Nowe miejsca pracy... dla Chińczyków

16.09.05, 10:14
Bydgoska firma Lucent Technologies, wytwarzająca centrale telefoniczne i
systemy dostępu radiowego, przenosi dział produkcji do Chin, bo tam będzie
tańsza produkcja. Pracę w Polsce straci w efekcie 100 osób – pisze „Gazeta
Pomorska”.
Szefostwo firmy poinformowało już pracowników, że produkcja w Polsce potrwa
tylko do końca roku, a później zostanie przeniesiona do Chin. Zagrożonych
utratą pracy jest niemal 100 osób. Co prawda szefowie firmy twierdzą, że być
może część z nich znajdzie pracę w innych działach, jak handlowy,
marketingowy, usługowy, logistyczny, ale mało kto wierzy, że coś z tego
wyniknie. Jeden z pracowników mówi gazecie: „ Będzie bardzo ciężko, bo w
regionie nie ma podobnych firm. Wielu z nas już zaczęło się rozglądać za nową
pracą, ale na razie nie zapowiada się to zbyt optymistycznie”.
O przeniesieniu działu produkcji zadecydowały względy finansowe, tzn. niższe
koszty wytwarzania w Chinach niż w Polsce. Firma Lucent Technologies jest na
polskim rynku liderem w dziedzinie produkcji central telefonicznych i systemów
dostępu radiowego. To ona odpowiada za technologie do prowadzonego na szeroką
skalę przez Telekomunikację Polską S.A. rozwoju systemu Neostrada,
zapewniającego szerokopasmowy dostęp do Internetu. Firma przynosi zyski, ale
jak widać, postanowiono zarabiać jeszcze więcej, produkując taniej w Chinach.
Już od stycznia byli pracownicy firmy Lucent będą mogli cieszyć się urokami
globalizacji i wolnego handlu – za zasiłki dla bezrobotnych kupią sobie tanie
chińskie koszulki i buty, w sam raz po cenach dla bezrobotnych. Gdy zasiłek
się skończy, nawet na to przestanie ich stać. Ale czymże to jest w obliczu
światowego wzrostu PKB i rosnącej „wymiany handlowej” z Chinami?
    • baltazarus I bardzo dobrze. 16.09.05, 10:29
      Może to wreszcie zmusi idiotów sprawujących władzę do obniżenia podatków,
      zniesienia ZUS-u i odbiurokratyzowania państwa.
      • witomir Re: I bardzo dobrze. 16.09.05, 11:48
        Czy jeżeli towary np. chińskie lub amerykańskie są tańsze, bo Chińczycy pracują
        po 12 godzin na dobę, a Amerykanie nie biorą urlopów, to znaczy, że wszystkie
        polskie firmy powinny z czasem albo zbankrutować, albo wszyscy Polacy też
        powinni zacząć pracować po 12 godzin i zrezygnować z urlopów? Czy nie lepiej
        wprowadzić cła dopóki Chińczycy i Amerykanie nie zechcą mniej pracować?
        • baltazarus Re: I bardzo dobrze. 16.09.05, 13:33
          A możesz mi wyjaśnić w jaki sposób na obniżenie ceny towaru wpływa to, że
          pracownicy pracują dłużej?
          • witomir Re: I bardzo dobrze. 16.09.05, 14:25
            Organizacje pracy zgadzaja się co do tego, ze w przypadku Chin wystarczająca na
            opłacenie kosztów utrzymania pracownika stawka wynosi mniej więcej 87 centów
            amerykańskich za godzinę. W Stanach i Niemczech gdzie miedzynarodowe koncerny
            pozamykały setki rodzimych zakladów tekstylnych, robotnicy przemysłu odziezowego
            dostają odpowiednio 10 i 18,40 USD za godzinę. Praktycznie rzecz biorac w
            porównaniu z Chinami wszędzie zarobki sa wysokie. Bez względu na położenie
            poszczegolnych stref produkcji eksportowej (marzy ci się żeby coś takiego było w
            Polsce gratuluję!) opowieści robotników są do siebie frapująco podobne: dzień
            pracy jest długi- 14 godzin w Sri Lance, 12 w Indonezji, 16 w południowych
            Chinach 12 na Filipinach (tam koszty pracy są rzeczywiście najniższe na świecie
            ale to azjatycka niewolnicza mentalność). Lwią część robotników stanowią
            kobiety. W zakladach obowiązuje wojskowa dyscyplina, brygadziści sa często
            brutalni, płace ponizej zyciowego minimum. Młodym robotnikom w tzw. wolnych
            strefach ekonomicznych wmawia się że eksploatacji w fabrykach należy się poddać
            w imie patriotyzmu i obowiązku narodowego.Nie wolno kwestionować zadnych
            postanowień kierownictwa. Oczywiście obowiązuje w wielu strefach ekonomicznych
            oficjalny zakaz strajków. Brutalne polączenie ogromnej intensywności pracy i
            braku jakichkolwiek gwarancji zatrudnienia jest charakterystyczne dla wszystkich
            stref wolnego handlu. Pracuje się tu sześć albo siedem dni w tygodniu, a kiedy
            zbliza się termin wysyłki duzego zamówienia-az do skończenia partii. Ze
            wszystkich stref, bez wzgledu na ich połozenie, płuną koszmarne opowieści o
            pracy w nadgodzinach: z Chin pochodzą udokumentowane relacje o zmianach
