witomir
05.10.05, 11:17
Tomaszów Mazowiecki - blisko 70-tysięczne miasto w województwie łódzkim.
Piękna starówka, dużo zieleni i bliskość rzeki Pilicy sprawiają, że miasto
jest naprawdę urokliwe. Kilkanaście lat temu słynęło z zakładów
włókienniczych, jednak po tzw. transformacjach ustrojowych jego charakter
uległ zmianie. Upadek największego zakładu w mieście - Zakładów Włókien
Chemicznych "WISTOM" - spowodował olbrzymie bezrobocie - dziś sięga ono już 26
proc. Tomaszów Mazowiecki stał się miastem żyjącym z handlu.
Małe rodzinne przedsiębiorstwa handlowo-usługowe, zatrudniające po kilka bądź
kilkanaście osób, stały się ratunkiem dla wielu. Dziś takich małych firm
działa tu blisko 3 tysiące. Jednak kilka lat temu w samym centrum tego
stosunkowo małego miasta powstał pierwszy wielkopowierzchniowy sklep
zachodniego koncernu. Od razu upadło kilka firm i kilkadziesiąt osób straciło
pracę. Potem pojawił się następny podobny market. Zaniepokojeni kupcy, którzy
dostrzegli olbrzymie zagrożenie, postanowili zacząć działać. Trzy lata temu
powołali do życia Stowarzyszenie Kupców i Przedsiębiorców Powiatu Tomaszowskiego.
Członkowie Stowarzyszenia wiedzą, że jedno miejsce pracy w hipermarkecie to
siedem osób, które tracą pracę w handlu tradycyjnym. Walka toczy się zatem o
dużą stawkę - o obronę miejsc pracy dla kilku tysięcy mieszkańców Tomaszowa
Mazowieckiego. Już zorganizowani brali udział w sesjach rady miejskiej, na
których miały być zatwierdzane lokalizacje kilku kolejnych marketów. Ich
protesty doprowadziły do tego, że radni odrzucili niekorzystne dla kupców
projekty uchwał. Do dziś następne zachodnie sieci handlowe czekają na
pozwolenie wejścia na tomaszowski rynek. Bezskutecznie. W Stowarzyszeniu
działa ponad stu kupców, którzy bronią dostępu do swojego miasta, bronią
polskiego interesu. Udaje im się to, jak widać, do tej pory skutecznie, mimo
braku poparcia ze strony lokalnych władz.
AS