Wybory parlamentarne 2005 – redakcja "Obywatela"

21.09.05, 11:21
W zbliżających się wyborach parlamentarnych Redakcja „Obywatela” nie udziela
poparcia żadnej partii politycznej. Popieramy jednak kilka konkretnych osób
startujących z różnych list wyborczych. Wzywamy także do głosowania przeciwko
liberałom z Platformy Obywatelskiej.

Nie pokładamy zbyt dużych oczekiwań w wynikach tych czy innych wyborów.

Po pierwsze, zdajemy sobie sprawę, że istnieje wiele strukturalnych i
instytucjonalnych przeszkód w podejmowaniu wartościowych decyzji i działań
przez osoby wybrane do parlamentu. Polityka nie funkcjonuje w próżni – wpływa
na nią sfera biznesowa, różne lobby, ścierające się interesy grup społecznych
itp. Również Polska nie funkcjonuje w próżni – dążenia i zamiary polskich
polityków są ograniczane przez sytuację międzynarodową, aspekty geopolityczne,
umowy i traktaty o charakterze politycznym, gospodarczym i militarnym. Z tego
powodu nawet najlepsi i najmądrzejsi politycy często nie są w stanie – mimo
szczerych chęci – zrealizować swoich zamierzeń.

Po drugie, ponieważ traktujemy parlament zaledwie jako „końcówkę”
społeczeństwa. Nie wierzymy w zbawców i cudotwórców, którzy mocą kilku
interpelacji lub jednej ustawy rozwiążą palące problemy społeczne. Zdrowe
państwo nie składa się ze wspaniałych aktywnych posłów i senatorów oraz
zwykłych ludzi – beneficjentów ich mądrej polityki. Składa się natomiast z
gęstej „sieci” inicjatyw społecznych, zróżnicowanych pod względem poruszanej
tematyki, pochodzenia społecznego uczestników, zakresu i miejsca działania
itp. To właśnie takie inicjatywy tworzą strukturę, w której politycy mogą
funkcjonować sprawnie, znajdując wsparcie i inspirację. Ale jednocześnie –
będąc przez owe aktywne społeczeństwo kontrolowanymi. Bez istnienia
zorganizowanego społeczeństwa, oddolnie i niezależnie dbającego o własne
interesy i o dobro wspólne, działalność na szczeblu parlamentu może być
skuteczna tylko w ograniczonym zakresie, z racji nieistnienia zarówno
wsparcia, jak i kontroli nad klasą polityczną i jej poszczególnymi
reprezentantami. Zorganizowane społeczeństwo znajduje się w Polsce w
powijakach i dlatego nie wierzymy, aby sam wybór nawet najlepszych posłów i
senatorów mógł diametralnie odmienić rzeczywistość w perspektywie jednej
kadencji parlamentarnej.

Przy wszystkich tych zastrzeżeniach, niemądre i fałszywe wydaje się nam jednak
stwierdzenie, że nie ma znaczenia, kto będzie reprezentantem społeczeństwa w
parlamencie. Choć posłowie i senatorowie nie są wszechmocni, to jednak od ich
postaw i dążeń zależy przynajmniej część istotnych zagadnień życia
publicznego. Dlatego też ma znaczenie skład parlamentu wyłonionego w wyborach
– czy większość stanowić będą w nim np. zwolennicy skrajnego wolnego rynku,
czy też modelu bardziej socjalnego; czy zdominują parlament lobbyści
zagranicznego wielkiego biznesu, czy też reprezentanci drobnych rodzimych
przedsiębiorstw; czy więcej będzie osób popierających inwestycje w ekologiczny
transport publiczny, czy też w ławach parlamentu zasiądą ludzie wydający lekką
rączką miliardy budżetowych złotych na generowanie wylewania asfaltu, emisji
spalin i potęgowania skutków wypadków samochodowych. Dlatego uważamy, że warto
wziąć udział w wyborach i głosować tak, aby stronnictwa i osoby możliwie
najlepsze z obywatelskiego punktu widzenia – choćby na zasadzie „mniejszego
zła” – miały jak najsilniejszą pozycję w Sejmie i Senacie.

Z partii startujących w tegorocznych wyborach żadna nie zasługuje zdaniem
Redakcji „Obywatela” na całościowe poparcie. Świadczą o tym zarówno konkretne
działania z przeszłości, sposób prowadzenia kampanii wyborczej, elementy
programu czy skład personalny – przykładów jest wiele i nie będziemy się nimi
w tym miejscu zajmowali. Dlatego nie wskazujemy żadnej konkretnej partii,
którą naszym zdaniem należy poprzeć.

