Prasa rosyjska i niemiecka o rurze przez Baltyk

12.09.05, 00:36
Sława!
Prasa niemiecka i rosyjska o gazociągu omijającym Polskę przez Bałtyk
gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33211,2910985.html



wybrał: qub 11-09-2005 , ostatnia aktualizacja 11-09-2005 19:29

Dlaczego najdroższy w Europie gazociąg ma przez Bałtyk ominąć Polskę i inne
państwa Europy Środkowej? - zastanawiają się publicyści w Niemczech i Rosji

Niemiecki dziennik "Die Welt", który postawił wprost to pytanie, jest zdania,
że w przypadku tej inwestycji rachunek ekonomiczny ustąpił wobec kalkulacji
politycznych. W artykule "Gazociąg na ziemi niczyjej" gazeta twierdzi, że do
tej pory Gazprom musiał się liczyć z państwami Europy Środkowej, przez które
transportował surowiec na Zachód. "A te państwa proponowały opłaty
tranzytowe, prosiły Brukselę o wielką pomoc, gdy tylko Rosjanie chcieli
zmienić warunki" - uważa "Die Welt". Zdaniem niemieckiej gazety państwa takie
jak Białoruś i Ukraina mogłyby też podkradać gaz, który Rosjanie przesyłają
zachodnim konsumentom. Wtedy "Gazprom mógłby nielubianym sąsiadom po prostu
zakręcić gaz - by pogrozić, odzyskać długi czy wywrzeć polityczny nacisk.
Wtedy jednak także Niemcy byłyby natychmiast odcięte od dostaw gazu z
Zachodniej Syberii". Kiedy powstanie gazociąg przez Bałtyk, takim niesfornym
sąsiadom, którzy narzekają na warunki dyktowane przez Gazprom, rosyjski
koncern będzie mógł przykręcić śrubę, nie wywołując irytacji rzetelnych i "na
czas płacących" klientów w Europie Zachodniej. Niestety, "Die Welt" nie
wypowiedział się wprost, do której grupy zalicza Polskę, którą także ma
ominąć bałtycki gazociąg - czy do grupy państw rzekomo podkradających
rosyjski gaz, czy też do punktualnie płacących. Odpowiedzi "Die Welt"
udzielił tylko w języku dyplomatów, stwierdzając, że "ten gazociąg to afront".

Wpływowy rosyjski dziennik gospodarczy "Wiedomosti" również nie może doszukać
się sensu tej inwestycji. Skąd Gazprom weźmie surowiec do przesyłu nową rurą -
pyta moskiewska gazeta? Ze złóż przewidzianych do obsługi tej rury będzie
się rocznie wydobywać 25 mld m sześc. surowca, a już pierwsza nitka
bałtyckiego gazociągu będzie mogła przesłać więcej, 27,5 mld m sześc.
rocznie. Skąd wziąć resztę gazu dla tej i dla kolejnej nitki gazociągu? Gaz
jest w Arktyce, ale na eksploatację tamtejszych złóż potrzeba co najmniej 20
mld dolarów, których nikt jeszcze nie chce wyłożyć. "Wiedomosti" zauważają
też, że niemieccy partnerzy Gazpromu nie podpisali żadnych zobowiązań do
odbioru surowca z bałtyckiej rury i dopiero muszą znaleźć na niego klientów
(najbliżej im do Polski). Gazpromowi grozi powtórka historii z gazociągiem do
Turcji przez Morze Czarne, który pracuje na jedną czwartą gwizdka, bo Turcy
nie potrzebują tyle gazu, ile przewidywano. W tej sytuacji bałtycki gazociąg
ma znowu sens przede wszystkim polityczny. Kiedy powstanie, "znacząco
zmniejszy się zależność Gazpromu od Ukrainy, przez którą co roku eksportuje
trzy czwarte gazu. A z usług Polski, przez którą płynie teraz jedna czwarta
dostaw do Europy, gazowy koncern będzie mógł w ogóle zrezygnować" -
oceniają "Wiedomosti".



