin każdego roku – tyle przeciętny Amerykanin stoi w korku. Ilość czasu
spędzonego w ten sposób stale rośnie, najbardziej zakorkowane aglomeracje to
Los Angeles, San Francisco i Waszyngton. W tych miastach dystans, który
normalnie powinno się pokonać w 10 minut, w godzinach szczytu przejeżdża się
w... godzinę.
Tę informację polecam polskim „ekspertom”, którzy uważają, że rozwiązaniem
problemu korków jest budowa wciąż nowych dróg. W USA znakomitych dróg jest o
wiele wiele więcej niż w Polsce, a ilość korków jest tam nie mniejsza niż u
nas, lecz większa, same korki zaś znacznie dłuższe. Dlaczego tak się dzieje?
Im więcej dróg, tym więcej samochodów na nie wyjeżdża, z kierowcami
zachęconymi właśnie jakością infrastruktury drogowej. Równolegle z rosnącymi
wydatkami na rogi, zwyczajowo obcina się nakłady na komunikację publiczną,
znacznie bardziej wydajną niż motoryzacja indywidualna. Efektem jest stale
rosnąca ilość samochodów – zatykają się więc nawet wielopasmowe nowoczesne drogi.
Miłośnikom motoryzacji, asfaltu i spalin pewnie nie trafi to do przekonania,
bo każdy narkotyk otępia – życzę zatem przyjemnego stania w wielogodzinnych
korkach. Jak w Ameryce...