ignorant11
04.07.05, 02:26
Sława!
Tanie latanie zmienia Polskę
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2801430.html
Wystarczyło, by Ryanair dotarł do Rzeszowa, a prowincjonalny dotąd terminal
zaczął się cieszyć popularnością
Fot. Andrzej Bogacz / AG
Wojciech Pelowski 03-07-2005, ostatnia aktualizacja 03-07-2005 16:53
Do miast, z których latają tanie linie, przenoszą się duże firmy. Samorządy
wydają miliony na przygotowanie terenów pod inwestycje. Hotelarze szykują się
do przyjęcia rzesz turystów. I tylko niektórzy narzekają: "Zadepczą nam
Bieszczady!"
Jeszcze niedawno lotnisk takich jak Rzeszów, Łódź czy Bydgoszcz w ogóle nie
zaznaczano na dużych mapach. Dziś wystarczyła zapowiedź, że wystartuje z nich
irlandzki Ryanair, żeby zmieniło się myślenie samorządów, hotelarzy,
przedsiębiorców.
- Firma, która planowała inwestycje w jednej ze stref ekonomicznych w kraju,
zrezygnowała z podatkowych ulg, żeby siedzibę otworzyć przy naszym lotnisku! -
przekonuje Daniel Kozdęba, wiceprezes Rzeszowskiej Agencji Rozwoju
Regionalnego. Niejedna firma i nie jeden Rzeszów, bo Ryanair zapowiedział
starty aż z siedmiu polskich portów. A regiony, z których tanie linie latają
od roku, korzyści z połączeń przeliczają już dziś.
Turyści w przeliczeniu
Tani przewoźnicy podają, że jeden ich samolot w bazie to prawie tysiąc miejsc
pracy w regionie. Te wyliczenia praktyczny wymiar zyskały już w Krakowie, w
którym tanie linie pojawiły się przed rokiem. Lotnisko Balice pęka w szwach -
w ubiegłym tygodniu odnotowano tu rekord - ponad 6,7 tys. pasażerów w ciągu
dnia. Bazę ma SkyEurope (mniejsza jest w Warszawie). - Zatrudniliśmy w Polsce
sto osób, wliczając w to pilotów, obsługę pokładową i naziemną. A w sumie
przewieźliśmy z i do Polski ponad 350 tys. pasażerów, przez co powstało 300
miejsc pracy. Kraków rozwija się nam szczególnie dobrze - mówił niedawno w
Balicach Alain Skowronek, prezes SkyEurope Airlines.
Ale większe od liczb wrażenie robią wypełnione wielojęzycznym gwarem ulice. -
W ubiegłym roku ruch turystyczny skoczył w mieście o prawie 30 proc. W tym po
pierwszym półroczu widać, że będzie jeszcze lepiej - przyznaje pełnomocnik
prezydenta Krakowa ds. turystyki Grażyna Leja, która przyciągnęła tanie linie
do Krakowa (lata ich stąd pięć, kolejne dwie się przymierzają). Badania
przeprowadzone przez Małopolską Organizację Turystyczną pokazują, że
odwiedzający województwo zostawili tu w ubiegłym roku 3,3 mld zł. Rodzimi
goście wydawali średnio 303 zł na osobę, a zagraniczni 771 zł - jest o co
walczyć.
Jeszcze dwa lata temu roku temu nie było tu żadnego hotelu z pięcioma
gwiazdkami, dziś są trzy i przybędą kolejne (m.in. Hilton). - Branża nastawia
się na obsługę coraz bardziej wymagającego turysty. Bo to nieprawda, że tanie
linie przywożą tylko tanich turystów. Ludzie wolą oszczędzić na transporcie,
ale więcej wydać na miejscu - twierdzi Dorota Pilińska-Price z krakowskiego
hotelu Radisson Sas. - Dzięki tanim liniom w hotelach zwiększyło się
obłożenie poza sezonem. Teraz jesień i wczesna wiosna nie są sezonem martwym -
przekonuje Grażyna Leja.
Przypomnieli, że istnieją
Z Wrocławia Ryanair lata od marca. - Spekulowano, że samoloty będą wozić
tylko Polaków do pracy w londyńskich kuchniach. Nieprawda! 30 proc. pasażerów
to Anglicy. Widać to na ulicach i w knajpach! - podkreśla wiceprezydent
miasta Jarosław Obremski.
Wrocław zainwestował w promocję w Londynie, przygotował specjalną stronę
internetową dla angielskich turystów. - Nie chodzi tylko o turystów. Wiem, że
m.in. dostępność tanich połączeń lotniczych decydowała o otwarciu u nas
centrum usług obliczeniowych Hewlett Packard. To praca dla tysiąca osób! -
podkreśla wiceprezydent Obremski. - Dzięki tanim linom firmy obniżają koszty.
Brał to pod uwagę i Whirlpool, kupując nasz Polar - dodaje (niedługo
Centralwings uruchomi połączenia z Mediolanem - tam właśnie jest centrala
Whirlpoola).
