Benedykt sprzedał Cyrylowi greków

13.07.05, 02:22
Sława!

Rosja Benedykta

Katarzyna Wiśniewska, Tomasz Bielecki 06-07-2005, ostatnia aktualizacja 06-
07-2005 19:56

Ujawniona we wtorek obietnica Watykanu, że na terenie Rosji nie będzie
struktur Kościoła greckokatolickiego cieszy prawosławnych. Niekoniecznie
jednak przybliża pojednanie między Cerkwią a Kościołem katolickim.
Analizujemy szanse dialogu ekumenicznego

Pierwsze ekumeniczne kroki Benedykta XVI skierowane są w stronę rosyjskiej
Cerkwi. Słowo "dialog" nie działa jednak jak magiczna różdżka, która
zneutralizuje nawarstwione od wieków urazy. Dopóki obie strony nie przestaną
rozmijać się w definicjach fundamentalnych spraw, niewiele się tu zmieni.

Papież szybko rozpoczął swoją Ostpolitik. 21 czerwca przewodniczący
Papieskiej Rady ds. Jedności Chrześcijan kard. Walter Kasper pojechał z
wizytą do Moskwy. Zaraz po przylocie Kasper stwierdził z optymizmem, że „w
ostatnim czasie stosunki katolicko-prawosławne znacznie się poprawiły, gdyż
same Kościoły są sobie bardzo bliskie”. Program wizyty nie przewidywał jednak
spotkania z Aleksym II, patriarchą Moskwy i Wszechrusi. Na pytanie, dlaczego,
niemiecki kardynał odpowiadał dyplomatycznie, że celem wizyty są tylko
ustalenia techniczne i zarysowanie planu wspólnych działań. Można jednak
zastanawiać się, czy patriarcha życzyłby sobie rozmowy z wysłannikiem z
Watykanu?

Siostrzany duch

Zapytany o sprawy Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego, który zachowując
obrządek wschodni uznaje zwierzchnictwo papieża, Kasper odparł, że "w tej
sprawie nowy papież zajmuje to samo stanowisko co Jan Paweł II". "Będziemy
dyskutować nie o Ukraińcach, ale o tym, co Stolica Apostolska i Rosyjska
Cerkiew mogą razem uczynić w Europie i dla Europy w celu obrony wartości
chrześcijańskich" - podkreślił.

Inaczej dyskusję wyobrażał sobie metropolita Cyryl odpowiadający w Cerkwi za
kontakty zewnętrzne. Oznajmił, że Kościół prawosławny jest przeciwny
planowanemu przeniesieniu siedziby ukraińskich grekokatolików ze Lwowa do
Kijowa i wymienianiu Kijowa w tytule zwierzchnika Ukraińskiego Kościoła
Greckokatolickiego. Jego zdaniem mogłoby to zrodzić poważne przeszkody w
kontaktach prawosławno-katolickich.

Obecna sytuacja kościoła greckokatolickiego ma zarówno przeszłość polityczną,
jak i teologiczną. Ta pierwsza to choćby cichy pakt między Stalinem a Cerkwią
o zniszczeniu Kościoła unickiego. A także pseudosynod lwowski z 1946 r.
inkorporujący grekokatolików do Cerkwi rosyjskiej. W porządku politycznym,
choć znacznie go przekraczając, działał też nieugięty kardynał Josyf Slipyj -
unicki metropolita Lwowa, który prześladowany przez władze radzieckie spędził
w więzieniach i obozach pracy na Syberii 18 lat.

Przeszłość teologiczna sięga unii brzeskiej z 1596 r. Ks. Wacław Hryniewicz,
znawca tematyki ekumenicznej, przypomina, że powstanie w jej wyniku
katolickiego obrządku wschodniego było następstwem odejścia od ducha
Kościołów siostrzanych, a co za tym idzie powątpiewania w ważność sakramentów
innego Kościoła. W Kościele katolickim dominowało przekonanie, że jedyną
drogą do zbawienia jest uznanie zwierzchnictwa następcy Piotra. W praktyce
chodziło o wymuszenie jedności z Kościołem łacińskim. Dlatego też argumenty
wyznawców prawosławia nie powinny być - w porządku teologicznym - pomijane.

Ujawniona we wtorek obietnica Watykanu [patrz ramka], że nie będzie tworzyć
na terenie Rosji struktur Kościoła greckokatolickiego, cieszy prawosławnych
hierarchów, ale niekoniecznie przybliża wizję takowego pojednania. Czy ta
zmiana polityki Jana Pawła II przez jego następcę ułatwi zbliżenie między
obiema wspólnotami?

