witomir
26.08.05, 09:53
Do toruńskiej prokuratury zaczynają zgłaszać się ludzie, którzy pracowali we
włoskich obozowiskach przypominających obozy koncentracyjne – informuje
„Gazeta Pomorska”.
Polacy pracujący we Włoszech przy zbiorze pomidorów egzystowali w tragicznych
warunkach. Mieszkali w barakach bez okien, światła i wody. Spali w budynkach
pozbawionych toalet. Nie mogli wychodzić na zewnątrz, bowiem pilnowali ich
uzbrojeni bandyci - Polacy ze Śląska. Ci, którym udało się uciec opowiadali,
że potrzeby fizjologiczne załatwiali na podłogę w osobnym pomieszczeniu. Kilka
dni temu obóz pracy zlikwidowali włoscy karabinierzy. Było w nim 90 naszych
rodaków i 15 Słowaków.
Niektórzy po 5 miesiącach pracy zarobili 50 Euro za 11 godzin ciężkiej pracy.
Choć jak wcześniej im obiecywano, mieli zarabiać nawet po 60 Euro dziennie.
Jeśli ktoś zgłaszał jakieś skargi był zastraszany, a czasami nawet kończyło
się to pobiciem.
Rekrutacja ludzi zawsze wyglądała tak samo. W prasie ukazywały się ogłoszenia
o atrakcyjnej pracy na Zachodzie. Organizowali ją ludzie z Torunia, Ełku,
Krakowa, Olsztyna czy Gdańska. Torunianka Grażyna S. prowadziła werbunek od
kilku lat i świetnie z tego żyła. Kasowała od ludzi po 700 złotych. Podczas
wstępnych rozmów była miła i sprawiała wrażenie wiarygodnej. Opowiadała o
warunkach pracy, zapewniała, że za jej pośrednictwem wyjechało kilkaset osób i
wszyscy są zadowoleni. Wczoraj policja zatrzymała Grażynę S. Dzisiaj
prokuratura i sąd zdecydują o jej dalszych losach.
Ci, którzy wcześniej wyjechali z Włoch, w prokuraturze opowiadają o tym co ich
spotkało, kontaktują się również z mediami. Milczą natomiast Polacy z
rozbitego przez karabinierów obozu w Foggia. Konsul RP w Rzymie Janusz
Ostrowski powiedział wczoraj, że tylko trzech Polaków z ponad 70, którzy
nielegalnie pracowali i mieszkali w straszliwych warunkach w Orta Nova koło
Foggi, zdecydowało się złożyć przed włoską gwardią finansową zeznania.
Opowiadali o ludziach, którzy "zorganizowali" im pracę i aktach przemocy. Nasi
rodacy boją się, bo wiedzą, że organizatorzy tego handlu niewolnikami mają w
Polsce wspólników i znają dane wszystkich pracowników. A bez tych zeznań
trudno będzie udowodnić cały proceder.
Z informacji od uwolnionych Polaków wynika, że w tej okolicy jest jeszcze
kilkanaście takich obozów.