I orłom u nas dobrze:)))

23.08.05, 22:25

Sława!
Polska jest orlą potęgą
"Gazeta Wyborcza": Polska jest orlą potęgą - wynika z danych za 2004 rok
przedstawionych przez ornitologów.
Mamy najwięcej w Europie orlików krzykliwych, szybko przybywa bielików,
stabilizuje się populacja orła przedniego. Tylko rybołowów jest coraz mniej -
podaje "Gazeta Wyborcza".

Członek zarządu Komitetu Ochrony Orłów, dr Jan Luntkowski mówi, że w Polsce
może żyć około dwóch tysięcy par orlików krzykliwych, głównie na północnym i
południowym wschodzie kraju. To daje nam pierwsze miejsce w Unii
Europejskiej, a nasza część stanowi jedną piątą całej światowej populacji.

R E K L A M A czytaj dalej








Prezes Komitetu, Zdzisław Cenian podaje, że populacje orlika białego i
przedniego również zwiększyły się. Podkreśla jednak, że zagrożeniem jest
coraz więcej budynków budowanych na szczytach gór, które potencjalnie
mogłybyby zasiedlić orły.

Populacją, która odnotowała znaczny spadek w ciągu ostatnich kilku lat to
rybołowy. Ptak ten żywi się rybami, za co często jest postrzegany przez
myśliwych za szkodnika i zwyczajnie odstrzelany - twierdzi prezes Komitetu
Ochrony Orłów.

Więcej szczegółów na ten temat w artykule Adama Wajraka w
dzisiejszej "Gazecie Wyborczej".
wiadomosci.onet.pl/1152101,16,1,0,120,686,item.html
wyślij link strona do druku


Pozdrawiam i zapraszam na:
Forum Słowiańskie
    • ignorant11 Był, jest i bedzie potęgą! 23.08.05, 22:27

      Sława!
      Gazeta.pl > Nauka > Informacje Wtorek, 23 sierpnia 2005
      serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34148,2879790.html

      Polski orzeł jest potęgą






      Orzeł Bielik
      Fot. PIOTR MOLECKI



      Ornitolodzy oceniają, że w Polsce mieszka 1700-1900 par orlika krzykliwego,
      najwięcej w Polsce północno-wschodniej i w Małopolsce
      Fot. Adam Wajrak




      Adam Wajrak 22-08-2005, ostatnia aktualizacja 22-08-2005 18:08

      Mamy najwięcej w Europie orlików krzykliwych, szybko rośnie liczba bielików,
      stabilizuje się populacja orła przedniego. Tylko rybołowów jest coraz mniej -
      wynika z danych za 2004 r. przedstawionych przez ornitologów

      Orła zobaczyć wcale nie jest trudno. Pod warunkiem że wie się, że to właśnie
      orzeł, i mieszka się w odpowiednim miejscu. Na przykład we wsi Teremiski w
      środku Puszczy Białowieskiej. Wystarczy, że wyjrzę przez okno, i widzę
      polującego nad łąkami orlika krzykliwego. Nie jest on wielki i być może nie
      odpowiada powszechnemu wyobrażeniu o orłach, dlatego niedoświadczony obserwator
      może go pomylić z myszołowem.

      Co prawda gniazda orlików znajdują się w lesie, ale tereny łowieckie tych
      ptaków to łąki wokół mojej wsi. Na nich właśnie orlik może znaleźć swoje
      ofiary. Choć te orły mają około 1,5 m rozpiętości skrzydeł i ważą do półtora
      kilograma, to chwytają małą zdobycz: żaby, jaszczurki, gryzonie, czasami nawet
      owady. W większości wypadków podobnie jak inne orły wypatrują ofiary z
      powietrza, szybując wysoko, i spadają na gryzonia niczym kamień. Czasami
      atakują z drzew albo płotów ustawionych na polach, ale zdarza się, że uganiają
      się za swoją ofiarą na piechotę.

      Orlikowi brakuje łąk

      - Orlik krzykliwy to nasz najliczniejszy orzeł. Z zebranych przez nas danych
      wynika, że w Polsce może żyć około 2 tys. par tych ptaków, głównie na północnym
      i na południowym wschodzie kraju. Jesteśmy na pierwszym miejscu w Unii
      Europejskiej pod względem liczby orlików, a nasza część stanowi jedną piątą
      całej światowej populacji - mówi dr Jan Lontkowski, członek zarządu Komitetu
      Ochrony Orłów. To jedna z najstarszych polskich organizacji zajmujących się
      ochroną przyrody. Kilka dni temu odbył się jej zjazd, na którym podano wyniki
      monitoringu ptaków drapieżnych za 2004 rok.

      Dla orlików - jak wynika z tego monitoringu - zeszły rok był wyjątkowo dobry.
      Więcej niż zwykle par doczekało się dzieci. W 71 proc. gniazd było przynajmniej
      jedno młode, tymczasem średnia dla ostatniego dziesięciolecia to 68 proc.
      Orliki zwykle wychowują jedno pisklę, choć znoszą dwa jaja. Jednak młodsze
      potomstwo jest przeważnie zabijane przez starsze. Tylko w wyjątkowych
      sytuacjach, gdy dorosłe ptaki dostarczają młodym bardzo dużo pokarmu, nie ma
      mowy o bratobójstwie. W czasie zeszłorocznych kontroli ornitolodzy znaleźli po
      dwa młode aż w siedmiu gniazdach - wszystkie znajdowały się w Karpatach.

