ignorant11
08.08.05, 16:04
Sława!
Jaka przyszłość Bałkanów
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050808/ekonomia/ekonomia_a_14.html
Pomimo cofnięcia sankcji wojennych gospodarka nadal nie może ruszyć z
miejsca. Belgrad zachował wprawdzie ślady swej dawnej urody, pozostał jednak
w standardach socjalizmu sprzed 15 - 20 lat.
Milutin Bobicz, dyrektor kopalni odkrywkowej Kolubary
(c) BARBARA CIESZEWSKA
Oficjalny wskaźnik bezrobocia sięga 30 proc., faktyczny jest dużo wyższy.
Średnia płaca wynosi 200 euro. Produkcja spada, ceny rosną. System bankowy
jest niesprawny, nie istnieją karty płatnicze ani kredytowe. Gospodarka wciąż
opiera się na wielkich przedsiębiorstwach państwowych, bazujących na
dotacjach z budżetu.
Elektropriwreda Serbia (EPS), największa firma energetyczna kraju, w ciągu
minionych 15 lat wypracowała 1,7 mld euro strat, a straty samej tylko
odkrywkowej kopalni węgla brunatnego Kolubary, wchodzącej w jej skład, w
ubiegłym tylko roku wyniosły 100 mln dol. Jak co roku, stara się o dotacje
rządowe.
Rolnictwo jest niesprawne, co roku powtarzają się problemy ze skupem zbóż i
owoców. Sieć supermarketów raczkuje, znaleźć tu można serbską sieć Mercator i
niemieckie Metro. Brakuje hurtowni. Ani Serbia, ani Czarnogóra wciąż nie mają
dobrego produktu eksportowego, choć wina z Czarnogóry mogłyby zdobyć
europejski rynek. Niechęć do prywatyzacji jest powszechna wśród kadry
zarządzającej państwowymi przedsiębiorstwami, tak jak powszechne jest
oczekiwanie na pomoc państwa.
W latach 2007 - 2010 zaczyna się okres spłat zaciągniętych kredytów. Pojawią
się więc kolejne problemy. Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju swój raport o
Europie Środkowej i Wschodniej zatytułował wprawdzie: "Bałkany przyszłością
Europy", lecz patrząc na gospodarkę Serbii z bliska, odnosi się wrażenie, że
nadziei tych kraj może nie spełnić. Wszystko wskazuje na to, że w
przyszłorocznym referendum mieszkańcy Czarnogóry opowiedzą się za
samodzielnością i wtedy Serbia pozostanie już tylko sama ze swą niesprawną
wciąż gospodarką.
Pozytywne zero
Państwowy energetyczny gigant jakim jest EPS (40 tys. zatrudnionych), zajmuje
się zarówno wydobyciem węgla brunatnego (m.in. w odkrywkowej kopalni Kolubara
pod Belgradem), jak też produkcją energii i jej dystrybucją. Kolubara jest
niemal wyłącznym pracodawcą dla trzech podbelgradzkich miasteczek. Ma
dziesiątki firm, prowadzi restauracje, domy wczasowe. Rozpoczyna wprawdzie
restrukturyzację, wydzielanie firm niezwiązanych bezpośrednio z energią, ale
przebiega to z dużym trudem.
- Pracujemy ze stratą, a wyniki można określić jako pozytywne zero - tłumaczy
Milutin Bobicz, dyrektor kopalni, pytany o efektywność.
Pytania o koszty, ceny i wydajność dyrektor Bobicz wolał delikatnie omijać.
Dużo chętniej objaśniał szczegóły techniczne i sposób dochodzenia do
wydobycia planowanych 12 mln ton węgla.
- Cena energii jest w Serbii wciąż kategorią socjalną. Wynosi 3,7 eurocenta
za kilowatogodzinę. Nie możemy pozwolić sobie na jej podniesienie, ze względu
na niski standard życia w naszym kraju - tłumaczy Slobodan Mitrovic,
wiceprezes EPS odpowiedzialny za rozwój firmy.
O tym, że cena energii jest kategorią socjalną, można było przekonać się
podczas wizyty w Kolubarze, gdzie w samo południe, w pełnym słońcu, plac obok
kopalni oświetlony był potężnymi lampami, co nikogo nie dziwiło.
Aby podnieść wydajność, EPS powinna zmniejszać zatrudnienie. W tym roku
zwolnionych za odszkodowaniami zostało 2,3 tysiąca osób. Za mało, ale nikt
nie może zostać na ulicy - tłumaczy dyr. Bobicz.
Prywatyzacja za kilka lat
O prywatyzacji, choćby stopniowej, na razie mówi się niewiele. Rząd planuje
wprawdzie prywatyzację, także EPS, są to jednak plany odległe, ponieważ
brakuje uregulowań prawnych, które pozwoliłyby na utworzenie spółki akcyjnej
skarbu państwa.
- Prywatyzacja to temat dyżurny w mediach. Stanowisko rządu i naszej firmy
jest takie, że owszem, ale za kilka lat, kiedy cała kompania zostanie
zmodernizowana, zmniejszy się zatrudnienie, zrestrukturyzuje
przedsiębiorstwo. Wtedy 15 proc. akcji trafi do załogi, większa część
pozostanie w rękach państwa, a część sprzeda się inwestorowi. Ale to są tylko
plany obecnego rządu, jakie będą następnego, zobaczymy - mówi Momcilo
Cebalovic z zarządu EPS.
Problem w tym, że coraz większą popularnością zaczyna cieszyć się serbska
Partia Radykalna, której program gospodarczy prowadzi do autarkii.
Zagraniczne firmy, mimo panującej tu korupcji, biurokratycznych i bankowych
problemów zaczynają się interesować wejściem na rynek serbski. Polskich firm
jest tu niewiele. Największe kontrakty (19,2 mln dol.) realizuje katowicki
Kopex, który zna ten rynek od dawna, a ostatnio jest generalnym dostawcą
przenośników i wyposażenia kopalni Kolubara. Jest tu także raciborskie
Rafako, Intersale (papier) i Warbud. Na serbskim rynku zaczynają pojawiać się
polskie meble, trochę kosmetyków, pampersy, warzywa, owoce, głównie jabłka, i
to wszystko. Bardziej aktywne są firmy czeskie (sprzedają polski sprzęt AGD),
słowackie i węgierskie. US Steel kupił hutę w Smederevo, a dzięki
ubiegłorocznej koniunkturze na stal osiągnął wysokie zyski.
- Serbia szybko uporządkowała swe sprawy finansowe ze światem, na bardzo
dobrych warunkach uzyskała kredyty z Międzynarodowego Funduszu Walutowego,
ale obecna władza wydaje się zagubiona. Gospodarka zależna jest od dużych
firm. Mimo wszystko jest to dobry moment, aby wejść na serbski rynek. Za
chwilę może już być zajęty przez innych. A polskie firmy mają tu dobrą
opinię. Nie należy jednak nastawiać się na szybki zysk -przestrzega Tadeusz
Zienkiewicz, radca handlowy Ambasady Polski w Belgradzie.
Pozdrawiam i zapraszam na:
Forum Słowiańskie