Uważamy natomiast, że Polsce grozi ogromne niebezpieczeństwo, jakim jest
perspektywa kilkuletnich rządów – samodzielnie lub w koalicji – Platformy
Obywatelskiej. Jest to ugrupowanie, którego program i poglądy liderów
przesycone są skrajnym liberalizmem gospodarczym. PO promuje rozwiązania
wpisujące się w neoliberalny schemat, który owocuje bardzo negatywnymi
następstwami w skali świata od lat kilkudziesięciu, a w Polsce od kilkunastu.
Polityka neoliberalna oznacza faworyzowanie wielkiego biznesu, promowanie
prymitywnej koncepcji człowieka jako homo oeconomicus, sprowadzanie oglądu
stanu społeczeństwa do wyników pomiaru PKB, generowanie rozwarstwienia
materialnego i rosnącej biedy znacznej części społeczeństwa, prywatyzację
dużej i wciąż zwiększającej się części majątku narodowego, dewastację
środowiska naturalnego i wyczerpywanie się zasobów naturalnych, wzrost skali
patologii społecznych. Społeczne skutki neoliberalizmu są szczegółowo opisane
w literaturze przedmiotu (wielokrotnie pisaliśmy o nich na łamach
„Obywatela”wink, a także widoczne gołym okiem.

Liderzy PO i znaczna część szeregowych działaczy tego ugrupowania to ludzie
znani w Polsce z negatywnych skutków poczynań ich wcześniejszych partii –
Kongresu Liberalno-Demokratycznego (słusznie nazwanego przez opinię publiczną
„aferałami”wink i Unii Demokratycznej, później połączonych w Unię Wolności. To
właśnie te ugrupowania prowadziły w Polsce skrajnie nieodpowiedzialną i
szkodliwą politykę społeczno-gospodarczą, zgodną ze standardami neoliberalizmu
i tendencjami globalizacyjnymi. Skutki w postaci choćby ogromnych obszarów
biedy, wykluczenia społecznego setek tysięcy osób, kilkumilionowego
bezrobocia, ogromnej skali patologii itp. – widoczne są mimo zmasowanej
„propagandy sukcesu” w wykonaniu wielkich mediów.

PO jest partią szkodliwą nie tylko z gospodarczego i społecznego punktu
widzenia. Mimo „sanacyjnej” otoczki, liderzy tego ugrupowania mają znaczący
udział w zablokowaniu w Polsce gruntownych posunięć umożliwiających likwidację
patologii systemowych i personalnych. Najbardziej wymowna – a przy okazji
wyraźnie kontrastująca z hasłami wyborczymi – jest tu postawa Donalda Tuska i
Jana Marii Rokity w sprawie ujawnienia agentów komunistycznych służb
specjalnych oraz udział obecnych liderów PO w faktycznym zamachu stanu, jakim
było odwołanie prolustracyjnego rządu Jana Olszewskiego w roku 1992.

Obecną Polskę – kraj biedy i bezrobocia, kraj Rywina i Michnika, kraj
niedożywionych dzieci i milionów złotych wydanych na okupację Iraku –
zawdzięczamy m.in. liderom i szeregowym członkom Platformy Obywatelskiej.
Perspektywa czteroletnich rządów tego ugrupowania to jedno z najgorszych
nieszczęść, jakie może się przydarzyć Polsce i jej obywatelom. Apelujemy więc
o udział w wyborach i do głosowania tak, aby powstrzymać marsz PO do władzy.

Na pytanie, na kogo w takim razie głosować – nie udzielimy jednak precyzyjnej
odpowiedzi, z ww. przyczyn. Możemy natomiast wskazać, jakie nurty polityczne
Redakcja „Obywatela” uważa za pozytywne, jakie zaś za negatywne z punktu
widzenia wartości, które promujemy na łamach naszego pisma od 5 lat. Być może
nasi Czytelnicy uznają to za pomocną wskazówkę w nadchodzących wyborach
parlamentarnych.