      - Wydawałoby się, że orlikowi nic nie zagraża, ale to błędne przekonanie -
      twierdzi Zdzisław Cenian, prezes Komitetu. - Zmiany w rolnictwie, takie jak
      osuszanie terenów podmokłych, zarastanie łąk lub ich zamiana na grunty orne,
      mogą spowodać, że ptakom zacznie brakować łowisk.

      Czy można jakoś temu zapobiec? Polska powinna wdrażać programy rolno-
      środowiskowe polegające na przykład na dopłatach do wykaszania łąk. Niestety, o
      takie dopłaty mogą się starać rolnicy z zaledwie jednej trzeciej powierzchni
      kraju. Programami nie są objęte chociażby polany w Puszczy Białowieskiej, gdzie
      jest jedno z największych zagęszczeń orlika w Polsce.

      Orzeł przedni zabudowany

      W przeciwieństwie do orlika, o wiele większego od niego orła przedniego nie
      jest łatwo zobaczyć. W Polsce żyje zaledwie 30-35 par tych ptaków, w tym jedna-
      dwie na Pomorzu, a reszta głównie we wschodniej części naszych Karpat. Zeszły
      rok był dobry również dla tego gatunku. Młode były aż w 71 proc.
      skontrolowanych gniazd, podczas gdy średnia z ostatnich dziesięciu lat wynosi
      49 proc.

      - Mamy niewielką, ale stabilną populację. Zagrożeniem dla niej jest jednak to,
      że coraz bardziej zabudowujemy góry - podkreśla Cenian. - W Gorcach, Beskidzie
      Śląskim i Żywieckim oraz na Podhalu można zobaczyć budynki nawet na szczytach
      gór. W ten sposób zabieramy tereny, które potencjalnie mógłby zasiedlić ten
      orzeł. Gdyby do podobnej zabudowy doszło również we wschodniej części Karpat,
      wtedy ta niewielka populacja może być poważnie zagrożona. Po prostu orły
      przednie potrzebują do polowania olbrzymich wolnych przestrzeni.

      Bielik w ekspansji

      Bielik nie jest orłem, ale ponieważ jest tak często nazywany i jest naszym
      największym skrzydlatym myśliwym (blisko 2,5 m rozpiętości skrzydeł), również i
      on znajduje się od dawna pod opieką Komitetu Ochrony Orłów. W 1983 r. właśnie
      Komitet wywalczył dla bielika specjalne strefy ochronne wokół gniazd. Oznaczało
      to, że w ciągu całego roku w promieniu 200 m, a w sezonie lęgowym 500 m nie
      można wykonywać żadnych prac. I choć z początku zdarzało się często, że w
      strefach ochronnych wycinano wbrew prawu drzewa, obecnie takie przypadki należą
      do rzadkości.

      - Ochrona tego gatunku przyniosła bardzo pozytywne skutki - mówi Lontkowski.
      Polowania na bieliki, powszechne w XIX w. i na początku XX w., oraz DDT używane
      w latach 50. i 60. sprawiły, że 30-40 lat temu w naszym kraju żyło zaledwie sto
      par tych ptaków. Dziś jest ich około 700. Bieliki zajmują nowe tereny, budują
      gniazda blisko ludzkich siedzib. - Ta dobra tendencja może się jednak bardzo
      szybko odwrócić. Dlatego trzeba cały czas dmuchać na zimne - mówi Lontkowski.

      Kłopoty rybołowa

      We wschodnich landach Niemiec zagęszczenie rybołowa wynosi nawet pięć par na
      100 km kw. W latach 1993-2004 u naszych zachodnich sąsiadów liczba tych ptaków
      się podwoiła. Tymczasem w Polsce tuż przy granicy z Niemcami nie ma ich w
      ogóle. Na dodatek cała polska populacja rybołowów oceniana w końcu lat 90. na
      70-75 par skurczyła się do najwyżej 45-60 par. Oznacza to, że w ciągu ostatnich
      kilku lat rybołowy opuściły prawie jedną trzecią zasiedlanych do niedawna
      stanowisk.

      - Ptak ten zakłada gniazda na starych sosnach, których jest coraz mniej. To
      może być jedna z przyczyn zmniejszania się jego populacji. Staramy się temu
      zaradzić, budując specjalne platformy w miejscach gniazdowania rybołowów. W
      ciągu dziesięciu lat postawiliśmy aż 175 takich platform. Niestety, sytuacja
      wcale się nie poprawiła - mówi Zdzisław Cenian. Jego zdaniem jedynym logicznym
      wytłumaczeniem tego regresu jest nielegalny odstrzał tych żywiących się rybami
      ptaków. - Robią to ludzie uważający rybołowy za szkodniki, myśliwi lub
      właściciele stawów. W dwóch ostatnich latach odnotowaliśmy cztery przypadki
      zastrzelenia rybołowów, ale to jedynie czubek góry lodowej - uważa prezes
      Komitetu Ochrony Orłów.

      Wszyscy zainteresowani ochroną orłów mogą znaleźć więcej informacji na stronach
      Komitetu Ochrony Orłów: free.ngo.pl/koo


      Pozdrawiam i zapraszam na:
      Forum Słowiańskie
Pełna wersja