witomir
23.08.05, 20:45
Jak pisze „Gazeta Prawna”, Komisja Kodyfikacyjna Prawa Pracy rozważa
wprowadzenie do kodeksu pracy tzw. lokautu. To jeden z najostrzejszych
sposobów walki pracodawcy z pracownikami, którzy buntują się przeciwko jakimś
zjawiskom mającym miejsce w przedsiębiorstwie. Lokaut to metoda stosowana
nagminnie w brutalnym, XIX-wiecznym kapitalizmie. Mamy więc okazję cofnąć się
o dwa wieki wstecz...
Lokaut to – wedle definicji przytoczonej przez gazetę – „Konfrontacyjna i
niepokojowa forma likwidowania sporów zbiorowych polegająca na powstrzymywaniu
się pracodawcy od dostarczania pracy pracownikom”. Mówiąc prościej, chodzi
najczęściej o masowe zwolnienie pracowników, którzy protestują przeciwko takim
czy innym poczynaniom pracodawcy – w ten sposób pracodawca chce wymusić
ustępstwa na dotychczasowej załodze lub pozbyć się jej z pracy i zastąpić
innymi ludźmi. Lokaut może mieć charakter ofensywny (pracodawca chce narzucić
nowe, gorsze warunki pracy załodze), defensywny (odpowiedź pracodawcy na już
trwający strajk lub inną formę oporu pracowników) lub prewencyjny
(wyprzedzający planowany strajk). W historii lokaut był często połączony z
atakami sił policyjnych i wojskowych na strajkujących robotników. Był
stosowany głównie w epoce dzikiego kapitalizmu, zanim powstały cywilizowane
stosunki pracy i metody rozwiązywania konfliktów, jednak jego dopuszczalność
gwarantują przepisy wielu krajów, choć rzadko korzysta się z nich w praktyce.
Jak podaje gazeta, prof. Michał Seweryński (przewodniczący Komisji
Kodyfikacyjnej Prawa Pracy) w wystąpieniu na zjeździe katedry prawa pracy we
Wrocławiu postulował wprowadzenie do polskiego prawa pracy możliwości lokautu.
Komisja zamierza wprowadzić to rozwiązanie do prawa pracy (ustawa o sporach
zbiorowych). Dotychczas brak było takich zapisów. Na początek ma zostać
wprowadzony zapis o prawie pracodawcy do lokautu defensywnego. Miałby on taką
możliwość po stwierdzeniu przez sąd w trybie pilnym, że dana akcja strajkowa
jest nielegalna.
Robi się coraz ciekawiej. Media nieustannie donoszą o bandyckich zagrywkach
pracodawców wobec pracowników (np. hipermarkety), wysyłanie policji i
prywatnych bandziorów (tzw. ochroniarze) na strajkujących robotników nie jest
niczym dziwnym (Ożarów, wrocławska „Jedynka”

, z pracy wyrzuca się bez pardonu
osoby chcące założyć związki zawodowe, organy kontrolne – jak Państwowa
Inspekcja Pracy – są bezradne w kwestii wymuszania przestrzegania
elementarnych norm prawa pracy, a sankcje za ich łamanie są symboliczne. Teraz
jeszcze dojdzie lokaut. Wszystko to w środku Europy, w XXI wieku. Ciekawe co
będzie dalej – liberałowie wzorem Jaruzelskiego i Kiszczaka wyślą na
robotników czołgi? Ich idolka Thatcher tak właśnie robiła.