Do nurtów o mniej lub bardziej negatywnym charakterze zaliczamy – oprócz wyżej
opisanego (neo)liberalizmu gospodarczego – także:

– postkomunistów – czyli te formacje polityczne, które pod względem
biograficznym, światopoglądowym, finansowym etc. są uwikłane w związki z
Polską Rzeczpospolitą Ludową. Choć daleko nam do standardowego antykomunizmu
polskiej prawicy, która nie dostrzega przyczyn triumfu realnego socjalizmu
(główną z nich było wszak „przehandlowanie” Polski przez naszych zachodnich
„sojuszników”wink, to jednak nie uważamy, aby tzw. Polska Ludowa i jej
budowniczowie zasług
    • witomir Re: Wybory parlamentarne 2005 – redakcja "O 21.09.05, 11:22
      zasługiwali na jakąkolwiek pochwałę. Mocno wyolbrzymione są rzekome zalety
      PRL-u, takie jak bezpieczeństwo socjalne. Po pierwsze, tzw. awans społeczny
      szerokich rzesz ludności oraz modernizacja kraju i związana z nią partycypacja w
      wielu zdobyczach socjalnych dokonały się także w krajach, gdzie realnego
      socjalizmu nigdy nie było, a które startowały z podobnego co Polska punktu
      wyjścia. Po drugie, wiele robotniczych buntów w PRL-u miało podłoże właśnie
      socjalne. Nawet gdyby jednak tzw. Polska Ludowa oferowała swoim obywatelom
      „pełną michę”, to ów pozytywny aspekt przekreśla anty-obywatelski charakter
      ówczesnego reżimu. Nie jest bowiem modelem godnym naśladowania taki „socjal”,
      któremu towarzyszy masowa inwigilacja społeczeństwa przez bezpiekę,
      prześladowanie i mordowanie członków opozycji politycznej, nagonki o podłożu
      etnicznym, cenzura, brak elementarnych zasad demokracji i samorządności itp.

      − tzw. lewicę obyczajową, czyli te środowiska polityczne, które dokonują syntezy
      opacznie pojmowanych postulatów lewicowych z hasłami z arsenału liberalizmu. O
      ile takie postawy mogły mieć pewien pozytywny wymiar kilkadziesiąt lat temu,
      zwracając uwagę na problemy grup mniejszościowych, o tyle obecnie służą one
      wyłącznie załatwianiu tymże grupom przywilejów, dezintegracji społeczeństwa
      („rozkawałkowanie” go na przeróżne „mniejszości”wink, atakom na wspólny,
      większościowy etos, inwazji indywidualistycznej, skrajnie liberalnej wizji
      jednostek, którym należą się wciąż eskalowane „prawa”, bez wspominania o
      obowiązkach i o dobru wspólnym. Środowiska tzw. lewicy obyczajowej nie tylko nie
      są „prospołeczne”, ale wpisują się w antyspołeczną strategię „dziel i rządź”
      oraz ułatwiają liberałom dezintegrację resztek wartości plebejskich – jedynej
      poważnej zapory przed inwazją sił rynkowych.

      − środowiska „endeckie”, czyli ugrupowania absolutyzujące znacznie „interesu
      narodowego”, definiowanego często przez pryzmat skrajnie pojmowanej
      „etniczności”. Choć historyczne zasługi endecji np. w kształtowaniu świadomości
      narodowej czy odzyskaniu i ugruntowaniu niepodległości Polski po roku 1918 są
      bezsporne, to jednak niemal cała dalsza działalność tego obozu nie zasługuje na
      poparcie. Nadmiernie akcentowany nacjonalizm jest nie tylko anachroniczny i
      nieprzystający do rzeczywistości kraju od wieków wielokulturowego, ale w swych
      skrajnych formach działa przeciwskutecznie, tzn. zraża do pracy na rzecz naszego
      kraju wszystkich poza arbitralnie wyznaczonymi „prawdziwymi Polakami”.
      Towarzyszące temu częstokroć fobie etniczne utrudniają realistyczną ocenę
      sytuacji i problemów, wikłając w walkę z wiatrakami. Istotnym felerem myśli
      endeckiej jest także jej rzekomy realizm, tzn. postawa przesadnej ostrożności i
      kunktatorstwa, które – choć czasem trafnie wskazują na fałszywość optyki
      „powstańczej” i hurrarewolucyjnej – prowadzą wprost do kolaboracji, zgniłych
      kompromisów oraz swoistej „obrotowości”, czyli służenia temu, kto akurat jest
      najsilniejszy. „Realizm” endecji staje się realizmem więźnia, który po
      długoletnim pobycie w celi sądzi, że cały świat to klawisze i zakratowane okna.

