bolko_turan
24.09.05, 12:35
Nekropolia sprzed tysiącleci
serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34148,2932372.html
Daniel Sukniewicz 23-09-2005, ostatnia aktualizacja 23-09-2005 17:45
Odkryto największe cmentarzysko kultury pomorskiej na ziemiach polskich.
Dokonali tego archeolodzy z Muzeum w Lęborku
W Trzebiatkowej koło Bytowa badacze odkopali 70 grobów, w których znaleźli
183 urny ze spalonymi szczątkami ludzi, którzy zamieszkiwali ziemie
Pojezierza Bytowskiego ok. 400-200 lat przed Chrystusem. - 70 grobów to dużo
jak na cmentarzysko kultury pomorskiej. Te zbadane dotychczas miały najwyżej
40 grobów. Albo ta nekropolia była używana przez długi czas, albo w pobliżu
była duża osada - mówi Agnieszka Krzysiak - kierowniczka badań, archeolog z
Muzeum w Lęborku i Pomorskiej Akademii Pedagogicznej w Słupsku. W czwartek
oficjalnie zaprezentowała odkrycie na międzynarodowej konferencji w Lęborku.
- Tym stanowiskiem naprawdę możemy się chwalić. Kilka popielnic jest
pokrytych wyjątkową ornamentyką. Mamy zarówno sceny figuralne - np.
przedstawienie woźnicy na czterokołowym wozie zaprzęgniętym w parę koni,
wokół którego biegną luźne wierzchowce, jak i urny z pełnym wizerunkiem
ludzkiej twarzy - z plastycznie uformowanym nosem, metalowymi kolczykami w
uszach czy opadającymi na oczy włosami.
Co ciekawe, jeszcze pięć lat temu archeolodzy nie mieli pojęcia o istnieniu
cmentarzyska. Prawdopodobnie nigdy by się nie dowiedzieli, że na południowym
stoku najwyższego wzniesienia w Trzebiatkowej znajdują się urny sprzed 2,4
tys. lat, gdyby na wiosnę 2001 roku właściciel terenu nie zdecydował się raz
na zawsze usunąć kamienie, które przeszkadzały mu w uprawie brukwi.
Co było pod brukwią
Gospodarz zaczął kopać i okazało się, że kamienie to przykrycia kamiennych
skrzynek, wewnątrz których znajdują się gliniane naczynia. W dodatku dość
nietypowe naczynia.
Rolnik przypuszczał, że natrafił na jakieś poniemieckie rzeczy, które
zakopano podczas ucieczki przed Armią Czerwoną. Zawiadomił prasę.
Dziennikarze przed opublikowaniem materiału postanowili zasięgnąć opinii
konserwatora zabytków, który bezbłędnie rozpoznał, co to za naczynia.
- Okazało się, że właściciel wzgórza odkrył trzy groby skrzynkowe - mówi
Agnieszka Krzysiak - a w każdym z nich po kilka popielnic.
Popielnice zostały złożone do ziemi przez lud, któremu archeolodzy nadali
nazwę kultury pomorskiej. Jej przedstawiciele mieszkali na ziemiach Pomorza,
Wielkopolski i Mazowsza w drugiej połowie I tysiąclecia przed Chrystusem,
znacznie wcześniej, niż dotarli tu Germanie i Słowianie. Prawdopodobnie
wywodzili się z odłamu kultury łużyckiej - tej, która zasłynęła z budowy
Biskupina.
Ludność kultury pomorskiej nie budowała grodów, lecz żyła w osadach
otwartych. Zasłynęła jednak głównie z cmentarzysk. Swoich zmarłych palili, a
ich szczątki wsypywali do urn. Te z kolei umieszczali w kamiennych
skrzynkach, które zakopywali w ziemi.
Ze względu na częste wizerunki twarzy znajdujące się na urnach archeolodzy
wysunęli hipotezę, że wywodzą się one od kanop (też miały takie wizerunki), w
których Etruskowie chowali szczątki swoich zmarłych w połowie I tysiąclecia
przed Chrystusem. Skąd jednak etruskie zdobienia na północy Polski? Mógł się
do tego przyczynić handel bursztynem. To dzięki niemu na Pomorze miały szansę
dotrzeć idee starożytnej Italii.
Niezwykłe stanowisko
- Gdy po raz pierwszy weszłam na górę, uświadomiłam sobie, że to stanowisko
to coś niezwykłego. Założyłam, że musi tu być ponad sto grobów - mówi
Agnieszka Krzysiak. Jak widać archeolog niewiele się pomyliła.
Groby znajdowały się bardzo płytko, zaraz pod powierzchnią ziemi, a niektóre
płyty - boczne ściany skrzynek - nawet z niej wystawały. W każdym grobie było
od jednej do sześciu popielnic. Większość była ornamentowana w dość prosty
sposób - nakłuwane otworki czy symetrycznie rozmieszczone ryty w formie
jodełek. Czasami ryty były dodatkowo inkrustowane białą masą.
Trzy najbogatsze urny pochodziły z jednego grobu, który archeolodzy odkryli w
tym roku. - Był wkopany najgłębiej ze wszystkich i zdecydowanie najbardziej
okazały - mówi Agnieszka Krzysiak. W jego pobliżu znaleźliśmy żarno, a w
środku cztery urny, z których trzy miały przedstawienia twarzy. Dodatkowo na
jednej z nich artysta wyrył scenę przedstawiającą jeźdźca na koniu,
dzierżącego w dłoniach dwa oszczepy. W miejscu głowy ma okrąg z promieniami -
prawdopodobnie Słońce lub inne ciało niebieskie. - W pierwszej chwili
żartowaliśmy, że ten człowiek był kudłaty, ale bardziej prawdopodobne jest,
że wizerunek nawiązuje do kultu solarnego - mówi Krzysiak. Czyżby więc w
urnie spoczęły prochy kogoś na tyle ważnego, że współcześni mu utożsamiali go
z bóstwem? Ta zagadka pozostaje otwarta dla osób badających kulturę pomorską.