Białoruś: prowokacja wobec Związku Polaków

06.06.05, 23:34

Sława!
Białoruś: prowokacja wobec Związku Polaków






Siedziba Związku Polaków na Białorusi w Grodnie, przed budynkiem popiersie
Adama Mickiewicza
Fot. GRZEGORZ DABROWSKI/AGENCJA GAZETA


ZOBACZ TAKŻE


• Białoruś: "Głos znad Niemna" nie wydrukowany (27-05-05, 10:51)
• Związek Polaków na Białorusi obawia się milicji (15-05-05, 19:34)
• Łukaszenko rozprawia się ze Związkiem Polaków (13-05-05, 03:00)







Wacław Radziwinowicz, Grodno 06-06-2005, ostatnia aktualizacja 06-06-2005
20:18

Telewizja państwowa kłamliwie oskarżyła władze ZPB i naszego konsula w
Brześciu o sfałszowanie pisma Aliny Jaroszewicz, szefowej związku w obwodzie
brzeskim, w którym poskarżyła się na prześladowania ze strony KGB i milicji

W niedzielę wieczorem w cotygodniowym programie "W centrum uwagi" pierwszy
kanał telewizji pokazał reportaż Jurija Prokopowa pt. "Sfałszowanie Związku
Polaków". Widzowie dowiedzieli się z niego, że Romuald Kunat, polski konsul
generalny w Brześciu, pod koniec maja przyniósł Leonidowi Cuprikowi, zastępcy
przewodniczącego obwodowego komitetu wykonawczego, pisemną skargę Aliny
Jaroszewicz. Pisze ona tam o szykanowaniu brzeskich działaczy ZPB przez KGB i
milicję.

- Od kiedy to dyplomaci polscy służą jako kurierzy pocztowi? - pytał lektor
czytający tekst komentarza i zapewniał: - Nasze śledztwo dziennikarskie
dowiodło, że Jaroszewicz nie miała nic wspólnego z tym pismem. Na dodatek w
momencie gdy się ono pojawiło, Jaroszewicz była w Polsce.

- To nie jest tekst jej autorstwa - mówił do kamery wicegubernator Cuprik.

W reportażu wykorzystano też wypowiedź Aliny Jaroszewicz dla radia
brzeskiego, która zapewniła, że "nigdy nie prosiłam o rozprzestrzenianie
jakichkolwiek informacji".

Według autorów reportażu "Oficjalny przedstawiciel Polski przyniósł do
administracji obwodowej papier, który okazał się prymitywną fałszywką. I
zadają pytania: Czy to kolejna wpadka dyplomatyczna, czy też kolejna próba
zaogniania sytuacji wokół ZPB? Sięgnięto po prymitywne podróbki. Inaczej
trudno byłoby tłumaczyć się z tzw. eksportu demokracji przed podatnikami z
Zachodu" - brzmi konkluzja reportażu.

Telewizja kłamie

Konsul Kunat zapewniał "Gazetę", że pismo pani Jaroszewicz dostał najpierw
faksem z Zarządu Głównego ZPB w Grodnie, a potem również faksem od samej
szefowej obwodowej organizacji związku w Brześciu. O żadnej "fałszywce" nie
może więc być mowy.

Konsul mówi prawdę, a telewizja białoruska kłamie.

Pani Alina Jaroszewicz 1 czerwca była w naszej warszawskiej redakcji i
pokazywała mi to samo pismo, które Kunat przekazał wicegubernatorowi
Cuprikowi.

- Napisałam w nim prawdę o tym, co się u nas dzieje - zapewniała wtedy - i
wspólnie czytaliśmy: - "Mnie jako prezesa Oddziału Brzeskiego wielokrotnie w
sposób niewybredny zmuszano do rezygnacji ze stanowiska i do innych działań
antyzwiązkowych. W dniu 11.04. br. trzymano mnie w KGB od godz. 18.00 do
22.35 Grożono mi dochodzeniem kryminalnym i uwięzieniem".

Pani Alina była wtedy roztrzęsiona i śmiertelnie przerażona. Opowiadała, że
boi się wracać na Białoruś i boi się też nie wrócić tam, bo wtedy represje
spadną na jej najbliższych.

Umówiliśmy się, że w tym tygodniu przyjadę do niej do Brześcia. Wczoraj
próbowałem skontaktować się z nią z Grodna. Oba jej telefony komórkowe
milczały.

- Alina wyjechała. Zabrali ją przyjaciele i rodzina. Wyjechała daleko, żeby
odpocząć. Zebrała się w pośpiechu. Nawet telefon zostawiła u nas. Nie będzie
jej przez cztery tygodnie - powiedziała mi Nelli Jaroszewicz, matka Aliny.

Opowiedziałem Jurijowi Prokopowowi, autorowi reportażu o moim spotkaniu z
panią Jaroszewicz, i zapytałem, dlaczego z nią nie rozmawiał.

- Bo wyjechała. To jej prywatna sprawa - odpowiedział.

- A może to sprawa także jakichś struktur państwowych?

- To tylko wy, na Zachodzie, ciągle mówicie o jakiś strukturach państwowych
na Białorusi. Ja mam swój pogląd na to, co się dzieje w Związku Polaków na
Białorusi - zapewnił dziennikarz.

Reportaż wojenny

Reportaż wyemitowany w niedzielę przez telewizję białoruską to kolejny etap
wojny, jaką władze Białorusi toczą przeciw wybranemu w marcu niezależnemu od
nich zarządowi ZPB i polskim dyplomatom w ich kraju. W kwietniu Aleksander
Łukaszenko publicznie oskarżył naszą ambasadę o to, że wykorzystuje Związek
do prowadzenia działalności wywrotowej. W maju pierwszy kanał telewizji
białoruskiej nadał reportaż "Kto zlecił Związek Polaków?", w którym była mowa
o tym, że wiceambasador Marek Bućko manipuluje ZPB. Zaraz potem władze
Białorusi uznały Bućkę za persona non grata.

Białoruskie ministerstwo sprawiedliwości nie uznaje wyników marcowego zjazdu
Związku i domaga się, by wybrani na nim członkowie zarządu oddali władzę nad
organizacją lojalnym wobec Łukaszenki ludziom z dawnego kierownictwa Związku.
Kolejna prowokacja może być dla Mińska pretekstem do deportowania konsula RP
z Grodna i oskarżenia szefów ZPB o rozpowszechnianie oszczerstw pod adresem
władz Białorusi. A KGB ma metody pozwalające dobrze przygotować świadków na
takie rozprawy.


Pozdrawiam i zapraszam na:
Forum Słowiańskie
Pełna wersja