      − partie „prostackie”, czyli takie, które złożoność problemów społecznych
      usiłują wyjaśnić jedną, prostą przyczyną. Uważają one, że za całe zło odpowiada
      jakiś jeden czynnik, ideologia, grupa czy osoba (obojętnie, czy będzie to
      komunizm, kapitalizm, Rosjanie, Niemcy, Żydzi, kler, Balcerowicz, masoni itp.,
      itd.) – jest to wizja fałszywa, a przy tym niebezpieczna, gdyż usuwa z pola
      widzenia faktyczne problemy i ich złożoność. Często takie postawy określa się
      mianem populistycznych, ale my uważamy, że jest to nieuprawnione – populizm jako
      sposób artykulacji plebejskich interesów jest lub mógłby być znakomitym remedium
      na rosnącą oligarchizację świata polityki i biznesu oraz na odejście od
      demokratycznych ideałów. Natomiast próba tłumaczenia rzeczywistości i jej
      problemów przy pomocy jednego czynnika – jest ideologią prostacką, fałszywą i
      szkodliwą. Uważamy, że Polsce potrzeba ugrupowań spod znaku radykalnej i
      odważnej krytyki obecnej rzeczywistości, ale nie jest taką krytyką choćby
      najgłośniejsze wykrzykiwanie bzdurnych sloganów i tworzenie karkołomnych teorii.

      Z kolei do pozytywnych nurtów ideowo-politycznych Redakcja „Obywatela” zalicza:

      − lewicę patriotyczną, czyli środowiska, które za równie istotne uważają kwestie
      wyzwolenia narodowego, pielęgnowania tradycji kulturowych oraz realizację
      ideałów sprawiedliwości społecznej i demokratyzacji życia społecznego. Mamy na
      myśli nurt, którego zasady da się streścić w haśle: „Nie ma chleba bez wolności
      i nie ma wolności bez chleba”. Jest to nurt, który nie tylko dostrzega naturalną
      skłonność ludzi do identyfikacji ze swoją ojczyzną, ale także uważa
      pielęgnowanie takiego uczucia za wartość pozytywną. Postawa taka ma charakter
      inkluzywny – stara się „zarazić” polskością, na zasadzie dobrowolnego wyboru,
      jak najszersze rzesze współobywateli, nie zaś wykluczać coraz to nowe grupy
      „obcych” i „nie dość polskich”. Uważa, że Polska jest istotną wartością, za
      którą tysiące ludzi przelewały krew i pot, ale jednocześnie ma znaczenie, jaka
      to jest Polska, jak się czują jej córki i synowie (zwłaszcza ci o najsłabszej
      pozycji – na ogół pracownicy najemni i bezrobotni) i czy zapewnia ona swoim
      obywatelom godziwe warunki egzystencji.

      − chrześcijański/katolicki solidaryzm, czyli ugrupowania, które odwołując się do
      dziedzictwa chrześcijańskiego akcentują jego wspólnotowy charakter oraz
      odpowiedzialność moralną i materialną za losy bliźnich wchodzących w skład
      społeczności lokalnych, regionalnych, narodowych i wspólnoty uniwersalnej. Nurt
      ten traktuje wspólnotę jako całość, a państwo uważa za narzędzie realizacji
      interesów tejże wspólnoty, wychodząc z założenia, że ład moralny i kulturowy
      jest nierozerwalnie związany z ładem społecznym i ekonomicznym. Z etyki
      chrześcijańskiej wyrasta także sprzeciw wobec materialistycznej, „darwinowskiej”
      wizji tzw. wolnego rynku i jego skutków społecznych.

      − ruch ludowy, czyli te nurty polityczne, które odwołują się do wiejskich i
      małomiasteczkowych grup społecznych, zwracając uwagę na często występującą ich
      marginalizację ekonomiczną czy kulturową. Tzw. prowincję traktują bowiem jako
      pełnoprawny element społeczeństwa, niezależnie od jej ilościowego czy
      materialnego udziału w ogólnych „wskaźnikach”. Nurt ten akcentuje troskę o
      mieszkańców wsi i niewielkich miasteczek, jednak nie przeciwstawiając ich
      mieszkańcom metropolii, wychodząc z założenia, że wieś i miasta są dwoma
      równoprawnymi elementami tej samej społeczności i oba są sobie nawzajem
      potrzebne. Nurt ten akcentuje także istotny nie tylko pod względem materialnym,
      ale także symboliczny wymiar prowincji – odpowiedzialność za zapewnienie podstaw
      bytowania jednostek i społeczności dzięki produkcji pożywienia.

