witomir
11.08.05, 10:15
Po pielęgniarkach, stomatologach i lekarzach kilku specjalności, coraz
bardziej widoczny i dotkliwy staje się problem opuszczania Polski przez
kardiochirurgów. Zaczyna ich brakować w krajowych klinikach, bo wyjeżdżają do
pracy na Zachód. W efekcie na ważne zabiegi trzeba czekać coraz dłużej – pisze
„Rzeczpospolita”.
W kraju zostało 143 kardiochirurgów. Odejście choćby kilku kolejnych może
oznaczać kłopoty z leczeniem chorób serca w skali regionu. Nic nie wskazuje,
żeby ten proces został powstrzymany – kształci się za mało lekarzy o tej
specjalności, a już wykształceni narzekają na kiepskie zarobki i nadmiar pracy
w krajowych klinikach, inni odchodzą na emeryturę.
Młodzi lekarze mówią, że ilość zajęć, jakie na nich ciążą uniemożliwia
kształcenie się w swojej dziedzinie i rozwój zawodowy. Kardiochirurg z
Białegostoku mówi: „Nie mamy kiedy się specjalizować. Zamiast kończyć pracę o
godzinie 15. zostajemy w klinice do 20. i dłużej. Przecież nikt nie odejdzie w
trakcie zabiegu”. Polski kardiochirurg przeprowadza ok. 175 operacji rocznie,
podczas gdy jego francuski kolega tylko 100. Lekarze nie są też zadowoleni z
zarobków. Dlatego coraz częściej wyjeżdżają na Zachód, by mieć mniej pracy i
większe pensje.
Minister zdrowia Marek Balicki przyznaje, że za mało było miejsc na
specjalizacjach i że ten system ma się zmienić. „Liczbę miejsc zwiększyliśmy w
tym roku, w przyszłym będzie ich jeszcze więcej. Lekarze zdobywają
kwalifikacje specjalistów na tzw. rezydenturach. Pozwalają one państwu
kształcić lekarzy w tych specjalnościach, których najbardziej brakuje”.
Oznacza to, że są szanse, aby za kilka lat przybyło kardiochirurgów – pytanie
tylko, czy zostaną w Polsce, czy też podążą tropem swoich kolegów i wyjadą
pracować na Zachodzie.
Ttrudno wymagać, aby ktoś pracował zbyt długo i za marne pieniądze. Z drugiej
wszak strony, lekarze zdobywają wiedzę i umiejętności na bezpłatnych studiach
finansowanych z budżetu, czyli przez swoich przyszłych pacjentów. Rozwiązaniem
mogłoby być podniesienie pensji i polepszenie warunków pracy, ale przy
jednoczesnym zobowiązaniu lekarza, aby w kraju przepracował określoną liczbę
lat. Bo w przeciwnym razie może być tak, że pacjenci chorzy na serce będą
musieli „gonić” lekarzy i wyjeżdżać za nimi zagranicę, oczywiście pod
warunkiem, że będzie ich na to stać...