witomir
17.07.05, 11:20
Koncern hutniczy Mittal Steel Poland i należąca do niego koksownia
Zdzieszowice zainwestowały - według związkowców - 500 mln USD w obligacje
zagranicznej spółki-matki. Dla "Solidarności", która przygotowała w tej
sprawie doniesienie do prokuratury, to nielegalna próba transferu zysków za
granicę. Zarząd uważa, że to legalna i bezpieczna inwestycja finansowa.
Szczegóły doniesienia do prokuratury przedstawiciele "S" w koncernie
przedstawili podczas piątkowej konferencji prasowej w Katowicach. Związkowcy
zarzucają zarządowi działanie na szkodę spółki, za co może grozić do pięciu
lat więzienia. Uważają też, że decyzja o zakupie obligacji narusza umowę
prywatyzacyjną i statut spółki oraz została zatajona przed Skarbem Państwa.
"Pieniądze wypracowane w Polsce trafiły na konta w raju podatkowym na Antylach
Holenderskich. Cała operacja i sposób jej przeprowadzenia są niezgodne z
prawem i oznaczają złamanie umowy prywatyzacyjnej" - powiedział szef "S" w
dąbrowskim oddziale koncernu, Władysław Molęcki, przypominając, że koncern
Mittal był już oskarżany o transfer zysków z RPA. Szef śląsko-dąbrowskiej "S"
Piotr Duda ocenił, że ta operacja pokazuje - jak mówił - prawdziwe intencje
hinduskiego inwestora, który "nie wszedł do polskich hut po to, by tu
inwestować i utrzymywać miejsca pracy, ale by transferować zyski".
Mittal Steel Poland kategorycznie zaprzecza zarzutom. "Decyzja dotycząca
zakupu obligacji została podjęta zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa i
warunkami rynkowymi, a po dokonaniu inwestycji firma utrzyma wysoką płynność
finansową" - odpowiedział na zarzuty związkowców rzecznik firmy, Andrzej
Krzyształowski, zapewniając, że 21 lipca zarząd przedstawi związkom wszystkie
szczegóły inwestycji.
Związkowcy chcą, aby to prokuratura, po szczegółowym zbadaniu sprawy, ustaliła
prawdę o tej transakcji. Według związków, dzieląc obejmowane przez Mittal
Steel Poland obligacje na dwie transze (150 mln i 50 mln USD), spółka ominęła
prawny wymóg uzyskania zgody walnego zgromadzenia akcjonariuszy, wśród których
jest m.in. Skarb Państwa.
"Zarówno z punktu widzenia firmy, jak i Skarbu Państwa jako jej akcjonariusza,
decyzja o zakupie obligacji była bardzo korzystna. Takie decyzje są w gestii
zarządu, który odpowiada za nie przed radą nadzorczą i akcjonariuszami" -
uważa rzecznik firmy. W komunikacie wydanym przez Mittal Steel Poland nie
podano oficjalnie łącznej wartości obligacji; kwoty nie podał też rzecznik
spółki. Według związkowców, koncern kupił obligacje Mittal Steel Holdings z
siedzibą na Antylach Holenderskich za 200 mln USD, a koksownia Zdzieszowice za
300 mln USD. W sumie to prawie tyle, ile wyniósł ubiegłoroczny zysk netto
Mittal Steel Poland.
Szczegółowe parametry inwestycji różnią się, w zależności od relacji stron.
Według informacji związkowców, są to obligacje trzyletnie, a więc są majątkiem
trwałym o łącznej wartości ponad 20 proc. kapitału zakładowego spółki. Taka
inwestycja - jak mówią związkowcy - wymaga aprobaty walnego zgromadzenia,
chyba że byłaby częścią wieloletniego planu inwestycyjnego, a nie jest.
Przedstawiciele firmy dementują - według nich jest to inwestycja
krótkookresowa, na sześć miesięcy. "Obligacje w każdej chwili mogą być
wykupione przed terminem, gdyby np. Mittal Steel Poland potrzebował środków na
kolejne transze programu inwestycyjnego" - mówił rzecznik, przypominając, że w
poniedziałek firma podpisze umowy na dwie największe inwestycje. Podkreślił,
że inwestycja w obligacje jest gwarantowana przez firmę o ratingu spółki
inwestycyjnej (BBB+), a ich zakup pozwoli Mittal Steel Poland zarobić 1,5
proc. powyżej międzybankowej stopy LIBOR, co oznacza dodatkowe 9 mln USD zysku
w skali roku. Firma zapłaci też wyższe podatki, bo dochód z odsetek zostanie
opodatkowany w Polsce.
Związkowcy negują te wyliczenia. Ich zdaniem, porównując oprocentowanie
obligacji Mittala z obligacjami Skarbu Państwa, korzystniejsza, a na pewno
bezpieczniejsza, byłaby inwestycja w polskie obligacje lub po prostu założenie
lokaty bankowej. Ponadto - argumentują - obligacje kupione przez Mittal Steel
Poland obciążone są poważnym ryzykiem kursowym. "Średnioterminowa prognoza
kursu dolara pokazuje, że jego cena może ustabilizować się na poziomie 2,8 zł,
podczas gdy dolary, za które objęto obligacje, kupiono po 3,3 zł. Oznacza to,
że - o ile pieniądze w ogóle wrócą - to na skutek różnic kursowych można
stracić ok. 100 mln zł" - powiedział Molęcki.
Podczas piątkowej konferencji związkowcy przypomnieli swoje wcześniejsze obawy
związane z działalnością inwestora, który ponad rok temu przejął Polskie Huty
Stali. Ich zdaniem, za niewielkie pieniądze, w "aferalno-korupcyjnej
atmosferze", Skarb Państwa sprzedał "kurę znoszącą złote jaja". Ponowili
żądanie odtajnienia umowy prywatyzacyjnej. W ocenie związków, sytuacja hut
Mittal Steel Poland jest coraz bardziej tragiczna. Jak mówią, w dawnej Hucie
Katowice nie pracuje obecnie żaden z wielkich pieców, a dawna Huta Cedler
wykorzystuje 30 proc. swoich mocy. Obwiniają inwestora o dezorganizację
sprzedaży wyrobów oraz politykę wyniszczającą koncern i jego spółki zależne;
sugerują celowe działanie inwestora.
Rzecznik firmy za niepoważne uważa zarzuty, że właściciel mógłby celowo
wyniszczać swoją własność. Wśród przyczyn zmniejszenia produkcji wymienił
m.in. osłabienie koniunktury na stal, spowodowane m.in. wolniejszym od
spodziewanego wzrostem PKB, a także duże zapasy wyrobów u dystrybutorów.
Mittal Steel Company jest największą na świecie firmą stalową. Polska spółka
koncernu skupia ok. 70 proc. zdolności produkcyjnych polskiego hutnictwa. W
ubiegłym roku Mittal Steel Company miał 22,2 mld USD przychodów i wyprodukował
42,1 mln ton stali. Zysk polskiej spółki wyniósł ok. 1,7 mld zł.