      Oczywiście powyższa prezentacja ma charakter z konieczności pobieżny, nie
      uwzględnia też różnych „hybryd”, czyli inicjatyw powstałych w wyniku syntezy
      powyższych nurtów. Pozwala ona jednak zorientować się, jakie postawy i programy
      polityczne są popierane przez Redakcję „Obywatela”. Wspomina ona tylko o
      znanych, wyrazistych nurtach, ale nie mniej istotne, choć niestety słabiej
      akcentowane w działalności politycznej ważniejszych partii są dla nas np. wątki
      ekologiczne i na ten aspekt również warto zwracać uwagę dokonując wyborów
      politycznych. Ochrona przyrody to bowiem zarówno działanie na rzecz najszerzej
      pojętego dobra wspólnego, kultywowanie ważnego aspektu dziedzictwa narodowego, a
      także wkład w zachowanie uniwers
      • witomir Re: Wybory parlamentarne 2005 – redakcja "O 21.09.05, 11:25
        uniwersalnego środowiska życia całej ludzkości.

        Wychodząc z powyższych założeń, Redakcja „Obywatela” postanowiła w wyborach
        parlamentarnych poprzeć kilka osób, które znamy nie tylko z ich działalności,
        ale także mieliśmy okazję osobiście przekonać się, że choć może nie są idealne,
        to jednak dają gwarancję znacznie lepszej realizacji bliskich nam ideałów niż
        znakomita większość pozostałych kandydatów. Osoby te reprezentują głównie
        środowiska polskiej prawicy. Nie oznacza to naszego ogólnego poparcia dla
        konkretnej i tylko jednej opcji ideowej. Poparcie w tych wyborach akurat
        wyłącznie kandydatów prawicy wynika także z tego, że w efekcie zawłaszczenia
        terminu „lewica” przez postkomunistów, część popieranych przez nas osób chcąc
        nie chcąc „robi” za prawicę. Inny powód to brak w tegorocznej wyborczej
        rywalizacji środowisk lewicy demokratycznej i patriotycznej zarazem (ubolewamy
        np. nad brakiem wśród komitetów wyborczych środowiska skupionego wokół Ryszarda
        Bugaja) oraz reprezentantów – w ramach jednej partii czy koalicji – niezależnego
        ruchu ludowego.

        Oto lista osób, którym Redakcja „Obywatela” udziela swego poparcia w wyborach
        parlamentarnych 25 września 2005 r.:

        W wyborach do Sejmu RP popieramy (kolejność alfabetyczna):

        − Iwonę Bartólewską – okręg wyborczy nr 26, Gdynia, Komitet Wyborczy Prawa i
        Sprawiedliwości, lista nr 6, pozycja na liście – nr 8.

        Iwona Bartólewska – nawigator morski (w stopniu oficera), wykładowca (obecnie
        Szkoły Morskiej w Gdyni), reżyser filmów dokumentalnych, działa społecznie na
        rzecz rozwiązania problemów gospodarki morskiej, rybołówstwa, żeglugi oraz
        poprawy doli pracowników tych sektorów. Więcej informacji: www.bartolewska.pl

        − Barbarę Bubulę – okręg wyborczy nr 13, Kraków, Komitet Wyborczy Prawa i
        Sprawiedliwości, lista nr 6, pozycja na liście – nr 4.

        Barbara Bubula – polonistka, nauczycielka języka polskiego, publicystka i
        tłumaczka, od 1990 r. radna Krakowa, liderka stowarzyszenia „Samorządny Kraków”,
        w latach 2001-2004 członkini redakcji „Obywatela”. Od wielu lat działa
        społecznie na rzecz lokalnej społeczności oraz w wielu inicjatywach na rzecz
        dobra wspólnego. Więcej informacji: www.bubula.pl

        − Ewę Zaleską – okręg wyborczy nr 37, Konin, Komitet Wyborczy Ruchu
        Patriotycznego, lista nr 1, pozycja na liście – nr 14.

