ignorant11
17.10.05, 04:30
Sława!
Pokojowy Nobel należał się Kwaśniewskiemu"
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2970500.html
Prezydent Kwaśniewski podczas swojej pożegnalnej wizyty w Białym Domu
Fot. J. SCOTT APPLEWHITE AP
PAP 16-10-2005, ostatnia aktualizacja 16-10-2005 20:26
Czołowy komentator "Washington Post" Jim Hoagland, w niedzielnym wydaniu
dziennika wyraził pogląd, że to raczej prezydent RP Aleksander Kwaśniewski, a
nie szef Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej Mohamed ElBaradei,
zasługiwał w tym roku na pokojową Nagrodę Nobla.
Autor wymienia polskiego prezydenta jako swego preferowanego kandydata obok
fińskiego negocjatora Martti Ahtisaariego, który był mediatorem w Kosowie, a
potem doprowadził do zakończenia wojny domowej w indonezyjskiej prowincji
Aceh.
Kwaśniewski, zdaniem Hoaglanda, zasłużył na pokojowego Nobla przede wszystkim
za swoją rolę w rozwiązaniu konfliktu powyborczego na Ukrainie. "Jego udana
mediacja w czasie kryzysu w tym kraju, kiedy sąsiad Polski balansował na
krawędzi rozlewu krwi, zyskała zbyt mało międzynarodowego uznania" - pisze
publicysta.
Przyznanie Nobla Egipcjaninowi ElBaradei, uważa on za charakterystyczny od
pewnego czasu dla norweskiego komitetu noblowskiego, przejaw
antyamerykanizmu. Szef MAEA krytykował bowiem wojnę w Iraku i nie chciał
zgodzić się z oskarżeniami pod adresem Saddama Husajna, że stara się on
zbudować broń nuklearną.
Podobne polityczne motywy - zdaniem Hoaglanda - kierowały szwedzkim komitetem
literackiej Nagrody Nobla, przyznanej w tym roku wybitnemu dramaturgowi
brytyjskiemu Haroldowi Pinterowi.
Hoagland przypomina, że Pinter ostro krytykował wojnę w Iraku i administrację
prezydenta Busha, natomiast literacko - według niego - w ostatnich latach
znacznie obniżył loty.
Komentator "Washington Post" rozmawiał z Kwaśniewskim podczas jego wizyty w
Waszyngtonie w zeszłą środę. Prezydent RP przedstawił mu m.in. ocenę sytuacji
w Niemczech po wrześniowych wyborach do Bundestagu.
Zdaniem Kwaśniewskiego - jak relacjonuje Hoagland - niemiecka wielka koalicja
(CDU/CSU-SPD) będzie nieco bardziej proamerykańska, niż rząd kanclerza
Gehrarda Schroedera, a odejście tego ostatniego oznacza, że "prezydent (Rosji
Władimir) Putin stracił swego największego sojusznika i apologetę na
Zachodzie" (sformułowanie Hoaglanda).
"Niemcy pozostaną blisko Rosji, ale nie będą już polegać na bardzo
spersonalizowanych symbolach polityki Schroedera. Niemcy pod rządami Angeli
Merkel będą działać na rzecz ustanowienia szerokich ram dla polityki Unii
Europejskiej wobec Rosji" - cytuje Hoagland słowa prezydenta RP.
Pozdrawiam i zapraszam na:
Forum Słowiańskie