Jak dostać się do pierwszej ligi

13.06.05, 17:05

Sława!
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050613/publicystyka/publicystyka_a_8.html
Naszym celem strategicznym powinno być doprowadzenie do tego, aby 23 kraje
opowiedziały się za traktatem konstytucyjnym

Jak dostać się do pierwszej ligi


Za trzy dni w Brukseli rozpocznie się szczyt europejski, który stwarza okazję
do tego, aby nasz kraj powalczył o swoją pozycję w Unii i powoli zaczął
wkraczać do pierwszej ligi europejskiej. Żeby tak się stało, musi zostać
podjęta przez polski rząd ostra kampania polityczna jeszcze przed
rozpoczęciem szczytu.


Dariusz Rosati

Paweł Karbownik
Należy zacząć od określenia strategicznego celu Polski w polityce unijnej na
najbliższy rok. Takim celem mogłaby być próba doprowadzenia do tego, aby 23
krajeopowiedziały się za traktatem konstytucyjnym dla Europy. Jeśli uda się
doprowadzić do takiej sytuacji, to będziemy w grupie największych krajów
pragnących dalszej, pogłębionej integracji. Mielibyśmy u swego boku Niemców,
Hiszpanów, Brytyjczyków i Włochów. Nie ma potrzeby szerszego wyjaśniania, jak
duży pozytywny wpływ wywarłoby to na naszą pozycję w Unii i na szerszej
arenie międzynarodowej.

Warunkiem wstępnym do realizacji takiej strategii jest przekonanie krajów
członkowskich na szczycie 16 - 17 czerwca do kontynuowania procesu
ratyfikacyjnego, tak aby wszystkie kraje mogłyby się wypowiedzieć. W Europie
mamy sojuszników do zrealizowania takiego scenariusza. Gospodarz zbliżającego
się szczytu, premier Luksemburga Jean Claude Juncker, który przewodzi Unii do
końca czerwca, poważnie myśli o kontynuowaniu procesu ratyfikacyjnego. Już
zapowiedział, że poda się do dymisji, jeśli w swoim kraju przegra referendum,
które jest bardzo ważne z propagandowego punktu widzenia, gdyż pozwoliłoby
przerwać złe pasmo głosowań na "nie".

Po Luksemburgu wypowiedzą się Portugalczycy, którzy zapewne poprą
konstytucję, i wówczas oczy Europy zwrócą się na Polskę. Zdecydowane "tak"
Polaków mogłoby wzmocnić szanse na kolejne wygrane w referendach. Premier
Wielkiej Brytanii Tony Blair, który 1 lipca przejmuje pałeczkę od Junckera i
będzie przewodniczył pracom Unii przez kolejne pół roku, wydaje się być
zwolennikiem kontynuowania procesu ratyfikacyjnego.

Jego wezwanie do namysłu w sprawie dalszych losów konstytucji ma na celu
rozpoczęcie w Unii debaty nad anachronicznym modelem socjalnym, którego
bronią Francja, a także Niemcy. Naszym zdaniem niewydolność tego modelu była
prawdziwą przyczynąsprzeciwu Francuzów, którym ciężko zrozumieć, że to
globalizacja wymusza zmiany w ich modelu gospodarczym, a nie rozszerzenie
bądź integracja Unii. Scenariusz, że wszyscy ratyfikują konstytucję oprócz
Francuzów i Holendrów, wpisuje się także w pomysł Blaira na dalsze losy
Europy. Wyraźnie wzmocniłoby to głos reformatorskich członków Unii, czyli
Londynu i Warszawy. Te dwa ośrodki będą miały wówczas dużo silniejszy, niż
obecnie, wpływ na przyszły kształt Europy, a co za tym idzie, na przyszły
kształt europejskiego modelu socjalnego.