Religijna konkurencja

Spornych spraw nie zabraknie, nawet jeśli prawosławni hierarchowie nie będą
stosować zasady wspólnej odpowiedzialności Kościołów rzymsko- i
greckokatolickiego. Wystarczy przypomnieć kontrowersje wokół stanowiska abp.
Tadeusza Kondrusiewicza na posiedzeniu Rady ds. Współdziałania ze Wspólnotami
Religijnymi przy Prezydencie Rosji. Metropolita wypowiedział się tam przeciw
wprowadzaniu religii do szkół podstawowych, uważając, że jest to sprawa
Kościołów i związków wyznaniowych, w szkołach natomiast należy nauczać etyki
i religioznawstwa. Stwierdzenie wywołało protest patriarchatu moskiewskiego,
którego przedstawiciel bp Marek zażądał wyjaśnień od Stolicy Apostolskiej.

Jednak prozelityzm jest najważniejszą przyczyną konfliktów. "Nie można
zapominać o powtarzających się próbach ze strony polskich kapłanów, by
ewangelizować ziemie, które już od wielu lat są chrześcijańskie" - stwierdził
podczas majowego kongresu eucharystycznego w Bari prawosławny metropolita
jarosławsko-rostowski Kirył. Po czym użył wymownego porównania do świadków
Jehowy nawracających pielgrzymów na placu św. Piotra.

Do pogorszenia się stosunków między Watykanem i Kościołem prawosławnym doszło
po ustanowieniu przez Jana Pawła II w 1991 r. administracji apostolskich
(tymczasowych struktur zastępujących diecezje). Cerkiew zareagowała nerwowo.
Oskarżyła Watykan o naruszanie prawosławnej przestrzeni kanonicznej, a w
domyśle: odciąganie wiernych od prawosławia. Niezależni obserwatorzy odnieśli
się do tego kroku nie bez krytycyzmu. Papieski biograf George Weigel pisał
o "kiepskich rezultatach" tej próby, która niesie "zagrożenie dla wielkiej
nadziei Jana Pawła II na zbliżenie ekumeniczne z prawosławiem".

Czara goryczy przepełniła się w lutym 2002 r., kiedy w Rosji oficjalnie
utworzono cztery katolickie diecezje. W tym czasie wydalono z kraju bądź
odmówiono wizy pobytowej wielu katolickim duchownym, m.in. pochodzącemu z
Polski bp. Jerzemu Mazurowi.

Sytuacji nie odmienił ubiegłoroczny gest Jana Pawła II przekazania Moskwie
ikony Matki Boskiej Kazańskiej, choć przez prawosławnych duchownych został
przyjęty nader ciepło. Za wyjątkiem Aleksego, który ostudził dialogiczny
zapał ironicznym komentarzem, że "to tylko kopia".

Po wyborze papieża Niemca patriarcha Wszechrusi sformułował w wywiadzie
dla "Kommiersanta" swoje obawy i nadzieje związane z dalszymi kontaktami
między kościołami. Zwierzchnik Cerkwi pochwalił obecnego papieża za
jego "potencjał intelektualny" i za jego wytrwałą obronę "tradycyjnych
wartości chrześcijańskich". "Cały świat chrześcijański, łącznie z
prawosławnym, to szanuje" - podkreślił patriarcha. Dodał, że wprawdzie oba
Kościoły różnią się teologicznie, ale mają bardzo bliskie poglądy na
współczesne społeczeństwo i niebezpieczeństwo rozkładu nauki
chrześcijańskiej. Aleksy oświadczył, że jest gotów przyjąć Benedykta XVI w
Rosji, o ile nowy papież okaże "siłę woli, mądrość i takt".

Również po stronie katolickiej pojawiły się kolejne przyjazne gesty. Na
kongresie w Bari kard. Kasper odciął się także od wszelkich działań które
mogłyby "mieć choćby pozory prozelityzmu". Apelował - zarówno do katolików
jak i przedstawicieli Kościoła prawosławnego i protestanckiego - o
zaprzestanie praktyk powtórnego chrztu osób ochrzczonych w innych Kościołach.

Teologia, która dzieli

Wcale nie mniejszego kalibru są różnice teologiczne. Do najważniejszych
należy kwestia prymatu papieża, przesłanek i zasięgu jego władzy. A także
doktryna o nieomylności papieża. To, że chodzi tylko o nieomylność w sprawach
wiary, wcale jej przeciwników nie uspokaja.

Również rozumienie relacji między kościołami lokalnymi a powszechnym zawarty
w liście Communionis notio, który został opublikowany w 1992 r. przez
kierowaną przez Josefa Ratzingera Kongregację Nauki Wiary wówczas, niesie
niebezpieczeństwo dla dialogu ekumenicznego, gdyż zawiera stwierdzenie, iż
żaden Kościół nie może być nim w pełni bez uznania prymatu biskupa Rzymu.
Nazwanie Kościołów, także prawosławnych, „zranionymi” i niepełnymi wywołało
niezadowolenie tamtejszych teologów. Sposób, w jaki Ratzinger-Benedykt
zmierzy się z problemem kolegialności w
Pełna wersja