        Ewa Zaleska – działaczka społeczna, w latach 80. działała w „Solidarności” (w
        1986 r. została członkiem Krajowej Komisji Interwencji i Praworządności NSZZ
        „Solidarność”wink, po roku 1989 zaangażowana w liczne inicjatywy na rzecz lokalnej
        społeczności. W 2001 r. za działalność wydawniczą w podziemiu została odznaczona
        przez ministra kultury tytułem „Zasłużony Działacz Kultury”. Z „Obywatelem”
        współpracuje od ponad 3 lat.

        W wyborach do Senatu RP popieramy:

        − Kazimierza Jaworskiego – okręg wyborczy nr 22, Rzeszów, Komitet Wyborczy
        „Prawica Podkarpacia”.

        Kazimierz Jaworski – działacz społeczny, jeden z twórców tzw. Doliny Strugu
        (obszerny opis w „Obywatelu” nr 13), czyli znakomicie zorganizowanej
        społeczności lokalnej z udziałem kilku gmin w okolicach Rzeszowa, znanej m.in.
        ze świetnych inicjatyw gospodarczych (lokalny tani system telefoniczny, system
        produkcji i dystrybucji zdrowej żywności, niepubliczne szkoły lokalne). Senator
        obecnej kadencji.

        − Zbigniewa Romaszewskiego – okręg nr 18, Warszawa I, Komitet Wyborczy Prawo i
        Sprawiedliwość.

        Zbigniew Romaszewski – z wykształcenia fizyk, w 1980 r. uzyskał doktorat w
        Instytucie Fizyki PAN. W 1976 r. uczestnik akcji pomocy robotnikom Radomia. Od
        1977 r. członek Komitetu Samoobrony Społecznej – Komitetu Obrony Robotników. Na
        przełomie lat 1979/80 założył Komisję Helsińską, zajmującą się dokumentowaniem
        przypadków łamania praw człowieka przez władze PRL. Był członkiem Komisji
        Krajowej NSZZ „Solidarność” w pierwszym okresie jej działalności. W stanie
        wojennym ukrywał się przed SB i założył podziemne Radio „Solidarność”. Więziony
        w latach 1982-1984. Po uwolnieniu kierował reaktywowaną w podziemiu Komisją
        Interwencji i Praworządności NSZZ „Solidarność”. Po przemianach ustrojowych od
        1989 r. nieprzerwanie zasiada w Senacie, kolejno z listy Komitetu Obywatelskiego
        przy Lechu Wałęsie (1989), jako kandydat niezależny (1991), z listy NSZZ
        „Solidarność” (1993), z listy Ruchu Odbudowy Polski (1997) i z listy Bloku Senat
        2001 (2001). W I, II i IV kadencji Senatu RP przewodniczył Komisji Praw
        Człowieka i Praworządności. Więcej informacji: www.romaszewski.pl

        Zachęcamy Czytelników i Sympatyków „Obywatela” do poparcia tych kandydatów w
        nadchodzących wyborach parlamentarnych oraz do głosowania na takie partie i
        osoby, które bliskie są zarysowanym przez nas ideałom budowania Polski
        obywatelskiej, solidarnej, sprawiedliwej i zapewniającej swoim mieszkańcom
        godziwy byt.

        Redakcja „Obywatela”

        (Rafał Górski, Remigiusz Okraska, Szymon Surmacz)

        Łódź, dn. 21 września 2005 r.
    • baltazarus Re: Wybory parlamentarne 2005 – redakcja "O 21.09.05, 12:55
      Widzę, że redakcja "Obywatela" rekrutuje się z grona politologicznych
      ćwierćinteligentów, którzy za liberalną uznają partię popierającą
      socjalistyczną UE, a skrajny liberalizm to dla nich działania państwa
      zmierzające do zabicia wolnej konkurencji (tutaj wspieranie wielkiego biznesu).
      Do Rydzyka jołopy...
      • eliot Re: Wybory parlamentarne 2005 - szkoda zdrowia! 22.09.05, 13:36
        Ponieważ "wymiana 'jelit' politycznych" każdorazowo wywołuje wiele niezdrowych
        emocji, a i sam osiągnąłem, już wiele lat temu, pogląd w kwestii tej wymiany
        bliższy Szwadronom Śmierci i Plutonom Egzekucyjnym niż procedurze
        demokratycznej, proponuję nie zaśmiecać tego Forum aż tak bieżącym chłamem o
        ile to nie wiąże się w sposób oczywisty z szerszą polityczą i słowiańską
        perspektywą. A wszelkiej konkretnej agitacji należy unikać jak ognia, to zabawa
        głupców i dla głupców!
Pełna wersja