witomir
18.10.05, 11:08
Problem bezdomności istnieje w całej Polsce. Szczególnie widoczny staje się w
okresie zimowym, kiedy pojawiają się mrozy. W stolicy Wielkopolski na terenach
zielonych niektórych osiedli, a także wzdłuż zadrzewionych brzegów Warty już
teraz zaczynają powstawać nielegalne obozowiska bezdomnych, którzy szykują
prowizoryczne schronienia na zimę – pisze „Gazeta Poznańska”.
Szacuje się, że w Poznaniu zimę w ten sposób spędzi 300 osób. Jak zwykle będą
problemy ze zmieszczeniem wszystkich w noclegowniach. Niektórzy nie mają szans
na przetrwanie zimy w oficjalnych schronieniach ze względu na problem
alkoholowy. Sytuacji chciał zaradzić Urząd Marszałkowski, a dokładniej jego
Departament Ekologii. Jak wyjaśnia Jan Mielcarek, wysunięty został projekt
zagospodarowania opuszczonych koszarów na jadłodajnię i noclegownię. Wojsko
chciało nawet prowadzić tam darmową kuchnię.
Tymczasem władze miasta nie zgodziły się na tę inicjatywę. Urzędnicy tłumaczą,
że nie chcą, aby do Poznania przyjeżdżali bezdomni z innych regionów Polski.
Uruchomienie nowej noclegowni mogłoby spowodować lawinowy wzrost liczby
bezdomnych, wyjaśnia Lidia Leońska z Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie.
Powstałoby błędne koło.
Jak dotąd jedynym pomysłem władz miasta jest reaktywowanie punktu
informacyjnego dla bezdomnych przy peronie czwartym Dworca Zachodniego PKP.
Swoją drogą zastanawiający jest fakt, czy pieniądze wydawane corocznie na
naprawę zdewastowanych terenów zielonych w mieście (chociażby z powodu
nielegalnego pozyskiwania drewna) nie przewyższają nakładów na ewentualną
pomoc dla bezdomnych. Jeśli zwykłe, humanitarne argumenty nie trafiają do
urzędników, to może chociaż takie oszacowanie skłoniłoby ich do pomocy bezdomnym?