            trwających trzy dni, podczas których robotnice musza spać na podłodze obok
            swoich maszyn. Kontrahentom często groża ogromne kary pieniężne za
            niedotrzymanie terminu, bez względu na to, jak byłby nierealny. Podobno w
            Hondurasie, kiedy kończy się termin realizacji szczegolnie ważnego zamówienia,
            kierownictwo szprycuje robotnice amfetaminą, żeby mogły wytrzymać 48-godzinne
            maratony (Goldenberg, "Colombo-Stitch- Up". Takie migrujące fabryki-jaskólki sa
            tak sknstruowane by odznaczać się jak największą "elastycznością": ich
            podstawowe cechy to : podążanie za zwolnieniami od podatków, tam gdzie jeszcze
            tańsza sila robocza, gdzie nie ma przepisów dotyczących ochrony praw
            pracowniczych i ochrony środowiska. Rozwój gospodarczy, budowany na głodowych
            płacach, nie tylko nie spowodował stałej poprawy warunków zycia, lecz okazał się
            marszem w rytmie: krok do przodu, trzy kroki do tyłu. Na początku roku 2000 nie
            było już dumnych azjatyckich tygrysow, na które mozna by sie powołać, zaś
            argumenty korporacji i ekonomistów, w tak osobliwy sposób broniacych zakładów
            wyzyskujących siłe roboczą, zostały całkowicie zdyskredytowane
            • baltazarus Re: I bardzo dobrze. 16.09.05, 22:52
              "Organizacje pracy zgadzaja się co do tego, ze w przypadku Chin wystarczająca na
              opłacenie kosztów utrzymania pracownika stawka wynosi mniej więcej 87 centów
              amerykańskich za godzinę."
              Wniosek z tego, że należy u nas obniżyć koszty pracy, a więc podatki, znieść
              ZUS i wywalić do kosza kodeks pracy. Poza tym Chińczycy muszą do swoich towarów
              dołożyć koszty transportu, a my mamy je prawie na miejscu. Na chińskich
              towarach też ktoś u nas zarabia i tworzy miejsca pracy, towary te nie są
              wspaniałej jakości. Niech zatem zadecyduje konkurencja.
              Cła oczywiście należy znieść gdyż podnoszą znacznie ceny.

              "Na początku roku 2000 nie było już dumnych azjatyckich tygrysow (...)"
              Poczytaj sobie o wskaźnikach gospodarczych i poziomie bezrobocia w Malezji,
              Singapurze, Tajlandii, Tajwanie czy Korei Płd.
              • perunslaw Re: I bardzo dobrze. 16.09.05, 22:58
                Albo sprowadzić Chińczyków!!!sad((((((((((
              • witomir Re: I bardzo dobrze. 17.09.05, 10:56
                W dupie mam wskaźniki kiedy ludzie by utrzymać się przy zyciu muszą wypruwać
                sobie zyły za głodowe płace a w w krajach które wymieniłeś nie tylko robotnicy
                traktowani sa na zasadzie jednodniowej inwestycji. W migrujących
                fabrykach-jaskółkach (czyt. bydlęcych magazynach taniej siły roboczej-gdzie
                koszty pracy są najniższe) mamy do czynienia klasycznym błędnym kołem: próbując
                walczyć z nędzą, rządy oferują coraz to nowe bodźce motywacyjne w rezultacie
                strefy produkcji eksportowej trzeba otaczać kordonem jak kolonie trendowatych.
                Wielu robotników wegetuje w dzielnicach nędzy na obrzeżach miasta lub w
                pobliskich wioskach. Inni zwłaszcza młodzi sypiają w noclegowniach, gmatwaninie
                betonowych bunkrów, oddzielonych od strefy jedynie szerokim murem. Niegdyś było
                tu gospodarstwo rolne i niektóre z pomieszczeń sypialnych w większości to dawne
                chlewy na które narzucono dach. Obecna mania zakladania stref produkcji
                eksportowej jest następstwem sukcesów gospodarczych głównie Korei Południowej i
                Tajwanu. Dopóki strefy stanowiły fenomen na skalę kilku krajów, głównie Korei
                Południoweji Tajwanu płace stale rosły, rzeczywiście odbywał sie transfer
                technologii i stopniowo przywracano podatki. Ale przestawienie sie tych państw
                z nisko opłacalnej drobnej wytwórczości ma wyspecjalizowane gałęzie przemysłu
                spowodowało znacze zaostrzenie konkurencyjności w globalnej ekonomii. Dziś gdy o
                dolary ze stref produkcji eksportowej bije się miedzy sobą siedemdziesiąt
                państw, premie dla inwestorów rosną, a płace i standardy prawne stają się
                zakladnikiem groźby odpływu kapitału. W rezultacie kolejne państwa zmieniaja sie
                w industrialne slumsy i getta prawie darmowej pracy, a końca tego nie widać.
