ignorant11
13.07.05, 01:10
Sława!
Rosja chce oddać dzieła sztuki, ale nie Polsce
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2816516.html
Tomasz Bielecki, Moskwa 13-07-2005, ostatnia aktualizacja 12-07-2005 17:36
Rosja chce oddać część zabytków wywiezionych z Europy tuż po wojnie przez
armię radziecką. Choć roszczenia zgłasza też Polska, nikt się nami nie
zajmuje. - Polskie zabytki w Rosji? Nic nie słyszeliśmy - mówią rosyjscy
posłowie
Kiedy pod koniec II wojny światowej frontowe oddziały Armii Czerwonej ścigały
uciekające niemieckie wojska, w ślad za wojskiem podążali radzieccy
muzealnicy i historycy sztuki, których celem był jak najszybszy wywóz łupów
wojennych. Do dziś wiele zajętych wówczas zabytków i dzieł sztuki jest
postrzeganych przez Rosjan jako rekompensata za straty wojenne. Sęk w tym, że
nie wszystkie wywiezione zabytki były własnością nazistów.
Sprawa zwrotu tych dzieł sztuki w czasach ZSRR była tematem tabu. Rządy
Europy Zachodniej nie widziały sensu w zgłaszaniu roszczeń wobec nieugiętej
Moskwy, a kraje bloku wschodniego oczywiście nie śmiały tego tematu poruszać.
O skradzionych dziełach sztuki zaczęto mówić otwarcie dopiero za prezydenta
Borysa Jelcyna. Pod naciskiem Kremla rosyjski sąd najwyższy orzekł w 1999 r.,
że za rekompensatę wojenną nie można uznać zabytków będących własnością
Kościołów, osób i instytucji prześladowanych przez nazizm oraz krajów, które
padły ofiarą faszystów. Rozstrzygnięcia te potwierdziła ustawa przyjęta w
Dumie w 2004 r.
Ku zdumieniu wielu ekspertów okazało się, że tym razem Rosjanie nie będą
chyba gołosłowni. Duma przyjęła bowiem w ub. tygodniu ustawę wzywającą rząd
do oddania Węgrom zbiorów Biblioteki Szaroszpatackiej wywiezionej do ZSRR w
1945 r.
To ponad 130 starodruków i inkunabułów, wśród których jest bezcenna XV-
wieczna "Historia Atylli" oraz staroniemieckie i starowęgierskie pisma
dokumentujące początki węgierskiego kalwinizmu. - Biblioteka należąca do
protestantów została zarekwirowana przez nazistów, nie możemy jej więc uznać
za trofeum, a więc powinniśmy ją oddać - tłumaczyła Liubow Sliska,
wiceprzewodnicząca Dumy.
Decyzje o zwrocie zabytków podejmuje rząd i ustawa Dumy do niczego go nie
zobowiązuje. Została jednak przyjęta głosami rządzącej partii Jedna Rosja, co
oznacza, że ustawa cieszy się poparciem Kremla. Deputowani zapowiadają, że po
wakacyjnej przerwie zajmą się roszczeniami z innych krajów - Grecji, Belgii,
Holandii, Luksemburga, Ukrainy, Austrii, a nawet samych Niemiec. Szef
petersburskiego Ermitażu zapowiedział, że najpewniej odda wkrótce Niemcom
kilka średniowiecznych witraży z katedry we Frankfurcie na Odrą.
Wśród krajów, które mogą liczyć na zwrot zabytków, nie ma natomiast Polski.
Ministerstwo Kultury RP zidentyfikowało dotychczas dziesięć dzieł sztuki,
które zostały wywiezione po wojnie do ZSRR. Niektóre z nich to własność
kościelna, część należała do gdańskiego muzeum miejskiego. Wśród tych
zabytków są m.in. XVI-wieczna "Madonna Głogowska" Łukasza Cranacha Starszego
(z kolegiaty w Głogowie) oraz XV-wieczny niderlandzki "Dyptyk Winderfeldów" i
XVII-wieczny "Pejzaż leśny" Jana Breughla Starszego (z Muzeum Miejskiego w
Gdańsku).
- Listę roszczeń zgłosiliśmy Rosjanom w 2004 r. Nie wiem nic o żadnej ich
odpowiedzi - mówi nam Maria Romanowska-Zadrożna z ministerstwa kultury. -
Oddawanie dzieł sztuki to polityka bądź biznes. Widocznie na razie polskie
pretensje nie kwalifikują się do żadnej z tych kategorii - tłumaczy "Gazecie"
pragnący zachować anonimowość rosyjski muzealnik, który doradza Dumie w
sprawach dzieł sztuki.
Rzeczywiście, zwrot Biblioteki Szaroszpatackiej jest od kilku lat tematem
każdej węgierskiej wizyty państwowej w Rosji. Moskwa spodziewa się przy tym,
że Węgrzy odpowiedzą na jej gest przeglądem własnych archiwaliów w
poszukiwaniu dokumentów, które należałoby oddać Rosjanom.
Pozytywne rozpatrzenie belgijskich czy holenderskich pretensji (chodzi
głównie o archiwalia konfiskowane przez nazistów, a potem armię radziecką) to
oczywisty gest politycznej dobrej woli, na którą z powodu napiętych stosunków
nie można dziś liczyć w odniesieniu do Polski. - Pozostają wam tylko
dyplomatyczne naciski - mówi ekspert Dumy.
Anatolij Wilkow z Roschrankultur, czyli rosyjskiej służby ochrony zabytków
twierdzi, że już teraz wiadomo o ponad milionie obiektów (dziełach sztuki,
archiwaliach, książkach), które mogą być objęte zagranicznymi roszczeniami.
Informacje o najcenniejszych z nich mają wkrótce trafić do internetu
(www.lostart.ru).
Pozdrawiam i zapraszam na:
Forum Słowiańskie