Pozdrawiam i zapraszam na:
Forum Słowiańskie
    • ignorant11 Turecka lekcja dla Berlina? 12.09.05, 04:55

      Sława!
      Turecka lekcja dla Berlina?
      Piątek, 09 września 2005 - 12:58 CEST (10:58 GMT)
      www.wprost.pl/ar/?O=80764&C=73

      Czy Niemcy czeka powtórka tureckiego scenariusza budowy z Rosjanami omijającego
      Bułgarię gazociągu po dnie morza? Analitycy w Sofii wskazują na analogie i
      efekt tamtej inwestycji - straty i prokuratorskie śledztwo

      Bułgarska internetowa gazeta ekonomiczna "Mediapool" pisząc o czwartkowej
      umowie rosyjsko-niemieckiej w sprawie budowy omijającego Polskę Gazociągu
      Północnego, podkreśla, że "Polska obawia się, że nowy gazociąg pozwoli Rosji
      eksportować produkty energetyczne bez jej udziału i kraj może być pozbawiony
      ropy i gazu z przyczyn politycznych". "Widoczne jest dążenie Rosji i Niemiec do
      izolowania Polski, tak jak to było z Bułgarią kilka lat temu" - komentuje to
      wydarzenie redaktor naczelna gazety Stojana Georgiewa,
      Georgiewa, dawna rzeczniczka centroprawicowego rządu Iwana Kostowa (1997-2001),
      przypomina, że kiedy Bułgaria przeciwstawiła się w 1997 roku podjętej przez
      Gazprom próbie przejęcia za pośrednictwem kilku spółek mieszanych kontroli nad
      bułgarską siecią gazociągów, wybuchła słynna "wojna gazowa" z Rosją. Bułgarii
      groziło wówczas odcięcie dostaw gazu. Rosja, aby ominąć kraj, przez który
      przechodzi tranzyt do Turcji, zawarła z Ankarą umowę o budowie
      gazociągu "Błękitny Potok" przez Morze Czarne o wartości 3,3 mld dolarów.

      Pierwsze dostawy tym gazociągiem zrealizowano w grudniu 2002 r. Później
      kilkakrotnie je przerywano z powodu negocjowania cen dostarczanego przez Rosję
      gazu. Obecnie Turcja traci na tej inwestycji i rosyjskich dostawach. Straty do
      2007 r. sięgną ok. 6 mld dolarów - według danych tureckich, cytowanych przez
      bułgarskie media. Przeciw dawnemu szefowi tureckiej spółki gazowej BOTAS, który
      podpisał umowę z Rosją, wszczęto śledztwo. Gaz, odkąd zaczęto go transportować
      przez Morze Czarne, podrożał średnio o 12 proc. - wskazuje turecka prasa.

      "Istnieją oczywiste analogie między sytuacją Bułgarii w 1997-98 r. i sytuacją,
      w której znalazła się teraz Polska. Nie chodzi tylko o ominięcie określonych
      terytoriów. Analogiczny jest sposób, w który strona rosyjska narzuca swoje
      interesy" - ocenia politolog Ognian Minczew.

      "Rosja budowała swe interesy w energetyce w okresie, gdy kontrolowała i
      Bułgarię z Rumunią i Polskę z Litwą. Fakt, że po rozpadzie sowieckiego imperium
      nasze kraje usamodzielniły się, zmusił Kreml do szukania różnymi sposobami
      gwarancji swoich interesów" - przypomniał Minczew.

      "W pierwszej połowie lat 90. wobec Bułgarii stosowano klasyczny schemat:
      wszystkim bułgarskim rządom wiązano ręce, by zgodziły się na rosyjskie warunki.
      Gdy to nie przynosiło rezultatu, postanowiono kraj ominąć i doszło do
      realizacji projektu +Błękitny Potok+" - ocenił. Zdaniem Minczewa, w przypadku
      Polski "powtarza się rosyjskie podejście do problemu: osiąga się porozumienie
      gwarantujące rosyjskie interesy z większym krajem - z Niemcami, tak jak
      przedtem z Turcją - kosztem mniejszych państw tranzytowych".

      em, pap



      Pozdrawiam i zapraszam na:
      Forum Słowiańskie
Pełna wersja