W wyniku realizacji strategii polegającej na kontynuowaniu ratyfikacji
możliwe byłyby dwie sytuacje. Po pierwsze, gdyby udało się osiągnąć założony
cel przyjęcia konstytucji przez 23 kraje, byłoby łatwiej skłonić Francję i
Holandię do ponownego przeprowadzenia referendów. Wygrałaby wówczas wizja
zjednoczonej Europy 25 państw, a nie Europy dwóch prędkości.

Niebezpieczny dla Polski postulat francusko-niemieckiego jądra zaproponowany
ostatnio przez nowy rząd premiera Dominika de Villepin byłby wówczas
niemożliwy do zrealizowania. Francuzi będą się jednak starali przekuć
sprzeciw społeczny na realizację tego pomysłu, do którego prezydent Francji
cały czas przekonuje Niemców.Biorąc pod uwagę, że Chirac jest politycznie
bardzo osłabiony po zaangażowaniu się w kampanię na "tak", jedynym sposobem
poprawy jego notowań, i co za tym idzie, szans na kolejną prezydenturę byłoby
stworzenie silnego tandemu francusko-niemieckiego, czyli koncepcji silnego
jądra Unii.

Drugi możliwy scenariusz to taki, że konstytucję odrzuci jeszcze kilka państw
i wówczas Rada UE zdecyduje się na rozpoczęcie ponownych rozmów nad
przyszłością traktatu. Będziemy jednak mieli wtedy o niebo lepszą pozycję w
tych negocjacjach, ponieważ po ratyfikacji traktatu Polska nie będzie mogła
być traktowana jako państwo członkowskie drugiej kategorii.

Obydwa z powyższych scenariuszy będą korzystniejsze dla Polski, aniżeli
zawieszenie procedury ratyfikacyjnej już dziś. Trzeba pamiętać, że naszymi
naturalnymi sojusznikami w tej walce są przede wszystkim Niemcy i Hiszpanie,
którzy już ratyfikowali konstytucję, oraz Brytyjczycy, którzy mają najbliższą
Polsce wizję gospodarczą Europy.

Francuzi poprzez zdecydowane "nie" w referendum postawili się w bardzo
niekorzystnej sytuacji. Prezydent Chirac, który jeszcze rok temu pouczał
Polaków, żeby siedzieli cicho, bo nie znają się na Europie,poniósł
spektakularną porażkę zarówno w samej Francji, jak i na arenie europejskiej.
Na zbliżającym się szczycie będzie się musiał więc długo tłumaczyć, w jaki
sposób ma zamiar wybrnąć z tej sytuacji. Jeśli Francja chce wrócić do
szkodliwej dla nas koncepcji Europy dwóch prędkości, to właśnie zatrzymanie
procesu ratyfikacyjnego otworzyłoby taką możliwość.

Przedstawiona przez nas strategia w dużym stopniu odzwierciedla opinię
polskiego społeczeństwa. Polacy są za Europą, ponieważ widzą gołym okiem, że
nasze członkostwo opłaciło się wszystkim - przedsiębiorcom, rolnikom,
studentom i innym grupom społecznym. Jak wynika z badań, chcemy zabrać głos w
tej najważniejszej z debat europejskich.

Mamy do tego zresztą pełne prawa i nie godzimy się, aby francuskie, czy
holenderskie "nie" odbierały nam tę możliwość. Jesteśmy przekonani, że w
referendum Polacy zagłosują za konstytucją i - o ironio - przeciwko
politykom, którzy mają szanse wygrać zbliżające się wybory. Najważniejszy
będzie jednak fakt, że to głos całego polskiego społeczeństwa odegra dużą
rolę w Europie i przyniesie nam wymierne korzyści. Wydaje się, że ta lekcja
demokracji od polskiego społeczeństwa bardzo przyda się naszym politykom.

DARIUSZ ROSATI, PAWEŁ KARBOWNIK
DARIUSZ ROSATI Autor jest posłem do Parlamentu Europejskiego. PAWEŁ KARBOWNIK
Autor pracuje w Parlamencie Europejskim w Brukseli.

Pozdrawiam i zapraszam na:
Forum Słowiańskie
Pełna wersja