DOBRZE ŻE POLSKIE !

28.06.05, 09:31
Warszawskie metro doszło do wniosku, że kłopoty z francuskimi i rosyjskimi
wagonami jeżdżącymi po stolicy są zbyt częste i dlatego druga linia metra
prawdopodobnie będzie obsługiwana przez pociągi wyprodukowane w Bydgoszczy.
Wagony będą od zagranicznych tańsze w zakupie i eksploatacji – pisze „Życie
Warszawy”.
Problemy z zagranicznymi wagonami polegają przede wszystkim na tym, że na
większość części zamiennych trzeba czekać długie tygodnie. Dlatego, jak
podkreśla Krzysztof Celiński, prezes Metra Warszawskiego, jest niemal pewne,
że drugą linię podziemnej kolejki zasilą polskie pociągi. Już niedługo
zostanie podpisane porozumienie z bydgoskimi zakładami PESA. W lipcu ruszą tam
prace nad prototypem pociągu metra, który mógłby być wykorzystywany przez
Metro Warszawskie.
Zdaniem szefa Metra, polskie pociągi miałyby dwie podstawowe zalety: „Są
zdecydowanie tańsze od wozów zagranicznych, bo jeden kosztowałby około 24 mln
euro, a nie 30 mln euro, jak francuskie, a do tego PESA musiałaby się
zobowiązać do znacznie szybszych dostaw części zamiennych i ewentualnych
napraw niż konkurenci” – mówi Celiński. Pociągi dla metra z PESA byłyby trochę
podobne do tych, które firma zbudowała dla stołecznej WKD. Metro oczywiście
musi ogłosić przetarg na nowe składy. Jeśli bydgoskie wozy będą najtańsze,
kontrakt zdobędzie PESA.
My od siebie dodamy, że takie decyzje to najlepszy sposób na walkę z
globalizacją w ogóle oraz z bezrobociem i biedą w Polsce. W zasadzie,
uwzględniając dodatkowe korzyści dla rynku wewnętrznego, bylibyśmy skłonni
zaproponować, aby przy wszystkich zamówieniach publicznych stosować zasadę, że
jeśli oferta firmy polskiej jest nie droższa o 10% od oferty firm
zagranicznych (i ich polskich filii), a porównywalna jakościowo, to
obligatoryjny powinien być zakup lokalnego produktu. I tak wyszłoby to ogólnie
– dla budżetu – taniej niż zakup produktu zagranicznego. To, co zostanie
zaoszczędzone np. na cenie produktu zagranicznego, zostanie wydane np. na
zasiłki dla polskich bezrobotnych i ubogich – gdyby mieli pracę, nie
pobieraliby zasiłków.
Pełna wersja