CO TAM AL-KAIDA, EKOLODZY SĄ GORSI

03.06.05, 11:20
Polska Agencja Prasowa podała, że według FBI największe zagrożenie
terrorystyczne na terenie Stanów Zjednoczonych stwarzają... radykalni obrońcy
przyrody i praw zwierząt, tacy jak Front Wyzwolenia Zwierząt (ALF) czy Front
Wyzwolenia Ziemi (ELF).
PAP relacjonuje artykuł, jaki ukazał się w brytyjskim dzienniku "The
Independent". Pismo to informuje, że FBI w tej chwili prowadzi 150 dochodzeń w
sprawie 1200 przestępstw popełnionych prawdopodobnie przez „ekoterrorystów” w
latach 1990-2004: wtargnięcia do biur, podpalenia, zamachy bombowe. Jak
stwierdził przed senacką komisją ds. środowiska i robót publicznych zastępca
dyrektora departamentu ds. walki z terroryzmem John Lewis, ataków i szkód
będzie coraz więcej, gdyż bojownicy o prawa przyrody „ruszyli na front”. Lewis
przekonywał senatorów, że coraz bardziej zagrożone są m.in. nowo budowane
domy, laboratoria badawcze czy też salony samochodowe, oraz że już niedługo
możemy spodziewać się ofiar w ludziach.
Jak zauważa "Independent", zaskoczeniem dla senatorów był nagły zwrot od
podkreślania zagrożeń związanych z międzynarodowymi, najczęściej islamskimi,
grupami terrorystycznymi. Nas nie dziwi to aż tak bardzo: przecież wedle
propagandy Białego Domu dzięki polityce Ameryki świat staje się coraz
bezpieczniejszym miejscem, a ostateczne pokonanie islamskich fundamentalistów
jest tuż-tuż. Z drugiej strony jednak, ktoś musi pełnić dyżurną rolę Baby
Jagi, bo „przedstawienie musi trwać” – po „ekoterrorystach” przyjdzie zapewne
czas na straszenie zagrożeniem ze strony Marsjan.
Owszem, akty niszczycielskie – wobec mienia, nie wobec ludzi! – zdarzają się
ze strony radykalnych organizacji ekologicznych. Po prostu akcja rodzi reakcję
– im brutalniejszy i bardziej bezwzględny nacisk ludzi na ekosystem, na ogół
nie motywowany faktycznymi potrzebami życiowymi, lecz zachciankami i dążeniem
do luksusu, tym ostrzejszy opór ze strony tych, dla których przyroda i jej
przetrwanie są ważniejsze niż posiadanie willi tuż obok rezerwatu przyrody czy
możliwość przejechania się samochodem terenowym po „atrakcyjnych bezdrożach”.
Pełna wersja