ignorant11
09.10.05, 00:07
Sława!
Białorusini chcą zmian
www.bialorus.pl/index.php?Rozdzial=Wiadomosci&&wiecej=9859
Kurier Poranny 2005-10-08
Wybory są wtedy, kiedy można zrobić normalną kampanię, przeprowadzić debatę
ze wszystkimi kandydatami, uczciwie policzyć głosy. Na wybory więc nie mamy
się co szykować - mówią opozycjoniści zza wschodniej granicy. Szykujemy się
na rewolucję - zapowiedzieli białoruscy opozycjoniści podczas wczorajszej
debaty "Wolna Białoruś" w Wyższej Szkole Administracji Publicznej.
- Nie przygotowujemy się do przyszłorocznych wyborów prezydenckich -
powiedział Aleś Michalewicz, wiceprzewodniczący opozycyjnego Białoruskiego
Frontu Ludowego. - Bo wybory są wtedy, kiedy można zrobić normalną kampanię,
przeprowadzić debatę ze wszystkimi kandydatami, uczciwie policzyć głosy. Na
wybory więc nie mamy się co szykować. Przygotowujemy się do rewolucji, takiej
jak na Ukrainie.
Aleksander Dubrowolski, wiceprzewodniczący Zjednoczonej Partii Obywatelskiej
w RB opisał dwie akcje, jakie chce przeprowadzić opozycja. W dzień
rejestracji kandydatów naród ma wyjść na ulicę i zawołać, że Łukaszenko jest
kandydatem niekonstytucyjnym. Potem jeszcze wyjdzie domagać się swego, dzień
po wyborach, by sprzeciwić się wyborczym fałszerstwom.
Nie wszyscy opozycjoniści mają tyle optymizmu, by wierzyć, że to się
powiedzie. Siargiej Kaliakin, szef Komunistycznej Partii Białorusi twierdzi,
że przyszłoroczne wybory mogą być jedynie szansą na wypromowanie
demokratycznej opozycji, która jest słabo zakorzeniona w społeczeństwie i
mocno przyduszona przez łukaszenkowską propagandę.
Białoruscy politycy mówili o sprawach "być albo nie być" dla ich ojczyzny.
Tymczasem na sali poza kilkoma polskimi dyplomatami z Januszem Onyszkiewiczem
(wiceprzewodniczącym Parlamentu Europejskiego) na czele i grupką młodzieży ze
studenckiego europarlamentu, nie było osób związanych z walką o "Wolną
Białoruś". Organizatorzy brytyjska ambasada i Wschodnioeuropejskie Centrum
Demokratyczne nie zaprosili nawet białostockich przedstawicieli mniejszości
białoruskiej.
W tej sytuacji dość wyraziście zabrzmiało wystąpienie eurodeputowanej Barbary
Kudryckiej, która zauważyła, że walcząc o demokratyczne przemiany na
Białorusi warto wykorzystać ogromny potencjał białoruskiej mniejszości
mieszkającej w Polsce, na Litwie i zachodzie Europy.
Rozmowa
Kurier Poranny: Czy rewolucja może się udać? Czy kandydat opozycji Aleksander
Milinkiewicz może wygrać w wyborach prezydenckich z Aleksandrem Łukaszenką?
Aleś Michalewicz, wiceprzewodniczący Białoruskiego Frontu Ludowego:
Przyjechaliśmy tutaj, by zaprezentować nasze stanowisko, że zamierzamy
protestować przeciwko wyborczym fałszerstwom. Wystawiliśmy jednego kandydata
i uważam, że ma on szanse. Może nie na wygraną, bo to nie zależy tylko od
tego jak ludzie zagłosują, ale chociaż na to, by większość ludzi na Białorusi
go poparła.
l Większość to ile?
- Jakieś 60 proc. To jest teraz realne.
l Polacy mogą jakoś pomóc?
- Oczywiście. Przede wszystkim utrzymywać i rozwijać współpracę ze
środowiskami pozarządowymi, żeby ludzie nabrali przekonania, że nie wszystko
od Łukaszenki zależy, że można coś zmienić i żeby wiedzieli jak. Polska
należy do Unii Europejskiej. Bardzo ważne jest jej wsparcie i pomoc
polityków.
Pozdrawiam i zapraszam na:
Forum Słowiańskie