Skok Polski C
Dużo dzieje się na Podkarpaciu. - Dotąd nazywano nas Polską C. To już się
zmienia! - twierdzi Daniel Kozdęba. Po ogłoszeniu przez Ryanaira lotów z
Rzeszowa do Niemiec i Anglii ruszyły prace przy Podkarpackim Parku Naukowo-
Technologicznym. - Za blisko 40 mln uzbrajamy teren wokół lotniska. 120
hektarów. Myślimy o doprowadzeniu połączenia kolejowego. Podkarpacie ma dziś
najniższy współczynnik w unowocześnianiu przemysłu; jest wreszcie szansa,
żeby się poprawić. Już dziś widzę ogromny ruch w naszym "punkcie obsługi
inwestora" - przychodzą firmy, które mówią o zatrudnieniu 200-300 osób, a w
przyszłości i pół tysiąca. To nie są pojedyncze przypadki i tylko ze względu
na trwające jeszcze rozmowy nie mogę podać ich nazw - zaznacza.
Rzeszowski port w Jasionce wydłużył ostatnio pas startowy, planuje budowę
nowego terminalu pasażerskiego. Ryanair zadeklarował, że ruch na lotnisku
skoczy w krótkim czasie z 80 do 400 tys. rocznie.
W Szczecinie na jednym tylko kierunku Irlandczycy zamierzają przewieźć 100
tys. osób. Według rzecznika szczecińskiego portu Krzysztofa Domagalskiego
tylko na lotnisku powstanie dzięki temu 40 miejsc pracy. - Przy okazji
zaczęli się nami interesować inni przewoźnicy. A pasażerowie przypomnieli
sobie, że takie lotnisko w ogóle istnieje i żeby lecieć do Europy, nie trzeba
jechać do Warszawy czy Berlina - przyznaje.
Konkurencja dla Małopolski
Według wiceprezesa Rzeszowskiej Agencji Rozwoju Regionalnego rozwój lotniska
przełoży się na rozwój sporej części tzw. ściany wschodniej. - Tanie linie
stały się ostatnio tematem spotkań i debat wszystkich naszych władz
samorządowych. Zastanawiamy się, jak się na nie przygotować. Gościom trzeba
dać szansę wydać pieniądze, poprawić infrastrukturę, odrestaurować zamki,
poprawić sieć transportową w Bieszczadach. Wiemy, że turystycznie możemy być
konkurencją dla obleganej już dziś Małopolski - mówi.
25 gmin z dorzecza Sanu już założyło związek Błękitny San. - Chodzi o wspólne
zagospodarowanie pięknej i wciąż dzikiej rzeki. Chcemy zachować jej
charakter, ale wzbogacić otoczenie o przystanie, kempingi, informację
turystyczną. Postawić też i na sporty ekstremalne, i na pokazanie lokalnej
kultury - tłumaczy burmistrz Dynowa Anna Kowalska, inicjatorka projektu.
Gminy wspólnie składają wniosek o dofinansowanie z funduszy UE, wspólnie też
będą promować region.
U niektórych jednak informacja o połączeniach z Jasionki wzbudziła lęk: "Nie
ma szans zachować Bieszczadów dla siebie; ehh, taka jest kolej rzeczy" -
pisze na internetowym forum www.bieszczady.info.pl "irek Bieszczadnik". W
sieci nie brakuje głosów, że dzikie góry będą zadeptane. Ale są i takie
posty: "Rozwój turystyki w Bieszczadach pomoże stworzyć kilkadziesiąt nowych
miejsc pracy, pomoże podnieść stopę życia mieszkańców, otworzy Podkarpacie na
świat - nie uważacie????" - pyta "STYRO".
Na rozwój turystyki liczą i na Pomorzu. - Dotąd naszymi klientami byli
głównie Niemcy i Skandynawowie. Teraz będziemy mieć Anglików, którym oprócz
odnowy biologicznej zaproponujemy m.in. pięknie położone pola golfowe -
zapewnia Anna Olszyńska, dyrektor hotelu Amber Baltic w Międzyzdrojach.
Kurort przymierza się do dużej promocji w Anglii.
Sergio, Jessica, Jose... - lotniskowi turyści
Eksperci oceniają, że dzięki otwartemu niebu Polski rynek turystyczny
szybciej upodobni się do zachodnioeuropejskiego. Przedstawicie Ryanaira
przyznają, że przewoźnik będzie promował pożyczanie samochodów w Polsce. To
dziś u nas słabo jeszcze rozwinięta usługa, nawet na lotniskach. Od jesieni
wzroście na nią popyt - turysta wypożyczy auto w Rzeszowie, Szczecinie, czy
Bydgoszczy i w dwa, trzy dni zwiedzi region.
Kuba Górski prowadzący serwis internetowy www.tanielatanie.net twierdzi, że
lotniczą nowością, z której z pewnością skorzystaj