                • baltazarus Re: I bardzo dobrze. 17.09.05, 13:16
                  Jeśli nie obchodzą Cię wskaźniki gospodarcze to spójrz na poziom bezrobocia w
                  tych krajach, w granicach 3%, a to oznacza, że pracodawca MUSI stworzyć
                  odpowiednie warunki pracy i dobrze zapłacić gdyż pracownik ma gdzie odejść.
                  Czym szybciej państwo wycofa się z gospodarki i odda ludziom pieniądze poprzez
                  obniżkę podatków tym lepiej.
                  • witomir TAKI Z CIEBIE LIBERAŁ? 17.09.05, 13:55
                    Dla przykładu - aż dziw, iż liberałowie nie zauważają zatracenia się ich ideałów
                    własności i wolnej przedsiębiorczości w rzeczywistości globalnego kapitalizmu
                    menadżerskiego, zdeterminowanej dominacją potężnych, bezimiennych (i
                    ponadnarodowych)korporacji (wykorzystujących tania siłę roboczą, która mrzy ci
                    się w Polsce) funduszy inwestycyjnych, do których z powodzeniem można
                    zastosować kryterium socjalistycznej "własności uspołecznionej". Tak oto
                    bohaterowie liberalnych epopei - kupcy, rzemieślnicy i producenci, zostali
                    "niewidzialną ręką wielbionego przez liberałów kapitalizmu strąceni ze
                    społecznego piedestału na rzecz specjalistów od rozporządzania cudzą własnością
                    - "menadżerów" i spekulantów.
                    • baltazarus Re: TAKI Z CIEBIE LIBERAŁ? 17.09.05, 15:10
                      To co nazywasz globalnym kapitalizmem jest w rzeczywistości socjalizmem,
                      którego chcą najbogatsi. Kapitalizm czyli wolna konkurencja jest dla biednych.
                      Bigaci wolą dać w łapę politykowi, któy załatwi im monopol i wykończy
                      konkurencję i to właśnie mamy dzisiaj.
                      • witomir Re: TAKI Z CIEBIE LIBERAŁ? 17.09.05, 17:34
                        Jedyną realną alternatywą na globalny kapitalizm jest silne panstwo narodowe,
                        jest ono nadal fundamentem solidarności społecznej. Tak to juz jest: nie ma
                        gospodarki bez prawa, które reguluje zawieranie transakcji, bez praworządnosci,
                        bezpieczeństwa czyli tego wszystkiego co powstaje wewnątrz państw narodowych.
                        Ten wielki biznes drenujacy polską rzeczywistośc gospodarczą łączy sie we wciąż
                        wieksze grupy, wymaga coraz wiekszej ochrony, a nawet pewnego wydzielenia
                        swojego dominium, uprzywilejowanej pozycji. Najbardziej nie lubię w polskiej
                        gospodarce pazerności tych uprzywilejowanych. Nie zdaja sobie sprawy ze odmowa
                        partycypacji w kosztach utrzymania państwa, w dluższym horyzoncie czasowym
                        uderza równiez w nich samych. Dla Polski szczególnie charkterystyczne jest
                        zaniedbanie niemal wszystkiego co jest publiczne np: infrastruktury, służby
                        zdrowia, szkolnictwa. U nas wszystkie dochody sektora publicznego łącznie ze
                        składkami z ubezpieczeń są na poziomie 38-40 proc. PKB, natomiast w Europie
                        Zach. wskaźnik ten oscyluje w granicach 45-55 proc. U nas w ostatnich latach
                        dochody sektora publicznego spadły o około 10 proc. To jest niesłychane! W
                        Polsce nieprzyjemne są tez stosunki pracy. Relacje miedzy pracodawcami i
                        menedżerami a pracownikami są koszmarne, co pokazuje niezwykle niski poziom
                        kapitalu społecznego. Pracodawcom wydaje się ze mają bardzo skuteczne narzedzie
                        presji na utrzymanie czy redukcje płac w postaci groźby przeniesienia firmy w
                        inny zakatek świata. ale zauważ przykładowo, że w krajach skandynawskich nawet
                        bardzo wysokie koszty pracy nie przeszkadzaja w wytwarzaniu bardzo
                        konkurencyjnych produktów. Najważniejsze aby kraj miał wysoki poziom kapitału
                        ludzkiego i infrastrukturę na odpowiednim poziomie, a także przyzwoite badania i
                        rozwój. To jest warunek aby skutecznie prosperowac w dzisiejszych realiach a nie
                        ciągłe doktrynerskie gadanie o prywatyzowaniu wszystkiego i obniżaniu kosztów
                        pracy wzorem Chin.
Pełna wersja