Nieudany zajazd na Związek Polaków na Białorusi

17.06.05, 00:58
Witam!


Nieudany zajazd na Związek Polaków na Białorusi






Łukasz Adamski 17-06-2005, ostatnia aktualizacja 16-06-2005 18:59

Próba przejęcia siedziby Związku Polaków na Białorusi. Były prezes tej
organizacji przyszedł w towarzystwie kamerzystów białoruskiej telewizji do
budynku związku i zażądał kluczy.

- Mówił, że dba w ten sposób o dobro polskiego podatnika - opowiada Anżelika
Borys, obecna, demokratycznie wybrana prezes Związku Polaków. - Natarczywie
domagał się kluczy. Odpuścił dopiero, gdy wielokrotnie powtarzałam, że nie ma
żadnej podstawy prawnej, że został usunięty ze związku, gdyż działał na jego
szkodę, i kiedy zobaczył dyżurujących u nas społeczników.

Tadeusz Kruczkowski do niedawna był prezesem związku. W marcu wybrano nowe
władze tej największej niezależnej organizacji na Białorusi. Ekipie
Kruczkowskiego zarzucano zbyt bliskie związki z białoruskimi władzami.

Kruczkowski nie pogodził się jednak z przegraną w wyborach na prezesa.
Wsparło go białoruskie ministerstwo sprawiedliwości, które zażądało ponownego
przeprowadzenia wyborów władz związku i uznało, że legalnym prezesem
pozostaje Kruczkowski.

- Najście Kruczkowskiego było dokładnie filmowane - opowiada Anżelika Borys. -
Robili to ci sami ludzie, którzy nakręcili skandaliczny reportaż "Kto dał
zlecenie na Związek Polaków".

Reportaż szkalujący Polskę i Związek Polaków na Białorusi był wielokrotnie
emitowany w państwowej telewizji białoruskiej. Oskarżano w nim nowe władze
Związku oraz polskiego dyplomatę z Mińska Marka Bućkę o działalność
wywrotową. W filmie w roli rzecznika stanowiska władz wystąpił także
Kruczkowski, zaś Bućko został wkrótce potem wydalony z Białorusi.

Białoruskie władze utrudniają działalność związku. Państwowa drukarnia w
Grodnie odmówiła np. druku gazety Związku Polaków.

Przeciwko nagonce na związek protestowały polskie Sejm i MSZ. - Nie ma dnia
prawie, bym nie była wzywana na milicję lub do prokuratury - mówi Anżelika
Borys. Wszędzie mnie szkalują. Nie wiem, co mi mogą jeszcze zarzucić. Że w
ogóle żyje?

Obecnie białoruska prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie rzekomych nadużyć
finansowych w związku. - W środę na przesłuchaniu powiedziano mi, że chcą ze
mną przeprowadzić pewien eksperyment psychologiczny - mówi. - Poprosili mnie
o paszport. Gdybym go oddała, pewnie bym go już nie zobaczyła. Dziś też
zostałam wezwana. Nie wiem, co będzie jutro.



Chcesz więcej,klinij tu:MLM, biznes po godzinach...
Pozdrawiam i zapraszam!
gg 172 85 85
Pełna wersja