bolko_turan
03.08.05, 17:06
Stowarzyszenie Młodzi Konserwatyści chce wspomóc Polaków na Białorusi. Pod
hasłem "Rockiem w reżim" rozpoczęło w środę akcję wysyłania na Białoruś kaset
i płyt z "antyreżimową" muzyką rockową.
"Rock jest muzyką szczególną, muzyką wolności i niezależności. Odegrał już
swoją rolę, chociażby w Polsce w okresie PRL, a także w ostatnim czasie na
Ukrainie" - argumentował podczas konferencji prasowej w Warszawie prezes
Młodych Konserwatystów Paweł Stańczyk.
Jak dotąd swoje płyty i kasety przekazał m.in. Paweł Kukiz. Jak podkreślił
Stańczyk, rozmowy z polskimi muzykami nadal trwają, m.in. z Grzegorzem
Markowskim z zespołu Prefect.
Jak dodał prezes Młodych Konserwatystów, stowarzyszenie chce, aby muzycy,
którzy wsparli pomarańczową rewolucję na Ukrainie, zaangażowali się także w
działania na Białorusi.
Płyty będą przewożone na Białoruś prywatnymi samochodami, a kolportowane
poprzez organizacje młodzieżowe i studenckie, m.in. Związek na rzecz
demokracji na Białorusi.
Obecny na konferencji, wydalony z Białorusi polski dyplomata Marek Bućko
zaznaczył, że rock jest na Białorusi muzyką popularną, ale do młodzieży
białoruskiej dociera głównie w wydaniu rosyjskojęzycznym.
"Jest to elementem skutecznej rusyfikacji" - podkreślił Bućko.
Jak dodał, na Białorusi istnieje wiele zespołów zakazanych, które nie mogą
nagrywać płyt i koncertować, a ich muzyki nie można emitować w radiostacjach.
Zdaniem Bućki, dobrym pomysłem byłyby wspólne nagrania muzyków polskich i
białoruskich.
"Służyłoby to przełamaniu ideologizacji muzyki, bo nawet muzyka na Białorusi
podlega ideologii państwowej ogłoszonej przez Łukaszenkę" - zauważył polski
dyplomata.
wiadomosci.onet.pl/1142545,11,item.html